Wiadomości

stat

Brzydka reklama odbiera apetyt?

felieton w trojmiasto.pl

Tym razem będzie trochę inaczej. W tekście z cyklu "Trójmiejskie historie kulinarne" mniej będzie o jedzeniu i gotowaniu, a więcej o reklamach, które do konsumpcji mają zachęcić. Bo czy zła i krzykliwa reklama na budynku oznacza równie niesmaczne menu? W poprzednim odcinku cyklu Ania Włodarczyk pisała o jedzeniu, które poprawia nastrój zimą.



Dzisiaj zza reklam nawet nie widać budynków

Czy omijasz lokale gastronomiczne ze szpecącymi otoczenie reklamami?

tak, denerwuję się, gdy ktoś nie myśli o estetyce miejsca

70%

nie, brzydka reklama wcale nie oznacza złego jedzenia

15%

nie interesuje mnie reklama, ale cena jedzenia

15%
  • zakończona

  • łącznie głosów: 724
Idę ulicą przyklejona do wewnętrznej strony chodnika, ponieważ każde mijające auto to potencjalne zagrożenie - może obryzgać koktajlem z błota i soli drogowej. Wszystko, co dzięki warstwie śniegu jeszcze niedawno lśniło, iskrzyło i migotało w słońcu, przeistoczyło się w szaroburą breję. Nie jest lekko.

Przeczytaj więcej felietonów Ani Włodarczyk

Krajobraz po roztopach śniegu jest szczególnie brutalny. Z błota wyzierają łyse drzewa, to, co latem było trawnikiem, teraz straszy wyglądem i zapachem, wszystko oblepia warstewka brudu. Z każdego kąta wyślizguje się coś okropnego, bo szarość doskonale podkreśla brzydotę. Kiedy zazielenią się drzewa, będzie lepiej, liście miłościwie przykryją co wstydliwsze miejsca Trójmiasta, ale na razie jesteśmy wystawieni na tę brzydotę. Musimy jakoś sobie radzić, brodząc w błotku pośród oblepionych reklamami budynków i ogrodzeń.

Reklama czy antyreklama?

To właśnie roztopy są takim krytycznym momentem, kiedy całe plakatowe niechlujstwo razi mnie najmocniej. Tanie obiady, zapiekanki XXL, solarium, promocja, suknie ślubne, najtaniej, myjnia bezdotykowa, poczta kwiatowa, kebab, kiełbasa, mydło i masaż, wszystko krzyczy i płacze zarazem. Budynki tracą okna i balustrady, znikają ogrodzenia, wszędzie kolorowa papka wolnorynkowej reklamy. Sitodruk to zaraza, która trawi nasz kraj. Z pewnym ukłuciem w sercu przeglądam stare zdjęcia Trójmiasta. Proste szyldy, neony, tu i ówdzie reklama namalowana na ścianie. Przestrzeń, ład, czystość. Dzisiaj zza reklam nawet nie widać budynków.

Zobacz także: Cristal, delikatesy i "Pedet", czyli neonowy Wrzeszcz

Wydawać by się mogło, że z nadejściem ery Internetu zewnętrzna reklama straci na znaczeniu. Po co obklejać całą budkę z zapiekankami plakatami reklamującymi ten przybytek, skoro można napisać o tym w sieci, a na budce umieścić cennik i szyld Zapiekanki? Niestety prymitywna forma reklamy na tyle mocno wrosła w krajobraz, że ciężko ją wyrwać. Jest jak chwast, rozprzestrzenia się w zastraszającym tempie i coraz ciężej nad nią zapanować. Jeśli konkurencja reklamuje swoją pizzę na pięciu sitodrukach, my zrobimy ich dziesięć! I obkleimy nimi wszystkie wolne przestrzenie, którymi dysponujemy - wolnoć Tomku w swoim domku.
Nigdy nie przestąpiłam progu lokalu, który tak brudzi otoczenie. I choćbym była nie wiem jak głodna, nigdy nie kupię pizzy z takiego miejsca (...), bo kto jest bałaganiarzem na zewnątrz, ten jest nim wewnątrz


Tylko dlaczego nikt nie pomyśli o tym, że taka wojenka na plakaty przynosi odwrotny skutek, bo wszystko zlepia się w breję nieczytelnych liter, strzałek, wykrzykników? Nie mówiąc już o antyreklamie: nigdy nie przestąpiłam progu przybytku, który tak brudzi otoczenie. I choćbym była nie wiem jak głodna, nigdy nie kupię pizzy z takiego miejsca, nie skuszę się na domowy obiad jak u mamy czy pierogi jak u babci, bo kto jest bałaganiarzem na zewnątrz, ten jest nim wewnątrz. Kto nie brzydzi się obklejać ścian śmieciami, ten wg mnie nie będzie miał oporów z podawaniem złych potraw na talerzu.

Tak, wiem - pieniądze. W takich miejscach jest tanio i nie każdego stać na rozbijanie się po restauracjach. Ale za tę samą cenę w barze mlecznym można zjeść pyszne kotlety jajeczne albo porządne pierogi ruskie, popijając kompotem truskawkowym. Tanio i smacznie, a do tego bez szoku estetycznego.

Żeby nie było tak pesymistycznie, dodam, że jak się chce, to można oczyścić przestrzeń i renoma miejsca wcale na tym nie traci (a wręcz odwrotnie). Ponad rok temu w Gdyni kilku rzemieślników poddało metamorfozie swoje zakłady, rezygnując z krzykliwych szyldów i reklam na rzecz bardziej gustownych rozwiązań. Efekt prac stowarzyszenia Traffic Design, które zainicjowało zmiany, był olśniewający. Przeglądam galerię zdjęć dokumentujących tę akcję i marzę o tym, że całe Trójmiasto zrzuca z siebie sitodrukową pajęczynę...

Zobacz także: Starowiejska w Gdyni wypięknieje

W Gdyni krzykliwe szyldy zastąpiono stonowanymi informacjami. fot. Rafał Kołsut

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (96)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.

Nowe lokale

Chleb i Wino

Restauracje
Gdańsk
Stągiewna

Ryż

Restauracje
Gdańsk
Stary Rynek Oliwski 2

Zaufajni

Restauracje
Gdańsk
gen. Emila Augusta Fieldorfa 2

Najświeższe oceny + dodaj ocenę

Fukafe 3.2

Kawiarnie i herbaciarnie
35 minut czekaliśmy na kawę i ciastko. Tylko dwa stoliki zajęte więc właściwie pusto. Ceny też nie najniższe, a biorą... więcej

Mandaryn pokaż na mapie 5.0

Restauracje
Po przeczytaniu negatywnych ocen zastanawialiśmy się z żoną czy warto iść. Bardzo pozytywnie zaskoczyla nas ta restau... więcej

Da Grasso 2.3

Pizzerie
Bardzo nie polecam. Wlaśnie odesłałam dostawce z pizzą do lokalu (Gdańsk Piastowska) bo Pani przyjmująca zamówienie j... więcej

Gvara pokaż na mapie 5.7

Restauracje
Obsługa bardzo miła, znająca menu i co ważniejsze alergeny. Karta może i nie posiada wielu dań ale chyba świadczy o ... więcej