Wiadomości

stat

Jemy na mieście: kuchnia na wysokim poziomie w Correze

Mille feuille z kaczej wątróbki.
Mille feuille z kaczej wątróbki. fot. Agnieszka Haponiuk

Jemy na mieście to nowy cykl artykułów, w których opisujemy trójmiejskie restauracje. Testowane dania zamawiamy na własny koszt i nie zapowiadamy naszej wizyty. Piszemy szczerze, lekko i unikając nadmiernej pretensjonalności. Dziś recenzujemy restaurację Corrèze w Gdańsku. W poprzednim odcinku byliśmy w Cozzi w Gdyni, a za dwa tygodnie w środę ocenimy restaurację Pelican w Sopocie - byliśmy już tam.



Była sobota, padał deszcz, a my z grupą przyjaciół chcieliśmy zjeść coś dobrego i niebanalnego. Wybór padł na Corrèze, miejsce stosunkowo nowe. Byliśmy przekonani, że raczej nie będzie oblegane, dlatego nie zarezerwowaliśmy stolika i... to był błąd. W sobotę, w porze obiadowej, ledwo udało nam się znaleźć miejsce na 6 osób dorosłych, troje maluszków i 10-latkę. 

W restauracji zastaliśmy modny i nowoczesny wystrój, czyli metal, drewno oraz kolorowe i bardzo wygodne fotele. Ściany zdobią obrazy, a stoły wazony ze świeżymi kwiatami. Jest elegancko, ale też przytulnie.

Wybór dań trwał w nieskończoność - chociaż karta dnia i karta specjalna nie obfitowały w pozycje, to decyzja nie była łatwa, ponieważ wszystko brzmiało smakowicie.

Naszą kulinarną przygodę zaczęliśmy od lemoniady Corrèze (10 zł) - orzeźwiającej i słodkiej oraz od tzw. czekadełka: pasty z ciecierzycy z curry oraz bagietki pieczonej z kawałkami szynki. Co ważne, w restauracji pieczywo jest wypiekane na miejscu. Bagietki, chleby i brioszki można kupić również do domu.

Czekadełko tylko zaostrzyło nasz apetyt. Kartę studiowaliśmy bardzo dokładnie, aż w końcu dokonaliśmy zamówienia...

Zamówiliśmy:

- mille feuille z kaczej wątróbki (25 zł),
- zupę kokosową z dorszem i krewetką (karta specjalna) (18 zł),
- zupę cebulową z krokietem z pieczonego ziemniaka i kiełbasą (karta główna) (14 zł),
- sałata: chrupiące małże z mango, pudrem z kabanosa, ogórkiem i groszkiem (38 zł),
- solę z ratatotuille, bobem i puree z selera (39 zł),
- żołądki z gęsi confit z włoszczyzną, ziemniakiem, pomidorem i kolendrą (34 zł),
- mule z pomidorem, czosnkiem, szalotką i ziołami, podane z bagietką (32 zł),
- deser: pudding, czyli domowa brioszka z owocami i lodami (15 zł),
- deser: tort bezowy z serkiem mascarpone (16 zł),
- deser: sorbet o smaku cytrynowym, bezowym i truskawkowym (16 zł).

Przystawka bardzo ciekawa, zważywszy że mille feuille, czyli tzw. ciasto tysiąca listków, jadałam najczęściej na słodko w postaci słynnej "napoleonki". Tutaj cieniutkie płatki ciasta przełożono delikatnym musem z wątróbki i chrzanu. To niezwykle subtelna kompozycja smaków z miłymi dodatkami. Ciężki, słodkawy sos z porto, lekko ostra szalotka i słodka żurawina oraz odrobina śmietany. To była udana, lekka kompozycja smaków.

Mille feuille z kaczej wątróbki.
Mille feuille z kaczej wątróbki. fot. Agnieszka Haponiuk
Zupa kokosowa... marzenie! Nasze kubki smakowe oszalały, taka była dobra. Zakochałam się w niej od pierwszej łyżki. Najpierw czuć delikatną słodycz, następnie robi się pikantnie, potem do gry wchodzi delikatna nutka orientu, a na koniec dorsz, który przeszedł smakiem kokosa i po prostu rozpływał się w ustach. To zupa doskonała i dostaje od nas złoty medal dla "najlepszej zupy". Mam osobistą prośbę do szefa kuchni, żeby pozostawił zupę kokosową na zawsze w karcie.

Zupa kokosowa z dorszem (karta specjalna).
Zupa kokosowa z dorszem (karta specjalna). fot. Agnieszka Haponiuk
Zupa cebulowa również pozytywnie nas zaskoczyła. Była gęsta, z dużą ilością sera i odrobiną śmietanki, do tego podano dwa chrupiące krokiety ziemniaczane nadziewane kiełbasą - świetne połączenie. W końcu jakaś niebanalna zupa cebulowa bez zapiekanego sera, który najczęściej trzeba zeskrobywać z miseczki, co odrobinę mnie irytuje. W smaku słodycz cebuli mieszała się z lekko orzechowym posmakiem sera gruyere. Bardzo sycąca.

Zupa cebulowa z krokietami ziemniaczanymi (karta główna).
Zupa cebulowa z krokietami ziemniaczanymi (karta główna). fot. Agnieszka Haponiuk
Sałatka Chrupiące Małże składała się z kilku rodzajów sałat, kawałków świeżego mango, ogórka, panierowanego i smażonego mięsa małży oraz sosu miodowo-pomarańczowego z czosnkiem i pudrem z kabanosa. Wszystkie składniki świetnie ze sobą współgrały: słodycz i soczystość mango, kruchość sałat, morski posmak małży i puder z kabanosa, który nadał nieco wyrazistości delikatnemu sosowi.

Chrupiące małże z mango (sałata).
Chrupiące małże z mango (sałata). fot. Agnieszka Haponiuk
Sola to kolejne danie, które nas uwiodło. Gdy czytam - ratatotuille, to oczami wyobraźni widzę rozciapane warzywa, a te tutaj były chrupiące i zblanszowane. Dominowała włoszczyzna, pod którą ukryte były arcydelikatna rybka i muślinowe puree z selera. Każdy z tych dodatków, nabrany po kolei na widelec wraz z rybą, rozpieszczał moje podniebienie. Pieczone ziemniaki poszły w zapomnienie, były wręcz zbędnym dodatkiem.

Sola z ratatotuille, bobem i puree z selera.
Sola z ratatotuille, bobem i puree z selera. fot. Agnieszka Haponiuk
Mule z pomidorem, czosnkiem, szalotką i ziołami, podane z bagietką
zamówił kolega, który jest na diecie. Otrzymał okazy dość małe, ale w smacznym maślano-winnym sosie. To było dobre i poprawne danie, ale jak to podsumował przyjaciel, "szału nie ma".

Mule z pomidorem, czosnkiem, szalotką i ziołami, podane z bagietką.
Mule z pomidorem, czosnkiem, szalotką i ziołami, podane z bagietką. fot. Agnieszka Haponiuk
Miałam wielki apetyt na gęsie żołądki confit. Niestety, to danie mnie rozczarowało. Na same żołądki narzekać nie mogę, bo były mięciutkie, ale sos pomidorowo-warzywny z moim nieulubionym selerem naciowym kompletnie mi nie podpasował. Jeśli chodzi o żołądki - gęsie lub kurczęce - wolę je zjadać w sosie własnym albo chrzanowym. Zasmuciło mnie to danie: było przekombinowane, ale co kto lubi, może inni się w nim rozsmakują.

Żołądki z gęsi confit z włoszczyzną, ziemniakiem, pomidorem i kolendrą.
Żołądki z gęsi confit z włoszczyzną, ziemniakiem, pomidorem i kolendrą. fot. Agnieszka Haponiuk
Smutek po żołądkach wynagrodził mi deser. Pudding to nic innego jak domowa brioszka. Podana na ciepło, nie za słodka, z płynnym nadzieniem w środku, z waniliowym lodem i owocowym musem. Cudowny deser, rozpływałam się przy każdym kęsie.

Pudding, czyli domowa brioszka z owocami i lodami.
Pudding, czyli domowa brioszka z owocami i lodami. fot. Agnieszka Haponiuk
Spróbowałam jeszcze świetnego tortu bezowego z serkiem mascarpone i kwaskowatym sosem. Był bardzo dobry, ale to żadna nowość, więc smak mnie nie zaskoczył. Sorbet składał się z trzech gałek o smaku cytrynowym, bezowym i truskawkowym - fajne połączenie, nie za słodkie, dość orzeźwiające. Desery pierwsza klasa, ale brioszka zajmuje u mnie najwyższe miejsce.

Bardzo mi się to miejsce podoba. Jest smacznie, przytulnie, bez zadęcia. Obsługa wyłącznie męska. Co prawda nasz pan kelner dwa razy czegoś zapomniał, ale mu wybaczam, bo jedzenie było wyśmienite. Czuć, że jest to kuchnia staranna, w której przeważają dania inspirowane kuchnią francuską.

Moją uwagę zwróciła również kolorowa zastawa, bo nie lubię białych gastronomicznych talerzy. Każde danie jest dopieszczone, co nie tylko czuć, ale też widać po finezyjnym ułożeniu. Corrèze ma to "coś": warte jest swojej ceny i tego, by tam zajść nie tylko na obiad, ale także na wino i spotkanie w gronie bliskich osób.

PS. Kupiłam chleb, niestety okazał się w środku niedopieczony, zakalec. Ale nie powiem, dobry był.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (90)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.

Nowe lokale

Chleb i Wino

Restauracje
Gdańsk
Stągiewna

Ryż

Restauracje
Gdańsk
Stary Rynek Oliwski 2

Zaufajni

Restauracje
Gdańsk
gen. Emila Augusta Fieldorfa 2

Najświeższe oceny + dodaj ocenę

Fukafe 3.2

Kawiarnie i herbaciarnie
35 minut czekaliśmy na kawę i ciastko. Tylko dwa stoliki zajęte więc właściwie pusto. Ceny też nie najniższe, a biorą... więcej

Mandaryn pokaż na mapie 5.0

Restauracje
Po przeczytaniu negatywnych ocen zastanawialiśmy się z żoną czy warto iść. Bardzo pozytywnie zaskoczyla nas ta restau... więcej

Da Grasso 2.3

Pizzerie
Bardzo nie polecam. Wlaśnie odesłałam dostawce z pizzą do lokalu (Gdańsk Piastowska) bo Pani przyjmująca zamówienie j... więcej

Gvara pokaż na mapie 5.7

Restauracje
Obsługa bardzo miła, znająca menu i co ważniejsze alergeny. Karta może i nie posiada wielu dań ale chyba świadczy o ... więcej