Wiadomości

stat

Pocieszenie przez jedzenie. Co nam poprawia nastrój?

felieton w trojmiasto.pl

Inny poprawiacz nastroju to chleb, już sam jego zapach koi skołatane nerwy. A chrupiąca piętka z masłem albo maczana w dobrej oliwie to już najwyższy stopień szczęścia.
Inny poprawiacz nastroju to chleb, już sam jego zapach koi skołatane nerwy. A chrupiąca piętka z masłem albo maczana w dobrej oliwie to już najwyższy stopień szczęścia. fot. Anna Włodarczyk

Schyłek roku to taki czas, w którym jem najwięcej rosołu, puree ziemniaczanego i kaszy manny. Parująca miseczka domowego dobra poprawia mi nastój i dodaje energii, to mój sposób na przetrwanie zimnych dni. W kolejnym odcinku cyklu "Trójmiejskie historie kulinarne" Ania Włodarczyk udowadnia, że jedzenie może pomóc w trakcie jesiennych dni. W poprzednim opowiedziała o drobnych kulinarnych przyjemnościach.



Czy poprawiasz sobie nastrój jedzeniem?

tak, czekolada jest dobra na wszystko

36%

tak, lubię wtedy zjeść coś niezdrowego, np. fast food

34%

pomagają mi zdrowie potrawy, bo dodają mi energii

11%

nie jedzenie, ale gotowanie mi pomaga

6%

nie, jak mi źle, to jedzenie mnie nie cieszy

13%
  • zakończona

  • łącznie głosów: 308
Jako osoba urodzona w Polsce, powinnam być biologicznie przystosowana do listopada, zimnego grudnia czy lutego, mieć na nie jakąś wewnętrzną odporność. Dzielnie znosić wilgotną szarugę, dramatycznie krótkie dni i niemożebnie długi okres ciemności, podgniłe liście oblepiające krawężniki i posępną łysinę drzew. Tymczasem w tym czasie jest mi po prostu smutno, walczę ze spadkiem energii i negatywnym spojrzeniem na świat. Wszystko zmienia się, gdy spadnie śnieg, pod warunkiem, że nie przeistoczy się zaraz w szarą breję (co niestety często ma miejsce).

Jedni umilają sobie ten czas zaszywając się na kanapie z kubkiem herbaty i książką. Inni, którzy są chyba w większości, pochłaniają nowe sezony seriali, które o tej porze roku mnożą się i pączkują, by osłodzić widzom jesienne smutki. Jeszcze inni - i ja należę do tej grupy - pocieszają się jedzeniem. To pocieszenie może mieć dwa oblicza: zjadanie ulubionych potraw lub sam proces gotowania. To pierwsze od dawna ma swoją nazwę: tzw. comfort food to nic innego jak jedzenie poprawiające nastrój.

Każdy ma swoją ulubioną gamę smaków i zapachów, najczęściej to potrawy kojarzące się z ciepłem domowego ogniska, kuchnią mamy lub babci. Moi kulinarni pocieszyciele to bardzo proste rzeczy, które jadałam w dzieciństwie. Wieczorem lubię zjeść kaszę mannę z łyżeczką masła ślizgającego się po powierzchni i kryształkami cukru topiącymi się w zetknięciu z tłuszczem. Niezmiennie nastrój poprawia mi miska aksamitnego, pachnącego gałką muszkatołową puree ziemniaczanego, do szczęścia nie potrzeba mi żadnych innych dodatków. Musi być tylko idealnie utłuczone i tłuste, a więc jesienią nie żałuję mu masła i śmietanki. Miska rosołu, który pyrkał na małym ogniu przez co najmniej dwie godziny to potężna dawka energii i naturalny oręż w walce z chorobami. Zresztą nie tylko rosół, ale i inne zupy przychodzą z pomocą w zimne dni - rozgrzewają i pocieszają (ci, którzy nie radzą sobie w kuchni, zupne pocieszenie mają szansę znaleźć w gdańskiej Chochli, miejscu serwującym co dzień kilka rodzajów zup).

Inny poprawiacz nastroju to chleb, już sam jego zapach koi skołatane nerwy. A chrupiąca piętka z masłem albo maczana w dobrej oliwie to już najwyższy stopień szczęścia. W idealnym świecie bochenek wyskakuje z domowego piekarnika, ale w rzeczywistości mam kilka ulubionych miejsc, gdzie zaopatruję się w pieczywo.

Przeczytaj więcej felietonów Ani Włodarczyk

Każdy ma swoją ulubioną gamę smaków i zapachów, najczęściej to potrawy kojarzące się z ciepłem domowego ogniska, kuchnią mamy lub babci. Moi kulinarni pocieszyciele to bardzo proste rzeczy, które jadałam w dzieciństwie
Moim ostatnim odkryciem jest gruzińska piekarnia w Gdańsku, zawsze wychodzę z niej z co najmniej dwoma bochenkami płaskiego, wrzecionowatego chlebka gruzińskiego. Większą część niedużego pomieszczenia piekarni zajmuje okrągły piec, w którym na bieżąco wypiekane są chlebki i chaczapuri. Odwiedziłam to miejsce już kilka razy i za każdym trafiałam na cieplutkie pieczywo, więc już w drodze do domu zjadałam go połowę... A w domu lekko podgrzewam bochenek i potem maczam go w wymieszanej z solą i pieprzem oliwie (tę kupuję w zaufanym sklepiku w Gdyni). Ten smak kojarzy mi się z wakacjami i naprawdę rozjaśnia grudzień bez śniegu! Wielbicielom bardziej tradycyjnych wypieków polecam Le Bonjour (w Gdyni lub Gdańsku), ich chlebek z orzechami laskowymi albo pajda maślanej brioszki przepędzi wszystkie smutki. Swoją drogą, trójmiejskie poszukiwania miejscówek z dobrym pieczywem to bardzo szeroki temat zasługujący na odrębny felieton.

Drugi rodzaj kuchennego pocieszenia to sam proces gotowania, ja określam to jako comfort cooking, w nawiązaniu do określenia comfort food. W odróżnieniu od potraw, których smak działa na nas kojąco, tutaj pozytywnie nastraja gotowanie, siekanie, mieszanie topiącej się czekolady, formowanie ciasteczek, wyrabianie ciasta drożdżowego... Chodzi o zbiór czynności, które pozwalają odetchnąć głowie i sprawiają, że podczas ich wykonywania wpada się w trans.

Doskonałym przykładem jest tu risotto - aby wyszło dobre, trzeba je długo, cierpliwie mieszać. Podczas tej czynności mózg się wyłącza, ulatują natrętne myśli, a my skupiamy się na chochli i tym, by risotto się nie przypaliło. Taka kuchenna medytacja, doskonała na schyłek roku, ale i na ciężki czas przednówku, kiedy znużenie zimą sięga zenitu, a na wiosenną zieloność trzeba jeszcze trochę poczekać...

Zobacz także: Gdzie w Trójmieście na risotto

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (66)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.

Nowe lokale

Noce i dnie

Kluby, dyskoteki
Gdańsk
Juliusza Słowackiego 19

Taverna Zante

Restauracje
Gdynia
Władysława IV 49A

Carnivale Bar

Puby
Gdynia
Władysława IV 11A

Najświeższe oceny + dodaj ocenę

Pinata Mexican Food pokaż na mapie 1.3

Food Truck
Zdecydowalem sie na burito wegetarianskie (uwaga 19zl). Na wstepie pani zapowiedziala w odpowiedzi na pytanie, ze cza... więcej

Mocno Nadziane pokaż na mapie 6.0

Pierogarnie
Przede wszystkim, wbrew pozorom, duże porcje. Do wyboru 3 lub 5 pierogów. Mnie z powodzeniem wystarczają 2, mojemu ch... więcej

Haos pokaż na mapie 1.8

Restauracje
Jedzenie z azją ma niewiele wspólnego, wysokie ceny jak na wielkość serwowanych porcji, obsługa kelnerska TRAGEDIA, k... więcej

Luna 6.0

Jedzenie na telefon
Zamówiłem pieczeń w sosie własnym. Naprawdę pyszna, delikatna. Przyjechała szybko w dość kłopotliwe dla kierowcy miej... więcej