Wiadomości

Pięć grzechów głównych kelnerów

artykuł czytelnika
Wiedza o daniach i menu to podstawowa umiejętność kelnera. Niestety często zawodzi.
Wiedza o daniach i menu to podstawowa umiejętność kelnera. Niestety często zawodzi. fot. Iakov Filimonov/123rf.com

Spoufalanie się, niewiedza, nadgorliwość, niewidoczność i niechlujstwo - to według stałej czytelniczki naszego Serwisu Kulinaria najczęstsze błędy kelnerów i kelnerek w trójmiejskich restauracjach. Poniżej publikujemy jej list.



Jak często nie odpowiada ci obsługa kelnerska w lokalu?

bardzo często mam zastrzeżenie i o nich mówię 12%
raz na jakiś pojawi się jakaś wpadka, ale nie robię afery 65%
sporadycznie, nigdy nie miałe(a)m żadnego poważnego z tym problemu 23%
zakończona Łącznie głosów: 1450
Na mieście jem często. Od lat odwiedzam knajpki w Trójmieście co najmniej trzy razy w tygodniu. Byłam świadkiem (i uczestnikiem) różnych wpadek obsługi, ale nie zdarza mi się robić awantur (to pewnie też sytuuje mnie w mniejszości).

Nie kłócę się o rachunek, gdy danie jest niedopracowane, nie wściekam się, gdy czas oczekiwania przedłuża się do godziny. Ba, nawet wtedy zostawiam kelnerowi albo kelnerce mały napiwek - przecież to nie ich bezpośrednia wina.

Nie oznacza to jednak, że nie obserwuję. Postanowiłam więc zrobić subiektywną listę kelnerskich błędów, które nagminnie się powtarzają. Szczególnie teraz, w sezonie letnim, gdy w gastronomii pracuje masa tymczasowych i często przypadkowych ludzi. Kelnerze, kelnerko! Jeśli to o tobie, to wiedz, że robisz to źle.

Spoufalanie się



Wyglądam młodo, chodzę do tzw. "modnych" miejsc, więc może sama sobie jestem winna. Ale naprawdę wkurza mnie, gdy młodszy o dziesięć lat ode mnie kelner wita się ze mną, jakby chciał zbić piątkę, przechodzi na "ty" i ze zniecierpliwieniem na twarzy oczekuje zamówienia. Nie, nie jesteśmy kumplami, jestem twoim klientem (mimo wszechobecnego zaklinania rzeczywistości przez knajpiarzy słowem "gość") i zamiast spoufalania się potrzebuję profesjonalnej obsługi z dystansem.

Recenzje restauracji w Trójmieście


Niewiedza



Pytam o skład sosu w krewetkach w jednej z gdyńskich restauracji. Kelnerka próbując ukryć to, że nie ma pojęcia o własnej karcie, patrząc mi przez ramię, czyta: sos winno-maślany. Dzięki, umiem czytać. Ale co jeszcze? Czosnek, chilli? Nie wiem, pójdę zapytać kucharza. Wraca: bez chilli. Zamawiam. Sytuacja bonusowa: po dwóch minutach wraca i przeprasza, że jednak dzisiaj krewetek nie ma. Wcześniej nie mogła się dowiedzieć? Brak wiedzy o karcie i ofercie to chyba najczęstszy problem w restauracjach.

Nadgorliwość



Pytanie klienta o wrażenia smakowe przy płaceniu rachunku jest jak najbardziej w porządku i wręcz wskazane. Pytanie za każdym razem po przystawce, daniu głównym i deserze to już prawie natręctwo. Lubię jeść w towarzystwie bliskich mi osób. Nie znoszę, gdy co chwilę muszę przerywać rozmowę, bo kelner podchodzi zapytać: czy smakowało? czy wszystko w porządku? czy jeszcze podać jeden kieliszek wina? Będę chciała, to cię znajdę na sali.


Niewidoczność



No chyba że cię nie znajdę, bo akurat ukrywasz się na zapleczu, przeglądając smartfon, plotkujesz z barmanem odwrócony tyłem do sali przy barze albo udajesz, że jesteś bardzo zajęty porządkowaniem szuflady ze sztućcami. Nie oczekuję pojawiania się kelnera na pstryknięcie palcami czy machnięcie ręką (to chamstwo), ale chciałabym mieć możliwość zasygnalizowania, że potrzebuję kieliszka wina czy serwetek. Dobry kelner dyskretnie obserwuje swoje stoliki i swoich klientów.

Niechlujstwo



Bardzo nie lubię, jak wkładasz kciuk niemalże do jedzenia, niosąc talerz zupy. Albo podajesz kieliszek czy szklankę trzymając ją blisko krawędzi, której zaraz dotknę ustami. Tace są po to, aby ich używać. Brudną zapaskę albo przepoconą koszulę też mógłbyś wymienić na czystą. Niechlujstwo zdarza się na szczęście najrzadziej, ale jest tak naprawdę najgorsze - nie tylko powoduje brak tipów po obiedzie, ale i gwarantuje, że lokalu drugi raz nie odwiedzę.
Co Cię gryzie - artykuł czytelnika to rubryka redagowana przez czytelników, zawierająca ich spostrzeżenia na temat otaczającej nas trójmiejskiej rzeczywistości. Wbrew nazwie nie wszystkie refleksje mają charakter narzekania. Jeśli coś cię gryzie opisz to i zobacz co inni myślą o sprawie.

Opinie (277) ponad 10 zablokowanych

Wszystkie opinie

  • W sumie czytelniczka ma racje... (4)

    Nasza mała Sycylia nie powinna odbiegac standardami od np. prawdziwej włoskiej Wenecji.

    • 66 41

    • Tego kelnera wysłać do serwowania dan w dwóch srebrnych wieżach.

      • 14 2

    • (1)

      U nas w dużej Sycylii na Nowogrodzkiej nie mamy takich problemów

      • 17 2

      • i kultura jest - bo TAM zawsze kelner życzy smacznego* prezesowi+

        ;)))))

        • 12 1

    • To akurat dwa nieprawdziwe stereotypy, osobiscie bylam bardziej profesjonalnie obslugiwana w restauracjach na Sycylii niz w zatloczonej, niedbajacej o klienta Wenecji. :)

      • 6 0

  • podawacz (4)

    kelner to zawód. w wiekszości wypadków mamy do czynienia z "podawaczami jedzenia", którzy chcą dorobić np.na studiach. napiwek się w takim wypadku nie zależy.

    • 156 15

    • Tak niewielu prawdziwych kelnerow/kelnerek wokol - niestety.

      Kelner to zawod.
      Podawacz to zawod zyciowy.

      • 27 3

    • Ja tu nie widzę żadnego "wypadku", ale jak w tym..

      I innym przypadku ktoś ma problem z właściwym doborem słów.

      • 1 4

    • Prawdziwych kelnerów masz w prawdziwych restauracjach

      Ani lokalnych knajpach z obsługą kelnerską

      • 2 0

    • Większość to napędy pod tace nigdy jeszcze się nie spotkałem parasola który sam z siebie zapytał o to co ma na talerzu i jak to się robi a nie papieroski i strojenie głupich min,od zaplecza główne zajęcie napędów

      • 1 0

  • młodszy o 10 lat się spoufala? (4)

    O zgrozo, a mogłabyś być jego matko...

    • 75 95

    • O zgrozo,to już mamy 10 letnie mamy. Tragedia

      • 26 5

    • no..., inteligencją nie błyskasz , ale to wina rodziców , złe geny... (1)

      • 16 5

      • uwielbiam, gdy koziołki matołki wyzywają innych od głupich...

        • 14 5

    • Kiedy masz 30 lat wydaje ci się, że 10 lat to duża różnica wieku :-)

      • 41 2

  • Jak to jest z tymi napiwkami? (26)

    Dlaczego utarło się, że kelnerom daje się napiwek, a np. kierowcy autobusu, fryzjerce czy kasjerce już nie? Wszak kelner dostaje za swoją pracę wynagrodzenie od pracodawcy, tj. w cenie dania mamy również zawarte koszty obsługi.

    • 174 40

    • Fryzjerce daje napiwki. (3)

      Kierowcy autobusu nie - czy przyjete 10% wartosci rachunku byloby OK? Jakies 34gr - z tym, ze w Gdansku musza byc odliczone.

      • 41 2

      • A kierowcy autokaru turystycznego? (2)

        • 5 0

        • (1)

          Ci dostaja. Przynajmniej od wycieczek z cywilizowanych krajow

          • 16 6

          • "Od cywilizowanych ludzi" wystarczy

            • 7 1

    • Ja czasem daje fryzjerowi albo taksówkarzowi napiwek, ale raczej na zasadzie zatrzymaj resztę. Z kierowcą busa czy kasjerka raczje nie ma na tyle długiego kontaktu lub usuługa jest za krótka lub za tania zeby napiwek zostawiać.

      • 15 3

    • Uwarunkowania historyczne

      Poczytajcie w książkach. Dawno dawno temu "kelnerzy" przychodzili za darmo pomagać w karczmach czy innych tego typu przybytkach. Za przynoszenie dań i napojów dostawali drobne kwoty od klientów. Później taki "wolontariat" oczywiście nie miał racji bytu, ale pozostał zwyczaj płacenia za przyniesienie jedzenia do stolika. Do niedawna, powiedzmy do paru lat wstecz od wprowadzenie minimalnej stawki za umowy cywilnoprawne stawki, na stanowiskach kelnerskich były minimalne, prawie dumpingowe, właśnie ze względu na możliwość pozyskiwania napiwków.

      • 30 2

    • Bo specyfika pracy, świadczonej usługi, kontaktu z klientem jest zupełnie inna między tymi zawodami stąd niektórzy dostają napiwki inni nie.
      Stanowiska pracy (ludzie je zajmujący), ktore są predysponowane do otrzymywania napiwków też nie gwarantują, iż napiwek zostanie dany, w większości wszystko zależy od jakosci obsługi np: kelnerskiej/podawacza

      • 14 2

    • Pewne obyczaje się utarły to fakt ale to wszystko od Ciebie zależy czy się na nie godzisz, przecież możesz dac napiwek kierowcy autobusu, kto Ci zabroni ;)

      Przypomniał mi się dowcip o babci, która czestowala kierowcę autobusu orzeszkami... ;D

      • 5 1

    • (1)

      ja też daję napiwek mojej fryzjerce - zawsze :)

      • 10 8

      • A ja swojej przestałem dawać,

        ponieważ tak mocno podniosła ceny, że uważam, iż ma już wystarczający zarobek. Chodzę do niej nadal z lenistwa, bo mam blisko ale w dalszej okolicy jest o wieeele taniej. I nie mówię o jakichś cudach tylko zwykłym męskim strzyżeniu.

        • 16 1

    • Czemu nie fryzjerce?

      Zawsze daję

      • 7 7

    • (1)

      Niestety, ale szefostwa w gastronomii są nastawione na napiwki i specjalnie dają najniższą krajową, bo resztę pracownicy dostaną z napiwków :)
      A fryzjerom daje się napiwki :D

      • 11 3

      • ...

        Zanizanie wynagrodzenia bo napiwki powinno być karane solidny i mandatami by Janusze gastronomii się w końcu nauczyli

        • 0 0

    • To zależy gdzie :)

      W Portugalii w rejonie Algarve napiwki dostawali i kierowcy autobusów turystycznych i obsługa katamaranu. Kierowcy wystawiali koszyczek po skończonej trasie i każdy wrzucał według uznania. Ci na katamaranie wysłali swojego przedstawiciela i chodził z czapką. Co kraj to obyczaj. Pani z obsługi nam tłumaczyła, że zarobki mają tam bardzo marne i bez tego ciężko byłoby im się w ogóle utrzymać. Co ciekawe w relacji do cen produktów w takim np. Pingo Doce (ichni odpowiednik Biedronki - też Jeronimo Martins) kasjerka zarabia relatywnie do kosztów utrzymania mniej aniżeli kasjerki w naszych dyskontach. Tam jest straszna bieda, dopiero z kryzysu z 2008 roku powoli wychodzą.

      • 4 3

    • A jak dasz nauczycielowi,policjantowi czy lekarzowi (2)

      To już łapówka. Ciekawy podział. A w końcu i tu usługa i tu

      • 28 1

      • Bo policjant i nauczyciel dostają z budżetu czyli (1)

        wszyscy sie na ich pensje skladają, to samo lekarz w szpitalu państwowym. Więc skoro my dajemy im pensje oni nie mają prawa dodatkowo do tej posadki dorabiać bo to łapówa. Gdy lekarz i nauczyciel pracują w prywatnych firmach placi im pracodawca prywaciarz, jesli przytulą coś w rodzaju prezentu pieniężnego to ten prywaciarz uzna że powinni mu to zwrócić bo to dzieki niemu mają prace i ustaloną przez niego pensję i takim działaniem okradają go...i w sumie racja

        • 1 3

        • Znam knajpy gdzie właściciele zabierają napiwki , prawda jest taka że w rentownej knajpie gdzie obroty sięgają kilkudziesięciu tysięcy dziennie podniesienie stawki kelnerowi o kilka zł na h daje większy zysk właścicielowi trzeba tylko umieć kalkulowac

          • 0 0

    • (1)

      Fryzjerowi też się zostawia napiwek wieśniaku z Warmii

      • 9 18

      • Szybciej napisał zostawi wieśniak z Mazur niż rodowity

        • 1 1

    • (1)

      ponieważ ludzie naoglądali się amerykańskich filmów i nie rozumieją, że w ameryce negocjując wysokość wynagrodzenia przyszły kelner i właściciel lokalu biorą pod uwagę napiwki (czyli zarobki kelnera de facto zależą od ruchu w restauracji).

      • 3 3

      • W stanach to w większości knajp masz z automatu doliczamy napisał od 10 do 30%

        • 3 1

    • Fryzjerom mozna dac jak sie chce,nikt nikomu niezabroni,tak jak Taksiarzowi,kasjerki czesto gesto maja sloiczki na napiwki przy kasach...chcesz to dasz...aczkolwiek czy za skasowanie pomidora sie nalezy tak samo jak prowadzenie serwisu ?

      • 4 1

    • aaa

      fryzjerce też się daje

      • 2 1

    • (1)

      rozwiązanie: wyższe pensje, brak napiwków

      • 4 0

      • Lepsze były by niższe podatki.

        • 1 2

    • W Polsce nie daje się napiwków, nauczcie w końcu!

      Napiwki wymyślono sobie za Oceanem, żeby oszczędzić na kosztach pracy, teraz Janusze biznesu na siłę próbują zaimplementować to u nas.

      • 3 2

  • słabo też jest z uśmiechem (15)

    Jak widzę naburmuszona kelnerkę z pretensjami, że musi pracować to odechciewa mi się jeść. Wiem, że jest zmęczona i bola ja nogi ale to jej praca. Kiedyś kelner zapomniał o moim daniu mąż już prawie zjadł a ja czekałam. Przyszedł kelner przeprosił, że zapomniał przekazać na kuchnię i że to jego 2 dzień w tej pracy. Poczekałam. Przepraszał mnie jeszcze z 5 razy. Pomyłki się zdarzają

    • 97 7

    • Musisz się dowartościować ?

      • 11 25

    • (9)

      Jestem ciekawa jak ty się zachowujesz w swojej pracy, czy jesteś roześmiana gdy cokolwiek Cię boli albo jesteś na 12h zmianie na groszowej stawce.

      • 10 21

      • (2)

        Mam ogólną zasadę życiową, czy to w pracy, czy to w domu, żeby moich nastrojów nie odbijać na innych. I tego samego mam prawo oczekiwać od innych, również od kelnerów.

        • 40 7

        • (1)

          Psycholog z zawodu?

          • 2 0

          • Nie, ale z wykształcenia :-)

            • 3 1

      • trzeba sie było uczyć (4)

        • 8 7

        • Do "Trzeba się było uczyć" (3)

          Na stanowisko kelnera przyjmują tylko studentów. Mówisz że studenci się nie uczą? Być może, ale to nie na temat.

          • 4 0

          • (2)

            Znam restaurację gdzie nie pracują studenci ale pewnie w takich nie bywasz. Dla mnie miejsce gdzie dania kosztują średnio 30zl to nie restauracja tylko jadłodajnia

            • 3 2

            • Wyjątkowo prostacka wypowiedź...

              • 3 0

            • Skąd wiesz że tam gdzie jadasz, nie płacą studenckich stawek, może to twoja knajpa? :D I po co ta uwaga że nie jadasz za 30zł, chciałeś się policytować?

              • 0 0

      • I co?

        Klient winny, więc trzeba mu to okazać?

        • 6 1

    • (2)

      Rozumiem, ale ja jako student pracowałem w restauracji i nawet po wielu miesiącach jak coś nawaliłem, to przepraszałem, bo "jestem drugi dzień w pracy".

      • 26 0

      • najwazniejsze (1)

        że klient uwierzył.

        • 13 1

        • O ile pamiętam, to działało raczej na kobiety.

          • 6 0

    • Albo gdy siedzi w telefonie i wywraca oczami, gdy klient czegoś chce...

      • 7 0

  • Nie lubi spoufalania się, przechodzenia na "Ty", (13)

    ale w artykule stoi "będę chciała, to cię znajdę na sali".

    • 175 23

    • - uklon w strone kelnera, ktory lubi spoufalanie.

      • 16 8

    • Myśl jak czytasz , "będę chciała, to cię znajdę na sali"- chodzi o to ,żeby kelner stał w widocznym miejscu (3)

      , gdyby ktoś go potrzebował, ale się nie narzucał. To tak jak wejdziesz do sklepu z ciuchami , nie zdążysz się rozejrzeć a nachalna sprzedawczyni biegnie do Ciebie i pyta w czym Ci pomóc. Teraz kumasz "czaczę"?

      • 13 23

      • Chodzi o to, że autorka sama się spoufalila pisząc "znajdę cię"
        Cza cza cza

        • 31 16

      • Również myśl jak czytasz :)

        Chodziło o słowo "CIĘ", więc formę bezpośrednią :) A nie o samo znalezienie na sali ;)

        • 20 7

      • Postaraj sie przedmówco samemu pomysleć, zanim zaczniesz innym uwagę w tej materii zwracać.

        • 6 2

    • (7)

      różnica statusu. Klient ma prawo mówić do kelnera na ty (chociaż to nieuprzejme, lepiej "panie starszy"), kelner nigdy i w żadnym wypadku. Kelner jest od usługiwania.

      • 15 23

      • Marne trollowanie.

        • 6 7

      • To się może nie podobać, ale taka jest prawda. (3)

        Mam czasami wrażenie, że to ja muszę być uprzejmy dla mechanika, sprzedawcy, kelnera, nauczyciela, ale w drugą stronę to nie działa. Sorry, jestem odbiorcą usługi, klientem i należy mnie "dopieścić"

        • 8 7

        • Ja tez nie wiem dlaczego to ja zawsze się płaszcze przed usługo-dawcami, zwłaszcza mechanikami samochodowymi, a oni patrzą na mnie jakbym im k***a w robocie przeszkadzał.

          • 10 1

        • "MUSZĘ być uprzejmy"

          kulturalni ludzie nie muszą, po prostu są uprzejmi bo tak ich wychowano...

          • 9 2

        • Niech cię twoja stara pieści, a od nauczyciela się odfarfolcuj.

          • 2 2

      • lol, a do kelnerki jak? "panienko"?

        • 3 1

      • Jakiego statusu człowieku?

        • 2 1

  • (2)

    Nie dziwię się kelnerom, że będąc "zatrudnionym" na śmieciówce lub na czarno, za najniższą krajową, nie chce im się uśmiechać do klientów.
    Szczególnie, że wśród tych klientów często trafiają się roszczeniowi, nieokrzesani ludzie, którzy "chodzenie do restauracji" znają z TV i myślą że im bardziej będą zrzędzić, tym wyjdą na większych koneserów xD

    • 87 30

    • (1)

      z tym niechlujstwem to trochę przesada

      • 0 2

      • jakim niechlujstwem?

        • 0 0

  • (16)

    5 grzechów głównych ludzi którzy przychodzą do restauracji ? 1. Traktują kelnera jak śmiecia. 2.zachowują się jakby byli pępkiem świata 3. Nie rozumieją ,Że szczególnie w sezonie letnim czas oczekiwania na jedzenie może być bardzo długi 4. Nie zostawiają napiwków bo wyznają zasadę ,że to pracodawca płaci 5. Zostawiają syf po sobie szczególnie jak przychodzą z dziećmi... można wymieniać w nieskończoność

    • 193 39

    • Spoko, ale powyższy artykuł opisuje kelnerów. Chcesz, napisz osobny jak to wygląda z drugiej strony.

      • 29 4

    • Napiwek to nagroda...

      za dobrze wykonaną pracę, za to że czuję się dobrze obsługiwany i mam ochotę ponownie wrócić do danego lokalu. Roszczeniowa postawa "podawaczy", którzy tylko przyjmą zamówienie bez cienia sympatii, nawet na mnie nie patrząc, przyniosą jedzenie i odbierając talerze przyniosą rachunek, nie zasługują na napiwek.
      Ale profesjonalista, uśmiechnięty, miły, sympatyczny i pomocny, dobrze wykonujący swoją pracę, zawsze może u mnie liczyć na napiwek. Napiwek to swojego rodzaju podziękowanie i docenienie kelnerów za ich pracę.
      Natomiast nie cierpię restauracji, gdzie w karcie jest z automatu doliczana opłata za serwis wyrażona w procentach. Wtedy na 100%, nie ważne jakby się kelner starał, nie otrzyma ode mnie napiwku, bo ten jest ode mnie już wliczony w rachunek. Niech się zgłosi do pracodawcy. Co innego, gdy serwis jest kwotowy od gościa (klienta). To co innego, bo ma służyć odstraszaniu tych, którzy przyjdą, zamówią szklankę wody i będą siedzieć kilka godzin.

      • 41 0

    • " 4. Nie zostawiają napiwków bo wyznają zasadę ,że to pracodawca płaci" (4)

      akurat tutaj mają rację.

      • 39 5

      • Ukrząd Kontroli Skarbowej (3)

        kiedy Urząd Kontroli Skarbowej w końcu weźmie się za szarą strefę nieopodatkowanych i nie ozusowanych napiwków?
        czekam z niecierpliwością :)

        tak samo stacje benzynowe i faktury bez nr rejestracyjnego, albo sprzedawanie faktur dla znajomych za paliwo...

        • 8 8

        • Na marginesie ... (2)

          A jak prowadzę lakiernie i kupuje paliwo do nagrzewnicy, która ogrzewa komorę lak. to co mam wpisać? Nr modelu z tabliczki której nie ma ?

          • 5 1

          • No dosyć szeroki ten margines

            spróbuj zapytać w aptece, powinni wiedzieć.

            • 1 0

          • Kup olej opałowy

            Do celów grzewczych kup olej opałowy z niższą akcyza

            • 1 1

    • (3)

      Opisany tutaj przykład to typowy Janusz z Grazyna i ich 500 plus na wakacjach.

      • 12 11

      • (2)

        Tak tak dzbanie wszystko wina 500+

        • 5 16

        • (1)

          Tak prawdę mówiąc to sporo w tym winy 500+. Nawet rząd przy każdej okazji chwali się że dzięki tym pieniądzom, rodziny których wcześniej nie było na to stać teraz mogą jeździć na wakacje i chodzić do restauracji. Efekty są jakie są, mnóstwo głośnej patologii chlejącej alkohol na plaży, bluzgającej non stop a obok bawiąca się gromadka ich "bombelków". Kiedyś tacy ludzie siedzieli w swoim powiecie, a teraz stać ich na podróże po kraju i umilanie czasu swoją obecnością innym. W restauracjach podobnie, drące się bachory bez żadnej reakcji ze strony rodziców, z kilometra widać jaki to typ klienta przyjechał, po ich zachowaniu, ubiorze i ogólnym braku zasad jakiejkolwiek kultury. "Ale kto dał więcej jak nie PIS!!!" i tak się kręci i będzie niestety kręcić ta karuzela...

          • 14 3

          • Chodzę często po knajpach i poko co drace ryja "bachory" widziałem przy rodzicach którzy są pod krawatem raczej nie wygladali na takich którzy do kankoy chodzą bo 500+ dostali. Kurde to w Hiszpanii też musi rządzić pis bo tam na plaży też widuje rodzinki pijace piwko i obok nich ich bombelki

            • 2 4

    • 100%

      Zgadzam się nawet na 200%

      • 2 5

    • ahh

      Ale kelnerzy chyba nie rozumieją, że napiwek to jakby "premia uznaniowa". Jak jest miły i sympatyczny - jasne, chętnie dam. Ale jeśli obsługa wpędza mnie w zakłopotanie - to czemu ma dawać coś więcej?

      • 10 0

    • J

      ...
      4. A pracodawca nie placi?

      • 9 0

    • Gastro

      Z życia wzięte! Jest ktoś tutaj z gastro? Co inne jak nie napiwki, motywowały Was/mnie do pracy... Mam kilka lat za sobą w gastro. Były czasami fajne z tego pieniądze w sezonie, ale jakim to kosztem. Odeszłam ze względu na usłyszane teksty od gości restauracji kiedy np. w piątkowy wieczór po zamknięciu kuchni Państwo zamówili u mnie do stolika 2 shoty wódki. Zabonowałam zamówienie po czym zaczęłam zbierać brudne szkło z sali. Za barem stali 2 barmani, przygotowywali zamówienia dla pozostałych gości i tych co zamawiali przy barze. Nie zapominając również o tym, że nas kelnerek było 4. Mój bon był któryś z kolei, większość zamówień to koktajle. Kiedy przyniosłam do stolika zamówienie gości po 15 min oczekiwania, zostałam "opluta w twarz" tekstem "ruchów to Ty szybkich nie masz". Taki tekst to jak kubłem zimnej wody. W głowie myśli: Jak rozmawiać dalej z taką osobą bez wyobraźni? Sala pełna, taras pełny. Ja za bar nie mogę wchodzić. Ta restauracja nie tylko na ich zamówienie czeka. A Ci goście z dziećmi. Kucharz zrezygnował ze spaghetti w karcie na nasze prośby. Gdzieś mam jeszcze zdjęcia w jakim stanie zostawiali stolik. Summa summarum wina obupólna. Ewenementy w gastro się też zdarzają....

      • 5 1

    • tosia

      nigdy nie zostawie napiwku! jeszcze czego

      • 0 1

  • (5)

    trzeba pojechać np. do włoch czy austrii, żeby zobaczyć jak powinien zachowywać się kelner. Różnica względem naszych rodzimych podawaczy talerzy jest dramatyczna.

    • 57 9

    • wystarczy pojechać też na Ukrainę, w większości knajp kelnerzy wiedzą co robią, są mili i nienachalni, aż chce się zostawiać napiwki! tutaj w Gdańsku mam jedną ulubioną knajpę gdzie obsługa jest super na 6+, poza tym jest kilka gdzie obsługa jest na 5, moi zdaniem wynika to z tego, że zarabiają dobrze, nie są studentami bo widzę ich od kilku lat w tym samym miejscu

      • 13 2

    • Bo tam kelnerzy nie pracuja za 2.5 euro za godzine

      • 7 2

    • To samo tyczy się klientów :)

      • 3 0

    • Szkolenie

      Niewielu Gości wie, ze pracodawca jest odpowiedzialny za kompleksowe szkolenie pracowników oraz sprawdzanie ich wiedzy. Może być to oczywiście manager.
      Dodatkowo osoby te zarabiają na prace malutkie pieniądze, właśnie dlatego liczą na napiwki..
      A i nie udają ze zajmują się sztućcami w szufladzie, ich obowiązkiem jest je wypolerować i ułożyć.

      • 0 1

    • Przykro mi ale się nie zgadzam

      Byłam w naprawdę wielu miejscach we Włoszech i szczerze mówiąc dobrej obsługi kelnerskiej ze świecą szukać. Owszem panowie elegancko wyglądają, ale na tym w większości się kończy i nie mówię o przydrożnych trattoriach, ale o miejscach w których za kolację dla dwóch osób płaci się 80-100 euro. To Ty jesteś dla kelnera, a nie on dla Ciebie - zwłaszcza jeśli chodzi o turystów.
      Nie zapominajmy, że tam również jest to nieszczęsne coperto - za sam fakt, że siadasz przy stoliku płacisz różnie od 1 nawet do 5 euro za osobę.
      Także wolę już zostawianie napiwków w naszej kochanej Polsce.

      • 2 0

  • A ilu jest zawodowych kelnerów? (3)

    99% to pewnie uczniowie/studenci/pracownicy sezonowi.

    • 95 2

    • mniej niż 1% to ludzie z wykształceniem kelnera i mający pijęcie reszta to zbieranina z łapanki za najniższa krajową (1)

      i napiwki . Żenada jak patrze na ich prace nawet nie ma starszych kolegów co mogą przekazać wiedze

      • 12 1

      • Zaklęte rewiry

        Film o kelnerach, stary, z M. Kondratem

        • 3 0

    • Jak będą płacić jak specjaliście, to będą specjaliści. Jak płacą mniej niż najniższa krajowa (wymagana ulga studencka) to też obsługa powinna być poniżej poziomu. Bądźmy uczciwi.

      • 11 2

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Rozrywka

Nowe lokale: sushi, vongole i tatarskie smaki
Nowe lokale: sushi, vongole i tatarskie smaki
Autostopem przez apokalipsę. Recenzja filmu "Greenland"
Recenzja filmu "Greenland"

Kultura

Koncert skrzypcowy w zaskakującej scenerii
Koncert w zaskakującej scenerii
Hania Rani i Pin Park. Recenzje nowych płyt z Trójmiasta
Recenzje nowych płyt z Trójmiasta

Najczęściej czytane