Wiadomości

Historie kulinarne: Tajemnice poszukiwacza staroci

felieton w trojmiasto.pl

Poszukiwanie staroci uzależnia, a radość z wyłowienia perełki jest jeszcze większa, jeśli uda się ją kupić za kilka, kilkanaście złotych.
Poszukiwanie staroci uzależnia, a radość z wyłowienia perełki jest jeszcze większa, jeśli uda się ją kupić za kilka, kilkanaście złotych.

Honorowe miejsce w moim domu zajmuje przeszklona szafka wypchana po brzegi starociami. Trzymam tu moje najcenniejsze zdobycze - filiżanki, talerzyki, stare tacki, pucharki i wiele innych cudów. Tutaj też spoczęły moje stare książki kucharskie. W kolejnym odcinku cyklu "Trójmiejskie historie kulinarne" piszę o cennych przedmiotach wyłowionych na jarmarkach i w "rupieciarniach".



Sklepy ze starociami:

odwiedzam regularnie, kupuję tam prawdziwe perełki 24%
chodzę od czasu do czasu, ale rzadko kiedy znajdę coś ciekawego 52%
omijam szerokim łukiem 24%
zakończona Łącznie głosów: 170
Szafka budzi spore zainteresowanie u osób, które mnie odwiedzają. Z reguły pada wówczas pytanie: "gdzie to wynajdujesz?". Pytają o to również moi czytelnicy, podglądający stylizowane przeze mnie sesje kulinarne. Jako że "siedzę" w temacie od lat, znam kilka miejscówek, w których można upolować skarby.

Mekką szanującego się szperacza-zbieracza jest sklep Emalia na ul. Wajdeloty zobacz na mapie Gdańska we Wrzeszczu. Za charakterystycznymi różowymi murami kryje się kilka pięter wypchanych po brzegi starociami. Zawartość sklepu "wylewa" się również na podwórko, gdzie lądują przedmioty o większych gabarytach.

W Emalii jest dosłownie wszystko: stare książki, gazety, płyty, kasety, garnki, "skorupy", czyli wszelkiego rodzaju zastawa stołowa, biżuteria, sprzęt RTV i AGD sprzed dekady, zabawki, rowery, znajdzie się tu i pralka Frania, i torebki i ciuchy. Chociaż muszę przyznać, że Emalia to nie jest sklep ze starociami dla każdego. Trzeba mieć żyłkę szperacza i - co tu dużo mówić - nie brzydzić się zakurzonych, nadgryzionych zębem czasu przedmiotów. Ja lubię w tym miejscu jeszcze jedno - podglądać klientów, bo ci, którzy tu zaglądają, są specyficzni. Pan z rozwianymi siwymi włosami w żółtym prochowcu, przyjeżdżający tu na składaku, pani w moherowym berecie, grzebiąca w słoikach czy wymalowana elegantka w plastikowych klipsach, poszukująca torebki.

Mydło i powidło u Sławka. Historia sklepu na Wajdeloty



Tym, którzy wolą szukać staroci w bardziej eleganckich warunkach, polecam sklep sąsiadujący z kawiarnią Kurhaus zobacz na mapie Gdańska. Zdecydowanie więcej tutaj ładnych przedmiotów w dobrym stanie. Znaleźć tu można całe zestawy kawowe, fikuśne kieliszki z rzeźbionego szkła czy piękne sztućce. Z kolei w podziemiach sklepu mieszczą się te mniej cenne przedmioty, wszelkie zdekompletowane talerze, doniczki, filiżanki bez spodków, książki, zabawki, stare zdjęcia i pocztówki. Ceny w tym sklepie są nieco wyższe, ale zakupy bardziej komfortowe.

Te dwie miejscówki zna wiele osób, a trzecia, o której zaraz napiszę, to zdecydowanie miejsce z kategorii sekretnych. Również we Wrzeszczu, na ul. De Gaulle'a zobacz na mapie Gdańska sklep charytatywny (odpowiednik zachodnich "charity shopów"). To tutaj za 20 złotych kupiłam komplet porcelanowych filiżanek do espresso z talerzykami, jeden z moich ulubionych "eksponatów" z gablotki. Albo trzy ręcznie malowane miseczki, chyba z Turcji (9 złotych). Tutaj też wyszperałam ulubioną sukienkę w groszki, w której przechodziłam całe lato (za całe 10 złotych).

To miejsce, które odwiedzamy często nie tylko po to, by coś kupić, ale również by oddać niepotrzebne ubrania lub zabawki. Jeśli macie ciuchy w dobrym stanie i nie wiecie, co z nimi zrobić, oddajcie je do takiego sklepu. Przedmioty, które nie zostaną sprzedane (mowa głównie o tekstyliach), trafiają do bezdomnych.

Niedawno zauważyłam, że również na Morenie, gdzie mieszkam, jest sklep charytatywny zobacz na mapie Gdańska Targ możliwości. Wydaje mi się więc, że wystarczy się rozejrzeć, czy w okolicy nie ma takiego lokalu.


Kolejne miejsce polowań na przedmioty z duszą to targi. Na każdym targowisku mieści się zaułek ze starociami. Duży wybór jest w Oliwie, ale widziałam takie retro kąciki również na rynku we Wrzeszczu, jak i na Przymorzu. Od znajomej sopocianki wiem, że można je znaleźć również na targu w Sopocie.

Prawdziwą ucztą dla retromaniaków jest Jarmark Dominikański. Można tu znaleźć cuda, ale niestety mają one swoją cenę. Starocie na jarmarku są po prostu drogie. Niektórzy sprzedawcy chętnie się targują, ale są i tacy, którzy obrażają się na propozycję niższej stawki. Ja zawsze staram się targować, a do tego przychodzę na jarmark pod koniec jego trwania. Przedmioty są co prawda nieco przebrane, ale handlarze są bardziej skłonni do "zejścia" z ceny. A radocha z wyłowienia perełki jest jeszcze większa, jeśli uda ci się ją kupić za 2/3 startowej ceny.

Gdańszczanka napisała książkę o przedwojennej kuchni


Moje ulubione zdobycze z jarmarku to posrebrzane sztućce z polskim herbem, pucharki deserowe z dwudziestolecia międzywojennego i stare fotografie z kobiecymi aktami.

Poszukiwanie staroci uzależnia
, więc w pewnym momencie zaczęłam rzadziej odwiedzać moje ulubione miejsca. Wolna przestrzeń w mieszkaniu drastycznie się kurczyła, a ja nie chciałam skończyć jak szperaczka z toną nieużywanych przedmiotów w domu. Dlatego teraz chętnie zabieram znajomych w ulubione miejsca i pomagam im wyłowić perełki.

Opinie (32) 1 zablokowana

  • burdel (3)

    i balaga. nie lubie takich rupieci, mieszkam ze starszą osobą i tylko marze kiedy sie pozbędziemy tych gratów. ale co kto lubi

    • 10 42

    • (2)

      Ja właśnie kończę takie porządki, pół chaty zawalone starociami zbieranymi przez jakieś 80-90 lat. Od piwnicy po strych, raj dla takich osób co to lubią, mega sprzątanie dla mnie...

      • 5 3

      • dajcie znać gdzie wyrzucacie (1)

        serio! całe szczęście, co dla jednego śmieciem, dla drugiego skarbem, szkoda, by wylądowało na szadółkach.

        • 13 1

        • Wrzucam info na ogłoszenia, a potem czekam jakiś czas. Jak nie ma na coś zainteresowania to po około miesiącu ląduje w śmieciach i po sprawie.

          • 3 1

  • Zwłaszcza drewniana gwiazda jest mega starociem...

    • 8 1

  • Lubię porcelankę (1)

    z gapą na spodzie

    • 9 10

    • po domach całego Trójmiasta walają się talerze z niemieckich okrętów ...

      mam takie wrażenie, że jakby się uprzeć .... to się i zbierze, cały serwis z pancernika Schleswig-Holstein'a :)))))

      • 2 1

  • Lubię patrzeć na stare budynki i zastanawiam się (1)

    Jaka jest historia tego miejsca ,kto je budował jak żył kiedy umarł, kto był właścicielem fajne są takie wspominki moi drodzy i kochani

    • 24 3

    • Odpuść już

      • 1 2

  • Prawdziwych miejscowek się nie podaje...

    Z resztą te wymienione są bardzo bardzo słabe. Kto był ten wie....

    • 10 3

  • "Inaczej niż w raju" w Oliwie, przy rynku, polecam!

    • 11 2

  • (9)

    Opis klienta w żółtym prochowcu z rozwianymi włosami i na składaku przywołał skojarzenia z bardzo charakterystyczną gdańską postacią, którą widuję na ulicach od lat 80. Zawsze kieruje rowerem składakiem tylko jedną ręką. Kolorowy, jak egzotyczny ptak - hippis. Czy ktoś coś o nim więcej wie?

    • 25 0

    • pamietam a on jeszcze żyje , facet niesamowicie wygladAŁ a składak kiedyś tez miał udekoeowany

      • 9 0

    • To podobno nawet ktoś wykształcony.

      Zawsze kolorowo ubrany, spodnie dzwony, rozwiane włos, i jakieś foliówki.... pamiętam lata 80-te jak chodziłam do podstawówki przy Kościuszki.

      • 6 0

    • Pan jest z Przymorza :)

      • 7 0

    • ten Pan (1)

      Duży szacun. Pan na składaku Wigry od zawsze go pamiętam.
      Jeździłem na Jarmarki Dominikańskie by kupować amerykańskie komiksy przywożone przez marynarzy: Thing, Fantastic Four, Spiderman, Hulk, Ironman, Luke Cage, CatWoman i Pan w żółtym nieprzemakalnym płaszczu trzymając w rękach kierownicę składaka zawsze gdzieś tam manewrował między ludźmi z rowerem. Postać legendarna w Gdańsku jak Peter Konfederat w Sopocie

      • 7 0

      • Marynara w kwiaty i składaczek, od połowy lat 70-tych.

        • 2 0

    • Blondyn na składaku (1)

      "KOLEŚ"! Jako Koleś trafił do literatury! Nie pamiętam nazwiska autora, ale to gdańszczanin, który po latach pobytu bodaj w Singapurze wrócił i ze wzruszeniem odnotował w swej książce, że "Koleś" wciąż jest, wciąż tak samo wygląda i pozostał wierny swojemu składakowi. A ja pamiętam go jeszcze z połowy lat siedemdziesiątych. Wyglądał już wtedy jak Koleś, tyle, że młodszy. Chciał sprzedać jednemu z muzeów okropny bohomaz, na którego widok panie kustoszki poległy z osłupienia... Dobrze, że w zmieniającym się świecie jest jakiś stały element - Koleś!
      A wspominany w jednym z komentarzy Peter (dla nas, na Wybrzeżu, Konfederat), pochodził z Wrocławia, ale tam był znany jako Pepik z ulicy Tramwajowej, też zadziorny i bitny.
      Koloryt trójmiejskich ulic....

      • 8 0

      • Peter momentami przeginał, bo mu się czasem pod sklepieniem coś zagotowało, zwłaszcza jak widział blondynki z długimi włosami i je wtedy szarpał za jak mawiał, klaki (nie kłaki).
        W Spoćkowie bywał też Dżony Kanada ale ten bywał chamskim oblesiem.

        • 3 0

    • gość

      Z tego co wiem, to ten Pan nie ma ręki, dlatego trzyma kierownicę jedną ręką, a rękaw drugiej zawsze ma wsadzowny do kieszeni. Nie wiem czy to prawda ale słyszałem że stracił rękę podczas ratowania komuś życia. Pozdrawiam

      • 2 0

    • Można go zobaczyć niespodziewanie w różnych miejcach Trójmiasta. I w Gdyni i nagle jak jedzie na Morenie. Czy Trójmiasto.pl mogłoby przybliżyć sylwetkę tego Pana- Kolesia?

      • 3 0

  • Sympatycznie

    • 2 0

  • (3)

    żadna z wymienionych miejscówek nie nadaje się na "polowanie", chyba, że dla autorki pierwsza lepsza filiżanka w kwiatki to już zdobycz. sprzedawcy staroci są nie w ciemię bici, dobrze znają swój asortyment i potrafią go odpowiednio wycenić (albo i przecenić), oczywiście da się trafić coś ekstra, ale to już naprawdę trzeba mieć i oko i wiedzę.

    • 10 4

    • (2)

      Na szczęście jest jeszcze zielony rynek ;) I można sobie pozwolić na środowe szaleństwa z zakupami skorup ;) wystawki gabarytów, olx i ogłoszenia śmieciarki

      • 3 0

      • z tym zielonym rynkiem to też różnie, trzeba bywać regularnie. a śmieciarka jedzie i zwykłe wystawki faktycznie zaopatrują wiele domostw w fajne meble. jeszcze inną sprawą są historie o niedoszacowanych fantach od staruszek przytulających się do większych rynków, ale tu już trzeba być nieetycznym.

        • 4 0

      • nie każdy może sobie pozwolić na zakupy w środku tygodnia :(

        Pracuję w tygodniu, inaczej chętnie bym pobuszowała wśród staroci...

        • 1 0

  • (1)

    Mam znajomych którzy zbierają stare meble ze śmietników... łączą prl z ikeą i super to wygląda... początkowo mieliśmy z nich bekę, zawsze się śmialiśmy z tego, co które z nich przytargało do domu. Dziś niektórych rzeczy im zazdroszczę... trochę podziwiam, bo nawet stworzyli mały biznes renowacji gratów i dobrze im się wiedzie... kto co lubi ;) moda wraca, dizajn też wrócił, a eklektyzm zawsze był w cenie

    • 15 1

    • można taki karnet swej Teściowej podarować ....

      "Renowacja Zabytków zniżka 50%" :)))))

      • 2 1

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

03

października

Święto Hal Targowych w Gdyni Gdynia, Hala Targowa

28

października

Restaurant Week Trójmiasto,

Rozrywka

Zdjęcia do filmu "Gierek" w Gdańsku
Zdjęcia do filmu "Gierek" w Gdańsku
Roztańczony introwertyk. Artur Rojek w Starym Maneżu
Rojek w Starym Maneżu

Kultura

Roztańczony introwertyk. Artur Rojek w Starym Maneżu
Rojek w Starym Maneżu
Galiony Gdyńskie rozdane
Galiony Gdyńskie rozdane

Najczęściej czytane