Wiadomości

stat

Historie kulinarne: witaminy na przednówku

Gdy podniebienie łaknie świeżości i rześkości, chrupię jabłko albo piję soki. Owocowe lub owocowo-warzywne, raczej słodkie niż wytrawne.
Gdy podniebienie łaknie świeżości i rześkości, chrupię jabłko albo piję soki. Owocowe lub owocowo-warzywne, raczej słodkie niż wytrawne. fot. Anna Włodarczyk/Trojmiasto.pl

Luty to dla mnie najcięższy miesiąc w kuchni. Moje kubki smakowe są już znudzone rozgrzewającymi zupami, sycącymi owsiankami, kaszami, korzennymi aromatami i resztą potraw właściwych dla zimy. Żołądek, zmęczony po przytłustym karnawale, chce lekkości i orzeźwienia, świeżych warzyw i owoców. W kolejnym odcinku cyklu "Trójmiejskie historie kulinarne" piszę o pysznym i jednocześnie wzmacniającym jedzeniu w trakcie przednówka.



Gdy zastygnie tłuszcz po ostatniej partii pączków, a pożegnalny faworek zostanie przetrawiony, nadciąga najgorszy czas kuchenny. Przednówek, okres oczekiwania na wiosnę i jej dary, czas pustek w spiżarniach i wyjadania ostatnich zapasów żywności. Tak było przed laty, dzisiaj przednówek w klasycznym słowa rozumieniu nie istnieje, bo półki sklepowe nigdy nie pustoszeją, a działy warzywno-owocowe są kolorowe jak zawsze... Tylko jakość tych kolorów i smaków pozostawia wiele do życzenia.

W mojej kuchni przednówek istnieje, to taki smutnawy okres niedostatków. Zimą nie kupuję pomidorów (największy żart kulinarny: pomidory malinowe w lutym), ogórków czy "nowalijek", szukam innych źródeł na dostarczenie sobie porcji warzyw i owoców. Nie jest łatwo, wymaga to więcej zachodu, ale mam kilka sposobów na załatanie tych witaminowych dziur w menu.

Na kanapce, zamiast świeżego ogórka i pomidora, ląduje ogórek kiszony albo kiełki. Luty to dla mojej kiełkownicy intensywny czas, wtedy pracuje na najwyższych obrotach, bo na każdym z jej poziomów rosną kiełki. Moje ulubione to te ze słonecznika, delikatne i słodkawe w smaku. Rzodkiewkowe z kolei tłumią tęsknotę za ostrymi, jędrnymi rzodkiewkami, a brokułowe urozmaicają najnudniejsze śniadanie. Wspólne "kiełkowanie" polecam zwłaszcza rodzicom niejadków - dzieci chętnie jedzą potrawy, które same zrobiły. Kiełki, które samodzielnie wysiały i codziennie podlewały, powinny zostać zaakceptowane na kanapce (tylko wybierzcie te łagodne, bo np. rzodkiewkowe są zbyt ostre).

Gdy kanapki się nam znudzą, przygotowuję szakszukę, czyli jajka gotowane w sosie pomidorowym. To danie osładza tęsknotę za sałatką z pomidorów malinowych z oliwą i bazylią, którą zajadam się latem. Jestem szczęściarą, bo mam zapas przecierów pomidorowych domowej roboty, ale z braku takowych zawsze można się posiłkować pomidorami z puszki. Zapewniam Was, że te zapuszkowane pomidory to tysiąc razy lepsze rozwiązanie niż kupowanie świeżych zimowych dziwadeł ze sklepu. Z kolei gdy nachodzi nas ochota na słodkie śniadanie, przygotowuję owsiankę albo jaglankę z mrożonymi owocami. Porcję malin, jeżyn albo i truskawek duszę z odrobiną cukru, aż owoce puszczą soki i zmiękną i podaję je na porcji kaszy lub płatków na mleku.

A gdy podniebienie łaknie świeżości i rześkości, chrupię jabłko albo piję soki. Owocowe lub owocowo-warzywne, raczej słodkie, bo takich wytrawnych, o wątpliwym aromacie jarmużu czy brokułów, nie lubię (z jarmużu, awokado, jabłka i imbiru robię pyszny zielony koktajl). Soków sama nie cisnę, za wyjątkiem tego z cytrusów, który przygotowuję za pomocą zwykłej drewnianej wyciskarki, bo jestem leniem. Miałam kiedyś wyciskarkę do soków, ale ją odsprzedałam, bo mycie sprzętu było męczące.

Zamiast domowego wyciskania soków, zaczęłam kupować gotowe soki dobrej jakości. Jest to z pewnością droższa opcja niż domowa manufaktura, ale wygodniejsza (czasem można sobie dogodzić), zdrowsza (o tym zaraz) i ciekawsza. Soki, które kupuję, są przygotowywane w wolnoobrotowych wyciskarkach, które są w stanie wycisnąć z owocu i warzywa wszystko, co najlepsze. No i mam tutaj większe bogactwo smaków, niż to, które mogę stworzyć sobie w domu samodzielnie. Zresztą, wystarczy zafundować sobie zdrowy sok zamiast kolejnej kawy na mieście.

No dobra, zapytacie, gdzie dobrze cisną, więc spieszę z odpowiedzią (uwaga, to moje ulubione miejsca, warto poszukać swoich - w Trójmieście jest ich całkiem sporo): w Juicy Soki Wyciskane w Gdańsku, w Oficynie Przytoki w Gdyni, a w Zakwasowni z Gdyni (znajdziecie ich na Bazarze Natury i w Jadłostajni w Kolibkach) kupicie kosmiczne soki-szoty z surowej kapusty czy różnego rodzaju zakwasy, które pozwalają w zdrowiu doczekać wiosny. Wspomniane na końcu zakwasy to fajne uzupełnienie smutnawej, przednówkowej diety. Jeśli boicie się zakwasu buraczanego (a nie ma czego, bo jest słodkawy i delikatny), zacznijcie od wypicia soku po kiszonych ogórkach (ja zawsze go piję!) albo soku z kiszonej kapusty.

Wznieśmy szklaneczki z sokami i oby do wiosny!

Opinie (38) 4 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

28

sierpnia

Fine Dining Week Trójmiasto,

07

września

Amber Fest 2019 Gdańsk, Stadion Energa Gdańsk

Rozrywka

Jarmark św. Dominika 2019. Program i nowości na ten rok
Jarmark św. Dominika 2019. Program
Nowe kluby w Trójmieście. Dokąd na imprezę?
Nowe kluby. Dokąd na imprezę?

Kultura

Plany Opery Bałtyckiej na nowy sezon
Plany Opery Bałtyckiej na nowy sezon

Nowe lokale

Shrimp House

Bary
Gdynia
Antoniego Abrahama 26

Frytki Belgijskie

Fast food
Gdańsk
Karmelicka 1

Chianti Grill Bar

Restauracje
Sopot
gen. Kazimierza Pułaskiego 19/1

Planuj z nami tydzień