Jeden rachunek, kilka osób. Jak podzielić się zapłatą w restauracji?

Podzielenie rachunku w restauracji tylko z pozoru wydaje się banalne. Kiedy przychodzi do płacenia, mogą pojawić się problemy.
Podzielenie rachunku w restauracji tylko z pozoru wydaje się banalne. Kiedy przychodzi do płacenia, mogą pojawić się problemy. fot. rawpixel/123rf.com

Niby banał, bo co może być trudnego w podzieleniu rachunku w restauracji. Praktyka jednak pokazuje, że bywa to problematyczne nie tylko dla klientów, ale i obsługi. W jaki sposób podejść do sprawy, żeby obie strony były zadowolone?



5
miejsce: Restauracje
w rankingu Restauracje
Oria Magic House
Gdańsk, Stara Stocznia 4/1
9.1/10
+ Oceń

Klienci restauracji nie widzą w tym żadnego problemu, bo co za różnica, czy rachunek ureguluje jedna osoba, czy zostanie podzielony na kilka bądź kilkanaście części. Obsługa jest innego zdania - to, co wydaje się banalnie proste, może stanowić niemałe utrudnienie.

Dlaczego kelnerzy niechętnie dzielą rachunki?



W jaki sposób dzielicie rachunek, jeśli idziecie do restauracji ze znajomymi?

Zobacz wyniki (787)
- Pracowałam w gastro i naprawdę, ostatnią rzeczą, jaką chce robić kelnerka, to stanie przy POS-ie [point of sales - terminal kart płatniczych - dop. red.] z grupą 15 osób i rozdzielanie tego rachunku na 15 osobnych. Szczególnie gdy masz tabakę, pięć innych stolików do obsłużenia, a za tobą stoi kolejna kelnerka, która chce wydrukować swój rachunek i nabić zamówienie - tłumaczy Żaneta.
Tabaka to w slangu gastronomicznym po prostu "totalny młyn". Sytuacja, gdy do klubu, cocktailbaru lub restauracji w krótkim czasie wchodzi i składa zamówienie duża liczba gości.

- Wyobraź sobie, że z jednej strony masz do podzielenia rachunek na kilka czy kilkanaście osób, a z drugiej musisz usadzić tych, którzy właśnie wchodzą - opowiada Tomek, kelner w jednej z gdyńskich restauracji. - Trzeba jeszcze pamiętać o gościach siedzących przy stolikach - ich potrzeby musimy przecież monitorować i zaspokajać na bieżąco. Mam im podać rozwodnionego drinka? Albo pozwolić, żeby inny, niezapłacony stolik wyszedł cichaczem, bo ja muszę się wyłączyć i skoncentrować na POS-ie, skoro grupa dorosłych ludzi nie jest w stanie sama się dogadać w kwestii rachunku?

Serwis doliczany do rachunku w restauracji - tak czy nie?



Wszystko, co miłe, kiedyś się kończy. Spotkanie ze znajomymi w restauracji również. Kto zapłaci rachunek?
Wszystko, co miłe, kiedyś się kończy. Spotkanie ze znajomymi w restauracji również. Kto zapłaci rachunek? fot. krisadapong/123rf.com

A gdyby tak dla każdego otworzyć osobny rachunek?



W teorii banalnie proste - wystarczy każdemu z gości założyć osobny rachunek i podczas płacenia nie będzie problemu. Czy aby na pewno?

- To, co nam wydaje się świetnym rozwiązaniem, dla kuchni jest ogromnym utrudnieniem - podkreśla Larysa, kelnerka w jednej z gdańskich restauracji. - Szczególnie jeśli kilka czy kilkanaście osób zamawia kilkudaniowy posiłek, składający się np. z przystawki, zupy, dania głównego i deseru. Kuchnia ma wtedy ogromny problem, żeby to wydać w tym samym czasie, a tego właśnie oczekują nasi goście.
Są jednak miejsca, w których nie robi się z tego problemu, a POS, z jakiego korzysta lokal, okazuje się dodatkowym wsparciem.

- Zamówienia przyjmujemy w POS-ie na tabletach - opowiada Kamil. - Przy grupie 10, 15, 20 osób goście zazwyczaj siadają rodzinami. Jeśli chcą osobne rachunki, to:
  • informuję, że na początku całość będzie na jednym bonie, żeby wszystko wyszło w jednym czasie;
  • zamówienie przyjmuję nie od wszystkich naraz, tylko od każdej rodziny po kolei;
  • gdy skończę przyjmować zamówienie rodziny A, zanim przejdę do rodziny B, wstawiam pozycję "podział".

Dalej dzieje się już magia POS-a. Podzielenie takiego dużego rachunku na mniejsze jest banalnie proste.

Dać czy nie dać? Napiwki w restauracjach



Restauratorzy zwracają uwagę, że tego lata odwiedziła ich inna grupa gości niż zazwyczaj, o zupełnie innych upodobaniach kulinarnych. Zobacz, jak ci, którzy odwiedzili Wyspę Spichrzów, poradzili sobie z wymawianiem nazw potraw.

Ja sobie nie poradzę? Sposoby kelnerów na podzielenie dużych zamówień



Tak długo, jak pojawiają się prośby o podzielenie rachunku, obsługa restauracji musi być na to przygotowana. Każdy kelner ma opracowane własne sposoby na poradzenie sobie z tym problemem.

- Nabijam wszystko razem, ale na kartce, w notesie, robię taki "autobus": każdy z gości ma swoją oddzielną kratkę na rzeczy, które zamawia. Potem łatwo jest mi to podzielić - opowiada Monika. - Poza tym, by wyeliminować błędy w sytuacji, gdy goście się przesiadają, na górze, przy numerach dodaję jeszcze: "pan/pani". Czasem też proszę jedną chętną osobę, żeby sprawdziła, czy wszystko się zgadza, zanim wydrukuję rachunki.
- Nabijasz każdy rachunek osobno z opisem, jaka to osoba. Przeważnie taką rezerwacją zajmuje się jeden kelner/kelnerka i z reguły pamięta, komu co nabija i co kto zamawia. Po to stworzono POS, aby było łatwiej - tłumaczy Agnieszka. - Zawsze można podejść na kuchnię i przekazać informację, że jest to jeden stół i aby poszczególne dania wyszły razem. Jeśli komunikacja między kelnerem/barem a kuchnią jest prawidłowa, nie powinno być z realizacją takiej prośby najmniejszego problemu.

Testujemy restauracyjne menu w ramach cyklu "Jemy na mieście"



Problem z zapłatą za "nadwyżkę"



Nadwyżka, za którą nikt nie chce zapłacić, przy dużych zamówieniach pojawia się często. Nie zawsze musi oznaczać, że obsługa oszukuje bądź klient chce wymigać się od płacenia.

- Najczęściej sprawę daje się szybko wyprostować - opowiada Ania, menedżerka w restauracji włoskiej. - Zdarza się, że goście zapominają lub tracą rachubę, ile faktycznie wypili, i chcą zapłacić za mniej napojów, niż widnieje na rachunku. W takich sytuacjach posiłkujemy się monitoringiem. Wtedy dokładnie widać, ile drinków trafiło na stół i ile zostało skonsumowanych.
Próby nadużyć jednak się zdarzają. I to po obu stronach.

- Regularnie organizowaliśmy kilkunastoosobowe spotkania w tej samej restauracji. Na rachunku zawsze było więcej kawy, niż w rzeczywistości wypiliśmy - co do tego mielimy pewność, bo kawę piło tylko dwoje z nas. Po takiej liczbie filiżanek, jaka widniała na fakturze, chyba stanęłoby im serce. Kiedyś postanowiliśmy dokładnie rejestrować to, ile zamawiamy. Na rozliczeniu tradycyjnie kilka kaw więcej. Kelner - przyciśnięty do ściany i przyłapany na gorącym uczynku - przyznał się, że chciał w ten sposób zrekompensować brak napiwku, bo kiedy dzieliliśmy się rachunkiem i każdy z nas płacił kartą, nie dostawał nic.
- Trafiła do nas kiedyś grupa złożona z czterech par - opowiada kelner pracujący w jednej z sopockich restauracji. - Goście siedzieli u nas długo, zamówili posiłek składający się z kilku pozycji, a przy tym sporo alkoholu. Kiedy każda z par zapłaciła swoją część rachunku, okazało się, że zostało osiem "bezpańskich" drinków. Jeden czy dwa bym zrozumiał - błąd może się zdarzyć. Ale osiem? Goście byli wyraźnie poirytowani, że muszą za coś dopłacać, zaczęli się awanturować. Sytuację wyprostowała nasza menedżerka, która pracuje też w kilku innych restauracjach. W jednym z tamtych lokali ten sam zestaw gości odstawił taki sam numer. Nie daliśmy się nabrać - powiedzieliśmy, że jeśli nie uregulują rachunku, wezwiemy policję. Zapłacili.
Płacenie telefonem, przelew "na telefon", BLIK, specjalne aplikacje zarówno po stronie klienta, jak i usługodawcy - na rynku pojawia się coraz więcej udogodnień, które ułatwiają dzielenie się rachunkiem w restauracji.
Płacenie telefonem, przelew "na telefon", BLIK, specjalne aplikacje zarówno po stronie klienta, jak i usługodawcy - na rynku pojawia się coraz więcej udogodnień, które ułatwiają dzielenie się rachunkiem w restauracji. fot. xartproduction/123rf.com

Jak najwygodniej podzielić rachunek?



Dużym ułatwieniem stał się BLIK, a w szczególności przelewy na telefon.

- Płaci jedna osoba, reszta w tej samej chwili puszcza przelewem swoją część. Problemu nie mamy my, nie ma go kelner. Moim zdaniem rozwiązanie optymalne - opowiada Mateusz, student budownictwa.
- Najczęściej kiedy odwiedzamy modny lokal w kilka par, przy płaceniu prosimy kelnera o podzielenie go na równe części. Wtedy taki podział odbywa się szybko i wszyscy są zadowoleni - dodaje Michał. - Problem pojawia się wówczas, jeśli te zamówienia są nierówne, czyli jedna para zamówi np. wyłącznie po drinku, podczas gdy reszta je obiad. Wtedy rachunek dzielimy inaczej, bo podział na równe części byłby niesprawiedliwy.
- My nie lubimy takich podziałów, dlatego przed złożeniem zamówienia prosimy o osobne rachunki, licząc się z tym, że możemy nie zostać obsłużeni wszyscy w tym samy czasie - relacjonuje Magda. - Nie ma za to problemu przy płaceniu rachunku - każdy odpowiada wyłącznie za to, co sam zamówił.
- Sam moment dzielenia rachunku wprawia mnie w takie zażenowanie, że unikam tego jak ognia, więc wybieram lokale samoobsługowe albo takie, gdzie płaci się od razu przy odbiorze zamówienia. Dzięki temu nawet jeśli idziemy większą grupą, problem dzielenia rachunku nas nie dotyczy - podsumowuje Szymon.

A jak wy sobie radzicie? Zachęcamy do oddania głosu w naszej ankiecie i podzielenia się przemyśleniami w komentarzach.

Opinie wybrane


wszystkie opinie (163)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze

więcej artykułów »

Wydarzenia

Niedzielny brunch Sheraton Sopot
Niedzielny brunch Sheraton Sopot
degustacja
g. 13:30 - 17:30
Sopot, Sheraton
Włoskie czwartki na 32 piętrze
Włoskie czwartki na 32 piętrze
street food, pubbing
g. 16:00
Gdańsk, Olivia Star Top
Wege Wtorki
Wege Wtorki
muzyka na żywo, degustacja
g. 15:00
Gdańsk, Canis Restaurant

Nowe Lokale

Wkrótce otwarcie