Wiadomości

Jak restauracje naciągają klientów?

artykuł czytelnika
Najłatwiej zarobić więcej podczas serwowania alkoholu. Sposobów jest kilka.
Najłatwiej zarobić więcej podczas serwowania alkoholu. Sposobów jest kilka. 123rf.com

Trudno wymienione poniżej działania nazwać (jeszcze) plagą, ale stołujący się na mieście szybko odnajdą w tym tekście znajome wątki. Nie podajemy też nazw restauracji, które stosują takie praktyki, choć nasz czytelnik - częsty bywalec trójmiejskich lokali, również tych z wyższej półki - mógłby je wyliczyć na palcach więcej niż jednej dłoni.



Czy spotkałe(a)ś się kiedyś z oszustwem w restauracji?

tak, byłe(a)m jego ofiarą 46%
nie bezpośrednio, ale słyszałe(a)m o takich sytuacjach 15%
nie jest pewien(pewna), ale podejrzewam, że tak 19%
nie, nigdy mnie to nie spotkało 20%
zakończona Łącznie głosów: 2187
Większość osób pewnie nie zwraca na to uwagi, część machnie ręką i powie: "takie są koszty jedzenia na mieście". Są też jednak tacy, którzy pewne wybiegi stosowane przez gastronomów w celu zwiększenia swojego zarobku nazywają wprost - oszustwem.

Do tych ostatnich należy nasz Czytelnik, podpisujący się pseudonimem Stały Bywalec, który postanowił podzielić się swoimi spostrzeżeniami na temat naciągania klientów w restauracjach. Jak zaznacza, nie tylko w tych tańszych, gdzie czasem właściciel ledwo wiąże koniec z końcem, ale i w lokalach z trójmiejskiego topu.

Poniżej kilka praktyk, na które nasz Czytelnik natrafia najczęściej.

Celowe przelewanie kieliszków



Zdawałoby się, że kelnerzy powinni być uczeni dobrych praktyk przy obsłudze klienta. Jednak niektórzy właściciele lokali uczą ich również cwaniactwa. Uzupełnianie butelek z mocnymi alkoholami wodą włóżmy między legendy miejskie - chcę wierzyć, że tak się nie dzieje. Ale na alkoholu można zarobić w znacznie bardziej wyrafinowany sposób, często grając na poczuciu wstydu klienta.

Wyobraźmy sobie, że wybieramy się do restauracji większą grupą, na przykład dwanaście osób. Każdy składa zamówienie, przy okazji prosimy butelkę prosseco z prośbą o rozlanie do wszystkich kieliszków. Kelner rozlewa ją jednak tylko na dziesięć i uprzejmie zapytuje, czy otworzyć kolejną. Odmówić nie wypada.

Albo inna sytuacja. Zamawiamy butelkę czerwonego wina do stolika, gdzie biesiadujemy w dwie pary. Kelner - zamiast nalać cztery regulaminowe kieliszki po 150 ml, rozlewa całą flaszkę. Niby tylko ponad 30 ml więcej na osobę, ale cel jest jasny - któremuś się zachce drugiego kieliszka, będzie musiał zamówić kolejną butelkę.

Brak wskazanej w karcie tańszej alternatywy wybranego wina to dość częsta przypadłość niektórych restauracji.
Brak wskazanej w karcie tańszej alternatywy wybranego wina to dość częsta przypadłość niektórych restauracji. fot. 123rf.com

Serwowanie droższej alternatywy


Brak w aktualnej ofercie opisanej w menu tańszej alternatywy danego napoju. Tutaj znów najłatwiej oszukać na alkoholu. Przykład. Z kartą win w ręku proszę kelnera o butelkę prosseco za 80 zł. Kelner z uśmiechem odpowiada, że właśnie się skończyły i są tylko te droższe - za 120 zł. Nie wypada mi się oczywiście wycofać z zamówienia. Biorąc pod uwagę częstotliwość podobnych sytuacji, można odnieść wrażenie, że niektórzy gastronomowie mają spory problem z zaplanowanie zatowarowania.

Tym samym skutkuje "zamawianie bez karty". Posiłek trwa w najlepsze, ale kończy nam się woda. Proszę kelnera o jeszcze jedną butelkę. Choć wcześniej na moim stole stała Kropla Beskidu za 12 zł, teraz przy stoliku kelner otwiera i rozlewa do szklanek San Pellegrino 4 zł droższą. Podobnie z herbatą - jeżeli nie zaznaczymy, że chcemy torebkową (8 zł), kelner przyniesie nam dzbanek sypanej (14 zł). Nie sprecyzował, niech płaci. Przecież nikt nie będzie się awanturował o kilka złotych.

Jeszcze lepszą kasę można wyciągnąć na wódce. Zamawiamy kolejkę dla sześciu gości, jedzenie było smaczne, humory dopisują, więc ktoś rzuca po kilku minutach do kelnera "jeszcze po jednej wódeczce poprosimy". Na koniec okazuje się, że tym razem kelner postanowił rozlać do kieliszków ekskluzywną Belugę, nikogo o tym nie informując. Zapytany, dlaczego to zrobił, z troską odpowiada: "przecież nie naleję państwu zwykłej, bo jeszcze się potrujecie".

Polecanie przez kelnera dań spoza karty bez informowania o cenie potrafi skończyć się wysokim rachunkiem.
Polecanie przez kelnera dań spoza karty bez informowania o cenie potrafi skończyć się wysokim rachunkiem. fot. 123rf.com

Polecanie spoza karty



Niemal każda restauracja posiada obecnie specjalne wkładki czy tablice z daniami spoza karty. Bywalca to cieszy, bo gdy podczas którejś z kolejnych wizyt przetestuje już całe menu, może sięgnąć po nowe smaki. Co prawda są tacy, co uważają, że dania spoza karty to nic innego jak kreatywny sposób na sprzątanie lodówek i zamrażarek, ale ja akurat w tej kwestii jestem dobrej myśli. Wierzę, że w ten sposób szefowie kuchni chcą pochwalić się swoją pomysłowością i często zaproponować gościom ekstra produkt, którego na co dzień nie mogą w ich lokalu spróbować.

Pole do nadużyć jest gdzie indziej. Otóż danie spoza karty często proponowane jest przez kelnera przy stoliku. Podchodzi z menu i jednocześnie proponuje: "polecam pyszną ośmiornicę spoza karty - podajemy ją tylko dziś i jutro". Ceny jednak nie podaje, a zapytać jakoś tak niezręcznie. Wielu gości bez zastanowienia się, korzysta z oferty specjalnej zachwalanej przez kelnera. A potem, przy kawie wybałusza oczy nad rachunkiem.
Co Cię gryzie - artykuł czytelnika to rubryka redagowana przez czytelników, zawierająca ich spostrzeżenia na temat otaczającej nas trójmiejskiej rzeczywistości. Wbrew nazwie nie wszystkie refleksje mają charakter narzekania. Jeśli coś cię gryzie opisz to i zobacz co inni myślą o sprawie.

Opinie (197) ponad 10 zablokowanych

  • Po czymś takim (13)

    Klient ma prawo wstać i wyjść bez płacenia.

    • 267 25

    • przeczytales artykuł? (6)

      to są jakies brednie osoby która nie ma pojęcia o standardach obsługi w lokalach gastronomicznych, a reszta tych "rewelacji" to chyba z jakiś bud z piwem.
      Koleś pewnie z tych co jak widzą duży napis "zamknięte" to ciągnie za klamkę bo za mało po oczach daje. Pewnie zaprosił znajomych do jakiejś knajpy i nie dźwignął tematu i teraz pretensjie do całego świata ;)

      • 41 95

      • 100% (4)

        ciągną klamkę aż do wyrwania-częsty problem

        • 14 4

        • (3)

          Najlepiej to serwuje moja żona...w domu.. wszystko oryginalne najlepszej jakości bez oszustwa

          • 22 3

          • Potwierdzam (1)

            Potwierdzam, jego żona robi to najlepiej! :)

            • 46 2

            • Ale tylko jak jego nie ma w pobliżu ;)

              • 18 5

          • też tak myślę , jego żona robi to najlepiej! :)

            • 0 0

      • mylisz sie

        To jes juz nagminna praktyka, wiec albo nie bywasz w restauracjach , albo jestes tak zamozny ze placisz za wszystko bez mrugniecia oka

        • 5 2

    • Bardzo naciągany artykuł - szukanie problemów na siłę (3)

      Jak przepraszam kelner ma rozlać jedną butelkę Prosseco (750 ml) na 12 osób (przykład z artykułu)? Wychodzi około 60 ml na osobę, podczas gdy standardy barmańskie zalecają wypełnienie kieliszka do ok 3/4 pojemności czyli ok 100 ml.

      Pozostałe przykłady "naciągania" ukazują jedynie, jakimi dziećmi potrafimy być nie umiejąc powiedzieć "nie" gdy kelner proponuje droższy trunek lub nie pytając o cenę dania spoza karty.

      • 103 15

      • "Wyobraźmy sobie, że wybieramy się do restauracji większą grupą, na przykład dwanaście osób"

        NA PRZYKŁAD, przykładem idealnie nie trafił, ale każdy kto ma naprawdę niezbyt wygórowane IQ zrozumie o przesłanie.

        • 18 11

      • ale tu nie ma mowy o standardzie gdzie cena wina jest zawsze za 100ml tu kupujemy butelkę i nic kelnerowi do tego ile wleje do kieliszka.

        • 13 5

      • no to standardy barmańskie są słabe

        bo w zależności od wielkości kieliszka i rodzaju wina nalać należy 1/4-1/3 kieliszka, max 1/2... 3/4 to nowobogaccy i niemający pojęcia o podstawach savoir-vivre'u nalewają :D
        czy dziećmi? nie wiem, ale gdy zaprasza się kogoś na kolację, omawianie przy tej osobie cen jest w złym guście (dobre restauracje powinny mieć karty bez cen dla zaproszonej/zaproszonych osób, a z cenami tylko dla zapraszającego), z czego kelnery korzystają... ale tak, wmawiaj sobie, ze Ty po prostu jesteś taki światły i przedsiębiorczy i nie dasz sobie w kasz dmuchać;)

        • 7 21

    • CENA

      ja nie mam problemu z zapytaniem o cenę, jeśli czegoś nie widzę w karcie. albo pytam o pojemność / masę. jeśli mam być zadowolony, to koniec języka za przewodnika.
      czego tu sie wstydzić? to kelner jest dla mnie a nie odwrotnie.

      • 105 2

    • a właściciel restauracji ma prawo zadzwonić po policję :)

      • 5 3

  • tak smutny, ze az smieszny ten artykul (3)

    jak ktos na to wpadl - nie wiem, wspolczuje doswiadczen, w trojmiejskiej gastronomii takie cuda sie nie zdarzają

    • 89 153

    • 15 lat działam i pierwsze słyszę - ktoś tu ma pecha lub obsesje

      • 13 10

    • Zdarzają sie takie SMUTNE PRAKTYKI, oj zdarzają

      Co to ma wspólnego z cudami? Cud to np. darmowy chlebek+smalec wiejski/oliwa+ogórek przed posiłkiem, jako czekadełko - na szczęście czasem są, np. w Otominie w pewnej restauracyjce, która nas bardzo oczarowała smakiem i obsługą, jedyny minus- napiwków nie można zapłacić kartą, bardzo szkoda -kelnerka nic od nas nie dostała, bo nie nosimy gotówki :(

      • 3 4

    • Zdarzają się ale chyba idiotom którzy nie umieją składać zamówień i wstydzą się zapytać o cenę

      Niech zatem płacą

      • 1 1

  • dziwie sie (1)

    jak chce prosseco za 80- a oni mowia ze nie ma i jest drozsze inne za 120- mam wybór, bioer lub nie, głupio odmówic? to płac, ja nie mam zamiaru wiec nie musze sie godzic na wszystko

    • 308 8

    • amber gold - wizytowka trojmiasta

      Caly budyniogrod - miasto opuszczone bez gospodarza

      • 7 11

  • (3)

    "Ceny jednak nie podaje, a zapytać jakoś tak niezręcznie."
    Niezręcznie to powinno być kelnerowi, że nie podał ceny, a nie klientowi. Ja nie mam oporów pytać o cenę. W sklepach czy zakupach przez internet jestem rozsądny i porównuję jakość/cena, czemu w restauracji miałbym być nierozsądny i zachowywać się inaczej?

    • 325 6

    • po części racja, ale o ile w sklepie przy półkach czy wieszakach możesz sobie pooglądać , podotykać (1)

      poprzymierzać i do woli pytać o cenę i rozmiar, co najwyżej ekspedientka będzie miała naburmuszoną minę bo jej przeszkodziłaś w pisaniu smsów o tyle w restauracji twoja dociekliwość, marudzenie i w ogóle "boksowanie" się z kelnerem może zakończyć się tym, że otrzymasz posiłek z domieszką czegoś "ekstra" , a kelner będzie spokojnie z dziką satysfakcją obserwował cię jak nieświadomy przełykasz coś więcej niż zaoferowała kuchnia.
      Ponieważ prawie każdy zdaje sobie sprawę na czym polega ryzyko jadania w knajpach tylko nowicjusz będzie szedł w ostre starcia z obsługą, reszta łeb po sobie i nie dyskutuje bo wie czym to się może skończyć
      Dlatego najlepiej jadać w takich miejscach gdzie widać z czgo i jak kucharz przyrządza potrawy no albo w domu

      • 23 16

      • przede wszystkim

        tego typu są dyskomfortem dla zaproszonych przez nas gości, czego staramy się uniknąć i bynajmniej nie chodzi tu o 'zabłyśnięcie'. zresztą dobry kelner w dobrej restauracji powinien taką sprawę omówić z nami nie zwracając uwagi gości...

        • 6 0

    • Oczywista oczywistość

      Też nie rozumiem oporów autora. Jest nieasertywny- jego problem. Poza tym, można poprosić o rozmowę na osobności i wszystko ustalić.

      • 10 2

  • A widzieliscie przynajmniej jeden odcinek z geslerową?była ich setka doskonale pokazała jak oszukuja klientów! (2)

    Ale nie tylko to cukiernie i lodziarnie wszyscy oszukują ile sie da !!

    • 132 8

    • tak, bo zanim ten kelner gościa oskubie to kucharz też swoje dołoży

      • 18 1

    • Dlaczego wy trujecie ludzi?

      Czy wy jesteście normalni?

      • 26 1

  • do tego kelner musi potrafić myśleć (3)

    a to się rzadko zdarza. U nas prawie nie ma "kelnerów", a są jedynie podawacze talerzy. Składu potrawy nie zna, zaproponować nic nie potrafi, tylko głupio się uśmiecha licząc jeszcze na napiwek. Za podanie talerza.

    • 183 14

    • W samo sedno (1)

      Chętnych do pracy nie ma, więc nie oczekujmy, że inteligentne osoby będą się garnąć do pracy kelnera za minimalną krajową (czasem mniej) oraz niepewne napiwki od bandy roszczeniowych cebulaków.

      • 31 11

      • ..nie zgodze sie..- kelnerzy zarabiaja od 10 do 18pln na reke (sopot) plus napiwki czyli Jakies 4-5tys w sezonie, najczesciej znaja sie na produkcie i sa szkoleni w "upselling" regularnie..

        • 15 13

    • gdzie ty jadasz mości panie ?

      • 5 2

  • Kompleksy (2)

    Ale facet ma kompleksy.
    Forsy skąpi, ale wprost zapytać 'niezręcznie', co sobie koledzy pomyślą!

    • 130 45

    • (1)

      Dureń ! Niezręcznie. Trzeba umieć się zachować

      • 6 3

      • Więc płać

        • 2 0

  • Co jeżeli idziesz głodny na obiad/kolację a dostajesz kawałek czegoś i umazany kleksami talerz? koszt jedne 49 zł. (4)

    • 129 6

    • Januszu restauracji (3)

      To nie bary mleczne, zamów przystawkę, zupę, danego główne i deser a uwierz że wystarczy ci ;)

      • 12 66

      • Acha i dlatego twoja 'restauracja' to pralnia brudnych pieniedzy. Jak nazwac inaczej przybytek, gdzie nawet w srodku sezonu pusto? A to ciagle funkcjonuje i funkcjonuje...

        • 39 5

      • wystarczy Ci wypłaty na jeden "pełny" obiad :)

        • 16 2

      • Uzbiera się razem 200g jedzenia z tego, co napisałeś?

        • 32 0

  • szklanka wody z dzbanka za 9 zł. (10)

    • 122 4

    • Nadodatek z kranu!

      • 29 2

    • We Francji jest za free

      A u nas cena wody jak w emiratach piwa.

      • 48 2

    • W Anglii i Irlandii woda jest za darmo! (4)

      Z kranu, tap water, stoi w karafkach i to jest bardzo dobry zwyczaj

      • 28 2

      • a u nas za darmoche jest woda toaletowa (1)

        idziesz do WC i masz jej ile dusza zapragnie

        • 11 1

        • ;)

          Jak zaplacisz 2zl ;)

          • 16 0

      • Nie zawsze.

        Różnie bywa?

        • 1 0

      • W Szwecji tez woda to standard!

        • 2 0

    • Przejdź się do craft cocktails ... (1)

      ... W Gdańsku, są chyba jedynym lokalem który dba o to żeby każdy miał ciągle pełną szklankę wody. Ku waszemu zdziwieniu - ta woda jest gratis :)

      • 8 0

      • woda

        pixel tez :)

        • 2 2

    • W multikino tyle zapłacisz za pół litra coli w butelce

      • 2 0

  • co za Janusz (5)

    Hahahaha

    Czekam na artykuł jak klienci naciągają restaurację.

    Sytuacja sprzed 2 tygodni w jednym bistro. Pan zamówił zupę, wylizał talerz i podszedł do baru powiedzieć że zupa była za słona i nie zapłacił.

    Jakiś czas temu w znanej burgerowni laska zjadła pół burgera i nagle stwierdziła że miał być jeszcze z cebulką więc wykłóciła się o nowego.

    • 97 43

    • Nie kłam

      • 19 9

    • dobre (2)

      dajcie jeszcze jakieś przykłady, jak to klient może naciągnąć restaurację...
      nie mówię o wynoszeniu sztućców czy szklanek :P

      • 13 1

      • zjadasz danie do połowy i kładziesz włosa na talerz (1)

        Wołasz kelnera i prosisz o nowe danie, bo w tym był włos

        • 5 2

        • A potem oglądasz się na nagranyn monitoringu jak wkładasz sobie włosa do zupy

          • 13 0

    • woda

      naciągają również na wodę za pól litra wody 16 zł

      • 9 1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

03

października

Święto Hal Targowych w Gdyni Gdynia, Hala Targowa

28

października

Restaurant Week Trójmiasto,

Rozrywka

Zdjęcia do filmu "Gierek" w Gdańsku
Zdjęcia do filmu "Gierek" w Gdańsku
Nowe lokale: sushi, vongole i tatarskie smaki
Nowe lokale: sushi, vongole i tatarskie smaki

Kultura

Roztańczony introwertyk. Artur Rojek w Starym Maneżu
Rojek w Starym Maneżu
Galiony Gdyńskie rozdane
Galiony Gdyńskie rozdane