Jedzenie na dowóz. Jak zmieniło się w trakcie pandemii?

Od roku, z krótką letnią przerwą, restauracje działają realizując przede wszystkim zamówienia na wynos.
Od roku, z krótką letnią przerwą, restauracje działają realizując przede wszystkim zamówienia na wynos. fot. Agnieszka Haponiuk/Trojmiasto.pl

Minął rok od początku pandemii. W tym czasie gastronomia działała stacjonarnie przez niecałe pięć miesięcy. Jedzenie na wynos i z dowozem stało się nie tylko sposobem na przetrwanie restauracji, ale także "nową normalnością". Jak przez ten czas zmieniła się oferta restauracji? Czy nadal zamawiamy tyle samo?



Jedzenie na wynos i z dowozem - wszystkie oferty


Jak oceniasz aktualną ofertę jedzenia na dowóz?

szeroki wybór - jest lepiej niż na początku pandemii 20%
mam już przesyt, ale jest w czym wybierać 16%
nie widzę różnicy 20%
jest gorzej niż na początku pandemii - tylko pizze, burgery itp. 13%
nie wiem, nie zamawiam jedzenia do domu 31%
zakończona Łącznie głosów: 605
Kiedy na początku pierwszego lockdownu pisaliśmy o tym, że coraz więcej trójmiejskich restauracji stawia na jedzenie na wynos i z dowozem, opcję tę powoli zaczynały już oferować także te lokale, które do tej pory sprzedawały dania wyłącznie stacjonarnie. Minione 12 miesięcy - czas rozwijającej się epidemii i wielkich niewiadomych dotyczących całej branży gastronomicznej - sprawiły, że dowozy, które dotąd stanowiły marginalną część zysków restauracji, stały się ich jedynym źródłem przychodów.

Pierwszy, wiosenny lockdown był dla restauracji czasem eksperymentów, związanych z tym, co i jak sprzedawać na wynos. Restauracje, które już wcześniej oferowały usługę dowozów, na tym skupiały swoją działalność. Nierzadko, aby nie zwalniać swoich pracowników, proponowały kelnerom wcielenie się w rolę kierowców. Kolejne miesiące zamknięcia pozwoliły na wypracowanie swoich metod: jedni postawili wyłącznie na własne dowozy, inni na korzystanie z popularnych aplikacji do zamawiania jedzenia online.

Również te restauracje, które wcześniej serwowały dania wyłącznie na miejscu i na co dzień nie świadczyły usług "na telefon", przygotowały specjalne oferty, które można zamówić z dostawą do domu lub odbiorem osobistym. Tak było m.in. w przypadku restauracji Przepis na..., Tu można marzyć by Tomasz Deker czy Petit Paris, których propozycje testowaliśmy dla was.

Kreatywnych sposobów na wyjście z trudnej sytuacji musiały szukać też bary i puby. Aby przetrwać, niektóre lokale, pomimo działalności skupiającej się na serwowaniu trunków, postanowiły rozbudować ofertę gastronomiczną i realizować dowozy.

- Nasza klubokawiarnia jeszcze nie zdążyła zbudować sobie pozycji, więc postanowiliśmy zająć się również cateringiem pudełkowym. Sam Index nadal oferuje możliwość zamówienia dań i napojów na wynos. Liczymy, że osoby przebywające na kwarantannie lub te, które nie chcą się narażać, jeżdżąc po sklepach i robiąc zakupy, skorzystają na naszej inicjatywie i w przystępnej cenie zamówią zestaw pudełkowy z dostawą do domu - mówiła Katarzyna Cybulskaklubokawiarni Index.
1
miejsce: Restauracje
w rankingu Restauracje
Restauracja Fino
Gdańsk, Grząska 1
9.5/10
+ Oceń

Czas epidemii koronawirusa uderza nie tylko w bary i restauracje, ale też w firmy cateringowe, które dotychczas dostarczały jedzenie do biur i na imprezy zorganizowane. Część z nich postanowiła zmienić sposób swojego działania i obsługiwać też klientów indywidualnych. Oferują dziś lunche w atrakcyjnych cenach.

- Na początku pandemii odpływ pracowników z biur był bardzo duży, ze względu na pracę zdalną oraz restrykcje firm, które nie pozwalały wchodzić nam do budynków. Wtedy rzeczywiście uruchomiliśmy możliwość dowozu cateringu do domu. Jednak obecnie wycofaliśmy się z tej opcji, z racji tego, że pracownicy powrócili i nadal wracają do biur, więc dostarczamy im tam posiłki. Restrykcje się zmniejszyły, a my możemy dostarczać świeże posiłki pracownikom i urozmaicać ich dzień pracy, smacznym jedzeniem - mówi Katarzyna Głuchowska, właścicielka firmy Głodny Niedźwiedź.
Oferowanie samych dowozów dla większość lokali jest jednak nieopłacalne. Jedni od razu zrezygnowali z takiej opcji, uznając, że lepiej będzie zamknąć tymczasowo swój lokal. Dla innych, pomimo początkowej próby przetrwania i realizowania zamówień na wynos, przedłużający się stan epidemii oznacza koniec biznesu.

Zobacz także: Jedzenie na telefon - komu się to opłaca?

- Po wprowadzeniu listopadowych restrykcji rządowych próbowaliśmy funkcjonować bez stacjonarnej obsługi gości przez kilka dni. Szybko okazało się, że to była 1/4 naszych potrzeb, które pozwoliłyby nam wyjść na zero, zrównać się ze wszystkimi ponoszonymi kosztami. Musieliśmy zawiesić naszą działalność, żeby nie generować wspomnianych strat, utrzymać nasz zespół i wierzyć, że wrócimy... odrabiając kilkumiesięczne straty - mówił Gaweł Czajka, właściciel Całego Gawła.
W związku z przedłużającym się zamknięciem branży gastronomicznej w styczniu lokal jednak powrócił do oferowania dowozów i dań na wynos.

Słoiki, cateringi świąteczne i garmaż wysyłany w całą Polskę



Zamówić na wynos można w zasadzie wszystko: od pizzy, przez specjalne lunche, po dania deluxe i to z każdej kuchni świata. W specjalnych ofertach restauracji, które wcześniej nie dowoziły jedzenia, znalazły się dania charakterystyczne dla ich kuchni, a także całkiem nowe i smaczne propozycje kulinarne. Tęsknotę za tym, by znów usiąść z filiżanką kawy w ulubionej kawiarni czy posłuchać gwaru restauracji podczas kolacji z przyjaciółmi, od początku pandemii zamieniamy w zamawianie dań na wynos i w ten sposób - wspieranie lokalnych restauratorów.

- Od początku pandemii zmieniło się wiele. Po pierwsze spora część restauracji przy drugim październikowym lockdownie nie otworzyła się z dowozami, a postanowiła przeczekać. Niektóre restauracje, szczególnie te, serwujące dania bardziej wykwintne, zmieniły swój profil oferując dania w słoikach czy inny garmaż, ale na wysokim poziomie - zachowując styl gotowania. Nie tylko restauracje z wykwintną kuchnią zapakowały swoje dania do słoików, zrobiło to sporo innych lokali, tym samym utrzymując jakość dań, które często tracą w transporcie. Jedzenie w słoikach jest świetnym rozwiązaniem, bo daje możliwość zjedzenia smacznego, gorącego posiłku - zauważa Agnieszka Haponiuk, autorka cyklu "Jemy na mieście", która w trakcie pandemii regularnie recenzuje Jedzenie na wynos.
Aby przyciągnąć klientów i przetrwać ten trudny czas, lokale gastronomiczne prześcigają się w wymyślaniu pomysłowych i praktycznych rozwiązań. Poza zamówieniami z dowozem na telefon lub online, coraz więcej z nich oferuje też dania na wynos zamknięte w słoiku.

- Zupy w słoikach sprzedawaliśmy od dawna, jednak teraz dodatkowo je pasteryzujemy, aby mogły być dłużej przechowywane. W słoikach pasteryzujemy też wszelkiego rodzaju sosy, dania wegańskie oraz mięsne. W słoiczkach sprzedajemy też majonez, buliony warzywne i drobiowe oraz masła orzechowo-czekoladowe. Ciągle poszerzamy naszą ofertę o nowe pozycje, aby było rozmaicie - mówi Zofia Weiss, właścicielka Oficyny.
Miejsc, w których oferta garmażu została znacznie rozbudowana, jest coraz więcej. Prowadzenie działalności na zasadzie małych delikatesów wydaje się obecnie najbardziej opłacalnym rozwiązaniem.

- Jesienią uruchomiliśmy sprzedaż naszych produktów on-line przez dedykowaną stronę www.serwus.pizza. Po pierwsze chcieliśmy stworzyć dodatkowy kanał sprzedaży, dając naszym klientom możliwość bezpośredniego zakupu dań u nas. Po drugie - uniezależnić się od dostawców usług dowozowych, których wysokie prowizje minimalizują możliwość zarobku. Po trzecie - oprócz klasycznych dań z bistro (regularna karta śniadaniowa, pizza, karta popołudniowa) wprowadziliśmy kategorię Serwus Deli, w której oferujemy przetwory oraz gotowe dania w słoikach - mówi Maciej RaczyńskiSerwusa.
- Nasze produkty są zakonserwowane przez mrożenie albo pasteryzację - dlatego nie jest kłopotem ani ich szybkie przygotowanie w domu, ani dłuższy czas przechowywania. Nasi goście zaopatrują się często "na zapas" np. na tydzień. Była to świadoma decyzja i z radością obserwujemy, że inne firmy z branży, dbające o jakość, idą tą samą ścieżką. Słoiki, sushi i pizza to produkty, które - pomimo transportu - zachowują właściwą jakość. Oczywiście kusiło nas, aby oferować kompletne dania ciepłe, w naszym stylu, ale sygnały z rynku potwierdziły nasze obawy, że w transporcie, zwłaszcza zewnętrznym, następuje utrata jakości - mówi Arkadiusz Onasch z restauracji Winne Grono.

- Robimy swoje - jak najlepsze, pracochłonne jedzenie, trudne do szybkiego przyrządzenia go samodzielnie w domu. Nasi goście i nowi klienci doceniają to i rozumieją. Nie korzystamy z zewnętrznych firm delivery ze względu na nieatrakcyjne warunki współpracy. Zresztą kłopotem dla wszystkich firm ze Śródmieścia Gdańska jest to, ze nie ma tu zbyt wielu stałych mieszkańców, zatem nie ma komu zamawiać. W czasach przedpandemicznych lokatorzy mieszkań na wynajem krótkoterminowy to była spora część klienteli - teraz ich nie ma i nie wiadomo, kiedy wrócą - dodaje Arkadiusz Onasch.

Ranking: najlepsze firmy oferujące catering dietetyczny w Trójmieście



Niektóre lokale z Trójmiasta oferują potrawy w postaci garmażu z wysyłką w dowolne miejsce kraju. Wysyłkę w dowolne miejsce w całym kraju wprowadziły m.in. House of Seitan, NeonKlatka B.

Ciekawych rozwiązań nie brakuje. Eliksir, lokal słynący z wymyślnych mieszanek alkoholowych i nie tylko, stworzył miks koktajlowy do samodzielnego przygotowania w domu w kilka sekund: "Eliksir w butelce". Restauracje słynące z kuchni fine dining, takie jak Biały Królik, Sztuczka czy L'Entre Villes wprowadziły możliwość zamówienia kolacji degustacyjnej do domu, którą przygotować i podać może sam szef kuchni.

Eliksir z Gdańska stworzył miks koktajlowy, z którego każdy może w domu wyczarować własny drink.
Eliksir z Gdańska stworzył miks koktajlowy, z którego każdy może w domu wyczarować własny drink. fot. Eliksir
- Znacznie rozwinęła się też oferta lunchowa, która ma skusić niską ceną. Restauracje, które po pierwszym marcowym zamknięciu nie korzystały z aplikacji, czy nie miały dowozów - teraz szybko to nadrobiły i w popularnych aplikacjach znalazło się większość trójmiejskich restauracji, a co poniektórzy stworzyli strony ze swoim własnym systemem zamówień, co pozwala zaoszczędzić pieniądze, gdyż znane aplikacje pobierają niemałą prowizję. Zmianie uległa też oferta dań na wynos. Dominuje kuchnia prosta, nazywana często domową, w której króluje żurek, rosół, pierogi, schabowy itp. Nie mówię, że to złe podejście, ale jest coraz mniejsza różnorodność. I tak, jak nigdy przedtem, wszyscy robią cateringi świąteczne - dodaje Agnieszka Haponiuk.
Zobacz także: Obiady do domu. Zamów i spróbuj nowych rzeczy

Restauracje dobrze wykorzystują również nadarzające się okazje, takie jak: walentynki czy dzień kobiet, aby proponować specjalne zestawy. Coraz popularniejszym rozwiązaniem stają się także cateringi na święta.

Jak aktualną ofertę oceniają klienci?



- Mieszkam w Oliwie i jeszcze przed pandemią często korzystałem z dowozów jedzenia. Najczęściej zamawiam przez Pyszne.pl albo Uber Eats. Na początku lockdownu byłem pozytywnie zadziwiony wyborem, jaki proponowały trójmiejskie restauracje. Pojawiło się mnóstwo nowych ofert, od restauracji, których wcześniej tam nie widziałem. Było wiele atrakcyjnych promocji, w innych przypadkach zwiększył się zasięg dostaw. Zacząłem zamawiać jeszcze więcej niż wcześniej, żeby zrekompensować sobie brak wyjść do restauracji (przed pandemią jadłem na mieście kilka razy w tygodniu), a przy okazji pomagałem restauracjom. Teraz oferta wygląda dużo gorzej, właściwie zostały same osiedlowe bary, które proponują jedynie pizzę i burgery. Z tego co widzę, ceny też poszły w górę - mówi Artur.
Popularne narzędzie do zamawiania jedzenia online, takie jak: Pyszne.pl, Uber Eats, Wolt czy Glovo dla klientów stanowią wygodne rozwiązanie w czasie pandemii. Nie każdy jednak ma świadomość, że pośrednicy za każde zamówienie pobierają opłaty - zarówno od restauracji (ok. 30 proc. od ceny zamówienia), jak i od klienta (kilka złotych za dowóz). Dla wielu restauratorów korzystanie z pośredników okazuje się więc nieopłacalne, dlatego decydują się na własny transport lub zachęcają do odbioru osobistego.

Zmiany te dostrzega spora grupa klientów, którzy czują przesyt ofert składających się z żurków i schabowego.

- Obecnie jest dużo propozycji zestawów obiadowych. Choć mają atrakcyjne ceny, ugotować ziemniaki czy zrobić pulpety wciąż wolę sama w domu. Zamawiam właściwie tylko pizzę z osiedlowego lokalu, a na wyjątkowe okazje sushi, co robiłam też wcześniej. Dostępne w Trójmieście aplikacje sprowadzają się właśnie do takich dań, jak ma się ochotę na coś oryginalnego, to trzeba samemu szukać i dzwonić do konkretnych restauracji - przyznaje Ola z Sopotu.
- Pomagam wielu lokalom, korzystając z ich usług i niestety muszę stwierdzić, że tylko nieliczne dostrzegły szansę w odnalezieniu długookresowej drogi do serc klientów - od rabatów uwzględniających dowóz, przez opakowania i formę, po przedefiniowanie oferty. Najtrudniej miały restauracje premium. Teraz mam wrażenie, że większość już odpuściła i czeka na oficjalne otwarcie - mówi Andrzej z Gdyni.
Inni zaś zauważają i doceniają znaczną poprawę w zakresie dostaw. Restauracje nauczyły się, jak przygotowywać dania, aby czas i warunki dowozu nie wpłynęły znacząco na jakość dania.

- Moim zdaniem jest lepiej niż na początku, bo jest znacznie większy wybór. W dodatku te droższe knajpy mają teraz naprawdę przystępne ceny, więc może to być dobra okazja do przetestowania nowych miejsc - twierdzi Karolina.
Zobacz także: Aplikacje, które ograniczają marnowanie jedzenia

- Zdecydowanie więcej zamawiam, bo kiedyś nie robiłam tego prawie wcale - jedynie w wyjątkowych sytuacjach, a teraz kilka razy w miesiącu. Na pewno jest lepiej. Kiedyś częściej się zdarzało, że jedzenie na dowóz docierało zimne, w ogóle jakieś gorsze. Także czas oczekiwania na danie przed pandemią a teraz to duża różnica - kiedyś zdarzało się, że czekało się nawet 1,5 godz., a teraz takich sytuacji właściwie nie ma - mówi Wiktoria.
Faktem jednak pozostaje, że niezależnie od tego, czy pozytywnie, czy negatywnie oceniamy aktualną ofertę dań na wynos, wszyscy czekamy na ponowne otwarcie restauracji i możliwość cieszenia się wizyta w lokalu.

- Tęsknię za wyjściami do restauracji, barów i pubów. Uwielbiam wypić piwko z sokiem do pięknie podanego obiadu czy latte do deseru. Teraz zamawiam, aby wesprzeć gastro, ale to nie to samo - dodaje Marta.

Pizza i burgery: najczęściej zamawiane dania



Pewne jest, że zamawiać dania na wynos i z dowozem zaczęli nawet ci, którzy przed pandemią nigdy tego nie robili. Jak wynika z raportu przygotowanego przez Rebel Tang wraz z Glovo, Pepsi i Kraft Heinz, 97 proc. ankietowanych internautów deklaruje, że w 2020 roku co najmniej raz zamówiło jedzenie z dowozem. Co więcej, 82 proc. ankietowanych zadeklarowało, że w 2020 roku chociaż raz zdecydowało się na zamówienie dań z restauracji, w której dotychczas nie jedli.

Brak możliwości pójścia do restauracji, a także ograniczone możliwości podróżowania mogłyby sprawiać, że chętniej otwieramy się na nowe kuchnie i nowe smaki, ale czy tak jest? Z danych Glovo wynika, że najchętniej zamawianymi daniami w zeszłym roku były pizza i burgery. Może to wynikać zarówno z naszych przyzwyczajeń - to właśnie lokale oferujące te dania słynęły zwykle z dowozów, więc naturalne dla wielu z nas jest zamawianie pizzy, burgerów czy sushi, a typowe dania obiadowe wolimy przygotować sami. Z drugiej strony, o czym świadczą opinie osób zamawiających jedzenie do domu, obecna oferta sprowadza się w dużej mierze do tych właśnie dań, więc chcąc nie chcąc ich popularność wzrasta.

- Zauważyliśmy też, że musimy regularnie zmieniać menu i wprowadzać do karty nowe dania. W tym lockdownie to już drugie menu, które przygotowaliśmy dla naszych klientów. Dania po prostu szybko się nudzą, a nasi stali klienci oczekują nowych propozycji. Niezmiennie natomiast numerem 1 w dostawach pozostaje nasza neapolitańska pizza. Jeśli chodzi o liczbę realizowanych dowozów, to na pewno bezpośredni kanał sprzedaży on-line dał nowe możliwości i liczba zamówień wzrosła - dodaje Maciej Raczyński.

- Marzec jest niestety najsłabszym miesiącem od październikowego zamknięcia. Mam wrażenie, że ze względu na długość trwającego lockdownu, klientom powoli odechciewa się i nudzi zamawianie dań na wynos. Przechodzą na gotowanie w domu. Z jednej strony jest to oczywiste, z drugiej jednak jest to duży cios dla restauracji, szczególnie w tym najtrudniejszym czasie. Powtarzamy sobie wszyscy "oby do wiosny", ale nadzieja na to, żeby otwarcie restauracji nastąpiło wcześniej niż w maju z każdym dniem jest coraz mniejsza.

Opinie wybrane


wszystkie opinie (138)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze

więcej artykułów »

Wydarzenia

BUFET WŁOSKI Pasta e Vino
BUFET WŁOSKI Pasta e Vino
degustacja
g. 18:00 - 22:30
Sopot, Sheraton
Brunch z Merą
Brunch z Merą
degustacja
g. 13:00
Sopot, Sopot Marriott Resort & Spa
Muzyka na żywo
Muzyka na żywo
muzyka na żywo, degustacja
g. 18:30
Gdańsk, Oranżeria

Rozrywka

Nowe Lokale

Wkrótce otwarcie