Wiadomości

stat

Jemy na mieście: Bangkok w Sopocie - blisko tajskiej kuchni

Jedzenie w restauracji Bangkok jest najbliższe oryginalnemu tajskiemu street foodowi. Różnorodność zapachów i smaków przywodzi na myśl ruchliwe ulice wspomnianego miasta. Tutaj udało się odtworzyć wielowymiarowość klasycznej kuchni tajskiej.
Jedzenie w restauracji Bangkok jest najbliższe oryginalnemu tajskiemu street foodowi. Różnorodność zapachów i smaków przywodzi na myśl ruchliwe ulice wspomnianego miasta. Tutaj udało się odtworzyć wielowymiarowość klasycznej kuchni tajskiej. fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl

Jemy na mieście to cykl artykułów, w których opisujemy trójmiejskie restauracje. Testowane dania zamawiamy na własny koszt i nie zapowiadamy naszej wizyty. Piszemy szczerze, lekko i unikając nadmiernej pretensjonalności. Dziś recenzujemy Bangkok w Sopocie. W poprzednim odcinku jedliśmy w Maglu Towarzyskim w Małym Kacku, a za dwa tygodnie w środę ocenimy nową odsłonę Stacji Deluxe w Gdańsku - już tam byliśmy.



W Sopocie przy ul. Grunwaldzkiej 8-10 zobacz na mapie Sopotu, w miejscu dawnego Image, mieści się teraz Bangkok - thai food & bar Sopot. Bar szczyci się tym, że tajscy kucharze przyrządzają dania tak jak ich mamy i babcie, a więc poniekąd jest to kuchnia domowa i uliczna.

Lokal nie jest za duży. W wystroju gdzieniegdzie widać pozostałości po dawnej restauracji, m.in. lustro w złotej ramie i witraż na suficie. Oczywiście nie brakuje azjatyckich akcentów, jak chociażby egzotyczne liście czy reprodukcje z tajskimi krajobrazami, jednak wcale nie mi przeszkadza fakt, że wystrój jest bardziej europejski niż w stylu azjatyckim. Udało się tu zachować umiar.

Kolorystyka utrzymana jest w szarościach i bieli, zaś bar obity jest żółtymi deskami. Od wejścia po lewej stronie znajduje się podest z balustradami, gdzie ustawione są drewniane stoły z metalowymi nogami i pomalowane na szaro drewniane krzesła. Tym, co zwróciło moją uwagę jest piękny widok z okna, wprost na Łazienki Południowe i morze, który zapewne zniknie, gdy tylko drzewa się zazielenią.

Bangkok odwiedzam z dużą grupą znajomych w porze lunchu. Zastajemy pusty lokal, ale zanim zdążymy złożyć całe zamówienie, sala wypełnia się po brzegi.

Karta jest bogata w najbardziej popularne potrawy kuchni tajskiej. Prawie każde z dań można zamówić w różnych wersjach - warzywnych, mięsnych (wołowina, kurczak, wieprzowina) czy z krewetkami. Moi współtowarzysze byli w Tajlandii i świetnie rozpoznają smaki ulicznej kuchni tajskiej.

Naszą kulinarną przygodę z Bangkokiem zaczynamy od zestawu lunchowego w cenie 25 zł, w którego w skład wchodziły zupa tom kha (można wybrać jedną z trzech opcji, a mianowicie z warzywami, kurczakiem lub wieprzowiną) i danie główne - khao pad (ryż smażony w woku z warzywami), który też można było wybrać w wersji wegetariańskiej, z kurczakiem albo wieprzowiną. Wybraliśmy tom kha z kurczakiem i khao pad z wieprzowiną.

Prócz lunchu z karty wybieramy dwie przystawki:

- świeże spring rollsy z warzywami z sosem mango i orzechowym (15 zł);
- skrzydełka w sosie ze słodkim chilli z limonką (17 zł).

Następnie zamawiamy zupę tom yum z krewetkami (20 zł) oraz dania główne:


- pad thai z kurczakiem (28 zł);
- zielone curry z krewetkami (32 zł);
- num tok z wołowiną i cebulą (39 zł).

Na deser:

- banany w cieście ze słodkim sosem karmelowym i gałką lodów waniliowych (14 zł);
- deser ryżowy mango (15 zł).

Na jedzenie trochę się czeka. Z jednej strony to minus, bo w końcu to ma być street food, ale z drugiej plus, bo wszystko jest przygotowywane na bieżąco. Najpierw dostajemy przystawki, a potem po kolei zamawiane dania, w tym lunch.

Jeśli chodzi o spring rollsy, to nie ma o czym mówić, to było nietrafione zamówienie. Może trzeba poczekać na świeże sezonowe warzywa? Dość ciekawy smak miały jedynie sosy.

Spring rolls z warzywami z sosem mango i orzechowym.
Spring rolls z warzywami z sosem mango i orzechowym. fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl
Za to skrzydełka w sosie słodkie chilli były genialne. Naprawdę pyszne. Chrupiące, o idealnej ostrości, z lekko kwaskowym limonkowym i umiarkowanie słodkim posmakiem. I jak na przystawkę była to całkiem spora porcja.

Tom kha to aksamitna zupa na bazie mleka kokosowego z kurczakiem. Jest dość łagodna w smaku, przyjemnie słodka i bardzo aromatyczna, z delikatnie wyczuwalną nutką liści limonki kaffir i galangalu.

Zupa tom kha z kurczakiem (można wybrać jedną z trzech opcji: z warzywami, kurczakiem lub wieprzowiną).
Zupa tom kha z kurczakiem (można wybrać jedną z trzech opcji: z warzywami, kurczakiem lub wieprzowiną). fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl
Khao pad z wieprzowiną to bardzo prosta potrawa, bo cóż odkrywczego może być w smażonym na woku ryżu? Był smaczny, również z subtelną nutą słodyczy, łagodny, bez charakterystycznej ostrości. Paski wieprzowiny nie najgorsze. To danie mnie jakoś specjalnie nie uwiodło, chociaż było dobre, ale za mało wyraziste w porównaniu z innymi potrawami.

Khao pad - ryż smażony w woku z warzywami (można wybrać opcję wegetariańską, z kurczakiem albo wieprzowiną).
Khao pad - ryż smażony w woku z warzywami (można wybrać opcję wegetariańską, z kurczakiem albo wieprzowiną). fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl
Tom yum z krewetkami to cudownie ostra zupa. Rozgrzewająca. Właściwa ilość cebuli, grzybów straw oraz sprężystych krewetek, a przede wszystkim zdecydowany i wyważony smak czerwonego curry sprawiły, że uznałam to yom yum za najlepsze, jakiego do tej pory miałam okazję skosztować w Trójmieście. Wyczuwalny był tu cały bukiet aromatów: czerwonego curry, liści kaffiru, trawy cytrynowej, imbiru, galangalu. Wszystkie smaki i aromaty były idealnie wyważone.

Zupa tom yum z krewetkami.
Zupa tom yum z krewetkami. fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl
Curry zielone było niezwykle aromatyczne i wielowymiarowe - smak nie był taki oczywisty. Składał się z kilku warstw, co kęs, to odkrywałam inny smak. Momentami zielone curry było słodkie i łagodne, by za chwilę zaskakiwać ostrością. Czasem przeważał słodki smak kokosa, a za chwilę świeżość trawy cytrynowej. Do tego różne struktury, jędrne krewetki i chrupiące warzywa. To było doskonałe zielone curry z głębią smaku. Ryż był podany w oddzielnej miseczce, ale zielone curry tak nas wciągnęło, że zapomnieliśmy o nim.

Zielone curry z krewetkami.
Zielone curry z krewetkami. fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl
Pad thai był taki, jaki powinien być. Świetna kombinacja smaków. Był tak pyszny, że w moim rankingu zdobył pierwsze miejsce w Trójmieście. Łączył w sobie słodki, kwaśny, ostry i słony smak z orzechową nutką. W tym daniu nie było żadnego zgrzytu, było idealne, dokładnie takie, jakie można zjeść na ulicy w Bangkoku.

Pad thai z kurczakiem.
Pad thai z kurczakiem. fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl
Num tok to kawałki soczystej wołowiny podany na czerwonej cebuli, chrupiącej prażonej białej cebulce z dodatkiem mięty i pieprzu. Niestety, prażona cebula była za słona, przypuszczam, że to wina zbyt dużej ilości sosu rybnego. Natomiast główny składnik tego dania, czyli mięso wołowe, było wyśmienitej jakości i pierwszorzędnie przyrządzone. Do tego oddzielnie podano ryż, który łagodził nieco przesoloną cebulkę. Mięta nadała wołowinie charakterystycznej świeżości.

Num tok z wołowiną i cebulą.
Num tok z wołowiną i cebulą. fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl
Oba desery były typowe dla Tajlandii. No, może za bardzo nie zasmakował mi banan w cieście, bo był ciężki, smażony na głębokim oleju, co było bardzo wyczuwalne w smaku. Lody waniliowe zastąpiłabym tu chętnie kokosowymi. Moim współtowarzyszom ten deser smakował.

Banany w cieście ze słodkim sosem karmelowym i gałką lodów waniliowych.
Banany w cieście ze słodkim sosem karmelowym i gałką lodów waniliowych. fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl
Ja natomiast najbardziej lubię cudnie sprężysty, delikatnie słodki ryż z mlekiem kokosowym (dodam, że to jest ta specjalna odmiana ryżu tajskiego do deserów) z soczystymi kawałkami mango i sosem. Lekki, orzeźwiający i pyszny deser.

Deser ryżowy mango.
Deser ryżowy mango. fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl
Jedzenie w Bangkok - thai food & bar jest najbliższe oryginalnemu tajskiemu street foodowi. Różnorodność zapachów i smaków przywodzi na myśl ruchliwe ulice wspomnianego miasta. Ciężko jest przenieść dania jeden do jednego, ale muszę przyznać, że tutaj udało się odtworzyć wielowymiarowość klasycznej kuchni tajskiej.

Są potrawy, przy których wpadam w zachwyt, jak zielone curry, a są też takie, których nie zamówiłabym po raz drugi
, np. spring rollsy, co nie zmienia faktu, że w ogólnej ocenie daję mocną piątkę. Podoba mi również wyczucie polskich "przyzwyczajeń" i podanie kolendry oddzielnie, a także nieprzesadzanie z ostrością, bo jak wiadomo, prawdziwa kuchnia tajska jest piekielnie ostra, a kolendra jest niemal w każdym daniu.

5.0 /6
Ocena autora
5.6
8 ocen
Ocena czytelników

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (126)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

19

stycznia

Na ratunek pszczołom - Kola... Gdańsk, Hotel Hampton by Hilton Gdansk

Rozrywka

Gra miejska śladami budowniczego Gdyni
Gra miejska śladami budowniczego Gdyni
Beata Kozidrak i Bajm świętowali 40-lecie w Ergo Arenie
Spektakularny koncert Bajm w Ergo Arenie

Kultura

Zaistnieć w grupie za wszelką cenę. O musicalu "Chłopcy z Placu Broni"
O musicalu "Chłopcy z Placu Broni"

Nowe lokale

Kluska

Bary, bistro
Gdynia
Antoniego Abrahama 26/1

Oberża 86

Restauracje
Gdynia
Starowiejska 30

Restauracja Sceneria

Restauracje
Gdynia
Adama Mickiewicza 1

Planuj z nami tydzień

Planuj tydzień: dużo dobrych koncertów
Planuj tydzień: dużo dobrych koncertów