Wiadomości

Jemy na mieście: Casa Cubeddu idealna na włoską ucztę

Szef kuchni Casa Cubeddu pochodzi z Abruzji, a więc w karcie pojawiają się smaki tej części Włoch. Jego maksymą jest "La cucina della mamma", czyli kuchnia jak u mamy. Sprawdzamy, czy faktycznie tak jest. Na zdjęciu: chrupiące sardynki serwowane z sałatką.
Szef kuchni Casa Cubeddu pochodzi z Abruzji, a więc w karcie pojawiają się smaki tej części Włoch. Jego maksymą jest "La cucina della mamma", czyli kuchnia jak u mamy. Sprawdzamy, czy faktycznie tak jest. Na zdjęciu: chrupiące sardynki serwowane z sałatką. fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl

Jemy na mieście to cykl artykułów, w których opisujemy trójmiejskie restauracje. Testowane dania zamawiamy na własny koszt i nie zapowiadamy naszej wizyty. Piszemy szczerze, lekko i unikając nadmiernej pretensjonalności. Dziś recenzujemy Casa Cubeddu Ristorante da Domenico w Gdyni. W poprzednim odcinku jedliśmy w bistro Serwus, a za dwa tygodnie w środę ocenimy Gringo Bar w Gdańsku - już tam byliśmy.



Casa Cubeddu Ristorante da Domenico mieści się w Gdyni Orłowie przy ul. Spółdzielczej 1 zobacz na mapie Gdyni (kiedyś działał tam Mariaszek). Lokal jest przestronny, oszklony. Składa się z dużej sali głównej, jednej nieco mniejszej i niewielkiego pokoju na kameralne spotkania biznesowe. Na zewnątrz jest ogródek, przy którym znajduje się również plac zabaw.

Aranżacja wnętrza nawiązuje do autentycznych włoskich trattorii. Całość urządzona jest prosto, bez przesadnej elegancji i nadmiaru dekoracji, ktoś mógłby powiedzieć, że nawet zbyt skromnie. W wystroju dominuje drewno, na ścianach wiszą rodzinne fotografie. Stoły ozdobione są kraciastymi obrusami, na nich leżą papierowe podkładki, w wazonach stoją świeże kwiaty. Panuje tu swobodna, rodzinna atmosfera.

Karta dań jest bardzo długa i rządzi w niej wyłącznie kuchnia włoska. Znajdziemy tu znane włoskie klasyki, takie jak różnego rodzaju pizze, pasty czy desery, nie brakuje także ryb i owoców morza. Oprócz stałej karty jest również karta tygodnia, której dania się powtarzają co jakiś czas.

Udając się ze znajomymi do Casa Cubeddu Ristorante da Domenico zastanawiałam się, czym może mnie jeszcze zaskoczyć włoska kuchnia i czy znajdę tu nieśmiertelne dania gotowane na polską modłę.

Obie karty studiujemy dość długo, bo naprawdę jest w czym wybierać. Co ważne, szef kuchni pochodzi z Abruzji, a więc w karcie pojawiają się smaki tej części Włoch. Jego maksymą jest "La cucina della mamma", czyli kuchnia jak u mamy. Sprawdzamy, czy faktycznie tak jest.

Z karty stałej wybieramy:

- crostinni Casa Cubeddu - przystawka, grzanki z włoskim serem stracchino, włoską kapustą, orzechami włoskimi i chrupiącym boczkiem (29,50 zł);
- cannelloni al ragu di coniglio - duże rurki z farszem na bazie królika oraz sosu beszamelowego z włoskiego sera fontina, serwowane z chrupiącym boczkiem i borowikami (37,50 zł).

Z karty tygodnia zamawiamy:

- cinguine al limone - długi makaron w delikatnym sosie cytrynowym (32,50 zł);
- fritture di alici su insalatina - chrupiące sardynki serwowane z sałatką (36,50 zł).

I deser:

- Torta di mandorle con mascarpone, cioccolato, mirtilli rossi ficli e fragole - ciasto migdałowe z dodatkiem serka mascarpone, kremem czekoladowym, żurawiną i truskawkami (20 zł).

W oczekiwaniu na zamówienie uraczono nas foccacią i domowym pieczywem, które w towarzystwie znakomitej oliwy smakowały wybornie i zaspokoiły pierwszy głód.

Foccacia i domowe pieczywo
Foccacia i domowe pieczywo fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl
Gdy ujrzałam naszą przystawkę, byłam nieco zaskoczona jej wielkością, bowiem na talerzu ujrzałam trzy sporych rozmiarów grzanki z dużą ilością dodatków. W smaku przystawka była równie zaskakująca: delikatny serek, świetnie przyrządzona kapusta, orzechy i chrupiące chipsy z boczku stanowiły przepyszną kompozycję i były zapowiedzią prawdziwie włoskiej i smacznej uczty.

Crostinni Casa Cubeddu - przystawka, grzanki z włoskim serem Stracchino, włoską kapustą, orzechami włoskimi i chrupiącym boczkiem.
Crostinni Casa Cubeddu - przystawka, grzanki z włoskim serem Stracchino, włoską kapustą, orzechami włoskimi i chrupiącym boczkiem. fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl
Linguine w sosie cytrynowym dosłownie wbiło mnie w krzesło. To było proste i wydawałoby się banalne danie, ale w smaku fenomenalne. Lekki śmietankowo-serowy sos ze świeżą cytrynową nutą raz był przyjemnie słodki, by za chwilę stać się lekko kwaśnym. Coś fantastycznego, danie wprost idealne na letnie wieczory. Szkoda tylko, że porcja nie była większa - za tę cenę na talerzu mogłoby znaleźć się więcej makaronu.

Linguine al limone - długi makaron w delikatnym sosie cytrynowym.
Linguine al limone - długi makaron w delikatnym sosie cytrynowym. fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl
Na brawa zasługuje także cannelloni nadziane królikiem i warzywami. Mięso z królika było przyrządzone po mistrzowsku, wyraziste w smaku, a mimo to zachowało swoją delikatność. Łagodny sos beszamelowy był pyszny i w ilości idealnej. Chrupiące płatki boczku i kawałki borowików podkreśliły dodatkowo smak mięsa i makaronu.

Cannelloni al ragu di coniglio - duże rurki z farszem na bazie królika oraz sosu beszamelowego z włoskiego sera Fontina, serwowane z chrupiącym boczkiem i borowikami.
Cannelloni al ragu di coniglio - duże rurki z farszem na bazie królika oraz sosu beszamelowego z włoskiego sera Fontina, serwowane z chrupiącym boczkiem i borowikami. fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl
Sardynki, mimo iż były smażone na głębokim oleju, nie były ani za tłuste, ani zbyt ciężkie. W bardzo delikatniej panierce, a w zasadzie tylko lekko oprószone mąką. Były faktycznie chrupiące, a co najważniejsze - były świeże, co było czuć nie tylko w smaku, ale i w strukturze rybek. Od sardynek też trudno było się oderwać... Minusa jednak daję ponownie za cenę: była według mnie za wysoka.

Fritture di alici su insalatina - chrupiące sardynki serwowane z sałatką.
Fritture di alici su insalatina - chrupiące sardynki serwowane z sałatką. fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl
Deser i kawa zwieńczyły naszą włoską ucztę. W ciastku migdałowym było za dużo czekolady, która przytłoczyła całkowicie smak migdałów. Na tle pozostałych dań wypadło najsłabiej.

Torta di mandorle con mascarpone, cioccolato, mirtilli rossi ficli e fragole - ciasto migdałowe z dodatkiem serka mascarpone, kremem czekoladowym, żurawiną i truskawkami.
Torta di mandorle con mascarpone, cioccolato, mirtilli rossi ficli e fragole - ciasto migdałowe z dodatkiem serka mascarpone, kremem czekoladowym, żurawiną i truskawkami. fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl
Kuchnia Casa Cubeddu Ristorante da Domenico oczarowuje, jest po prostu obłędnie dobra. Każde z dań jest dopieszczone i co najważniejsze, czuć w nich jakość i świeżość produktów, co dla mnie ma ogromne znaczenie. Spotkanie z tą kuchnią uważam za udane i z nieskrywaną przyjemnością daję piątkę.

5.0 /6
Ocena autora
/6
15 ocen
Ocena czytelników

Opinie (126) 3 zablokowane

  • Poszedłem zachęcony recenzją i niestety okazało się, że obsługa nie sprostała wyzwaniu jakim było większe zainteresowanie ich lokalem. Na posiłki mieliśmy czekać między godzina a godzina czterdzieści minut... jedynie pizze można było dostać szybciej. te okazały się bardzo, bardzo przeciętne

    • 1 0

  • drogo

    byłem tez tam na kolacji miejsce fajne z klimatem jedzenie ok ale ceny jak w Niemczech jakość niby kosztuje ale trochę przesadzili 200zl za jedzonko na dwie osoby

    • 1 0

  • Tak patrzę na zdjęcia i porcyjki i widzę, że za 100 zł za osobę ciężko się najeść. (27)

    Za takie menu we Włoszech miałbym dobry obiad dla całej rodziny.

    • 78 17

    • (3)

      I dlatego Włosi nie mają takiej otyłości jak my - nie pchają żarcia pod korek.
      A ceny w Euro, więc miałbyś kolejny powód do marudzenia.

      • 19 26

      • początek maja br. spędziłam na objazdówce po włoskim "obcasie"

        Kawałki pizzy wielkości połowy naszej średniej kosztowały mnie średnio 2 EUR (nawet w restauracjach przy autostradach). Talerz (tzw. obiadowy) sałatki z owoców morza podany w barze samoobsługowym - 5 EUR, a smażonych i panierowanych krewetek, ośmiorniczek itp. - 6 EUR. Wszelkie pasty zaczynały się od 1,5 EUR. Dania główne z winem - od ok. 5-6 EUR. Oczywiście jadane przy kontuarze lub na wynos, bo coperto to kolejne 2-3 EUR. Polecam Włochy południowe: tanio, smacznie, znakomita (= bardzo pomocna i cierpliwa, choć powolna obsługa).

        • 5 1

      • (1)

        Średnie BMI w Polsce - 26.4
        Średnie BMI we Włoszech - 26.

        • 13 3

        • Piszesz do typa co Włochy widział w filmach albo "gdzie indziej".

          • 4 4

    • (6)

      We Florencji w knajpie pod turystów nie najadłbyś się.

      • 2 7

      • ines (1)

        We Florencji za hot-doga zapłacisz z10 euro

        • 1 5

        • Kto jedzie do Florencji żeby jeść tam hot-doga??? ;-)

          • 7 0

      • Rzymskie wakacje (2)

        Ja powiem tak, w Rzymie jadłem w wielu knajpach - przede wszystkim za wskaźnik obierając to, że jedzą tam Włosi.

        I tak, nigdy nie było mało. Zawsze się najadłem jednym daniem z winkiem bądź przystawką. I z reguły było to około 60-70. ZŁOTYCH. Co zagranicą w przeliczeniu Euro jest dobrym wynikiem.

        I tak, restauracja jest po to by i smakować i się najeść.

        • 30 1

        • gość

          W Rzymie pizza kosztuje 12 euro i szklanka coli 5,

          • 1 3

        • re

          W Rzymie to już ciężko nawet w tratorii zapłacić 15 euro za obiad. Woda 2euro, przzstawka 5-10 euro, główne danie 10 euro jeśli się weźmie makaron, kawa 2 euro...

          • 6 3

      • zależy w którym miejscu Florencji.

        • 12 1

    • (8)

      W restauracji nie najadasz sie do pelna, tylko delektujesz. Porcje sa odpowiednie. Bierzesz przystawke, wino, danie drugie i deser oraz kawe. Tylko Polacy chca najesc sie do syta jednym daniem, tak aby ledwo wstac od stolu.

      • 19 42

      • Całe lata lobby jadłodajców próbuje wcisnąć nam ten bełkot. (4)

        Idziesz do restauracji zjeść obiad.

        Nie napawać się zapachem 10g jarmuszu, tylko zjeść.

        • 32 5

        • Jarmużu (3)

          Jarmużu

          • 13 1

          • Gdzie jest autokorekta jak jest potrzebna? (2)

            :(

            • 3 1

            • (1)

              Nie jak a gdy

              • 4 0

              • Nie gdy, tylko kiedy

                • 3 0

      • (1)

        Taa i 300zl poszlo na jeden obiad.

        • 15 4

        • ali

          akurat w Casa ...porcje są bardzo duże.

          • 3 4

      • Oczywiście...tylko Polacy
        Widać dużo bywasz w świecie

        • 44 4

    • Niekoniecznie, Włosi są jeszcze większymi Januszami, niż nasi restauratorzy. (3)

      Ostatnio były afery jak turyści dostali rachunki na 100 euro za kawę...

      • 7 1

      • (2)

        Co za bzdury piszesz. Cena espresso w w Włoszech waha się miedzy 1-1,5 euro. 100 euro za kawę- tego nawet Magda Geśler :) nie wymyśli

        • 8 6

        • gość 1

          ma rację , w Wenecji potrafią Japończyków skasować 100 euro za lody. Jak się słucha wiadomości włoskich to co dzień są takie afery.

          • 9 0

        • A pogóglaj

          Sprawa miała miejsce w Wenecji i jak podniósł się raban, okazało się, że wszyscy tak robili.

          Linka nie dam, bo nie wolno ;/

          • 2 2

    • Bullsh*t

      • 2 4

    • alu

      We Włoszech za 25 euro zjesz pizzę , popijesz colą i dostaniesz jeszcze kawę co najwyżej, każdy najprostszy makaron z sosem kosztuje 15-17 euro.

      • 2 6

    • Chyba dawno we Włoszech nie byłeś....

      • 1 4

  • (3)

    Te sardynki wyglądają jak szproty :D

    • 47 1

    • bo to są szproty (1)

      a skąd sardynki ?

      • 9 0

      • Lepiej brzmi

        • 0 0

    • Bo i są.Nikt nie sprowadza sardynek,jak szprot u nas dostatek.

      • 10 0

  • lubię te artykuły, lubię czytać komentarze płaczliwych, że drogo, że mało, że wolą w domu zjeść kotleta (12)

    to mnie zawsze bawi do łez. ciekawe po co ci ludzie tu wchodzą? pomarudzić a może wypłakać się na forum, że ich jedyną nadzieją jest Mcdonald i bigmac ? ostatecznie najtaniej zawsze wyjdzie szczaw, jagody i dzikie maliny będąc na spacerze w lesie. a może to chodzi o to, że po przeczytaniu taki Janusz powie- Grażyna zobacz ile zaoszczędziliśmy- dobrze że kupiłaś tą wątróbkę w promocji za 2,5 zł za tą cenę moglibyśmy jeść ją cały miesiąc- ale jesteśmy sprytni- i radości nie było końca... :):):)

    • 17 22

    • (9)

      Polecam poczytać analogiczne recenzje na np.: angielskich portalach i porównać komentarze. Ludzie, którzy BYLI I JEDLI w opisywanej knajpie wymieniają się opiniami, co im smakowało, co nie, gdzie można zjeść podobne, lepsze, gorsze rzeczy, przyjemnie poczytać i można się czegoś dowiedzieć. A u nas tylko marudzenie, krytykanctwo, wylewanie żalu i to przez ludzi, którzy nawet nie powąchali przystawki w opisywanej restauracji. Przejrzałem komentarze i NIKT z komentujących nie odniósł się do własnych doświadczeń. Może kiedyś to się zmieni ale jak na ten moment to komentarze oddają poziom kultury w naszym społeczeństwie.

      • 15 9

      • No niestety

        Polaki cebulaki .zwłaszcza wbrew opiniom ci

        • 2 0

      • a co jest jakiś zakaz posiadania krytycznego zdania (6)

        ?

        Idz i nabijaj tym cwaniakom kasę, pozdrawiam frajerów, wiem stać was ...
        to się pokażcie na miescie...

        • 10 6

        • (5)

          Krytyka jest jak najbardziej ok ale osobiście nie skrytykowałbym restauracji, w której nie jadłem. Skupianie się na wystroju (w oparciu o zdjęcia), cenach (menu) i rozmiarach porcji (znowu zdjęcia) nie jest uczciwe w stosunku do człowieka, który otwiera taki biznes.

          A co do "idź i nabijaj kasę" to nie muszę jeść, w każdej nowej restauracji. Może mnie nie być stać na dany lokal, menu może mi nie odpowiadać albo lokalizacja, ale nie będę z tego powodu wylewać żali w internecie i wypowiadać się na temat lokalu, w którym nigdy nie jadłem.

          • 11 5

          • (4)

            Jeśli chodzi o smak, na pewno trudno krytykować ale nie można też ulec bezkrytyce p. oceniającej, bo gusta i nabyte smaki są indywidualną oceną każdego klienta ale OK, nieobecność w lokalu podważa sens pisania że coś jest złe bez sprawdzenia rzeczywistości.
            Inną jednak sprawą jest ocena podawanych potraw z względu na składniki, bo ich wartość i ich dostępność jest raczej powszechnie znana. Tu warto poszukać artykułu z 11 stycznia 2017 r Łukasza Stafieja, z restauracji GarMasz Piotra Pielichowskiego. Tam w jednym z komentarzy jest typowy KnockOut wobec prowadzącego lokal, w temacie świeżości towarów użytych w jego kuchni.
            Po prostu, jest trend na gastro i się go eksploatuje póki temat jest gorący a co za tym idzie, w tej dyscyplinie opróćz niewątpliwych fachowców branży, mamy do czynienia z osobnikami chcącymi jedynie natłuc kasę póki czas i dopóty ludzie się nie zorientują, iż są nabijani w butelkę.
            Ocena stanu lokalu z zdjęć też może być w miarę rzetelna, wszak większość zachwycających się, w ten sam sposób ulega zdjęciom przedstawiającym nowe mieszkanie, apartamenty wczasowe, piękna okolicę wypadu urlopowego itd, więc albo, albo.

            • 4 0

            • (2)

              Problem polega na tym, że Pani Oceniająca ma kompetencje w postaci języka z kubkami smakowymi i umiejętności pisania. Nie zna się na kuchni, nie zna się na gastronomii. Wydaje jej się, że się zna, w końcu pisze: "sardynka nie była za tłusta" ale nie ma pojęcia jaki powinien być wzorzec oceny. Po prostu dla niej nie była za tłusta. Na tej zasadzie każdy z nas mógłby za pieniądze z Trójmiasto pl jeść po knajpach i pisać, jak pewna znana autorka z innej gazety, że "napar był odpowiednio mocny". Lol.

              • 8 0

              • ten tamten

                to idź i pisz

                • 0 4

              • Recenzenci też podlegają ocenie. Jeżeli masz wątpliwości co do rzetelności danej osoby, to nie sugeruj się jej tekstami. Natomiast, żeby pisać, że ktoś nie zna się na kuchni, wypadałoby znać tę osobę, ew. wykazać błędy w oparciu o własną wizytę w lokalu.

                "na tej zasadzie każdy z nas mógłby za pieniądze z Trójmiasto pl jeść po knajpach i pisać"

                Jak widać nie każdy. Zawiść. Zazdrość.

                • 2 4

            • Żeby wypowiedzieć się na temat składników też powinno się ich spróbować, ew. mieć dokładne informacje, jaki produkt został zakupiony. Nie da się tego zrobić na podstawie zdjęć czy samego menu. Nie masz także informacji na temat umowy z dostawcą, kosztach najmu i wielu innych rzeczy składających się na cenę. Ok, możesz stwierdzić, że dla Ciebie jest za drogo ale w oparciu o własny portfel.

              Nie zmienię zdania. Kto nie był ten nie powinien oceniać.

              • 3 3

      • enia

        a opinie najchętniej piszą ci, którzy w ogóle nie byli w danej knajpie

        • 2 3

    • 10cio krotnej przebitki to nawet nie mają chińczycy na koszulkach z bawełny

      To jest bezczel i tyle

      • 7 4

    • Ale do q**y nędzy aby za kawałek ciastka śpiewali 20 zeta?

      Albo te szproty z garścią sałaty, trzema pomidorkami koktajlowymi i dwoma plasterkami cytryny za 36,50 ?
      P***ało Włocha do kwadratu.

      • 15 6

  • cassa co???? (3)

    • 16 5

    • Drugi człon to nazwisko właściciela. To włoskie nazwisko. Dlatego brzmi niezrozumiale. Bo z Włoch.

      • 0 1

    • Jak to co,
      dawaj casse ;)

      • 2 0

    • Cassa misiu, kasa...

      • 3 1

  • (3)

    Z kg semoliny i 3-4 jaj zarobimy ciasto makaronowe na min. 10 porcji i to całkiem sporych, koszt to ok. 7 złotych. Cytryny, śmietana oraz masło, ser itd sprawią że wkład surowcowy nie przekroczy maksymalnie 25 złotych za tych 10 porcji, więc jedna porcja to 2,50.
    Mamy zatem stosunek 25 zeta do 325 złotych czyli 13-to krotne przebicie.
    Jasne, że trzeba dołożyć marże w której trzeba uwzględnić koszty prowadzenia lokalu ale to podbicie o 300 zeta mocno razi.
    Tu nawet nie chodzi o teksty typu, nie stać ciebie to nie chodź, bo zdecydowanie świadczą o tym, że piszący takie słowa, zupełnie nie rozumieją wartości dodanej do chytrości i mamienia czymś wyjątkowym.
    Ale cóż, skoro można owce strzyc, to się je strzyże :)

    • 36 2

    • gościk (2)

      a ludzie którzy muszą ci to ugotować i podać, a potem pomyć usprzątnąć to wolontariusze ?

      • 1 8

      • (1)

        Człowieku, chyba nie wiesz o czym piszesz?!
        Z tych 3 stówek, to nawet niech idzie część na spłatę kredytu za samochód szefa, najem lokalu i koszta działania a tę 1/6 czyli 50 złotych niech już ma kucharz. Przeciętnie zdolny, zrobi takie danie dla 10 osób w ok. pół godziny, zarobienie ciasta to max. 5 minut, w tym czasie nastawia duży garnek z wodą do gotowania makaronu. Gdy puszcza ciasto przez maszynkę (kolejne 5 minut) to w tym czasie może już przygotować składniki sosu.
        Po 10 minutach ma więc już ciasto rozwałkowane i pocięte na makaron wedle nastawu maszyny do makaronu. Wrzuca makaron do wrzątku i gotuje go (świeży makaron z semoliny to ok. 9-12 minut) a w tym czasie robi sos czyli topi masło, dodaje ser, przyprawy, własne składniki, doprawia śmietaną itd, czas ok. 10 minut.
        Circa po 20 minutach mamy zatem makaron i sos i możemy go zacząć wydawać, co potrwać może i do 10 minut.
        Reasumując, mamy czas 30 minut i za to 50 złotych czyli faktycznie 100 zeta za godzinę pracy.
        Proszę więc z ręką na sercu wskazać mi, jakikolwiek lokal w trójmieście gdzie tyle płacą kucharzowi za godzinę pracy!?.

        • 4 1

        • Z ta stową to pojechałeś, pół godziny robi, drugie pól sprząta :)

          Cenieni w środowisku kucharze zarabiają ok. 6-8 tysięcy na m-c, choć zdarzają sie i tacy co więcej, to średnio wychodzi ca 40-50 zł za godzinę pracy

          • 2 0

  • Włoskie jedzenie (2)

    Często jestem w Italii mam w rodzinie Italiańców, o kuchni włoskiej mogę powiedzieć jedno, prosta, szybka, lekka. Co do cen, w Italii makaron w sklepach jest tańszy niż w Polsce, ceny mogą czasem szokować, pizza w znanej pizzeri w Neapolu (jadał tam np Bill Clinton) MARGHERITA 3 euro, Dostaniemy również moją ulubioną marinare za 2,5 euro. Takiej jakości pizze ciężko znaleźć w Gdańsku. Mam na dzieje, że wysoka cena jest uzasadniona kosztami transportu oryginalnych produktów z Włoch. Ale uwierzcie, smak świeżej, powtarzam świeżej i co ważne ciepłej mozzarelli di bufala, nie wolno jej chłodzić bo ścina się jak masło i traci smak jest nieziemski, niestety każda następna mozarella kupiona w sklepie smakuje jak gęsta gąbka bez smaku, z której wylewa się woda a nie mleko. Może ktoś wpadnie na pomysł by zrobić dobą i tanią kuchnie. Może w opisywanej restauracji serwują dobre dania i może wielu ludzi posmakuje w mam nadzieje dobrej włoskiej kuchni. Dla włochów jedzenie ma być tanie, są leniwi i nie chce im się gotować.

    • 30 1

    • tita (1)

      w Neapolu masz rację w Rzymie czy na północy nawet w Weronie pizza kosztuje 10-12 euro. Poza tym każdy mówi o kosztach produktów, a nikt nie myśli o ludziach którzy to wszystko muszą ugotować i podać, przecież im się należy za to wynagrodzenie. Makaron we Włoszech jest tani ale mozzarella di bufala już nie , wędliny i sery też nie. Znam ceny z północnych Włoch.

      • 2 2

      • Jest dokładnie tak jak mówisz. Czasem warto zapłacić za dobrą Bufale, szczególnie kupioną w gospodarstwie w którym to robią, cena około 4 euro za kulkę. Szynkę crudo można kupić często od 8 do 14 euro normalna ceną 20 euro. Kawa 250 g na Lawazza Crema a gusto około 6 zł , więc masakra cenowa

        • 3 0

  • Nie pójdę drugi raz.... (3)

    Byłem ( po pierwszym artykule reklamowym ), pomijając oczekiwanie aby ktoś się nami zaintersował i wskazał stolik to jedzenie mooocno przeciętne w mega wysokich cenach. W Trójmieście jest sporo porównwalnych i lepszych włoskich knajpek, z lepszą relacją smak/cena.

    • 24 1

    • no to podaj taką "lepszą" knajpkę włoską np. w Gdyni (2)

      • 1 3

      • Cozzi

        Jw

        • 4 3

      • Zapytaj Panią redaktor Agnieszkę

        • 3 2

  • niestety jestem na nie

    Organizacja pod katem obsługi klienta - wiele pozostawia do życzenia 1,5 godziny czekania na zarezerwowany stolik - gdyż już się udało to okazało, że ten stolik jednak nie jest dla nas bo jest dla innego Pana który poszedł odprowadzić pieska - i jeszcze Pani stwierdziła, że w cztery osoby nie usiądziemy do jednego stolika - to już inni przy tym samym stoliku mogli usiąść w czwórkę… Po tych wszystkich bataliach o stolik jak już mieliśmy odpowiedni stolik (wg oceny obsługi) to okazało się, że na potrawy będziemy czekać minimum 1,5 godziny. Jedzenia nie ocenię bo nie doczekałam się go – ja wiem, że już nie wrócę tam….

    • 13 1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

03

października

Święto Hal Targowych w Gdyni Gdynia, Hala Targowa

28

października

Restaurant Week Trójmiasto,

Rozrywka

Zdjęcia do filmu "Gierek" w Gdańsku
Zdjęcia do filmu "Gierek" w Gdańsku
Sztuka ozdabiania ciała: czarno-białe tatuaże
Czarno-biała sztuka ozdabiania ciała

Kultura

Roztańczony introwertyk. Artur Rojek w Starym Maneżu
Rojek w Starym Maneżu
Galiony Gdyńskie rozdane
Galiony Gdyńskie rozdane

Najczęściej czytane