Wiadomości

Jemy na mieście: Fresh Gordon - burgery do poprawki

W karcie Fresh Gordon znajdziemy przede wszystkim burgery podawane na różne sposoby, typowo amerykańską pizzę na grubym cieście, kilka przesłodkich deserów i duży wybór koktajli. Na zdjęciu: Boston onion steak.
W karcie Fresh Gordon znajdziemy przede wszystkim burgery podawane na różne sposoby, typowo amerykańską pizzę na grubym cieście, kilka przesłodkich deserów i duży wybór koktajli. Na zdjęciu: Boston onion steak. fot. Agnieszka Haponiuk/Trojmiasto.pl

Jemy na mieście to cykl artykułów, w których opisujemy trójmiejskie restauracje. Testowane dania zamawiamy na własny koszt i nie zapowiadamy wizyty. Piszemy szczerze, lekko i unikając nadmiernej pretensjonalności. Dziś recenzujemy restaurację z amerykańską kuchnią Fresh Gordon w Sopocie. Poprzednio byliśmy w Jaffie w Garnizonie. Za dwa tygodnie opiszemy gdyńską restaurację Mora Bistro - już tam byliśmy.



Burgery w Trójmieście


Tuż po świętach wpadłam ze znajomymi i ich nastoletnim synem do burgerowni Fresh Gordon w Sopocie. Nastolatka nie zabrałam przypadkowo, bo któż lepiej oceni smak hamburgera niż młodzież, która lubuje się w takich daniach.

Ale do rzeczy. Fresh Gordon to sieć typowych american diner. Jedno z takich miejsc mieści się w Sopocie przy ul. Monte Cassino 38 (patio).

Lokal jest wystylizowany jak przystało na tego typu miejsce. Znajdziemy tu popularne "przedziały kolejowe" z czerwonymi kanapami, metalowe krzesła obite czerwono-białym skajem oraz wiele innych charakterystycznych dla american dinig elementów, takich jak: wiatrak na suficie, duży telewizor transmitujący ligę NBA, na ścianach plakaty z podobiznami gwiazd filmowych lat 50. i 60., a także stare blaszane reklamy i tablice rejestracyjne. Tu i ówdzie przeplatają się paski, kropki i motyw szachownicy. Tych ozdób jest tak dużo, że aż kręci się w głowie. Panuje klimat jak w amerykańskim filmie. Ma to swój urok.

W karcie znajdziemy przede wszystkim burgery podawane na różne sposoby, typowo amerykańską pizzę na grubym cieście, kilka przesłodkich deserów i duży wybór koktajli zarówno alkoholowych jak i tych bez alkoholu.

Zdecydowaliśmy się na burgery.

Z sekcji "burger steak's":

- Boston onion steak - 250 g grubo mielonej wołowiny z dodatkiem grillowanej cebulki, podawany z talarkami ziemniaczanymi lub grubymi frytkami, świeżą sałatką oraz sosem czosnkowym i barbecue (35 zł).

Z sekcji "beef burger" do wyboru są zestawy z frytkami i sałatką coleslaw lub bez, my wybraliśmy pojedynczego burgera. Do wyboru są też różne rodzaje bułek: pszenna, żytnia i maślana. Do każdego z hamburgerów wybraliśmy inny rodzaj pieczywa.

- Kozacky - 180 g grillowanej wołowiny, ser kozi, gotowany burak, świeża rukola, sos miodowo-musztardowy, jogurt grecki, krucha sałata, ogórek słodko-kwaśny, plaster pomidora, czerwona cebulka, bułka maślana (27 zł);
- Oldschool - 180 g grillowanej wołowiny, krucha sałata, ogórek słodko-kwaśny, plaster pomidora, czerwona cebulka, majonez, sos barbecue, bułka pszenna (28 zł).

Ponieważ koleżanka jest wegetarianką, zamówiliśmy jedynego w ofercie burgera wege:
- Vincent Vega Burger - burger z jajkiem sadzonym, podwójnym serem cheddar, plackiem ziemniaczanym, jogurtem naturalnym i szczypiorem, kruchą sałatą, ogórkiem słodko-kwaśnym, pomidorem, czerwoną cebulką oraz majonezem (18 zł).

A na deser jako ciekawostkę zamówiliśmy:
- Mars bars - smażony baton mars w cieście naleśnikowym z dwiema gałkami lodów waniliowych i bitą śmietaną oraz polewą (19 zł).

1
miejsce: Burgery
w rankingu Burgery
Carmnik Kantyna Gdańsk
Gdańsk, Świętego Ducha 13/15/17
9.3/10
+ Oceń


Przy składaniu zamówienia nie zapytano nas o stopień wysmażenia, a gdy zapytaliśmy, czy możemy dokonać wyboru, oznajmiono nam, że wszystkie burgery są średnio wysmażone. Niestety nie były takie...

Zaczniemy od burgera o nazwie Kozacky. Po przeczytaniu opisu wszystkich składników nastawiałam się na naprawdę porządnie nadzianego burgera, a tymczasem prócz mocno, o wiele za mocno, wysmażonej wołowiny, zawierał ledwie dwa cienkie plasterki gotowanego buraka, odrobinę sałaty, plaster koziego sera i pozostałe dodatki w niewielkiej ilości, a do tego trochę sosu.

Możecie się domyślić, że mocno wysmażona wołowina była sucha i zbita. Intensywny, bardzo aromatyczny ser kozi zdominował cały smak. Myślę, że większa ilość buraka zbalansowałaby ten ostry smak. Nad wszystkim górowała wielka nadmuchana buła maślana. Niestety, ale burger, który ze względu na składniki wydawał mi się najciekawszy, rozczarował mnie.

Burger Kozacky.
Burger Kozacky. fot. Agnieszka Haponiuk/Trojmiasto.pl
Na drugim miejscu pod względem nie najlepszego smaku uplasował się wegetariański Vincent Vega Burger. Tu również wielka bułka, a w niej ukryty mały placek ziemniaczany i skromne ilości pozostałych dodatków. W smaku niestety mdły - placek niedoprawiony, podobnie jak sadzone jajo.

Vincent Vega burger.
Vincent Vega burger. fot. Agnieszka Haponiuk/Trojmiasto.pl
Trzecie miejsce, z nieco lepszą notą, zajął burger Oldschool, który co prawda miał za dużą bułkę w stosunku do nadzienia i "przeciągniętą" wołowinę, ale i tak w smaku był najlepszy, najbardziej zbliżony do klasycznego burgera. Smak na pewno podkręcił pyszny sos BBQ o fajnym słodko-dymnym posmaku.

Burger Oldschool.
Burger Oldschool. fot. Agnieszka Haponiuk/Trojmiasto.pl
Na czwarte miejsce trafił Boston onion steak. I w tym przypadku mam te same zastrzeżenia, co do stopnia wysmażenia wołowiny, czyli za bardzo. Muszę jednak przyznać, że w towarzystwie grillowanej cebulki, ziemniaczanych talarków i smacznych sosów, to danie było proste i smaczne.

Boston onion steak.
Boston onion steak. fot. Agnieszka Haponiuk/Trojmiasto.pl
A na koniec deser... Baton mars w cieście naleśnikowym, smażony na głębokim oleju. Ależ to było słodkie! Po dwóch kęsach wydaje ci się, że masz dosyć, ale sięgasz po jeszcze jeden i kolejny. Idealny deser dla łasuchów.

Mars bars - smażony baton mars w cieście naleśnikowym z dwiema gałkami lodów waniliowych i bitą śmietaną oraz polewą.
Mars bars - smażony baton mars w cieście naleśnikowym z dwiema gałkami lodów waniliowych i bitą śmietaną oraz polewą. fot. Agnieszka Haponiuk/Trojmiasto.pl
Podsumowanie: Z Fresh Gordon wychodzimy z mieszanymi uczuciami. W czasach, gdy burgery stały się niemal naszym daniem narodowym i naprawdę świetnego burgera możemy zjeść na tzw. każdym rogu, to, co oferuje Fresh Gordon, nie spełnia moich oczekiwań wobec burgera, a tym bardziej wobec burgera amerykańskiego, który powinien ociekać sosem, dodatki powinny wystawać spomiędzy dużej bułki, a wołowina powinna być soczysta. Niech to naprawdę będą wielkie amerykańskie burgery, a nie ich namiastka.

Niestety muszę wystawić ocenę dostateczną z minusem, bo były też plusy, a mianowicie przesympatyczna obsługa i dopracowany wystrój, który przeniósł mnie na chwilę do Ameryki, jednak nad kartą menu trzeba jeszcze popracować.

3.0 /6
Ocena autora
5.1 /6
7 ocen
Ocena czytelników

Opinie (88) 7 zablokowanych

Dodaj opinię
Walczymy z przemocą słownąKasujemy opinie obraźliwe i nie na temat

Dodaj opinię

Odpowiedz

Dodając opinię akceptujesz regulamin dodawania opinii.
Administratorem Twoich danych osobowych jest Trojmiasto.pl Sp. z o.o.. Szczegóły przetwarzania danych znajdują się w polityce prywatności.

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

26

sierpnia

Fine Dining Week Gdańsk,

Rozrywka

Pół wieku prowadziła znaną pasmanterię w Gdańsku
Po 50 latach zamyka się znana pasmanteria
Brzeźno: Żabson dał koncert-niespodziankę na parkingu
Żabson dał koncert-niespodziankę

Kultura

Bałagan z muzyką na ulicach Gdańska - kto ponosi winę?
Muzyka uliczna w Gdańsku: kto winny?
Znamy laureatów Gdańsk Press Photo 2020
Przyznano Gdańsk Press Photo 2020