Wiadomości

stat

Jemy na mieście: Mała Ukraina - smaczna, choć wymaga poprawek

W Małej Ukrainie zjadłam najlepsze pielmieni w Trójmieście.
W Małej Ukrainie zjadłam najlepsze pielmieni w Trójmieście. fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl

Jemy na mieście to cykl artykułów, w których opisujemy trójmiejskie restauracje. Testowane dania zamawiamy na własny koszt i nie zapowiadamy naszej wizyty. Piszemy szczerze, lekko i unikając nadmiernej pretensjonalności. Dziś recenzujemy restaurację Mała Ukraina w Gdyni. W poprzednim odcinku byliśmy w lokalu Starter's w Sopocie, a za dwa tygodnie w środę ocenimy nowe Tekstylia w Gdańsku - już tam byliśmy.



Mała Ukraina jest faktycznie... małą restauracyjką umiejscowioną przy ul. Świętojańskiej 66 zobacz na mapie Gdyni w Gdyni. Lokal jest niewielki, podłużny, z barem na końcu pomieszczenia. We wnętrzu dominują jasne brązy, na jednej ze ścian zawieszone są reprodukcje zdjęć z sielankowym krajobrazem ukraińskiej wsi, a na drugiej sporych rozmiarów lustro w pastelowej ramie. Tuż pod nim kominek, w którym tlą się "sztuczne" płomienie. Gdzieniegdzie można zauważyć (np. na abażurach) ludowe motywy ukraińskie.

Małą Ukrainę odwiedzam dwukrotnie i za drugim razem dania smakują nieco inaczej, jakby lepiej.

Karta dań jest bogata. Można w niej znaleźć śniadania, spory wybór zup, bardzo dużo dań mięsnych, których nazwy brzmią znajomo - jak kotlet schabowy z ananasem czy golonka - typowe dania kuchni PRL-owskiej. Widać tu duże wpływy kuchni rosyjskiej oraz radzieckiej. Jest również sekcja pierogów, ale nie można powiedzieć, żeby wszystkie należały do tradycyjnej kuchni ukraińskiej. Menu jest w języku polskim i ukraińskim.

Na początek wybieramy dwie zupy - klasykę gatunku, czyli:

- barszcz - mała porcja 8 zł/duża porcja 13 zł;
- solankę - mała porcja 8 zł/duża porcja 13 zł.

Długo nie możemy wybrać drugiego dania, bo nie ma nic zaskakującego, w końcu wybór pada na:
- żeberka wieprzowe w kapuście (27 zł).

Z sekcji pierogowej zamawiamy:
- pielmieni (15 zł).

A na deser wybieramy:

- serniczki z dżemem i śmietaną (14 zł), które są w dziale śniadań.

Barszcz
, który jest narodową potrawą na Ukrainie, bardzo mnie rozczarował, gdyż podano go w wersji polskiej, a nie ukraińskiej, czyli z fasolą i bez słoniny. Jest mało buraczany - dominuje smak słodkiej pomidorowej z dodatkiem czarnej fasolki (chyba z puszki).

Barszcz.
Barszcz. fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl
Solanka niczego sobie, chociaż nieco odbiega od tradycyjnej rosyjskiej czy też ukraińskiej, która powinna składać się z kilku gatunków mięsa, w tym wędzonki i słoniny. Tej ostatniej niestety zabrakło. Zupa powinna mieć smak słono-kwaśny, a ta nie była dość kwaśna. Za dużo też dodano do niej wędzonej kiełbasy. Niestety, zabrakło również innych mięs.

Solanka.
Solanka. fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl
Żeberka na kapuście były chudziutkie, delikatne, soczyste, miękkie, aż rozpływały się w ustach. Do tego bardzo smaczna, niezbyt kwaśna duszona kapusta. Tylko niepotrzebnym dodatkiem była tutaj surówka z białej kapusty, mi nie pasowała. Poza tym było to danie proste i naprawdę godne polecenia.

Żeberka wieprzowe w kapuście.
Żeberka wieprzowe w kapuście. fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl
Pielmieni były genialne! Świetnie doprawione mięso, soczyste - i co ważne czułam, że było świeże i dobrej jakości. Ciasto to kolejny plus: miękkie, idealnie delikatne. Pierożki były malutkie, czyli takie, jak powinny być, na jeden kęs. Podane tradycyjnie ze śmietaną, smakowały doskonale. Przyznam, że nie jadłam lepszych w Trójmieście.

Pielmieni.
Pielmieni. fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl
Na koniec przepyszne serniczki, czyli smażone placuszki z twarogu i kaszy manny. Leciutkie, puchate, doskonałe w swej prostocie. Polane śmietaną i malinowym sosem smakowały obłędnie.

Serniczki z dżemem i śmietaną.
Serniczki z dżemem i śmietaną. fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl
Cóż mogę powiedzieć o Małej Ukrainie? Nie jest to restauracja, która pretenduje do gwiazdek Michelin, ale też pewnie nikt tego od niej nie oczekuje. Popracowałabym nad estetyką dań oraz wprowadziła więcej ukraińskich smaków, bo wg mnie w karcie znajduje się zbyt wiele potraw przywołujących kuchnię PRL-u. Marzy mi się tu restauracyjka z ukraińskim klimatem i myślę, że szef kuchni jest w stanie go przywołać za pomocą swoich potraw. Potencjał jest, trzeba tylko go mądrze wykorzystać. Trzymam kciuki i wierzę, że będzie tylko lepiej.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (158)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

23

października

Restaurant Week Trójmiasto,

27

października

Festiwal Smaków Food Truckó... Gdańsk, Galeria Metropolia

28

października

Smakuj Trójmiasto: Asian Ed... Gdańsk, Stary Maneż

Rozrywka

Wielka Giełda Płytowa we Wrzeszczu
Wielka Giełda Płytowa we Wrzeszczu
Instalacje artystyczne zapłonęły na Zaspie
Instalacje artystyczne zapłonęły na Zaspie

Kultura

Otwarcie Kunsztu Wodnego dopiero w przyszłym roku
Otwarcie Kunsztu Wodnego w przyszłym roku
Krew nie woda, majtki nie pokrzywa. O spektaklu "Chłopem i babą stworzył nas Bóg"
O "Chłopem i babą stworzył nas Bóg"

Planuj z nami tydzień

Planuj tydzień: trochę jesiennego wyciszenia
Planuj tydzień: trochę jesiennego wyciszenia