Wiadomości

stat

Jemy na mieście: Manca - smaczna ryba w roli głównej

Kuchnia w Manca opiera się na prostych smakach, ale każda potrawa jest przemyślana i dopieszczona w każdym calu. Jak w dobrej orkiestrze, w tej kuchni, panuje harmonia smaków z niebanalnymi i zapadającymi w pamięć akcentami. Na zdjęciu: dorsz w sosie korniszonowym.
Kuchnia w Manca opiera się na prostych smakach, ale każda potrawa jest przemyślana i dopieszczona w każdym calu. Jak w dobrej orkiestrze, w tej kuchni, panuje harmonia smaków z niebanalnymi i zapadającymi w pamięć akcentami. Na zdjęciu: dorsz w sosie korniszonowym. fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl

Jemy na mieście to cykl artykułów, w których opisujemy trójmiejskie restauracje. Testowane dania zamawiamy na własny koszt i nie zapowiadamy naszej wizyty. Piszemy szczerze, lekko i unikając nadmiernej pretensjonalności. Dziś recenzujemy restaurację Manca w Sopocie. W poprzednim odcinku jedliśmy w Ciao Ciao Pizza e Pasta w Gdyni, a za dwa tygodnie w środę ocenimy Pomelo Bistro w Gdańsku - niebawem tam będziemy.



W Sopocie, na samym końcu ul. Powstańców Warszawy 80 zobacz na mapie Sopotu, znajduje się klasycystyczny dworek z początku XX wieku. Przed wojną mieściła się tu Szkoła Gimnastyczna Sióstr Kattefeld. Obecnie dworek nosi nazwę Admirał i działa w nim restauracja Manca oraz pensjonat.

Dodajmy, że "manca" to sieć rybacka i to właśnie od niej restauracja wzięła swoją nazwę. Dodatkowo tuż obok dworku znajdował się niegdyś plac mancowy, gdzie rybacy po skończonym połowie suszyli swoje sieci.

Bliskie sąsiedztwo plaży i parku, bezpłatny parking dla gości, plac zabaw dla dzieci i letni taras oraz miejsca noclegowe niewątpliwie czynią to miejsce bardzo atrakcyjnym. Część restauracyjna w dworku Admirał mieści się na parterze i składa się z trzech sal. Dwie z nich są salami typowo restauracyjnymi, a jedna z nich przeznaczona jest na bar, gdzie ustawiono niskie stoliki i pluszowe fotele. W przedsionku zaś znajduje się kącik dla dzieci ze stolikiem, krzesełkami, zabawkami oraz telewizyjnym ekranem, na którym puszczane są bajki. Nie ma więc obaw, że pociechy będą się nudzić.

Wystrój wnętrza trochę mnie zaskoczył, bo zamiast klasycznej elegancji, której się spodziewałam i która doskonale pasowałaby do dworku, zobaczyłam stylistykę z późnych lat 90. Imitacja cegły w kolorze grafitowym, natłok marynistycznych dodatków, tu i ówdzie rozwieszone sieci rybackie, w części barowej na każdym z parapetów model żaglowca. Gdzieniegdzie białe ściany pokryte są czarnymi grafikami, oczywiście z morskimi i rybackimi motywami. Nie zabrakło też kominków, a jednym z wiodących elementów dekoracji są także beczki, które pełnią funkcję podajników na sztućce. Nadmiar tych wszystkich elementów powoduje, że ginie piękno i prostota klasycystycznego dworku. Nie moja stylistyka, ale cóż - de gustibus non est disputandum.

Menu w restauracji Manca bazuje na rybach. Spory wybór dań rybnych znajdziemy w sekcji "Karta ości", są też owoce morza przyrządzone na różne sposoby. Nie brakuje dań mięsnych, które znajdziemy w "Karcie kości", a także sekcji z kaczką w roli głównej. Jest również krewetkowy piątek z Admirałem, a środa to dzień rybnego pieroga. Są także dania przygotowane z myślą o dzieciach. Naprawdę jest w czym wybierać, ale Manca stoi rybą i na niej się skupiłam.

Zaczęłam od przystawek: miałam wielką ochotę na małże nowozelandzkie zapiekane z porem i bekonem. O tym, że wyjątkowo w tym dniu ich nie serwują poinformował nas sam szef kuchni. Przyczyna była banalna - dostawcę zaskoczył śnieg. Zdarza się.

Na przystawkę zamówiłam
polecone przez szefa kuchni carpaccio z tuńczyka (36 zł).

Następnie wybór padł na takie dania:

- zupa rybna z warzywami (24 zł),
- okoń jeziorny, sałatka winegret, risotto z boczniakiem, sos czosnkowy (46 zł),
- filet z dorsza, sos korniszonowy, sałatka winegret, placki ziemniaczane (42 zł),
- malinowa poezja - deser (16 zł).

Zanim przejdę do opisu dań, chciałam pochwalić serwis. Obsługiwała nas przesympatyczna, bardzo pomocna i uśmiechnięta pani kelnerka, która potrafiła odpowiedzieć na wszystkie trudne pytania o potrawy i ich składniki. Obsługa w pełni profesjonalna.

A teraz czas na ucztę, bo od razu powiem, że w Manca to była prawdziwa uczta rybna. Carpaccio z tuńczyka było obłędne. Cieniuteńkie plasterki arcydelikatnego tuńczyka w towarzystwie kaparowych jabłuszek, rukoli, świeżo startego parmezanu i owoców granatu, a do tego kawałki miąższu limonki i ciekawa, nie tak bardzo intensywna w smaku oliwa. Mieszały się tu smaki: słone, gorzkie, ostre, kwaśne i słodkie. Każdy z dodatków inaczej podbijał smak surowej ryby. Kelnerka doniosła nam jeszcze trzy smakowe oliwy, które przygotowują na miejscu: czosnkowo-rozmarynową, ostrą chilli, rozmarynową. Wspaniałe.

Zupa rybna pozytywnie mnie zaskoczyła, bowiem spodziewałam się tradycyjnej gęstej z kawałkami nieokreślonej ryby. A tymczasem otrzymałam łagodny w smaku bulion warzywny, w którym krótko gotowały się świeżutkie kawałki halibuta, dorsza, łososia oraz krewetki i mule. Bulion podkreślał delikatnie smak ryb i owoców morza. Chrupiące, pokrojone w paski warzywa oraz subtelna nuta koperku nadawały zupie wiosennej świeżości. W życiu nie jadłam tak stonowanej czystej zupy rybnej. Uważam, że ta zupa jest zrobiona po mistrzowsku.

Zupa rybna
Zupa rybna fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl
Okoń jeziorny rewelacja! Filety były doskonale przygotowane, nieprzeciągnięte, wilgotne i nie ociekały tłuszczem. Risotto z cebulą i boczniakami nie było tradycyjnym kleistym risotto, ale wyśmienitym sypkim ryżem z paseczkami przysmażonego boczniaka i cebuli. Bardzo dobrze komponowało się ze świeżą rybą, nie dominując jej smaku. A słodki kawior z cytrusów to był strzał w dziesiątkę. Sos czosnkowy na bazie majonezu wydawał się ciężki, a okazał się być fantastycznym zwieńczeniem całości. Sałatka z warzyw - orzeźwiająca ze stonowanym, odrobinę słodkawym sosem winegret. Okoń jeziorny - niby proste danie, ale balans smaków idealnie w punkt.

Okoń jeziorny
Okoń jeziorny fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl
Filet z dorsza w sosie korniszonowym na plackach ziemniaczanych to była prawdziwa eksplozja smaków. Był mięsisty i jednocześnie kruchy, świeżutki, najwyższej jakości. Śmietankowy sos z korniszonów (zrobiony wg staropolskiej receptury) dyskretnie łączył w sobie smaki kwaśne i słodkie oraz znakomicie uzupełnił smak ryby. I duży plus za placki ziemniaczane, które wspaniale współgrały smakiem i teksturą z głównymi składnikami dania. Nie zabrakło też cytrusowego kawioru, który i tutaj wpasował się idealnie. Sałatka równie pyszna, co przy daniu z okoniem. Śmiem twierdzić, że ten dorsz w towarzystwie sosu korniszonowego to prawdopodobnie najlepszy dorsz w mieście.

Dorsz w sosie korniszonowym
Dorsz w sosie korniszonowym fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl
Deser również mnie nie zawiódł. Co prawda malinowa poezja to nic innego jak mus malinowy z gałką lodów waniliowych i bitą śmietaną. Może i jest banalny, ale smakował nadzwyczajnie. Nie był za słodki, mięta dodała odrobinę wytrawności i świeżości, a lody waniliowe były pierwszorzędne.

Malinowa poezja - deser
Malinowa poezja - deser fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl
Chylę czoła przed szefem kuchni, bo uwiódł mnie wszystkimi daniami poczynając od przystawki na deserze kończąc, że nie wspomnę o pysznej, wytrawnej, mocnej jak diabli, malinowej nalewce własnej roboty, którą uraczono nas na zakończenie naszej rybnej uczty.

Kuchnia w Manca opiera się na prostych smakach, ale każda potrawa jest przemyślana i dopieszczona w każdym calu. Jak w dobrej orkiestrze, w tej kuchni panuje harmonia smaków z niebanalnymi i zapadającymi w pamięć akcentami. Oby więcej takich smacznych miejsc z rybami w roli głównej.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (114)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

22

września

17

października

Restaurant Week Trójmiasto,

Rozrywka

Recenzja filmu "Kler" Wojtka Smarzowskiego
Recenzja filmu "Kler" Smarzowskiego
Autorka bestsellerowej powieści erotycznej. Wywiad z Blanką Lipińską
Wywiad z autorką powieści erotycznej

Kultura

Bar mleczny "Słoneczny" w nowej odsłonie
Bar mleczny "Słoneczny" w nowej odsłonie
Monika Kaźmierczak gdańską carillonistką. Miasto przywraca stanowisko
Monika Kaźmierczak gdańską carillonistką

Planuj z nami tydzień

Planuj tydzień: będzie różnorodnie
Planuj tydzień: będzie różnorodnie