Wiadomości

Jemy na mieście: Motlava to polska kuchnia

Słyszałam o Motlavie dużo pozytywnych opinii, dlatego postanowiłam je sprawdzić i umówiłam się na lunch z dwiema przyjaciółkami.
Słyszałam o Motlavie dużo pozytywnych opinii, dlatego postanowiłam je sprawdzić i umówiłam się na lunch z dwiema przyjaciółkami. fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl

Jemy na mieście to cykl artykułów, w których opisujemy trójmiejskie restauracje. Testowane dania zamawiamy na własny koszt i nie zapowiadamy naszej wizyty. Piszemy szczerze, lekko i unikając nadmiernej pretensjonalności. Dziś recenzujemy restaurację Motlava w Gdańsku. W poprzednim odcinku byliśmy w restauracji Santorini w Gdyni i doceniliśmy jej greckie menu. Za dwa tygodnie w środę ocenimy restaurację Pinokio w Sopocie - byliśmy już tam.



Restauracja Motlava to stosunkowo nowe miejsce na kulinarnej mapie Trójmiasta. Usytuowana jest tuż nad Motławą na osiedlu Brabank przy ul. Stara Stocznia 2/1 zobacz na mapie Gdańska. Słyszałam o niej dużo pozytywnych opinii, dlatego postanowiłam je sprawdzić i umówiłam się na lunch z dwiema przyjaciółkami. Gdy odwiedziłyśmy Motlavę w czwartek o godzinie 14, byłyśmy jedynymi gośćmi.

Wnętrze jest nowoczesne, niebanalne i bardzo przyjemne. W kolorystyce dominuje czerń, ale przeplatana białymi i drewnianymi dodatkami, nie czyni go ponurym ani za ciemnym. Na uwagę zasługują wygodne skórzane krzesła. Złote lampy, miedziane elementy baru dodają przestrzeni elegancji. Restauracja ma łącznie dwie sale, główną - przestronną - i nieco mniejszą, kameralną, po lewej stronie od wejścia.


Przejrzałam menu, w którym można znaleźć popularnie dania kuchni polskiej, takie jak gołąbki, żurek, schabowy, golonka i wiele innych. Do niektórych dań sugerowane są odpowiednie nalewki. Zwracam uwagę na to, że dodatki jak np. frytki, pieczywo, ziemniaki zajmują oddzielną pozycję w menu i trzeba za nie dopłacić, a zatem nie wchodzą w skład dania. Przyznaję, że nie brzmi to dobrze i ostatnimi czasy rzadko spotykam się z takim rozwiązaniem.

Złożyłyśmy zamówienie na przystawkę, zupę, dwa dania główne i deser. Wybrałyśmy:

- gołąbki (19 zł);
- zupę rybną (19 zł);
- kurczaka z kostką (35 zł);
- golonkę z grilla (36 zł);
- owoce w koglu moglu (24 zł).

Gołąbki z mięsem i ryżem, z korzennymi warzywami w sosie pomidorowym były przepyszne, jak u mamy. Dużo mięsa, idealny ryż, mięciutka kapusta włoska. Słodki, intensywny sos pomidorowo-marchewkowy. Proste i pyszne! Wielka szkoda, że gołąbki nie są w pozycji dań głównych, bo chętnie zjadłybyśmy większą porcję.

Gołąbki
Gołąbki fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl
Zupa rybna z warzywami, dorszem i łososiem była tak słona, że trudno mi opisać jej smak. Powiedzmy, że było to coś pomiędzy nutą rybną i pomidorową z odrobiną słodyczy, ale sól zabiła wszelkie smakowe niuanse. Szkoda.

Zupa rybna
Zupa rybna fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl
Golonka z grilla wprawiła nas w osłupienie, był to kawał mięsa w towarzystwie kapusty duszonej z boczkiem, sosu demi-glace, musztardy i chrzanu. Miękkie, kruche mięso było ukryte w chrupiącej skórce. To była świetnie zrobiona golonka i naprawdę prócz musztardy i chrzanu niczego więcej do niej nie potrzeba. Sos demi-glace był małym nieporozumieniem, nie pasował tu, ale za to świetnie zgrał się z kolejnym zamówionym daniem - kurczakiem. Przyczepię się też do kapusty, która dla mnie była za kwaśna i odrobinę za słona. Poza tym była to smaczna potrawa.

Jedzenie: imprezy kulinarne w Trójmieście


Golonka z grilla
Golonka z grilla fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl
Kurczak z kostką również zasługuje na dobre słowo za przygotowanie mięsa, które było wilgotne, miękkie, delikatne i z łatwością odchodziło od kości, ale... zupełnie niedoprawione, przez co było nieco mdłe. Sos aioli za słony i zastąpiłam go sosem demi-glace z golonki. Świetnie komponował się z kurczakiem i z tym sosem danie nabrało głębi. Demi-glace bardzo esencjonalny, słodkawy z lekko dymnym posmakiem. Dodatkami w tym daniu miały być grillowane warzywa, ale było ich zdecydowanie za mało, za to na talerzu znalazłam sporo szpinaku, o którym w karcie nie wspomniano.

Kurczak z kostką
Kurczak z kostką fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl
Owoce w koglu moglu - rewelacja. Owocami okazały się być truskawki zapieczone pod chrupiącą skórką z kogla mogla, a pod tą warstwą skrywał się aksamitny, słodki, śmietankowo-jajeczny sos, który fantastycznie zgrał się z lekko kwaskowatą truskawką i zimnym lodem waniliowym. Na chwilę odjęło nam mowę, bo to była czysta poezja smaku.

Owoce (truskawki) w koglu moglu
Owoce (truskawki) w koglu moglu fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl
Wyszłyśmy z Motlavy zadowolone, najedzone, ale nasze zdania co do oceny menu były podzielone. Po przeczytaniu tylu pochlebnych opinii o tej restauracji oczekiwałam czegoś więcej, lepszego dopracowania poszczególnych dań. Co prawda zamówione potrawy były poprawne, a niektóre z nich naprawdę bardzo smaczne, to jednak zabrakło mi dbałości o dodatki, o lepsze ich dopasowanie i dopieszczenie dań. Mimo kilku niedociągnięć uważam, że restauracja Motlava zasługuje na czwórkę z plusem.

4.5 /6
Ocena autora
4.5 /6
5 ocen
Ocena czytelników

Opinie (138) ponad 10 zablokowanych

  • nie jem dużo ale nawet dla mnie te porcje są za małe. (9)

    • 74 13

    • Wystarczy postawić sosjerkę na talerzu i już nie wygląda pusto

      Ciekawe kiedy obrusy zaczną układać żeby zamaskować mikre porcje.

      • 18 3

    • bierz podwojne porcje (6)

      to nie jest jednodaniowy wyszynk dla drwala kanadyjskiego. Restauracje to przedsiewziecia biznesowe, to nie jadlodajnie Caritasu. Zacznij od przystawki i zakoncz na deserze, tak to jest ulozone.

      • 7 30

      • I wydaj 1000zł na obiad? (3)

        No sorry, 900% marży to chyba lekka przeginka...

        • 19 5

        • przecież nie ma przymusu jedzenia w restauracji (2)

          i na pewno nikt nie twierdzi, ze masz najesc sie jednym daniem.
          ps. skad twierdzenie o 900% marzy, jak to liczysz?

          • 8 13

          • Klient twierdzi, że idzie na obiad, żeby się najeść

            Naciągacze z restauracji próbują wmówić ludziom jakieś dziwne fazy o chodzeniu dla wyższych celów.

            Sorry, to nie jest opera, tylko miejsce do zaspokojenia żołądka i ewentualnie spotkania się ze znajomymi.

            • 31 3

          • Słoma z butów wystaje

            "Restauracje to przedsięwzięcia biznesowe" .U nas dla niektórych przecież to przysłowiowy Kowalski powinien siedzieć w domu ...a tylko majętni ludzie powinni chodzić po restauracjach. Gdyby tak podchodzili na zachodzie to byś miał puste i bankrutujące restauracje....

            • 4 0

      • a to dziwne co mówisz ... (1)

        w Hiszpanii czy Włoszech restauracje są dla codziennych klientów ....................... .....
        a tylko w Polsce sami tacy "janusze restauratorzy" ... złupić klienta na mrożonkach z mikrofalówki :))))))))))))

        • 13 2

        • Tak tylko że w Hiszpanii za 15-18 euro dostanę syty obiad i wino, a tu golonka 9 euro, słabo. Bez turystów padną szybko.

          • 3 0

    • Możesz sobie zamówić wiadro żarcia, jedno ci chyba wystarczy? Jak ta golonka jest mała, to ile ty musisz jednorazowo zezrec?

      • 2 14

  • Trzy kobiety i taaakie zamówienie?!? (1)

    Zupa, drugie, przystawka, deser... mój chłop jak wraca z pola tyle nie je!

    • 56 11

    • dlatego twoj chlop trzyma nadal figure :D

      • 8 0

  • motLaVa i polska kuchnia (7)

    Gratuluję pomysłu na nazwę , która super pasuje do polskiej kuchni.

    • 72 9

    • ale pasuje do miejscówki lokalu (2)

      a na polskie jedzenie to polecam obok Kubickiego

      • 6 7

      • w Kubickim dobre jedzenie, ale jacyś szemrani kelnerzy

        po 4 dziwnych akcjach z ich strony, przestałaliśmy tam chodzić

        • 10 0

      • Pasuje jak szklano - betonowe g do zabytkowej starówki.

        • 7 0

    • janusz bez fantazji

      • 1 1

    • snobizm

      • 6 0

    • mrozonki kupione w polskim lidlu i polskim tesco to i taka "Kuchnia Polska" im wyszła ;)

      • 6 0

    • czy polski język to wstyd?

      • 8 0

  • mi pasi (1)

    ja lubię kwaśne i słone, zajrzę tam:)

    • 9 17

    • za słone = niezdrowe, powoduje udary i zawały

      • 1 6

  • Cena dania do wielkości porcji jest bandytyzmem. (3)

    • 80 6

    • Rynek zweryfikuje

      A za rok przy tej ofercie bedzie tam co innego

      • 16 1

    • bandytyzm bo?

      • 4 10

    • "byłyśmy jedynymi gośćmi", kogo stać? jak latem przyjadą Norwedzy będzie więcej ludzi

      • 5 0

  • ciesze sie ze mamy w koncu prawdziwego krytyka kulinarnego (3)

    trafne uwagi p. Agnieszki (np. ze dodatki mogly byc lepiej dopasowane lub ze kurczakowi brakowalo "tego czegos") z pewnoscią będą dla restauratorów cenną i pożyteczną lekturą. nareszcie mamy porządny dział kulinarny w portalu. tak się cieszę.

    • 89 21

    • A wszystko wedle zasady:

      Nie znam się, więc się wypowiem.

      • 24 4

    • Ona nas po prostu trzyma w niepewności czy ma braki w języku polskim czy może w znajomości jedzenia. :D

      • 18 1

    • Zdrowa szydera :)

      Dzięki za ten głos.

      • 10 1

  • (2)

    Golonkę za 36 zl to jestem w stanie zrozumieć, ale kawałeczek kurczaka za 35 zl to gruba przesada.
    I jeszcze 19 zl za naparstek zupy rybnej

    • 72 6

    • Taniej to w domu , restauracja ma koszty a właściciel musi zarabiać .

      • 1 13

    • duży czynsz mają za lokal to i ceny kosmos

      • 4 1

  • Motlava (8)

    "Trzeba jakoś nawiązać do tradycji ale jak? O, może nazwa rzeki która płynie obok? Niee.. takie trochę zbyt lokalne i staroświeckie.. Ej, ale może co pozmieniać! Koniecznie bez "ł" bo biedny obcokrajowiec nie wymówi, zresztą "ł" jest takie przaśne i polackie. Do tego jeszcze zamieńmy "W" na "V" żeby dodać nutkę dynamizmu i nowoczesności - takie puszczenie oczka do młodych."

    Czy tylko ja mam takie wrażenie że coraz częściej jak ktoś otwiera swój biznes usługowy, i dochodzi do wyboru nazwy, to nagle z butów zaczyna wyłazić mu januszowa słoma i sili się na jak najbardziej "cool, prestiżową, czadową, zachodnią" nazwę? Kiedyś ten kto miał pieniądze miał też trochę klasy i pomyślunku. Dziś mamy takie kwiatki. Dobrze że w 1918 roku Kubicki nie wpadł na pomysł nazwy "Kubycky" albo "Jacoby".

    • 108 10

    • Motlava, Sadova, Papieroovka - takie dziadostwo językowe jest teraz w modzie.

      Dlatego nie bywam w lokalach takimi konstrukcjami lingwistycznymi okraszonych.

      • 39 2

    • Ej, ale tak szczerze, jak byście mieli wybór (2)

      Wolelibyście pochwalić się znajomym że byliście w "Motławie" i zabrzmi to jakbyście odwiedzili jakąś restauracje z klasą i tradycjami, czy w "Motlavie" i odrazu wszyscy mają wrazenie że odwiedziłeś lokal dla drwalosexualnych brodaczy z tunelami w uszach z fedorami na czaszkach?

      • 26 1

      • XD

        • 3 0

      • wybieram tylko lokale drwaloseksualne

        • 3 0

    • ale kompleksy wychodzą (2)

      penwnie należysz do klubu gazety polskiej i jak zobaczysz w teatrze kawałek piersi krzyczysz hańba a szczyt literatury to sienkiewicz

      • 2 15

      • Nie, gołe piersi są jak najbardziej polskie i patriotyczne. (1)

        Nie mam nic przeciwko.

        • 4 1

        • a Sienkiewicz?

          • 2 0

    • Obciach

      Ale mam nadzieję, że to tylko chwilowa moda.

      • 6 0

  • (2)

    'umówiłam się z dwoma przyjaciółkami' - jak rozumiem, jedna z tych przyjaciółek była płci męskiej?

    • 70 4

    • polski języka trudny języka

      • 23 0

    • jeden z przyjaciółków :P

      • 10 0

  • byłam, niestety lokal nastawiony na rozkrzyczanych zagranicznych turystów (3)

    jedzenie nie powala

    • 45 2

    • to zupełnie jak w Correze - obok

      w menu zupa rybna i wymienione składniki w liczbie mnogiej. A w talerzu dosłownie po jednym kawałku czegoś tam.

      • 10 2

    • to zupełnie jak w całym Śródmieściu.

      • 12 0

    • Mnie kiedyś powaliło. Smutna godzina.....

      • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

27

września

27

września

Bakalie Jesienne Gdańsk, Plenum

Rozrywka

Nowe lokale: sushi, vongole i tatarskie smaki
Nowe lokale: sushi, vongole i tatarskie smaki
Autostopem przez apokalipsę. Recenzja filmu "Greenland"
Recenzja filmu "Greenland"

Kultura

Koncert skrzypcowy w zaskakującej scenerii
Koncert w zaskakującej scenerii
Cienqi Stand-up Kiedrowskiego. "Jesteśmy młodzi i nieokrzesani"
Stand-up na dachu samochodu

Najczęściej czytane