Wiadomości

Jemy na mieście: Pinokio nie oczarował

Tym razem oceniamy restaurację Pinokio w Sopocie. Na zdjęciu: pizza spianata
Tym razem oceniamy restaurację Pinokio w Sopocie. Na zdjęciu: pizza spianata fot. Agnieszka Haponiuk/Trojmiasto.pl

Jemy na mieście to cykl artykułów, w których opisujemy trójmiejskie restauracje. Testowane dania zamawiamy na własny koszt i nie zapowiadamy naszej wizyty. Piszemy szczerze, lekko i unikając nadmiernej pretensjonalności. Dziś recenzujemy Pinokia w Sopocie. W poprzednim odcinku byliśmy w restauracji Motlava w Gdańsku i spodobała nam się polska kuchnia w nowoczesnym wydaniu. Za dwa tygodnie w środę ocenimy restaurację Dodo Roti w Gdyni - byliśmy już tam.



Przed nami kolejne miejsce, które ma na koncie długi staż, bowiem istnieje już ponad 15 lat. Mowa o restauracji i pubie Pinokio w sercu Sopotu - przy ul. Boh. Monte Cassino 45 zobacz na mapie Sopotu. Lokal jest mocno oblegany w sezonie letnim, m.in. ze względu na duży ogródek. Ze wszelkich opisów wyłania się zapowiedź kuchni włoskiej, a że moja serdeczna koleżanka i towarzyszka moich licznych podróży kulinarnych jest jej wielbicielką, zaprosiłam ją na sobotni obiad.

Lokal posiada nie tylko duży ogródek, ale także spore wnętrze podzielone na dwie strefy - obiadową i barową. W tej pierwszej nie zabrakło otwartej kuchni, z kolei przez całą salę pubową ciągnie się długi zielony bar w stylu angielskim, a nad nim półki uginające się od wszelkich alkoholi. Całości dopełniają stoły drewniane z metalowym okuciem, podobnie krzesła i hokery przy barze. Co ciekawe, sala barowa z dwóch stron jest przeszklona i siedząc w niej można spokojnie obserwować sunących po Monciaku spacerowiczów.

Gdy zaczęłam się rozglądać po sali dostrzegłam, że czas odcisnął już na niej piętno. Warto według mnie odświeżyć wnętrze lokalu, choćby poszukać inspiracji w modnych i miłych dla oka miejscach, których przecież nie brakuje w Trójmieście.



Podczas wizyty długo studiowałam z przyjaciółką kartę, w której faktycznie znalazłam sporo dań typowych dla włoskiej kuchni. Zaskoczyło mnie, że ceny różnią się od tych, które widnieją na stronie internetowej lokalu i niektóre są niestety wyższe. Przydałaby się aktualizacja.

Ostatecznie wybrałyśmy:

- przystawkę - wątróbkę drobiową z marynowaną w winie cebulą, suszoną śliwką oraz jabłkiem (20 zł);
- sałatkę Pinokio z grillowanym kurczakiem, pomarańczą, melonem, pestkami dyni i czerwoną cebulą (36 zł);
- makaron tagliatelle z łososiem (36 zł);
- pizzę spianata z włoskim salami (26 zł);
- z sekcji deserów - naleśniki po florencku (16 zł).

Wątróbka drobiowa była wyjątkowo smaczna i dobrze zrobiona: miękka, z lekko winną nutą i słodkim śliwkowym sosem z kawałkami kwaskowatego jabłka, które przełamywało tę słodycz. To był dobry początek i z niecierpliwością czekałam na kolejne pozycje z zamówienia.

Wątróbka drobiowa z marynowaną w winie z cebulą, suszoną śliwką oraz jabłkiem
Wątróbka drobiowa z marynowaną w winie z cebulą, suszoną śliwką oraz jabłkiem fot. Agnieszka Haponiuk/Trojmiasto.pl
Sałatka wprawiła mnie w osłupienie, próbowałam doszukać się w niej zapowiadanych składników, czyli kawałków melona i pomarańczy. Owszem, znalazłam kilka cieniutkich plasterków melona i dwóch cząstek pomarańczy ukrytych pod górą mieszanki sałat i kawałków kurczaka. Przez chwilę myślałam, że zapomniano dodać sosu, ale okazało się, że spłynął na dno talerza, bo był tak rzadki.

Mam wrażenie, że sałatka została zrobiona byle jak, jakby ktoś powrzucał w pośpiechu przypadkowe składniki, polał słodką oliwą o posmaku miodu i tak zostawił. Efekt? Płaski smak i bardzo słodki sos, który zdominował potrawę (aż prosiło się, by tę słodycz przełamać ostrą przyprawą lub chociaż czosnkiem) oraz suche kawałki kurczaka.

Przystawka Pinokio, czyli sałatka z grillowanym kurczakiem, pomarańczą, melonem, pestkami dyni i czerwoną cebulą
Przystawka Pinokio, czyli sałatka z grillowanym kurczakiem, pomarańczą, melonem, pestkami dyni i czerwoną cebulą fot. Agnieszka Haponiuk/Trojmiasto.pl
Podobnie nie zachwycił makaron z łososiem. Przede wszystkim makaron rozgotowany - wrzucono do niego mocno słone kawałki łososia wędzonego na ciepło. Nie pomógł sos śmietanowy, który najzwyczajniej w świecie okazał się podgrzaną słodką śmietanką. Pomiędzy tym wszystkim błąkał się lekko wyschnięty, twardawy zielony groszek.

Makaron tagliatelle z łososiem
Makaron tagliatelle z łososiem fot. Agnieszka Haponiuk/Trojmiasto.pl
Po tych dwóch wpadkach obawiałam się pizzy, ale tu nastąpiło miłe zaskoczenie. Pizza spianata była wzorowa. Idealnie wypieczone, cienkie i chrupiące ciasto, delikatny pomidorowy sos, który nie zdominował całości, solidne plastry wyrazistego, ostrego włoskiego salami spianata i prawdziwa mozzarella. Świetna pizza.

Jedzenie imprezy kulinarne w Trójmieście


Pizza spianata z włoskim salami
Pizza spianata z włoskim salami fot. Agnieszka Haponiuk/Trojmiasto.pl
Przyszedł czas na deser, na który mam ochotę spuścić zasłonę milczenia. Pomijam fakt, że naleśniki po florencku rzadko nadziewa się na słodko, a praktycznie wcale. We Florencji, jak i w całej Toskanii ulubionym nadzieniem jest szpinak i ricotta, które następnie zapieka się pod beszamelem. Naleśniki po florencku według Pinokia to dwa gumowate placki przełożone kawałkami brzoskwini z puszki i polane sosem o sztucznym posmaku kokosa.

Naleśniki po florencku
Naleśniki po florencku fot. Agnieszka Haponiuk/Trojmiasto.pl
Wyszłyśmy z Pinokia rozczarowane, bo wiele sobie po tym miejscu obiecałyśmy, zwłaszcza że kiedyś słynęło z pysznej kuchni. Jestem zasmucona poziomem potraw, które mi zaserwowano podczas wizyty. Jedynie pizza i wątróbka trzymały poziom, ale to za mało, by wstawić im ocenę wyższą niż słaba trójka.

3.0 /6
Ocena autora

Opinie (77) ponad 10 zablokowanych

Wszystkie opinie

  • (10)

    Ceny nie dla Polaków, ale w Sopocie w nich nie celuja, chyba że w napitych

    • 77 12

    • Mnie stać cebulo (2)

      Trzeba było się uczyć gamoniu

      • 11 34

      • (1)

        To, że masz 30 lat, mieszkasz z matką i swoje 2000zl na miesiąc wyrzucasz na bzdety to nie znaczy, że ciebie stać

        • 21 6

        • jak to nie? Właśnie oznacza to, że mnie stać, bo mam co miesiąc wolne 2000 zł i mogę z nimi robić co zechcę.

          • 5 9

    • To Ty biedny Polak jesteś

      Przykre że tsk piszesz!

      • 4 6

    • (2)

      Cale zycie chodzilem do prywatnych szkul, potem studia z socjologii i pracuje w durzej firmie. Zarabiam 2600 i mnie stac na wszystko, trzeba bylo sie uczyc a nie teraz narzekac ze drogo

      • 6 1

      • (1)

        o rety! Ta ortografia to taki żart?

        • 1 2

        • Toć to wózek

          Nie łapiesz sarkazmu?

          • 6 1

    • (1)

      dyskutujcie, żartujcie...prawda jest taka, że jest drogo (jak wszędzie w Polsce)

      • 1 1

      • to jest pub a nie restauracja po mojemu

        wystrój mi odpowiada

        • 0 0

    • nie wiem jak trza się upić żeby jeść po salonach :)

      • 0 0

  • Oj niestety widzę (1)

    Że kilka lat temu było tak samo...
    Czyli nic nie zmieniono, nie pracują nad polepszeniem jakości.

    • 70 2

    • Nie wiem, kto chodzi do tego typu lokali? Przecież to pierwszorzędna pułapka na turystów. A jedzenie wygląda ohydnie.

      • 11 0

  • Pinokio to chyba niezbyt trafiona nazwa dla uslugówki (8)

    Kojarzy się z długim nosem.
    Co innego gdyby to była agencja detektywistyczna specjalizująca sie w wykrywaniu małżeńskich zdrad.

    • 78 5

    • hahah dobre (1)

      LOL

      • 8 1

      • to kojarzy sie z kretactwem naciągactwem oszustwem

        i morawieckim :)))

        • 4 1

    • nazwa dobrze dobrana,bo Pinokio był chłopcem z Włoch a autor książki był Włochem-pseudo polski znawco! (3)

      Włoska restauracja-włoska bajkowa postać!

      • 1 22

      • faktycznie moze byx )

        • 1 1

      • Nazwa adekwatna, Pinokio klamczuszek, więc i potrawy takie tam nie do końca włoskie.

        • 19 0

      • i kłamał jak najęty

        słowem niezły krętacz i oszust

        • 4 0

    • Nazwa

      Pasuje bo mowia ze bedzie smacznie a nawet 2 pizze do jednego stolika sa rozne

      • 12 0

    • Drewniana pizza

      Smak drewnopodobnych itp hahaha

      • 0 0

  • pinokio (1)

    pochodzi z czasow kiedy chodziło sie do kinskiego, "lengłydża" i pubkina. czyli z epoki ktora minęła i na szczescie juz nie wroci.

    zatrudnijcie dobrą kadrę, zrobcie rybną restaurację (ale zeby byl jakis kucharz z jajami a nie typ za 13zl/h ktory wczesniej pracowal w szydlowskim i robil kanapki). czas na zmiany.

    • 74 2

    • Za 13 to chyba Ukraina tylko robi bez książeczek i szczepien

      • 2 0

  • Równy poziom (3)

    to ja utrzymuję w domu. Wiem co jem, a nie najtańsze produkty jak to w restauracjach. Ludzie myślą, że jak zaczynają chodzić do knajp, to im się poziom życia polepszył, a tak na prawdę zaczeli się truć

    • 71 11

    • Eee tam

      Mi sie nie chce gotowac i nie umiem. Stac mnie więc codzinennie jem na miescie , codziennie cos innego i na to co mam aktualnie ochote.

      • 15 8

    • Głupie gadanie. Dopiero byś wiedział co jesz gdybyś sam sobie świniaka czy innego kurczaka wyhodował, ziemniaki ze swojego ogrodu wykopał. A tak jesz to co wszyscy.

      • 8 2

    • Produkty jakie używają wszystkie restauracje (może za wyjątkami policzalnymi na palcach jednej dłoni), nie tylko te w Trójmieście, mają to samo pochodzenie co towary w warzywniakach, hipermarketach, dyskontach.
      Reasumując, gdyby było inaczej warto byłoby odwiedzać lokale ale skoro podają to samo co mogę kupić za rogiem, wolę zrobić to w domu, tym bardziej że wiele rzeczy wcale nie nalezy do trudnych a i spontan i szerokość możliwości zmian daje w praktyce nieograniczone pola do smaku jaki się chce uzyskać.
      I jeszcze uwaga.
      Oczywiście w każdym lokalu jest kucharz który robi dania podług swego smaku, to też jesty uwaga, że autorce coś może nie smakować, bo to jest jego smak, nie smak klienta.

      • 13 2

  • Hmm (8)

    "Płaski smak" - czyli jaki?

    • 22 19

    • (4)

      zwykly, jednolity, jakbys zupe jadla i wszystko w niej bulionem by smakowalo, marchew,makaron, woda.Chyba o to chodzi

      • 11 5

      • ciekawe co na to prof bralczyk (1)

        smak jest płaski, tekstura jest poprawna, tekst nie zachwycił

        • 12 0

        • Na temat Twego wpisu Bralczyk również miałby sporo do powiedzenia.

          • 6 1

      • Gdzieś jest granica płaskośći? (1)

        • 7 1

        • granica ale w rozumieniu geometrii euklidesowej?

          • 2 0

    • Płaski - czyli ani wklęsły, ani wypukły.

      • 7 1

    • Z płaskim smakiem jest tak samo jak z bulkami na czczo

      Na czczo zjesz tylko jedną bułkę, bo reszta jest już na zapełniony zołądek.
      A płaski smak masz do momentu zjedzenia pierwszego kęsu. Zawsze i w każdej potrawie. No chyba, że zapijasz, to smak faluje, albo przegryzasz, to smak skacze :D

      • 2 0

    • ugryż karton lub tekturę = płaski smak

      • 3 1

  • Podejrzewam, że gdyby popracowali nad daniami i mieli chociaż troche niższe ceny, mieliby wiekszy rusz i zysk. (3)

    • 19 1

    • to w sezonienw ogole kibel by serwowali, jakby dostali 20 zamowien w przeciagu 3 minut :D

      • 7 1

    • Ale po co? Gastro to gastro. (1)

      Sprzedaje się? Sprzedaje. Tanim kosztem produkcja jest? Jest. Poza tym tam nikomu nie zależy na zysku, bo grunt to prowadzić firmę a zysku nie wykazywać :)

      • 7 0

      • No i jak będziecie chodzić do takich przybytków, to utrzyma się taki właśnie standard.

        • 0 0

  • (3)

    Salatka 36,- masakra

    • 126 0

    • Cena nie dla Polaków (2)

      • 7 1

      • żenujące, ale prawdziwe

        • 0 0

      • Cena nie dla Włochów, Niemców czy Hiszpanów!

        • 5 1

  • fajny artykul, fajno sie czyto, dalbym lapke w gore i subksrypcje ale nie widzee, czekam na wincyj

    • 9 11

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

03

października

Święto Hal Targowych w Gdyni Gdynia, Hala Targowa

28

października

Restaurant Week Trójmiasto,

Rozrywka

Zdjęcia do filmu "Gierek" w Gdańsku
Zdjęcia do filmu "Gierek" w Gdańsku
Roztańczony introwertyk. Artur Rojek w Starym Maneżu
Rojek w Starym Maneżu

Kultura

Roztańczony introwertyk. Artur Rojek w Starym Maneżu
Rojek w Starym Maneżu
Galiony Gdyńskie rozdane
Galiony Gdyńskie rozdane