Wiadomości

Jemy na mieście: Restauracja "Przepis na" smaczną kuchnię

Na osiedlach z wielkiej płyty natrafić czasem można na prawdziwe kulinarne perełki. Czy Przepis na... również się do nich zalicza?
Na osiedlach z wielkiej płyty natrafić czasem można na prawdziwe kulinarne perełki. Czy Przepis na... również się do nich zalicza? fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl

Jemy na mieście to cykl artykułów, w których opisujemy trójmiejskie restauracje. Testowane dania zamawiamy na własny koszt i nie zapowiadamy naszej wizyty. Piszemy szczerze, lekko i unikając nadmiernej pretensjonalności. Dziś recenzujemy restaurację "Przepis na" w Gdańsku. W poprzednim odcinku byliśmy w gdyńskim Kociołku Konesera, gdzie można się najeść do syta i w dobrej cenie. Za dwa tygodnie w środę ocenimy restaurację Cyrano&Roxane w Sopocie - już tam byliśmy.



Lubię odwiedzać różne, zwłaszcza te niepozorne miejsca z jedzeniem. Jestem ciekawa też lokali spoza głównego szlaku kulinarnego w Trójmieście. Wiem, że jest wiele mniejszych i większych restauracji, gdzieś między blokami na starych, jak i nowo powstałych osiedlach. Często jednak są to bistra albo z pizzą, albo z domowymi obiadami i niewiele poza tym. Dlatego zwróciłam uwagę na restaurację "Przepis na", która ukryta jest na tyłach budynku Skwer Morena pod adresem Jaśkowa Dolina 132/5 zobacz na mapie Gdańska.

Zanim odwiedziłam "Przepis na", przestudiowałam menu, które obfitowało w dania z różnych stron świata - Meksyku, Tajlandii, Grecji, itd. Muszę przyznać, że ten zestaw dań napawał mnie niepokojem i nastawił dość sceptycznie do tego miejsca. Ale, jak wiemy, nie warto oceniać książki po okładce.

Na kulinarną podróż do restauracji "Przepis na" namówiłam mojego serdecznego kolegę. Wybraliśmy się tam w niedzielne popołudnie z nadzieją, że nie będzie zbyt wielu gości, bo raz, że niedziela była handlowa, a dwa, wciąż wiele osób w niedzielę jada obiady w domu. Zdziwiłam się, bo z trudem znaleźliśmy wolne miejsca (dopiero po czasie w lokalu zaczęło się robić pusto).

Jak wspomniałam, w karcie znajdziemy mniej lub bardziej klasyczne dania z kuchni greckiej, tajskiej, meksykańskiej i oczywiście polskiej, nie brakuje również makaronów i pizzy oraz sekcji "szef kuchni poleca". Desery, prócz lodów własnej roboty, nie są ujęte w karcie, ale ich niemały wybór można znaleźć w barowej witrynie.

Zanim przejdę do omawiania zamówionych potraw, kilka słów o wystroju. Otóż lokal jest średniej wielkości, urządzony modnie i nowocześnie. Dominuje stonowana kolorystyka, czerń (czarne drewniane krzesła i czarne wiszące lampy), biel i dużo drewna, co dodaje wnętrzu przytulności. Na frontowej ścianie wisi piękny stary rower w miedzianym kolorze i prawie żadnych dodatkowych ozdób prócz półek i półeczek z winami oraz zielonych roślin. Na jednej ze ścian widnieje duży napis "save water, drink wine", co z kolei nawiązuje do winiarskich warsztatów i degustacji win, które są co jakiś czas organizowane w lokalu.

Zobacz także: cykl Okiem dietetyka

Gdy już się wygodnie rozsiedliśmy, zamówiliśmy po jednym daniu z każdego kraju:

- z Polski schabowy z kością (29 zł);
- z Grecji przystawkę saganaki - smażony kozi ser (19 zł);
- z Tajlandii klasykę, czyli pad thai z krewetkami (35 zł);
- z Meksyku zupę chilli con carne (20 zł);
- z sekcji "Szef kuchni poleca" burger wołowy z frytkami (26 zł)
- deser - lody własnej produkcji (16 zł).

Celowo pominęliśmy makarony i pizzę.

Na pierwszy ogień idzie Meksyk, czyli zupa chili con carne z nachosami i serem. Po pierwszej łyżce już czuję, że ta zupa jest tym, czego oczekiwałam. Chili con carne to zupa z dużą ilością mielonej wołowiny, z lekką nutą kuminu, mocno pikantna, bardzo pożywna i rozgrzewająca. Warzywa były zmiksowane, co czyniło zupę niezwykle kremową (nasza zupa została podzielona na dwie mniejsze porcje).

Kulinarne imprezy w Trójmieście


Zupa chilli con carne
Zupa chilli con carne fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl
Saganaki to jedna z najbardziej popularnych greckich przystawek, którą możemy zamówić prawie w każdej greckiej tawernie. A to nic innego jak smażony ser. Istotny jest rodzaj sera, który oprócz tego, że ma odpowiedni smak, nie roztapia się podczas smażenia. Grecy najczęściej wybierają sery półmiękkie z mleka owczego lub koziego. Nasze saganaki było z sera koziego, półmiękkiego o jedwabistej konsystencji, który dla mnie był odrobinę za mało intensywny, ale mimo to bardzo smaczny. Słony ser i miód to duet doskonały a cienka i chrupiąca panierka nadała daniu pewnej lekkości, mimo dużej kaloryczności. Pita była równie smaczna.

Przystawka saganaki - smażony kozi ser
Przystawka saganaki - smażony kozi ser fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl
Pad thai niestety mnie rozczarował. Zdaję sobie sprawę z tego, że sposobów na to danie jest wiele, ale pewne zasady muszą być zachowane, a mianowicie pad thai powinien łączyć w sobie smak słony, słodki, kwaśny i ostry z orzechową nutą. Te smaki uzyskujemy dzięki takim składnikom jak sos rybny, pasta tamaryndowca, limonka, cukier, chili i czosnek. Tutaj niestety odkryłam tylko słony smak i lekką ostrość. Zabrakło mi pozostałych nut smakowych, przez co danie wydało się nijakie. Krewetki były bez zarzutu. Wierzę, że to danie zostanie dopracowane.

Pad thai
Pad thai fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl
Schabowy z kością, puree ziemniaczane i słodka kapusta z boczkiem to istnie mistrzostwo świata. Nie skłamię, jeśli napiszę, że to jest najlepszy kotlet schabowy, jaki przyszło mi jeść w tym roku. Cienka panierka nie odpadała od mięsa, schab był soczysty. Wiem, że kotlet był smażony na smalcu i dlatego był taki dobry. Puree aksamitne, maślane, puszyste - przepyszne. Kapusta mięciutka, wyśmienita. Całe danie ogromne i naprawdę każdy łasuch i wielbiciel kuchni tradycyjnej będzie zachwycony.

Schabowy z kością
Schabowy z kością fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl
Wołowy burger też nas nie zawiódł. Mięso soczyste, dobrze usmażone. Delikatna, chrupiąca maślana bułka. Przyzwoite dodatki i bardzo fajny w smaku sos o nazwie... big mac, który nawiązuje do McDonalds'a znajdującego się w sąsiedztwie restauracji. Smakowały nam również frytki.

Sekcja "Szef kuchni poleca": burger wołowy z frytkami
Sekcja "Szef kuchni poleca": burger wołowy z frytkami fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl
Przyszedł czas na deser. Daliśmy się namówić na lody własnej roboty, chociaż w witrynie kusiły nas kremy orzechowe, torty michałkowe i parę innych słodkości. Deser lodowy to kilka gałek do wyboru - my wybraliśmy lody waniliowe, kukurydziane z chilli, czekoladowe i sorbet truskawkowy. Do tego podano bitą śmietanę i płatki migdałów. Lody były genialne, a najlepsze na świecie okazały się kukurydziane. Ich smak był bardzo charakterystyczny, w pierwszej chwili wydawał się nieco dziwny, ale z każdym kolejnym kęsem wciągał coraz bardziej. Dodatkowo podkręcony przez zmrożone kawałki chili, które delikatnie piekły. I za te lody kukurydziane daję ogromny plus.

Deser - lody własnej produkcji
Deser - lody własnej produkcji fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl
Drodzy państwo, nie skazujcie osiedlowych restauracji na stracenie, bo czasami wśród bloków trafiają się kulinarne perełki. Taką perełką niewątpliwie jest "Przepis na". Jest tam przytulnie, obsługa jest pomocna, przemiła i kompetentna, a jedzenie pierwszorzędne. Jeśli chcecie udać się w kulinarną podróż, a każdy z podróżników lubi inny region, to w restauracji na Morenie przy jednym stole mogą spotkać się wielbiciele kuchni polskiej, azjatyckiej czy też greckiej.

Lokal "Przepis na" znalazł przepis na smaczną kuchnię, a za to, jak karmią, daję im 5 z plusem - plus jest za lody kukurydziane. Mniej udany pad thai poszedł w zapomnienie. Jestem pewna, że to danie zostanie dopracowane i będzie tak samo smaczne, jak cała reszta.

5.5 /6
Ocena autora
5.5 /6
38 ocen
Ocena czytelników

Opinie (89) ponad 20 zablokowanych

  • (3)

    Była tam kiedyś pizzeria. Chyba "włoska". Nic specjalnego. Co do opisanego lokalu i burgerów to najlepszego jadłem z dwa lata temu w rockowej na Długim targu. Tu może też wpadne.

    • 1 11

    • Akurat pizzeria była świetna

      • 0 0

    • Ja najlepszego jadłem w New York.
      Też może tam wpadnę
      Ps. Wpisujcie miasta gdzie jedliścnie najlepszego

      • 7 1

    • Bardzo na temat piszesz

      • 6 2

  • Muszę odwiedzić

    Zaciekawiliście mnie- muszę tam wpaść
    Wszystkie dania bardzo ładnie wyglądają

    • 1 0

  • Mam dziwne wrażenie, że te porcje są mikrusie (4)

    a ceny...

    • 34 21

    • Masz rację, dziwne to twoje wrażenie.

      • 0 1

    • Nie są. Są spore

      • 1 1

    • Mam dziwne wrażenie, że za bystry to nie jesteś i pobierales nauki jak były już gimnazja

      • 2 7

    • Porcje są bardzo duże. Byłam wielokrotnie.

      • 4 7

  • Uwielbiam tą restaurację. Byłam kilka razy i ma pewno nie ostatni! Polecam żeberka po tajsku. Obłędne!

    • 2 0

  • Zupa chilli con carne.
    W
    T
    F

    • 3 1

  • Często jednak są to bistra albo z pizzą, albo z domowymi obiadami i niewiele poza tym. (2)

    Cudne zdanie naszej kulinarnej blogerki. Pulicer gwarantowany.

    • 7 0

    • (1)

      Pulitzer

      • 0 1

      • Jaki bloger

        Taki Pulicer

        • 1 0

  • (9)

    Frytki z mrożonki smakowały autorce. Rozumiem,że nie miała nigdy okazji zjeść frytek zrobionych przez kucharza,w dosłownym tego słowa znaczeniu. Mrożonki niestety oznacza leni w kuchni. Na pewno tego miejsca nie odwiedzę.

    • 56 28

    • co to jest mrożonka frytek cebulaku? (2)

      cały świat, cała planeta, USA i UK jedzą frytki tak samo,

      ręcznie obrane, wyselekcjonowane
      i usmażone przez 5* szefa osobiście przed klientem

      • 8 4

      • I zawsze leje do smażenia świeżuteńki olej, tłoczony na zimno przy kliencie (1)

        • 14 0

        • i jeszcze pędzelkiem każdego frytka masuje

          podaje na złotym talerzu,
          żeby Jamusz miał zagadkę

          • 4 1

    • Bardzo polecam, zwłaszcza prosecco z kija :) (3)

      Bardzo polecam, byłam kilkakrotnie i ani razu się nie zawiodłam. Lokal idealny na randkę jak i na posiłek rodzinny z dziećmi. Burger pierwsza klasa, frytki również, ale najczęściej jestem tam z powodu przepysznego prosecco z kija :)

      • 4 5

      • (2)

        A mają malibu z kija?

        • 12 3

        • To w sobotę iwvzowieczorem. Z mleczkiem! (1)

          • 2 1

          • mają fante z kija?

            • 4 1

    • (1)

      A byłeś/byłaś? Jadłaś/jadłeś? Bo ja tak i frytki SĄ robione przez kucharza a nie z mrożonki.

      • 13 10

      • Przecież widać że nie są, nawet z ręcznej maszynki

        • 10 2

  • Co to znaczy, odnośnie mięsa w burgerze, "dobrze usmażone"?

    Well done, czy soczyste i różowe? "Dobrze" czy dobrze (właściwie, poprawnie)?

    • 8 0

  • Byłem , polecam

    • 3 0

  • Ten artykuł to idealny przykład na to

    Że samo bycie grubym nie tworzy z ciebie krytyka i blogera kulinarnego.

    • 12 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

03

października

Święto Hal Targowych w Gdyni Gdynia, Hala Targowa

28

października

Restaurant Week Trójmiasto,

Rozrywka

Zdjęcia do filmu "Gierek" w Gdańsku
Zdjęcia do filmu "Gierek" w Gdańsku
Roztańczony introwertyk. Artur Rojek w Starym Maneżu
Rojek w Starym Maneżu

Kultura

Roztańczony introwertyk. Artur Rojek w Starym Maneżu
Rojek w Starym Maneżu
Galiony Gdyńskie rozdane
Galiony Gdyńskie rozdane

Najczęściej czytane