Wiadomości

Jemy na mieście: Santorini - oryginalna kuchnia grecka

W kolejnym odcinku sprawdzamy działającą od 18 lat restaurację Santorini w Gdyni. Na zdjęciu: kieftedakia - kotleciki mielone przyprawione miętą, podawane z sosem tzatziki.
W kolejnym odcinku sprawdzamy działającą od 18 lat restaurację Santorini w Gdyni. Na zdjęciu: kieftedakia - kotleciki mielone przyprawione miętą, podawane z sosem tzatziki. fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl

Jemy na mieście to cykl artykułów, w których opisujemy trójmiejskie restauracje. Testowane dania zamawiamy na własny koszt i nie zapowiadamy naszej wizyty. Piszemy szczerze, lekko i unikając nadmiernej pretensjonalności. Dziś recenzujemy grecką restaurację Santorini. W poprzednim odcinku byliśmy w Moim Mieście w Gdyni i wystawiliśmy jej wysoką ocenę. Za dwa tygodnie w środę ocenimy restaurację Motlava w Gdańsku - byliśmy już tam.



Santorini to jedna z najstarszych gdyńskich restauracji, bowiem już od 18 lat serwuje grecką kuchnię, nad którą czuwa właściciel - rodowity Grek. Przyznacie, że nie jest łatwo utrzymać się na trudnym rynku gastronomicznym przez tyle lat. Jednak Santorini przetrwała i ma się całkiem dobrze, bo znalezienie wolnego stolika w weekend niekiedy graniczy z cudem. Właśnie dlatego restaurację odwiedziłam w poniedziałek.

Restauracja Santorini mieści się w podwórku przy ul. Świętojańskiej 61 zobacz na mapie Gdyni. Już od wejścia czuć tu grecki klimat. Wnętrze jest utrzymane w stylistyce i kolorystyce charakterystycznej dla greckich tawern. Jest dużo koloru niebieskiego, piaskowego, są kafelki, sporo drewna, wazy i inne charakterystyczne ozdoby. Panuje przyjemny, przytulny klimat. W tym wnętrzu przez chwilę zapominam o panującym na zewnątrz mrozie.


W karcie znajdziemy tradycyjne dania kuchni greckiej. Nazwy potraw zapisane są w języku greckim i polskim. Wszystkie dania powstają na bazie oryginalnych produktów sprowadzanych z Grecji. Do wyboru mamy m.in. przystawki zimne, ciepłe, dania obiadowe i raptem dwie zupy, ale w kuchni greckiej zupy nie cieszą się dużą popularnością.

Zamawiamy wraz z moją koleżanką po jednym daniu z każdej sekcji, pomijając sałatki i zupy.

Mezedes - przekąski zimne:
- dolmadakia gialandzi - liście winogron faszerowane ryżem (9,90 zł)

Zesti mezedes - przekąski ciepłe:
- kieftedakia - kotleciki mielone przyprawione miętą, podawane z sosem tzatziki (15,90 zł)

Kirio piato - dania obiadowe:
- mousakas - tradycyjne greckie danie z bakłażanów, ziemniaków i mielonego mięsa, zapieczone pod beszamelem (35,90 zł)
- kleftiko - baranina pieczona w piwie z warzywami i serem, podawana w pergaminie (43,90 zł)

Glika - deser:
- baklavas - ciasto orzechowo-migdałowe (17,90 zł)

Dolmadakia gialandzi, czyli liście winogron faszerowane ryżem były przyzwoite, w smaku bez zarzutu. Niewielka porcja, ale w sam raz na zaspokojenie pierwszego głodu.

Dolmadakia gialandzi - liście winogron faszerowane ryżem.
Dolmadakia gialandzi - liście winogron faszerowane ryżem. fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl
Kieftedakia - kotleciki mielone przyprawiane miętą, podane z sosem tzatziki i domowymi frytkami. To już nieco większa porcja i naprawdę sycąca. To też najbardziej popularna przystawka grecka, którą można znaleźć w każdej lokalnej tawernie, serwowana jest na zimno albo na ciepło.

Nasze kotleciki były podane na ciepło. Były przepyszne, z zewnątrz lekko chrupiące, a w środku miękkie i soczyste. Mięta nadała im charakterystyczny aromat i podkręciła smak mięsa, nadając świeżości i lekkości. Sos tzatziki był gęsty, nie czuć też było intensywnie czosnku. Frytki również niczego sobie: jak na domowe nieco miękkie, ale fajnie przyprawione na ostro.

Jedzenie: imprezy kulinarne w Trójmieście


Kieftedakia - kotleciki mielone przyprawione miętą, podawane z sosem tzatziki.
Kieftedakia - kotleciki mielone przyprawione miętą, podawane z sosem tzatziki. fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl
Mousakas (pisownia restauracji) to "szlagier" kuchni greckiej. Co ciekawe, znana współcześnie wersja tej potrawy powstała całkiem niedawno, bo w pierwszej połowie XX wieku za sprawą słynnego greckiego kucharza Nikosa Tselementesa, który wzbogacił musakę sosem beszamelowym.

Zapiekanka, którą podano nam w Santorini, może nie wyglądała zbyt apetycznie, ale smakowała całkiem dobrze. Była wilgotna, soczysta, a mięso, chociaż w mojej ocenie za mocno zmielone (przez co wyglądało jak mielonka), było właściwie doprawione z delikatnie wyczuwalną nutą oregano. Nie dojadamy całości, bo jest to dość ciężkie danie.

Mousakas - tradycyjne greckie danie z bakłażanów, ziemniaków i mielonego mięsa zapieczone pod beszamelem.
Mousakas - tradycyjne greckie danie z bakłażanów, ziemniaków i mielonego mięsa zapieczone pod beszamelem. fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl
Kleftiko, czyli baranina pieczona w piwie z warzywami i serwowana w pergaminie, było obłędne. Baranina pierwszorzędnie przyrządzona - krucha, soczysta, wręcz rozpływająca się w ustach. Dawno nie kosztowałam tak wybornej baraniny. Dodatki w niczym nie ustępują mięsu, są równie świetne. Warzywa chrupiące, zanurzone w leciutkim, delikatnym sosie piwnym. Doskonały ser feta. Całe danie rewelacja.

Kleftiko - baranina pieczona w piwie z warzywami i serem, podawana w pergaminie.
Kleftiko - baranina pieczona w piwie z warzywami i serem, podawana w pergaminie. fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl
Do deseru zamówiłyśmy kawę po grecku, a więc parzoną w tygielku. Kawa czarna i mocna idealnie komponowała się z lepką od miodu, bogatą w orzechy i niezwykle słodką baklawą. Do deseru został podany świetny grecki jogurt, tak gęsty i cudowny w smaku, że mogłabym go jeść łyżkami.

Baklavas - ciasto orzechowo-migdałowe i kawa w tygielku.
Baklavas - ciasto orzechowo-migdałowe i kawa w tygielku. fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl
Przyznaję, że kuchnia grecka to nie do końca moja kulinarna bajka, ale potrafię docenić uczciwą kuchnię, którą niewątpliwie znalazłam w Santorini. O tym, że jest bliska oryginałowi niech świadczy fakt, że jest regularnie odwiedzana przez znanych mi Greków, którzy mówią, że równie smaczne dania jadali w swojej ojczyźnie. Zaś miłośnicy greckiej kuchni znajdą w Santorini wspomnienie wakacji z wysp helleńskich. Za oryginalne smaki daję Santorini piątkę.

5.0 /6
Ocena autora
5.9 /6
5 ocen
Ocena czytelników

Opinie (129) ponad 10 zablokowanych

  • ale super! (5)

    kolejna wspaniala recenzja! dziekujemy Pani Agnieszko!!

    • 37 48

    • Dobra szydera nie jest zła

      :)

      • 32 4

    • obłędna recenzja!

      • 15 2

    • Ola , w czym problem ?

      • 2 2

    • Łał (1)

      Opinia jest przyzwoita i czyta się ją bez zarzutu :)

      • 2 0

      • tylko dania mało greckie

        • 0 0

  • Fajnie ze sa takie restauracje (8)

    Nigdy nie byłem w Grecji znana jest mi tylko ryba po grecku. Kulinarne smakołyki śledź po japońsku fasolka po bretońsku

    • 50 11

    • no to raczej (2)

      w santorini nie poznasz greckich smaków.....

      • 5 10

      • (1)

        W wielu tzw "narodowych restauracjach" nie uświadczysz oryginalnych składników.
        Wszyscy się śmieją z ryby po grecku w Grecji nieznanej, czy śledzia po japońsku itd a tu cmokają i się podniecają, gdy tak naprawdę są to tylko wariacje na temat konkretnego dania z innych składników niż oryginał.

        • 4 1

        • tego w ich "rodzinnych" krajach nie widzieli....

          karp po żydowsku, ryba po grecku, barszcz ukraiński, pierogi ruskie...

          • 0 0

    • i paprykarz szczeciński (1)

      • 13 0

      • na to bym poszedł do restauracji

        klasyk

        • 1 0

    • A wszystko to przy szwedzkim stole

      • 5 0

    • (1)

      Akurat ryba po grecku w Grecji nie jest znana.

      • 2 1

      • nasze "pierogi ruskie" - to zupełnie co innego niż to co w Rosji jako "pierogi" jedzą :)))

        u nich pieróg to wielki jak bochenek chleba ... jednym takim, całą rodzinę nakarmisz.

        • 1 0

  • pytanie do bywalców (9)

    lepsze niż Zante, bo chętnie wybrałbym się w weekend

    • 33 4

    • Dla mnie lepsze (1)

      • 18 2

      • .. i gdyby tylko nie ten odgłos w kuchni ... dzwonka z mikrofalówki :/

        • 3 1

    • bywam

      Santorini to kuchnia grecka nie tylko z nazwy ale i ze smaku, zapachu i przypraw, Zante to smaczna kuchnia "grecka" ale tylko z nazwy, "jedno i drugie" jest ok, zależy kto czego szuka

      • 12 3

    • czepiam się , ale

      Od Zante odrzuciło mnie to, że w menu greckiej restauracji przystawki nazwane są po hiszańsku Tapas. Po grecku przystawki do Mezedes. Jak do gotowania podchodzą z tą samą starannością to ja dziękuje.

      • 31 1

    • byłem w zante dwa razy i dwa razy byłem w santorini. jedzenie i obsługa wg. mnie lepsze w santorini.

      • 20 0

    • Lepsze od Zante

      W Zante byłem dwa razy: pierwszy i ostatni.

      • 9 0

    • Rozmowa (1)

      A ja byłam kiedyś na rozmowie o pracę, dlatego nie polecam ;) być może przez te kilka lat zmieniło się podejście, mam nadzieję...

      • 0 0

      • bo udawałaś Greka

        • 0 0

    • Zante buhahahah

      Tam mielonkę na patyku nazywają szaszłykiem

      • 2 0

  • (3)

    Jak tylko przyjdzie 500 + to idę, czyli w lipcu

    • 53 7

    • To zamawiaj już stolik bo pewnie nie Ty jeden pójdziesz. Ja nie dostanę 500 to się nie wybiorę w tym roku.

      • 8 1

    • (1)

      czyli w październiku - w lipcu rozpatrzą wniosek w październiku wypłacą ... o ile będzie jeszcze kasa w budżecie

      • 2 0

      • Bardzo dowcipne.

        • 0 0

  • Jedyna (8)

    Naprawdę dobra Restauracje w bananowej Gdyni.

    • 18 21

    • Restauracja naprawdę bardzo dobra (2)

      Ale składniki sprowadzane z Grecji? Koszt transportu drogowego to ok 1700e, bez komentarza.

      • 6 17

      • Koszt transportu

        Za prawie całego tira 1700 euro

        • 14 0

      • a co chcesz sprowadzać z Grecji?

        na ebayu wszystko jest i idzie dwa dni za Free

        • 0 0

    • (3)

      nieprawda, ja znam kilka fajnych miejsc w Gdyni

      • 7 2

      • Bodega?? (2)

        • 14 2

        • tam daja dania prosto z patelni

          • 11 1

        • Bodega nie jest w Gdyni

          • 1 0

    • Albo jedyna albo najlepsza

      • 2 2

  • (9)

    Nie jestem stałym bywalcem. Byłem dawno i nie pamiętam jak smakowało i jaki był stosunek value for money ale fakt, że Santorini cały czas istnieje jest chyba koronnym argumentem, że jest ok. Większość miejsc opisywanych przez autorkę tego cyklu pojawia się szybko i szybko znika a takie miejsca w Gdyni jak Santorini, Pueblo, Kwadrans, Gdynianka czy choćby Anker, istnieją od lat i mają klientów. Także utrzymanie się na rynku jest tu kluczem a nie wymyślne menu trudne do wymówienia :)

    • 80 7

    • Jest całkiem pokaźna liczba lokali które istnieją już ponad 15 lat a do których autorka nie zajrzy.
      I w tym cała nadzieja, że nie będzie ich opisywać w myśl zasady - ciszej jedziesz dalej zajedziesz.
      Oprócz takich recenzji, są także "mowy szeptane" i najczęściej te właśnie polecenia powodują legendarność niektórych lokali.

      • 11 2

    • Anker to dramat! (6)

      Ma tylko strategiczne położenie przy urzędzie miasta.

      • 27 4

      • (5)

        Anker to typowe bistro. Może i dramat ale interes się kręci jak widać :)

        • 7 6

        • Żarcie najgorszego sortu, ale ludność u nas mało wymagająca, więc konsumuje co dają. (4)

          • 14 3

          • (3)

            Bez przesady, gołąbki i pizzę mają całkiem niezla.

            • 4 9

            • Ich pizza to tragedia (2)

              Kiedyś jadłem u nich ryż po chińsku. Sądzę, że przeciętny student by lepiej ta mrożone zrobił. Anker to paśnik, nie ma nawet sensu tego recenzowac, bo po co. Ma być tanio i dużo, nie dobrze

              • 6 0

              • kiedyś Anker (1)

                był kultowy....

                • 3 0

              • teraz jest syfiasty

                • 1 0

    • Porownujesz restauracje z bistro ...

      • 1 2

  • OMG (14)

    Kolejne miejsce aby fancy laski pokazywały swoją gębę. Nie rozumiem tego parcia na szkło. Czasem jak idę starowiejską i widzę te gęby w witrynach przyklejone do szyb i zerkające zachłannie czy aby na pewno przechodnie na nie zwracają uwagę to mnie śmiech ogarnia. Na pewno nie chciał bym takiego twora co to gotować nie umie i w tygodniu musi płacić aby coś zjeść albo wpiep..... publicznie trawę za szybą jak w szklarni i się tym jarają. Już ja wolę swoją Halyne i jej pyszne schabowe :) a greckie jedzenie jest nie dobre, bez wyrazistego smaku.

    • 17 103

    • (6)

      Panie Januszu, wie Pan że nikt tak nie robi? Ludzie lubia zjeść coś innego, bo nie opłaca się kupować składników dla dwóch osób jak się chce zjeść raz egzotyczna kuchnie. Nie sadze, że ktoś siada przy witrynie dla lansu, najwyżej dla światła.
      Ja jem tylko na mieście, ponieważ mieszkam na obrzeżach i pracuje od rana do wieczora a nie mam zaplecza socjalnego, to żaden lans

      • 31 2

      • OMG (5)

        Jest w tym drugie dno. Zabrakło na mieszkanie w centrum? Słabo płacą w tym twoim korpo. Ale lans jest :)

        • 4 25

        • (3)

          Pominąłeś jeden ważny aspekt. W tej restauracji nie ma witryn, które pozwoliłyby ludziom z zewnątrz obserwować jak jesz.

          • 33 1

          • janusz tam nie był więc kłamie

            • 8 2

          • Jednak w szkołach nie potrafią uczyć logiki (1)

            Gość pisze o Starowiejskiej i luźno łączy to z opisywanym lokalem, no ale skąd lemingi mogą o tym wiedzieć, skoro nie kumają składni zdania, refleksji, podtekstu, zawoalowania, sarkazmu itd

            • 3 10

            • Jest logika

              Zawoalowania w tej wypowiedzi nie było żadnego, a nawiązanie do Santorini było konkretne i zawarte jest w pierwszym zdaniu.

              • 4 2

        • Panie januszu, wg Pańskiej teorii każda wizyta w restauracji w centrum to ani nie chęć spróbowania innej kuchni, ani nie spotkanie towarzyskie przy stole, tylko lansowaniu siebie. A mieszkanie na obrzeżach nie musi oznaczać niskich zarobków jak i zatrudnienia w korporacji.
          Pogody ducha życzę, bo coś Pan sfrustrowany jesteś...

          • 22 1

    • a najlepsza (2)

      kawka w starbaksie o 0800 na świętojańskiej, wszystkie korpolaski przy szybach hehehe

      • 11 10

      • hehehe i żadna na ciebie nie spojrzy heheh

        • 15 3

      • No, ktoś pije kawę o 8, straszne! Jak tak można!

        • 12 2

    • (2)

      Janusz sam jesteś bez smaku, a halyna jak schabowy na tłuszczu :-)

      • 6 1

      • OMG (1)

        Halyna zdrowa kobieta, przypuszczam że Twoja sztuczna wydmuszka .nie ma startu.

        • 4 7

        • jak się nie gniewam bo wiem co ma i wiem co jem, ale jak halyna nie patrzy to se januszku w necie takie wydmuszki oglądasz , co cwaniaku-cebulaku ;-)

          • 6 2

    • Janusz trzymaj się Halyny

      • 0 0

  • (1)

    Każda restauracja potrafi się przygotować na wizytę dziennikarzy. Byłem tam z partnerką, nie pamiętam jaką jadła zupę ale po kilku łyżkach stwierdziła że nie dobra i zostawiła. A jeśli ona coś zostawia to znaczy że musi być coś nie tak. Mogło po prostu nie smakować. Ja natomiast miałem bakłażana, niby proste sprawa ale kucharz nie potrafił przygotowac.

    • 9 42

    • "A jeśli ona coś zostawia to znaczy że musi być coś nie tak. " brzmi tak ze cokolwiek dostanie to zezre jak zapłacił
      :):) a jak nie doje to juz musi byc okropne haha... nje bierzesz tylko pod uwage ze twoja grazyna woli kababsa xxxl wiec taka opinia nic nam nie mówi

      • 9 3

  • Jedno danie świetne, reszta zupełnie zwyczajna. (2)

    W dodatku autorka nie przepada za grecką kuchnią, więc daje 5 punktów na 6. Ot konsekwencja.

    • 33 8

    • (1)

      money, money, money i wszystko jasne. Byliśmy tam rok temu i już więcej nie będziemy, z Grecją ma to nie wiele wspólnego , chyba że kebab smażony na fryturze

      • 4 5

      • Oryginalne składniki, sprowadzane z Grecji. Aha. Chodzi o puszkowane gołąbki? Czy o jogurt grecki?

        • 10 5

  • moim zdaniem ta nowa jadłodajnia koło pączusia

    jest sto razy lepsza, smak bardziej przypomina Grecję, słabym punktem wystrój i śmierdzace ciuchy po wyjściu....

    • 12 16

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Rozrywka

Filmowe Trójmiasto: z wizytą u "Lokatorów"
Wspominamy: z wizytą u "Lokatorów"
Szukali sławy w telewizji. Uczestnicy "The Voice" z Trójmiasta
Uczestnicy "The Voice" z Trójmiasta

Kultura

"Sołdek" w pełnej krasie podczas remontu w doku w stoczni
"Sołdek" podczas remontu w stoczni
Szekstream rozpoczęty. Trwa Festiwal Szekspirowski online
Trwa Festiwal Szekspirowski online

Nowe lokale

Mleczna Krówka

Restauracje
Gdynia
Świętojańska 82

Morze Yoko Sushi

Sushi
Gdańsk
Kołobrzeska 63B

Husak Pizza

Pizzerie
Gdańsk
al. Grunwaldzka 28/2