Wiadomości

stat

Kuchnia okupacyjna. Jedzenie w czasie wojny

- Żywiono się najprostszymi warzywami, które ludzie sami uprawiali albo kupowali na czarnym rynku za wygórowaną cenę. W takich warunkach Polki musiały wykazać się w kuchni niesamowitą kreatywnością - mówi o kuchni z czasów II wojny światowej Aleksandra Zaprutko-Janicka, autorka książki "Okupacja od kuchni".
- Żywiono się najprostszymi warzywami, które ludzie sami uprawiali albo kupowali na czarnym rynku za wygórowaną cenę. W takich warunkach Polki musiały wykazać się w kuchni niesamowitą kreatywnością - mówi o kuchni z czasów II wojny światowej Aleksandra Zaprutko-Janicka, autorka książki "Okupacja od kuchni". mat. prasowe Wydawnictwa Znak Horyzont

Kawa z żołędzi, tort z fasoli czy chleb z ziemniaków - w czasie II wojny światowej polskie gospodynie domowe wznosiły się na wyżyny kulinarnej kreatywności, aby przygotować cokolwiek do jedzenia. Niektórych potraw polskiej kuchni z czasów okupacji będzie można spróbować w sobotę w bistro Food Art Company w Oliwie.



Tania, prosta, bardzo sycąca i zaskakująco smaczna - taka jest kuchnia czasów okupacyjnych według Aleksandry Zaprutko-Janickiej, autorki właśnie wydanej historyczno-kulinarnej książki "Okupacja od kuchni". Krakowska historyczka przez dwa lata przeczytała setki wspomnień, listów i gazet z lat 1939-1945. Szukała w nich śladów codziennego życia przy stole i w kuchni. Odkrywała przepisy i zaskakujące porady kulinarne z czasów, gdy w sklepach brakowało niemal wszystkiego.

- Niemiecki okupant wprowadził system kartkowy, ale był on obliczony w taki sposób, aby zagłodzić Polaków - opowiada Aleksandra Zaprutko-Janicka. - Mięso, nabiał i przyprawy były rarytasami. Żywiono się najprostszymi warzywami, które ludzie sami uprawiali albo kupowali na czarnym rynku za wygórowaną cenę. W takich warunkach Polki musiały wykazać się w kuchni niesamowitą kreatywnością. Oczywiście świetnie sobie radziły. Można śmiało stwierdzić, że gospodynie w czasie wojny potrafiły ugotować obiad niemalże z niczego.
Jednym z największych problemów był ograniczony dostęp do mąki, bez której nie dało się przygotować nawet podstawowych, sycących potraw. Radzono sobie zastępując ją pospolitymi warzywami z przydomowego ogródka. Chleb pieczono z dodatkiem ziemniaków, a główną bazę dla ciast i tortów stanowiła fasola albo marchew. Nawet budyń robiono z rozgotowanej kapusty, a kawę parzono z żołędzi.

- Podamy między innymi marcepanki bez marcepanu, chleb kartoflany, gołąbki z kiszonej kapusty czy budyń z fasoli. Potrawy będą przygotowane według oryginalnych receptur - mówi Marzena Imiłkowski z bistro Food Art Company.
- Podamy między innymi marcepanki bez marcepanu, chleb kartoflany, gołąbki z kiszonej kapusty czy budyń z fasoli. Potrawy będą przygotowane według oryginalnych receptur - mówi Marzena Imiłkowski z bistro Food Art Company. fot. Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl
- Budyń albo kawa zdają się nie być niezbędnym pożywieniem w czasie wojny, ale pozwalały zachować choćby namiastkę normalności - tłumaczy autorka. - Znana jest historia potrawki z królika w śmietanie, którą powstańcy warszawscy postanowili ugościć wizytującego ich generała Tadeusza "Bora" Komorowskiego. W zrujnowanej Warszawie nie było w ogóle mowy o dostępie do tych składników. W zamian usmażyli na olejku do opalania upolowanego na ulicy kota. Podobno nieświadomy niczego generał zjadł obiad ze smakiem.
Więcej anegdot oraz przepisów z czasów okupacji będzie można poznać w sobotę o godz. 17 w Galerii Sztuki Warzywniak zobacz na mapie Gdańska podczas spotkania z autorką. Wstęp jest wolny. Wcześniej, w godz. 12-18 niektórych z opisanych w książce potraw będzie można spróbować w pobliskim bistro Food Art Company zobacz na mapie Gdańska.

- Podamy między innymi pierogi ziołowe, zupę ziemniaczaną z koprem, kotlety z jarzyn, rzepę duszoną w karmelowym sosie, marcepanki bez marcepanu czy piernik z marchwi. Potrawy będą przygotowane według oryginalnych receptur z czasów wojny - mówi szef kuchni Marzena Imiłkowski. - Chcemy poprzez tę akcję nie tylko pokazać kuchnię tamtych czasów, ale też podkreślić szacunek do jedzenia i uświadomić ludziom, jak dobrze mają obecnie mogąc przebierać do woli wśród jedzenia na półkach sklepowych.
Część dochodów ze sprzedaży okupacyjnych dań przekazana zostanie potrzebującym, starszym osobom z Oliwy.

Opinie (28) 6 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

23

października

Restaurant Week Trójmiasto,

16

listopada

Serce do garów Gdańsk, Restauracja PGE Atom Club

Rozrywka

Nietypowa konstrukcja na bulwarze w Gdyni udaje torpedownię
Makieta na bulwarze udaje torpedownię
Przestrzenie: nowy cykl imprez w Plenum
Przestrzenie: nowy cykl imprez w Plenum

Kultura

"Ucieczka na Seszele": o nowej powieści nieznanego autora
"Ucieczka na Seszele": o zmianach
Z Pomposą w krainie muzyki. O "Pomposie i..." w Operze Bałtyckiej
Z Pomposą w krainie muzyki

Planuj z nami tydzień

Hevelka, Michał Szpak i pokazy ognia. Planuj tydzień
Planuj tydzień: najciekawsze wydarzenia