Nowe lokale: dobra pizza, croissanty i Meksyk

W dzisiejszym cyklu Nowych Lokali odwiedzamy: francuską piekarnię, włoskie bistro, restaurację serwującą kuchnię z Piemontu, lokal inspirowany Meksykiem oraz poznajemy sztukę włoskiej celebracji jedzenia.
W dzisiejszym cyklu Nowych Lokali odwiedzamy: francuską piekarnię, włoskie bistro, restaurację serwującą kuchnię z Piemontu, lokal inspirowany Meksykiem oraz poznajemy sztukę włoskiej celebracji jedzenia. fot. Trójmiasto.pl

W tym tygodniu w naszym kulinarnym cyklu odwiedziliśmy pięć nowych lokali. Dwa z nich są dobrze znane i lubiane, a co za tym idzie - rozwijają się. Mowa o cukierni Le Delice oraz pizzerii Włoszczyzna, które zdążyły już skraść serca trójmiejskich smakoszy. Pozostałe trzy lokale to nowe miejsca, serwujące kuchnię: włoską, piemoncką oraz meksykańską. 



Dobre restauracje w Trójmieście - ranking


Le Delice - francuskie wypieki i Sztuka Lodów



Naszą podróż zaczynamy od cukierni Le Delice na Morenie, która w Gdańsku-Wrzeszczu przy ul. Partyzantów istnieje już od pięciu lat. Przez ten czas właściciele zdążyli wypracować takie receptury swoich wypieków, które pokochali klienci. Kwestią czasu było uruchomienie nowego lokalu.

W cukierni na Morenie jest kilka stolików, przy których można zjeść np. jednego ze świeżo wypieczonych croissantów oraz wypić aromatyczną kawę. W ofercie znajdziemy przede wszystkim chrupiące bagietki i inne pieczywo, croissanty pieczone według tradycyjnej receptury (4-6 zł), delikatne makaroniki w 12 różnych smakach i inne słodkości. Wszystko wytwarzane ręcznie, według tradycyjnych przepisów. Właściciele jednak dbają, aby w codziennej ofercie znalazło się kilka zdrowszych alternatyw - z obniżonym indeksem glikemicznym, bez glutenu czy bez laktozy. Wśród pieczywa Le Delice znajdziemy 100 proc. chleb orkiszowy, który wcale nie tak łatwo znaleźć w Trójmieście. Co ciekawe, w Le Delice nie pokroimy chleba na wynos. Jak przekonują właściciele, krajalnice psują jego jakość. A wysoka jakość jest tym, co w Le Delice wyznacza kierunek wszystkich działań.

2
miejsce: Restauracje
w rankingu Restauracje
Restauracja Fino
Gdańsk, Grząska 1
9.3/10
+ Oceń


- Mamy trójkę dzieci i chcemy dla nich jak najlepiej. Dlatego wypiekamy naturalny chleb bez ulepszaczy, robimy naturalne desery i lody, które świadomie podamy również naszym dzieciom. To dla nas bardzo ważne - dodają właściciele Le Delice.
Nowością Le Delice są lody rzemieślnicze, za które w zależności od wielkości porcji zapłacimy od 2,50 do 6,50 zł. Właściciele nazwali je "Sztuką Lodów". Są w 100 proc. naturalne i autorskie, a smaki ewoluują zgodnie z życzeniami klientów.

Włoszczyzna - pizzeria przyjazna dla rodzin z dziećmi



Włoszczyzna się rozwija. Jeszcze do niedawna funkcjonowała wyłącznie na Morenie, gdzie skradła serce okolicznych mieszkańców. Osiedlowy lokal był jednak zbyt mały, aby pomieścić rodziny z dziećmi czy większe grupy znajomych. Właściciele zaczęli rozglądać się za drugim lokalem. Wybór padł na Garnizon. 

- Przypadek? Przeznaczenie? Sami nie wiemy. W obszarze naszych zainteresowań były raczej starsze osiedla, ale propozycja Garnizonu sama do nas przyszła i postanowiliśmy spróbować - mówią Karolina i Kuba, właściciele Włoszczyzny. 
Lokal na Antoniego Słonimskiego 6 jest przestronny i z racji większych odległości pomiędzy stolikami - zapewnia intymność. Można tu bez skrępowania umówić się na randkę czy spotkanie biznesowe, jak również wpaść na pizzę i piwo ze znajomymi. Atmosfera jest swobodna i niezobowiązująca, podobnie jak na Morenie. 

Menu w obu lokalach nie różni się znacząco.
Z racji tego, że w Garnizonie zmieścił się większy piec - pizza ma większą średnicę i odrobinę wyższą cenę. Ponadto w garnizonowej karcie pojawiły się trzy dodatkowe pizze, aromatyczny krem z pomidorów (12 zł) oraz piwo (10 zł), wino domowe (8 zł/150 ml) i prosecco (10 zł/100 ml). Hitem sprzedażowym jest pizza truflowa "Tartufo" (25 zł) z pikantnym salami, pastą z czarnych trufli, mascarpone, pieczoną papryką i rukolą. W każdy piątek dostępna jest również pizza z krewetkami tygrysimi. W najbliższym czasie w lokalu pojawią się desery, a latem otwarty zostanie ogródek. 

Warto dodać, że Włoszczyzna jest lokalem przyjaznym dla dzieci. W łazience znajdziemy przewijak, a na półkach książki i zabawki, którymi maluchy mogą zająć się przy stole. 

Al Dente - smaki Piemontu gotowane przez Włochów



Szefem kuchni Al Dente przy ul. Grunwaldzkiej 8-10 w Sopocie jest rodowity piemontczyk - Mirko Vieta. Doświadczenie zdobywał m.in. w restauracjach w Turynie. Vieta jest odpowiedzialny za kreacje karty dań, która będzie zmieniać się sezonowo. Kiedy nie może być obecny na posterunku, bo akurat gotuje w słonecznej Italii, jego obowiązki przejmuje drugi kucharz, również rodowity Włoch - Luca Guadalupi.

Wystrój restauracji jest elegancki i dopracowany w każdym detalu. Brązowy kolor ścian i charakterystyczne, zielone okiennice mają nas zabrać w podróż po słonecznym Piemoncie. Na jednej ze ścian widnieje wizerunek rzeźby Dawida. Właściciele puścili oczko do swoich gości, dodając mu dodatkowy element - w lewej dłoni trzyma widelec z okręconym nań makaronem.

Co zjemy w restauracji Al Dente? Przede wszystkim bardzo dobrą pizzę. W menu znajdziemy pozycje klasyczne, jak: Margherita (24 zł) czy Napoli (28 zł) oraz te bardziej wyszukane np. Mare E Monti (38 zł), gdzie na jednej połowie są krewetki, a na drugiej borowiki. Ponadto skosztujemy tu deskę włoskich smaków (46 zł), pełną wędlin, serów i chrupiącego pieczywa, włoską zupę Minestrone (18 zł), gnocchi z krewetkami i sosem pesto (34 zł), makaron z langustynką, krewetką Jumbo, rakami i mulami (45 zł), owoce morza w ostrym sosie pomidorowym (62 zł) czy polędwicę wołową z sosem borowikowym i pieczonymi ziemniakami (72 zł). W karcie znajdziemy trzy pozycje dla dzieci - gnocchi w sosie pomidorowym (20 zł), makaronowe uszka w sosie pomidorowo-mięsnym (22 zł) czy minipizzę z gotowaną szynką (18 zł). Są również włoskie desery! Do wszystkich przystawek podawane jest pieczywo w koszyczku: świeżo wypiekana Focaccia z oliwkami i rozmarynem oraz Grissini Torinesi, czyli paluszki chlebowe z Piemontu.

Hola Tapas - prawdziwy Meksyk w sercu Gdańska



Pierwszym, co zwraca uwagę po przekroczeniu progu Hola Tapas przy ul. Piwna 50/51, jest duże malowidło ścienne przedstawiające kolorową czaszkę Fridy Kahlo. W gablocie, tuż przy wejściu, znajdziemy więcej czaszek - wszystkie w fantazyjnych kolorach. Dalej jest jeszcze ciekawiej. W sali głównej wyeksponowany został ołtarzyk, charakterystyczny dla meksykańskich wierzeń. Kwiatami otoczono obraz z wizerunkiem Fridy. Na ścianach wiszą krzyże, a w niektórych miejscach stoją kaktusy. Można się tu poczuć jak w prawdziwym Meksyku.

W Hola Tapas jest ciepło i przytulnie. To dobre miejsce zarówno na lunch po pracy, jak i wieczorne spotkanie z przyjaciółmi. W lokalu dostępne są dwa poziomy, więc dla wszystkich powinno starczyć miejsca. Trzeci poziom jest aktualnie w remoncie, więc sytuacja jest rozwojowa. 

W Hola Tapas, jak sama nazwa wskazuje, zjemy różne tapasy, m.in. quesadille z chorizo (21 zł) oraz seviche z krewetkami (30 zł). Jedna strona w menu została w całości poświęcona meksykańskim tacos. Co ważne, kukurydziane placki wypiekane są na miejscu, według tradycyjnej receptury. Za pakiet trzech tacos z różnymi dodatkami zapłacimy od 27 do 33 zł. Hola Tapas to również raj dla miłośników krewetek królewskich. Za osiem sztuk zapłacimy 42 zł. Naszą uwagę zwróciły zwłaszcza te marynowane w tequili z sokiem pomarańczowym z dodatkiem chilli i grillowanego banana. Jest też wersja z kokosem i na superostro. Na większy apetyt polecamy spróbować np. pieczoną paprykę faszerowaną wołowiną lub warzywami  z dodatkiem orzechów, jabłek, gruszek i brzoskwiń (34 zł), doradę marynowaną w białym winie (57 zł) albo stek z polędwicy wołowej z chimichurri (86 zł). 

Do Hola Tapas warto wstąpić również na soczyste koktajle, zwłaszcza te w wersji powiększonej, np. Grande Margarita (34-38 zł) lub Grande Mohito (49-55 zł). Na miejscu dostępny jest również bukiet win oraz piwo warzone w sąsiednim browarze.

Aperitivo - celebruj czas w gronie przyjaciół



Aperitivo przy ul. Szerokiej 121/122 to lokal nawiązujący do włoskiej tradycji spędzania wolnego czasu - w towarzystwie przyjaciół, smacznego jedzenia, wina i pięknych koktajli. Tradycja ta sięga 1786 roku, kiedy to włoscy arystokraci dostrzegli, że posiłek smakuje lepiej w dobrym towarzystwie, poprzedzony delikatnie wytrawnym drinkiem, np. typu Spritz. Jeżeli chcemy poczuć atmosferę tej włoskiej celebracji, zabierzmy rodzinę i przyjaciół do Aperitivo.

Aperitivo urządzono w klimacie mediolańskich lokali z okresu włoskiej secesji. W menu znajdziemy wszystko to, co miłośnikom dolce vita lub dolce far niente do szczęścia jest potrzebne. W Aperitivo skosztujemy oryginalnych włoskich przystawek, np. sycylijskich kulek ryżowych "aranchini" (22 zł/2 szt.) czy "melanzane" - popularny przysmak z bakłażana pochodzący z Parmy. Wśród dań kuchni włoskiej i śródziemnomorskiej czekają na nas różne rodzaje wytwarzanych na miejscu makaronów, np. klasyczny z oliwą, czosnkiem, chilli i natką pietruszki (24 zł) albo bardziej wyszukany z owocami morza (38 zł). Na większy apetyt polecamy np. sandacza w sosie szafranowym z fenkułem (35 zł), grillowane krewetki królewskie podpalane grappą (49 zł), policzki wołowe w sosie z czerwonego wina (32 zł) lub sezonowany stek wołowy z rostbefu (59 zł). W karcie dań znajdziemy również sałaty, pizze oraz desery. Jeżeli mamy apetyt na słodkie, spróbujmy oryginalnych cannoli, czyli rurek nadziewanych słodką ricottą (8-20 zł).

Dopełnieniem całości jest bogata karta koktajli, włoskich win oraz innych alkoholi. W Aperitivo główne skrzypce gra dobrze spędzony czas przy akompaniamencie włoskiej kuchni z nutą orzeźwiających drinków.

Opinie (108) ponad 10 zablokowanych

  • lunch po pracy? haha co nastepne sniadanie po pracy ?

    • 0 0

  • Croissanty? (7)

    A może cornetto? Może najprościej rogalik? Nasz ojczysty język taki ubogi jest czy co?...

    • 46 24

    • Zawsze znajdzie się jakiś znawca językowy pod artykułami. To jest rogalik francuski, z ciasta francuskiego i nazywa się croissant. To jego nazwa własna.

      • 1 0

    • Dokładnie. Albo pizza. (4)

      A można przecież "placek z serem i dodatkami".

      • 28 2

      • (3)

        Podpłomyk to polska nazwa pizzy.

        • 9 7

        • (2)

          podpłomyk jest bez drożdży

          • 20 0

          • To podpłomyk na drożdzach (1)

            może być?

            • 7 3

            • może

              akceptuję

              • 12 2

    • ale jest różnica pomiędzy croissantem a rogalikiem, to tak jakby powiedzieć, że zupka pho i rosół to, to samo

      • 26 1

  • (6)

    ten stejczek z Tapas za 80 zł? :) za 80 masz stejka w DElmonico i to z oprawą restauracyjną a nie barową

    • 25 4

    • (1)

      A co o jest "stejczek"?

      • 0 0

      • mini, tyci steak

        • 0 0

    • nie pisz tego hejterusie (3)

      • 0 4

      • (2)

        ale kiedy taka prawda, ich meksykańska konkurencja na Zaspie ma takiego stejczunia za 40 zł, może nawet większego i więcej patatów dają

        • 6 0

        • vov wow pataty mniam deliszysz oł je (1)

          • 2 0

          • ziemniak czy batat jeden kij wiesz o co chodzi albo nie

            • 1 1

  • (1)

    Ładne zdjęcia.

    • 29 4

    • Aperitivo

      Polecam.. ! byłem tylko chwile szukałem restauracji bo budynek jest przy szerokiej ale wejscie od Swietojanskiej. Ale jedzenie pierwsza klasa !

      • 1 0

  • Jakby sprzedawali rogaliki, (1)

    to bym się skusiła, ale kruasantów nie lubię.

    • 2 3

    • Czego nie lubisz??

      • 0 0

  • (1)

    "włoszczyzna skradła serce" pani redaktor się coś przyśniło chyba, na morenie są pizzerie które są znacznie lepsze od tego lokalu jeżeli to coś można nazwać lokalem. Jeżeli chce się pisać takie artykuły to radzę najpierw przejechać się po pizzeriach i popróbować ich pizz. Dla mnie wystarczyła jedna zjedzona pizza żeby wrócić do Di Amadeo lub Maniany

    • 4 13

    • "dla mnie"? Po jakiemu to? Przyjechałeś z biedacko- mazurskiego?

      • 0 0

  • (20)

    Ile kosztuje wynajem lokalu w tych lokalizacjach? Pytam powaznie gdyz w Hamburgu gdzie nieduzy lokal w centrum kosztuje z 2.500 euro/mc zjem pizze za 10 euro i popije bardzo dovrym piwem za 3-4 euro za kufel. Czyli ceny jak u nas praktycznie a pracownicy zarabiaja po 2 tys euro pensji. No i lokale o ktorych pisze sa w niektorych miejscach od lat. Dobrze przeda. Nie rozumiem .

    • 50 14

    • (1)

      no i co z tego że zarabiają 2k euro pensji? A jakie są tam koszty życia? Mieszkanie, ogrzewanie, woda, prąd?

      • 0 0

      • Adekwatnie do waluty to taniej jak u nas.

        • 0 0

    • tez od lat sie nad tym zastanawiam. (8)

      w berlinie latami mozna chodzic do jednej restauracji, gdzie stek kosztuje 20 euro, lokal pewnie z 3-4 tys eur, pracownicy zarabiaja zdecydowanie wiecej.... jakim cudem tam sie to oplaca, a u nas co sezon to inny bar w tym samym lokalu? byc moze jednak polacy to biedule, bo w trojmiescie w czwartki o 18 to wszedzie pusto, a w Berlinie pelno ze ciezko miejsce wyznalezc

      a jeszcze fakt, ze w DE polowa restauracji to wgl sie otwiera dopiero o 17 ;) a nie jak w polandzie ze od 11:00 kucharze juz grzeją pomidorówe

      • 31 4

      • (1)

        stek za 20 euro???? chyba wieprzowy z lidla

        • 1 4

        • Polędwica wołowa kosztuje koło 100 za kilo.

          Do steka 200 gram starczy czyli 20 zł. Wrzucenie jej na patelnię, przyprószenie pieprzem, kawałek masełka i stek gotowy.

          • 5 0

      • Sam w sumie sobie odpowiedziales (1)

        W dużych miastach zachodnich jest zwyczaj jedzenia poza domem. Stąd aneksy kuchenne tatam się pojawiły i do nas przyszły, bo aneks to tylko taki barek z jedzeniem, A nie jak u nas kiedyś centrum życia gdzie dzień w dzień w garach się od gotuje. U nas jedzenie poza domem robi się coraz bardziej popularne zwłaszcza w dużych miastach ale wciąż daleko nam do nich. A im więcej ludzi je w restauracjach tym więcej na tym zarabiają. Proste?

        • 10 3

        • W dużych miastach zachodnich też nie stać ludzi na codzienne wypady do knajp.

          Nie należy mylić tanich barów lunchowych z restauracjami. Te pierwsze świecą pustkami w weekendy.

          • 7 0

      • Może to coś ma wspólnego z tym, że jesteśmy biedni.

        Zresztą oszczędni Niemcy też nie latają po knajpach co wieczór. Skąd się u nas bierze przekonanie, że miarą zasobności naszego portfela jest częstotliwość jedzenia na mieście? I czemu chcemy żeby wszędzie było tak tanio jak w barach mlecznych? Jesteśmy niezbyt bogatym krajem, a cały czas porównujemy się do tych, których dogonimy za 200 lat najwcześniej.

        • 8 1

      • mniej grabią ich w podatkach to i zostaje wiecej w kieszeni

        • 4 2

      • Na lunch knajpy pelne w DE i gotowe

        • 5 0

      • i o 22 nie ma gdzie zjeść bo od 11 robią jedną zmianę, lepiej by otworzyli o 15 i zamknęli o 24-1

        • 18 1

    • 2,5k euro? (1)

      Człowieku, sprawdź sobie ceny za czynsz w centrum Gdańska... Za 2,5k euro to wynajmiesz norę na obrzeżach. Na Długiej i po 50k złotych miesięcznie płacą.

      • 4 2

      • napisał od, przecież

        • 1 0

    • Pochodze z Hamburga i to co ta osoba pisze to czyste klamstwo. Hamburg jest jednym z najbogatszych i najdroższych miast Niemiec

      • 5 3

    • to chciwosc wlascicieli nastawionych na turystów ze skandynawii

      • 11 1

    • (4)

      od 10 do 30 tysięcy miesięcznie, czyli od 2,5k do 7,5k euro, pizza tutaj kosztuje od 5 do 10 euro, piwo 3-4 euro tyle, że ludzie zarabiają tam na pewno mniej bo Pan szef musi Porsche swojej utrzymance kupić a potem czyli po 2 sezonach zwija biznes

      • 27 7

      • (3)

        10-30 Koła? Nie przesadzajmy.

        • 7 8

        • (2)

          niestety ale taka prawda, wiesz, że za te lokale przy Targu Drzewnym gdzie były zapiekanki chcą 30 koła?

          • 13 0

          • (1)

            Gdzie tam były zapiekanki?

            • 1 8

            • koło kebaba

              • 8 0

  • przyjazne dzieciom

    i można tam iść na randkę czy spotkanie biznesowe? geniaaalny pomysł

    • 2 1

  • Jak widze jedzenie na drewnianych deskach.... (3)

    Patelniach i innych wynalazkach - nie na talerzach ..
    Oooooooooooooojesuu !.
    Jak by to ładnie ująć aby nie wywalili tego komenta.
    Ten nie zna zycia kto nie słuzył w marynarce. - tak to dobre porównanie.
    ale jak ktos lubi... twój wybór.

    • 8 2

    • (2)

      No i co w tym przeszkadza? Tak podawało się kiedyś jedzenie, tak podaje się dziś w wielu krajach.

      • 1 1

      • Tak się podawało jedzenie w lepiankach chłopów pańszczyźnianych w 18 wieku

        • 2 0

      • A to że dechę ciężko umyć i żresz jak knur zarazki.

        • 4 0

  • A co tam upadło

    na miejscu Al Dante?

    • 0 1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Niedzielny brunch Sheraton Sopot
Niedzielny brunch Sheraton Sopot
degustacja
g. 13:30 - 17:30
Sopot, Sheraton
Włoskie czwartki na 32 piętrze
Włoskie czwartki na 32 piętrze
street food, pubbing
g. 16:00
Gdańsk, Olivia Star Top
Wege Wtorki
Wege Wtorki
muzyka na żywo, degustacja
g. 15:00
Gdańsk, Canis Restaurant

Nowe Lokale

Wkrótce otwarcie

Najczęściej czytane