Wiadomości

Nowe lokale: po meksykańsku i na zdrowo

W Tako w Gdyni zjemy meksykańskie burritos, tacos oraz quasadillas z różnymi dodatkami.
W Tako w Gdyni zjemy meksykańskie burritos, tacos oraz quasadillas z różnymi dodatkami. fot. Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl

Knajpka z autorską kuchnią meksykańską, restauracja, w której klientów obsługują kucharze oraz bar szybkiej obsługi ze zdrowym jedzeniem - to tylko kilka spośród nowych lokali, które w ostatnim czasie zostały otwarte w Trójmieście. Przeczytajcie nasz przegląd.



Słowacki Bistro
Słowacki Bistro otwarto na dolnym poziomie nowego Smart Hotelu przy ul. Słowackiego 3 zobacz na mapie Gdańska we Wrzeszczu. Ten lokal to - jak tłumaczy szef kuchni - swoisty gastronomiczny eksperyment. Gości przy stolikach nie obsługują bowiem kelnerzy, a specjalnie przeszkoleni do tego kucharze. Zamysł jest taki, aby klient przychodził do swojego ulubionego kucharza, któremu może zaufać, który od podstaw opowie o przygotowywanym daniu oraz - co nie mniej istotne - spełni przeróżne kulinarne (w granicach rozsądku i dostępności produktów) zachcianki gościa. Najważniejsza jest tutaj karta tymczasowa, z którą można zapoznać się na tablicy przy barze. Wypisane są na niej aktualnie dostępne dania zbudowane na podstawie sezonowych i świeżych składników. Może to być na przykład krem z marchwi z mlekiem kokosowym i korzennym aromatem (7 zł), sandacz w sosie z szyjkami rakowymi i kaparami (28 zł) lub kurczak kukurydziany z pieczonym burakiem (26 zł). Codziennie zmieniane są natomiast mniej wykwintne dwudaniowe zestawy lunchowe (22 zł). Oprócz tego w Słowacki Bistro funkcjonuje karta stała, w której znajdziemy m.in. burgery (17-19 zł), naleśniki (13-15 zł) czy panini (15 zł). Z samego rana serwowany jest bufet śniadaniowy dla gości hotelowych, z którego skorzystać mogą również klienci zewnętrzni. Atmosfera w lokalu jest nieformalna, lekko klubowa. Sprzyja temu również wystrój zaprojektowany według modnego obecnie stylu łączącego aranże loftowe ze skandynawskim minimalizmem. Słowacki Bistro czynne jest codziennie w godz. 6-22.



Tako
Fani kuchni meksykańskiej w końcu doczekali się nowego miejsca z ich ulubionymi smakami. Tako przy ul. Świętojańskiej 21 zobacz na mapie Gdyni w centrum Gdyni to niewielkie bistro, które z inną, popularną restauracją meksykańską w Gdyni konkurować raczej nie będzie. Tutaj kulinarna koncepcja oraz grupa docelowa jest zupełnie inna. Właściciel stawia na prostą, ale autorską i pomysłową kuchnię meksykańską podkręconą wpływami europejskimi i adresuje ją do otwartych na nowe smaki wielkomiejskich klientów, którym nie będzie przeszkadzać nowoczesny, loftowy design bez folklorystycznych dekorów, muzyka klubowa przy posiłku oraz samoobsługa przy stolikach. Menu to raptem kilka kategorii: przystawki, zupy, desery, quasadillas, tacos oraz burritos. Najważniejsze są oczywiście te trzy ostatnie pozycje - klasyczne przekąski kuchni meksykańskiej tutaj podawane są w porcjach, które powinny zaspokoić obiadowy głód. Quasadillas to duże składane placki pszenno-kukurydziane krojone jak pizza i nadziewane różnymi kombinacjami smakowymi - warto spróbować tych z chorizo, cheddarem i cukinią (19 zł). Tacos (tortilla kukurydziana bezglutenowa) są mniejsze, bardziej chrupiące i zasmakują przede wszystkim kobietom, szczególnie w wersji z krewetkami i marynowaną cebulą (19 zł) lub z kurczakiem w sosie pomarańczowym z meksykańskim owocem arnota (17 zł). Najbardziej solidnym posiłkiem z tej trójki jest burrito, czyli zawijany kukurydziany naleśnik. W Tako serwowany bez wypełniacza w postaci ryżu, ale za to ze sporą porcją mięsa, np. wołowego z dodatkiem suszonych pomidorów i rukoli (25 zł). Do każdego dania wybrać możemy sos - jeden z siedmiu o różnej mocy ostrości, m.in. z mango, ananasem czy zielonymi pomidorami. Ciekawostką dla kulinarnych odkrywców będzie tutejsza zupa kukurydziana przyrządzana z mleczkiem kokosowym i podawana z popcornem (8 zł) oraz zapiekany w tortilli banan z czekoladą i malinowym chilli (9 zł). Warto dodać, że zupy robione są na wywarach warzywnych, a niebawem pojawi się menu dla bezglutenowców. W lokalu napijemy się również piwa, hiszpańskich i chilijskich win oraz - już niebawem - drinków na bazie narodowej meksykańskiej wódki produkowanej z agawy - tradycyjnego mezcalu z zatopioną w butelce gąsienicą lub skorpionem. Tako czynne jest od niedzieli do czwartku w godz. 12-24, w piątki i soboty do godz. 1.



Table Top Cafe
Jeśli myślisz, że uśmiechem nie można się zarazić, zmienisz zdanie po wizycie w Table Top Cafe. To niewielkie bistro na parterze biurowca przy ul. Szymanowskiego 2 zobacz na mapie Gdańska we Wrzeszczu prowadzi pozytywnie zakręcona rodzinka, która szerokim uśmiechem wita już od progu. Jeśli nie masz ochoty na rozmowy, możesz usiąść z kawą i kanapką i poczytać jeden z wielu dostępnych tutaj magazynów lub pograć w jedną z setki gier planszowych. Ale warto poświęcić chwilę na pogawędkę przy barze, bo właściciele to szalenie sympatyczni ludzie, którzy z pasją opowiadają o swoim pomyśle na knajpkę otwartą dla wszystkich i pełną dobrej atmosfery. W Table Top Cafe standardowej karty nie ma - wszystkie propozycje dań wypisane są kolorowymi kredami na tablicach nad barem. Podobno najlepsze są omlety i jaja sadzone (10 zł), do których przekonają się nawet największe jajeczne niejadki. Powodem do dumy jest również "Talizman", czyli kanapka z wielkiej bagietki z pieczenią mięsną własnej roboty, świeżymi ziołami i kiełkami (16 zł). Zjemy również między innymi zupy (codziennie inne), naleśniki, pierogi i sałatki (w tym autorską owocową) - wszystko przygotowywane na świeżo. Niebawem do oferty trafi również piwo, co na pewno ucieszy miłośników planszówek, którzy Tabel Top powinni wpisać na listę miejsc, które trzeba odwiedzić. Pod jednym warunkiem: nie mogą przeszkadzać im kolory, bowiem cale wnętrze wymalowane jest w niezwykle żywiołowe barwy, które najlepiej oddają panującą tutaj wesołą atmosferę. Lokal czynny jest od godz. 7:30 zazwyczaj do ostatniego klienta. W niedzielę od godz. 10:30.



Feed My Soul
Feed My Soul w niewielkim lokalu przy ul. Świętojańskiej 135 zobacz na mapie Gdyni w centrum Gdyni można by nazwać barem szybkiej obsługi serwującym slow food. To tylko pozornie sprzeczność. Bistro prowadzi małżeństwo, które wniosło tutaj zarówno doświadczenie z fastfoodowych korporacji, jak i wiedzę o zbilansowanej diecie i świadomym odżywaniu. Efektem tego połączenia jest lokal, w którym za niewielkie pieniądze zjemy sycące, ale zdrowe i przemyślane pod względem wartości odżywczych danie, które zostanie nam podane niemalże od ręki. Karta jest króciutka i - jak to w modzie ostatnio - rozpisana na tablicy nad barem. W ofercie codziennie znajduje się inny zestaw dnia składający się z zupy, drugiego dania i lekkiego deseru. Na przykład? Krem z kalafiora, wrap z fasolowym hummusem i warzywami oraz gryczana tarta kokosowa. Cena zestawu codziennie jest taka sama - 18 zł (można też zamawiać wybrane dania, np. tylko zupę). Oprócz tego zjemy dania dostępne stale: wegeburgery (gryczany, jaglany, cieciorkowy - 9-12 zł) czy naleśniki z warzywami (10-12 zł). Co ważne - wszystkie dania serwowane w Feed My Soul są bezmięsne, choć sami właściciele weganami albo wegetarianami nie są. Chcą za to zwrócić klientom uwagę, że dieta z ograniczoną ilością mięsa to zdrowy wybór. Kulinarni puryści się ucieszą z wiadomości, że wszystkie dania (bułki, placki, sosy) przygotowane są od podstaw na miejscu, bez ulepszaczy, z bardzo niewielką ilością soli, natomiast desery słodzone są owocami lub słodzikami bez sacharozy. Lokal czynny jest codziennie (oprócz niedziel) od 11 do 20.



Vege Bar
Vege Bar znajduje się w miejscu dawnego Green Way przy ul. Długiej 11 zobacz na mapie Gdańska w Gdańsku i tak naprawdę jest kontynuacją działalności tego popularnego baru z wegetariańskim i wegańskim jedzeniem. Właściciel postanowił jednak zrezygnować ze współpracy z siecią i przejąć sprawy w swoje ręce. Efektem jest nieznaczne odświeżenie wnętrza i wyraźne odświeżenie karty dań. Głównym zamysłem przy jej budowaniu było odchudzenie dań z kalorii, dodanie nowych smaków oraz zdrowszych, niskoprzetworzonych produktów. Prace nadzorował specjalista ds. wegetariańskiego żywienia. W ofercie znajdziemy m.in. pulpety twarogowe (13,30 zł), lasagne ze szpinakiem (14,50 zł), gulasz sojowy (12,50 zł), wegańskie gołąbki (10,20 zł) czy tartę z cieciorki (10,20 zł). Podobnie jak w Green Way na talerzu otrzymamy również surówkę. Oprócz tego: ciasta - m.in. marchewkowe (3,50 zł) i szpinakowe (4 zł) oraz koktajle i soki owocowe (4 zł). Przy komponowaniu dań używana jest minimalna ilość soli, świeże zioła oraz sezonowe warzywa, dlatego karta będzie się zmieniać wraz z porami roku. Vege Bar jest czynny codziennie w godz. 11-19.



Fusy i Miętusy
Fusy i Miętusy to niewielka kawiarnia zlokalizowana trochę na uboczu popularnych traktów gdańskiego Śródmieścia, przy ul. Grobla IV 1 zobacz na mapie Gdańska. Warto jednak tam zajść, ponieważ lokal wyróżnia się połączeniem typowej działalności kawiarnianej z przestrzenią przeznaczoną na prezentację sztuki. I to właśnie prace młodych artystów zdominowały minimalistyczne wnętrze - na ścianach zobaczymy obrazy, przy stolikach i kanapach stoją rzeźby i instalacje artystyczne. Jak zapowiadają właściciele, wystawy mają zmieniać się co kilka tygodni. W planach są również koncerty czy spotkania z artystami. To wszystko możemy odbierać przy filiżance kawy (od 4,90 zł), kieliszku wina (7 zł) albo szklance cydru (9 zł) lub czeskiego piwa (8 zł). W krótkiej karcie znajdziemy kanapki lub sałatki (5,50 zł), a na słodko tartę lub sernik (8 zł). Lokal jest czynny od godz. 7:45 do godz. 18 (w sezonie do nocy).



Bella Italia
Bella Italia to kolejna włoska restauracja w Gdańsku. Lokalizacja nie jest jednak nowa. W tym miejscu przy ul. Jaśkowa Dolina 132 zobacz na mapie Gdańska do niedawna funkcjonowała całkiem popularna restauracja Gamberosso. Włochom biznes jednak nie był specjalnie w głowie, więc oddali go w ręce Polaka z doświadczeniem w kuchni włoskiej, który interes przejął, lokal odnowił i otworzył restaurację pod nowym szyldem. W karcie znajdziemy typowe dania włoskie. Na przystawkę zjemy m.in. bruschettę z pomidorami (18 zł) czy carpaccio z łososia i tuńczyka (32 zł). W menu nie brakuje oczywiście kilkunastu klasycznych past (od 24 zł) i pizzy (od 16 zł). Fani owoców morza znajdą tam m.in. małże w białym winie (36 zł) czy grillowane krewetki (36 zł), a fani mięs - stek z polędwicy wołowej (52 zł) lub eskalopki wieprzowe z pieczarkami (38 zł). Od poniedziałku do piątku w godz. 12-14 serwowane są zestawy lunchowe w formie bufetu szwedzkiego w cenie 19 zł. Wnętrze restauracji spodoba się fanom nawiązań do antyku i bogatych zdobień.

Opinie (169) ponad 10 zablokowanych

  • Wszystko ładnie pięknie, ale schaboszczak i tak najlepszy! (22)

    Do tego młode ziemniaki, sadzone jajko, mizeria i maślanka!

    • 206 66

    • Zdecydowanie !!! :-)

      • 38 17

    • schab (6)

      wszystko fajnie jak zrobisz schab samemu usmażyć dobrze na smalcu itd a nie w tych lokalach np w Sopocie schab idzie z frytownicy albo na oleju i to zimnym he he he

      • 26 7

      • (5)

        Schab na smalcu?? To że tak się robi u ciebie w domu rodzinnym pod Braniewem to nie znaczy że to jest dobrze.

        • 15 45

        • Oczywiście, że schabowego smaży się na smalcu ponieważ wytrzymuje temperatury wyższe niż olej. To, że nie pisali o tym na jakimś tam portalu dla gimbów nie znaczy, że nie powinieneś tego wiedzieć zwłaszcza jeżeli interesujesz się kuchnią.

          • 58 7

        • (2)

          brunatny wielkomiejski kolor uciska opony mózgowe
          a smażenie na smalcu to dobry pomysł
          gdzieś czytałem iż dobrze jest różnych tłuszczy nie mieszać

          • 13 4

          • Jak juz polecasz świninę to lepsza jest polędwica wieprzowa. (1)

            A co do smalcu to najgorszy tłuszcz. Ale nie ma nic lepszego niż stek z polędwicy wołowej. Tyle, ze w tym kraju nigdy nie było dobrej wołowiny mięsnej bo krowy hodowana dla mleka i żal było ...

            • 8 3

            • wołowina

              he dobry stek kosztuje a dobrze zrobiony schabowy tłuszczu nie pije jeśli jest odpowiednia temperatura ,zmienia postać jak taki piękny kotlecik w dobrej restauracji gośc zrobi razem z frytkami na zimnym albo delikatnie zagrzanym tłuszczu to taki rarytas

              • 4 1

        • schab to świnia

          he he schab to świnia a świnie na świni się robi widać że jakiś amator schabu z oleju he pozdrawiam kiszki

          • 2 3

    • Młode z koperkiem
      albo zalewajka

      • 19 6

    • Janusz to ty?

      Chyba nie jadłeś dobrego dania....
      Gratuluje gustu...

      • 14 8

    • Do barów mlecznych wymienionym lokalom jeszcze trochę brakuje

      • 13 4

    • (7)

      Zapomniałeś wspomnieć o kapuście.
      Ten zestaw, o którym wspomniałeś przywołują najczęściej ludzie 50+, wychowani w przed wojną i PRL-u, gdzie mięsa było jak na lekarstwo. A takie danie było zwiastunem nadchodzącego lata i maminych obiadków.
      W czasach, gdy można dostać produkty z całego świata, przydządzić z nich prawdziwe wariacje, spróbować prawie wszystkiego, zachwycanie się czymś przecietnym jest infantylne.

      • 26 18

      • (6)

        Co innego gdy na codzień sie je dania z całego świata i ich wariacje to maminy schabowy staje sie marzeniem a jego "przeciętność" nie ma nic wsp

        • 20 2

        • (3)

          Nie ma nic wspólnego z infantylnoscią. Dla mnie to danie nr 1 gdy wracam do domu i zawsze mam życzenie do mamy by zrobiła schabowego z mizeria i ziemniaczkami, kapusta jest wariacją;) mmmmniam

          • 16 5

          • (1)

            Jest, bo niczego nie ujmując schabowemu, taka np. kaczka z kaszą gryczaną, albo karb w sosie grzybowym, albo polędwiczki z kurkami... są równie dobre, a może i lepsze, a na pewno bardziej aromatyczne. Więc stawianie schaboszczaka podnad wszystko ciut cuchnie zaściankiem.

            • 10 11

            • Nie dyskutuj z konserwami kulinarnymi. Nie lubią

              i tyle. Dla mnie suche ziemniaki z wody to dramat..

              • 11 8

          • Dzieci nie lubią jak kotlet dotyka ziemniaków albo

            surówki.

            • 2 5

        • (1)

          Ale co mi tu opowiadasz. Jakim marzeniem? Co to za problem utłuc kotleta, wymaczać w jajku i bułce i usmażyć. Obrać do tego parę ziemniaków i posypać je koperkiem. No i skorić ogórka i cebulę, i albo zalać śmiataną albo tylko doprawić? Pół godz. ci to nie zajmie, jak przychodzi wiosna można mieć to codzennie. W inne pory roku w sumie też. To o czym tu marzyć? Równie dobrze mażna marzyć o bułce z serem...

          • 15 4

          • bo proste jest zawsze najlepsze :)

            Te wasze burrito mexyk wykwintne itp.. tez w ojczystym meksyku funkcjonowalo jako prosty placek kukurydziany z dodatkami - dla biednych.;)
            A slowo "mizeria" obrazuje tez prosty dodatek z ogorkow krojonych - mizerny oznacza lichy, biedny..

            • 6 8

    • Da! Da! Eto charoszy słowiański obed. Kartoszki z ukropem, skisła kapusta, skisłe ogórce, sało, miaso, mnogo majonezu. Toże bańka samogonu. Wsio wkusne. :)

      • 11 1

    • ale ile można schabowego wpierniczać? dieta powinna być urozmaicona.

      kocham schabowego z młodymi ziemniakami z masłem i koperkiem wraz z mizeria, no ale raz na parę tygodni.

      choć ostatniego schaboszczaka zjadłem chyba na jesieni.

      gęś za to raz na dwa tygodnie.

      • 15 1

    • schaboszczak

      Witam konesera.Oj tak

      • 1 1

  • Wybiorę się dzisiaj do Bella Italia. (7)

    W niedzielę lecę tam, bo uwielbiam włoską kuchnię, tylko czy będzie jeszcze otwarte? Kończę zmianę w niedzielę w sklepie o 20.00, wracam autobusem do starych, bo po 12 godzinach zapierniczania człowiek trochę capi i trzeba się przebrać, w knajpie będę przed 22 to sobie coś zamówię za 15 zł.

    • 29 46

    • Fajnie, że na węgrzech wprowadzono zakaz handlu sieciowym sklepom w niedziele,

      Podobnie jak w niemczech, holandii, austrii i wszystkich cywilizowanych krajach... tylko nie w tym dzikim państwie po

      • 37 25

    • Ty uwielbiasz coś co jest z nazwy włoską kuchnią. I nie ma ona nic wspólnego z potrawami które zjesz np. w małym Toskańskim miasteczku w knajpce z ceratą na stolikach i grubszą starszą Włoszką która to jedzenie ci poda. Ona nie musi swojej knajpie zakładać profili na Facebooku i sztucznie podbijać lajki żeby ktoś przyszedł. Jej kuchnia jest jednym wielkim lajkiem i zachęca smakiem i wyglądem.

      • 53 4

    • (1)

      Dzięki że podzieliłeś się z nami twoimi planami na dzisiaj. Bardzo nas one wszystkich interesują. Nie zapomnij jeszcze na fejsie wersję rozszerzoną wrzucić i koniecznie fotkę z ręki jak żresz bolognese. A później napisz jak było na kiblu. Pozdro.

      • 25 4

      • Jak gdzieś pójdę do super knajpy typu sfinks to robię fotki i chwalę się znajomym i nieznajomym!

        • 14 8

    • Włodek, powodzenia. Fajny gość z Ciebie. Pozdrawiam

      • 2 1

    • (1)

      Za 15 zeta, to chyba podgrzewany talerz co najwyżej.

      • 3 0

      • tylko bez talerza.

        • 0 0

  • (12)

    Przecież to nie Nowy Jork tutaj nie milionów turystów. Pieniądze unijne można lepiej spożytkować niż finansowanie czegoś co za rok zamknie się.

    • 72 21

    • I co minusujesz? Nie dostałeś dotacji bo twój biznesplan był do du..y?

      • 8 25

    • (6)

      Po meksykańsku i na zdrowo i za kasę unijną... Życzę im dłuższego działania niż obowiązkowych 12 miesięcy. Ale czynsz 5 czy 7 tysięcy robi swoje. A pracownik dostaje 9 zł.

      • 28 2

      • masakra (2)

        Takich biznesow, ktore nie powoduja rozwoju nie pownna UE finansowac. . Dania meksykanski sami sobie przyrzadzicie z produktow z lidla i za grosze.

        • 26 9

        • zacznijmy od tego że... (1)

          unia nie powinna dawać w ogóle dotacji, to nie ma sensu z punktu ekonomicznego, przekonacie się za parę lat

          • 18 4

          • no ale mamy UEsocjalizm ;)

            • 5 2

      • 9 zł (2)

        sami pracownicy godzą się na takie śmieszne stawki w kuchni dla tego nie ma normalnych kucharzy a porterzy i umowy albo bez , zobaczycie państwo za 20 lat co będzie z tych umów ,jedna wielka patologia .

        • 13 0

        • Masz rację, pracodawca woli wydawać miesiecznie np. 150-200 na prowadzenie Facebooka niż zlecić to na przykład pracownikowi i dołożyć mu do pensji.

          • 9 2

        • Będzie problem z emeryturami. Ale obecna klasa

          polityczna ma to w głębokim poważaniu. Jedyne co zrobili to od niedawna nowo zatrudnieni policjanci nie nabywają praw do emerytury po 15 latach. Jak jest z wojskowymi i inną resortowką ?

          • 1 0

    • (3)

      Nie wiem czy zrzędzeniem będzie to że 90% nowych knajp pompuje kasę w wygląd i żeby to hipstersko i nowocześnie na zdjęciach Facebookowych wyglądał. A zapominają o jednym: O KUCHNI, przecież jedzenie które serwują jest straszne. Nie tylko ja mam taką opinię, wielu znajomych którzy jadają także na mieście mówi że jest coraz gorzej. Oczywiście fajne i sympatycznie wyglądające miejsca ale nic poza tym.

      • 25 1

      • (2)

        Fakt, nawet kultowe jadalnie jak Luna czy już od dawna Kwadrans zaczęły podawać syf :/

        • 7 0

        • (1)

          Luna dlatego bo zmienił się właściciel.

          • 4 0

          • Luna to do wakacji zwinie się razem z Marmoladą.

            • 0 0

  • Czekam na lokal wyłącznie z piwem craftowym, gdzie nawet Pinta będzie uchodzić za browar przemysłowy. (10)

    gdzie nawet Pinta będzie uchodzić za browar przemysłowy. Są takie dwa w Warszawie. Bardzo przyjemne.

    • 21 7

    • (5)

      W Trójmieście to możesz Warke sprzedawać dresom inne miejsca nie przyjmą się.

      • 15 11

      • (4)

        Dres też człowiek, bo pociagne z dyni

        • 9 2

        • (3)

          czyli ze co? podawac im ta warke w dyni?

          • 11 1

          • (2)

            te cwaniak, nie bądź taki wesoły!

            • 2 4

            • srom na hipstereze (1)

              Nie kumam tych dziwnych piw. smakuja jak stolec. to jest pewnie wyrob tego artysty co swoje stolec w puszkach sprzedawal. Lubie tylko mainstrimowe piwo tyskie, specek i kij wam w nos zmanierowani hipsterzy

              • 8 15

              • tyskie to jak dla mnie jedzie drożdzami wole żywiec

                • 0 0

    • (2)

      Moge nazwy tych w warszawie poprosic?

      • 5 3

      • Odpowiednio, Speluna i Melina.

        • 7 3

      • Piwpaw oraz Same krafty.

        • 1 0

    • "Craftowym"

      Piękne słowo, gratuluję słownika. Istnieje polskie słowo, powszechnie używane przez świadomych konsumentów piwa. Jeżeli kolega/koleżanka interesuje się tematem, to na pewno zna.

      • 4 0

  • Moim zdaniem Table Top Cafe wygląda jak pstrokaty śmietnik. (5)

    Nie bardzo rozumiem koncepcji tego miejsca. Czy ma to być jadalnia dla pracowników biurowca, czy bawialnia dla... no właśnie dla kogo?

    • 50 13

    • Dla hipsterów. Nie znasz się :(

      • 25 7

    • (2)

      Lepiej zeby wszystkie lokale wygladaly tak samo, ale wtedy pewnie byś narzekał, że nie ma nigdzie fajnego kolorowego i wesolego miejsca. Odpusc sobie, Table Top nie jest dla ciebie, mruku.

      • 8 8

      • (1)

        i po co od razu obrażasz innych?! i jeszcze wyzywasz od mruków?! jak ci nie wstyd?! co do tego lokalu to zgadzam się ze smakoszem - nie wygląda najlepiej. żeby było kolorowo i wesoło to nie oznacza, że można znieść byle co, jakieś kolory na chybił trafił dać i niech się klient cieszy. to jest po prostu pójście na łatwiznę i brak szacunku dla konsumenta.

        • 4 4

        • ?

          zawsze możesz wybrać makdonaldsa, kolorowo i zawsze to samo

          • 2 1

    • Z gustami się nie dyskutuje, mi się podoba i uwielbiam planszówki

      • 1 0

  • O co chodzi z tym piwem, które ucieszy miłośników planszówek? ;-) (1)

    BTW coraz więcej kasy z dotacji unijnych dają na te dziwne byznesy chyba. A potem zdziwienie, że UE zalicza doła za dołem i ledwo dryfuje.

    • 36 1

    • Unia nie daje kasy na gastro od kilku lat więc nie powtarzaj bzdur.

      A jak ktoś nawet weźmie zapomogę na uruchomienie własnego biznesu to w przypadku gastro starczy to na najwyżej ekspres i młynek.

      • 1 2

  • Super, życzę powodzenia!

    • 18 4

  • Trzeba się wybrać, bo taka jest rotacja w lokalach. (1)

    Lokale gastronomiczne w Trójmieście - 'dziś otwarte" - "jutro zamknięte" a "pojutrze" w tym samym miejscu lub obok nowy lokal.
    Duża rotacja.

    Np. "wczoraj" Green Way a "dziś' w tym miejscu Vege bar.

    • 46 3

    • no nie przesadzajmy, green way był na długiej od wieków, dobrze, że się zmienił na coś nowego. chociaż przykład dajesz nietrafiony bo właściciel jest ten sam, więc to bardziej lifting niż zmiana...

      • 1 1

  • Do Table Top Cafe na te wszystkie fajne gry.

    • 11 1

  • Meksykańskie piecze dwa razy. (9)

    • 42 0

    • Jak wchodzi i kiedy opuszcza

      • 10 1

    • Podwójna rozkosz. (1)

      Raz ci pali w przełyku a póżniej ci wypali w portfelu.

      • 9 4

      • trzeci raz w klopie

        • 13 1

    • opowiem Ci o ostrym żarciu... (5)

      jestem miłośnikiem ostrego żarcia..
      ale naprawdę ostra żywność nie pali 2 razy..

      ona pali - jakoś ze 22 do 27 razów..

      Postaram Ci się to wyjaśnić w wielkim skrócie:
      Zjadłem niedawno coś co musiałem uznać za ostre..

      Następnego dnia rano znajome bulgotanie w żołądku wyraźnie dało mi do zrozumienia że już niedługo będzie piekło..
      (dosłownie i w przenośni)..

      Niestety.. nie było jak zwykle..

      Gdy ostre żarcie spotyka się ze zwieraczem on wysyła Ci sms'a - "o kurdew, piecze"..
      Gdy NAPRAWDĘ ostre żarcie spotyka się ze zwieraczem - on mówi "pi****lę - jest za ostro, to nie przejdzie"..

      Więc spocony siedzisz na tronie - trzewia chcą z siebie wyrzucić z siebie zawartość a zwieracz łaskawie puszcza część na próbę po czym daje Ci do zrozumienia - że więcej to się nie powtórzy, i jest zbyt ostro żeby się zgodził wypuścić resztę..
      No to ciśniesz mocniej - zwieracz znowu puszcza, ciśnienie jak w myjce ciśnieniowej, jednak dysza się szybko zamyka..

      I ta walka trwa..

      i trwa...

      i trwa...

      a ty coraz bardziej spocony..
      coraz bardziej czerwony..

      i walczysz ze zwieraczem..
      walczysz z bólem..
      pieczeniem..
      smrodem..
      pieczeniem..
      zapachem spalonych włosów..

      zastanawiasz się czy wystarczy umyć deskę od spodu i plecy, czy odłamkami dostała tez ściana za Tobą..

      oczyma wyobraźni widzisz jak porcelana pod Tobą się łuszczy - no bo mało który materiał wytrzymał by to co z siebie wyrzucasz..

      a wszystko to bo zeżarłeś NAPRAWDĘ ostre żarcie..

      tak gwoli wyjaśnień - jak ja jem coś co uznaję za pikantne to dla zwykłych ludzi - jest to trudno jadalne..
      Jak ja jem coś co uznaje za ostre..
      No cóż - nie jest to jadalne w żaden sposób dla kogoś normalnego..

      • 45 6

      • Po co się tak katujesz. Wetrzyj (1)

        sobie trochę maści końskiej w kakaowe oko i będziesz miał taniej i lepiej...

        • 16 3

        • Porada z końską maścią

          świetna riposta, o niebo lepsza od ekshibicjonistycznego opisu :)

          • 0 0

      • (1)

        Mam tak samo ;) Raz miałem apogeum ok 3 w nocy jelita zawyły na alarm,chłopie zwieracz płakał jak wyrzucał,ja byłem sparaliżowany przez 5 minut,pot lał się jak bym przebiegł 10 kilometrów,marzyłem żeby się to skończyło.

        • 6 3

        • i naprawdę wszyscy muszą to czytać?! nie każdy musi wiedzieć co robicie w kiblu, ekshibicjoniści!

          • 9 3

      • poezja - futurystyczny poemat godny Majakowskiego;)

        • 9 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Rozrywka

Od soboty jedzenie tylko na wynos. Nowe obostrzenia dla gastronomii
Nowe obostrzenia: jedzenie tylko na wynos
E-sport. "Strzelanka" w czasie lekcji online
E-sport. "Strzelanka" w czasie lekcji online

Kultura

Jak zostać aktorem? Opowiada dyrektor Studium Wokalno-Aktorskiego
Jak zostać aktorem?
Książka o chorobie Literacką Książką Roku. Przyznano Nagrody "Wiatr od Morza" 2019
Książka o chorobie Literacką Książką Roku

Nowe lokale

Umiko Sushi

Sushi
Gdynia
Świętojańska 130

Palec do budki

Pizzerie
Gdańsk
Śląska 17A

Bardzo Włosko

Pizzerie
Gdańsk
Przytulna 9U4