Wiadomości

Nowe lokale: restauracje autorskie, zupy i dorsz

Zobacz kolejny tekst z cyklu "Nowe lokale", w którym polecamy nowe restauracje i bary, które otwarto w Trójmieście.



Zakorkowani



Restauracja z rozbudowaną ofertą win na nowym osiedlu przy ul. Chmielnej 72 zobacz na mapie Gdańska. To lokal tworzony przez brata i siostrę z kilkunastoletnim, międzynarodowym doświadczeniem gastronomicznym, którzy po powrocie do rodzinnego Gdańska postanowili połączyć siły. Ona, certyfikowana sommelierka, zajmuje się układaniem kart win (nie brakuje w niej trunków z polskich winnic, które są tutaj mocno promowane), on - prowadzeniem kuchni. Zjemy tutaj dopracowane dania kuchni międzynarodowej, które zostały skomponowane z uwzględnieniem sezonowych produktów oraz lokalnych dostawców. Na przystawkę (15-28 zł) zjemy m.in. risotto rakowe ze szparagami czy sałatkę z rukolą i grillowaną wołowiną.

Dania główne (28-82 zł) to m.in. długo dojrzewający rostbef z sosem bernaise i warzywami, filet z dorsza z warzywami i chorizo czy pieczony bakłażan z kuskusem z morelami i piklowanym ogórkiem. Codziennie można trafić także na specjalne dania dnia, np. zupę rakową. Jako deser warto zamówić creme brulee (20 zł), które można tutaj dostać m.in. w wersji kawowej. Do godz. 12 zamówimy śniadania (16-26 zł), m.in. jajecznicę, szakszukę czy croissanty z dodatkami. W karcie znajdziemy również dział przystawki do wina (11-49 zł), w którym znajduje się m.in. deska regionalnych serów czy chorizo w czerwonym winie. Kieliszek wina zamówimy od 15 zł, butelkę - od 70 zł (karta win zmieniać się będzie sezonowo, podobnie jak menu). Właściciele planują kolacje komentowane oraz degustacje win (m.in. polskich). Czynne od poniedziałku do soboty w godz. 9-22, w niedziele w godz. 10-22.


Retrivo



Retrivo zajęło przestronny lokal na parterze kamienicy przy ul. Rajskiej 12 zobacz na mapie Gdańska. W środku warto zwrócić uwagę na wystrój, o który zadbali artyści z gdańskiego ASP - to z pewnością jedną z odważniejszych aranżacji w mieście. Na ścianach (i oryginalnym meblu będącym barem) powstały ich abstrakcyjne malowidła, nad drzwiami wiszą rzeźby głów, a niebawem sztuki jeszcze przybędzie, bo właściciele planują porozwieszać obrazy zaprzyjaźnionych twórców. Oferta kulinarna Retrivo wciąż jest szlifowana. Kuchnię szefuje Piotr Radzewicz.

Obecnie w menu znajdziemy przede wszystkim sporo zup (od 8 zł), m.in. chowder, cebulową, serową czy chłodnik z awokado. Są też sałaty (od 15 zł) - m.in. z rostbefem czy z królikiem sous-vide oraz makarony i risotta (od 18 zł), m.in. risotto serowe z parmezanem, mascarpone i chutneyem wiśniowym albo domowe tagliatelle z robionym na miejscu pesto. Osobną część karty zajmują dania z grilla (od 25 zł), m.in. pierś z kurczaka marynowaną w limonce i chilli czy makrela z chutneyem kokosowym. Niebawem pojawią się też autorskie dania główne. Codziennie zjemy śniadanie (od 11 zł), m.in. jajecznicę, jaglankę na mleku kokosowym, awokado zapiekane z jajkiem czy śniadanie polskie z domowymi marynatami i wędlinami. Słowo "domowe" powinno być kluczem do całego menu Retrivo - szef kuchni zapewnia, że większość produktów (makaron, chutneye, sosy, chleb) przygotowuje na miejscu, a z półproduktów i mrożonek nie korzysta. Właściciele podkreślają, że kuchnia w ich restauracji ma być przede wszystkim zdrowa. Lokal czynny jest codziennie w godz. 8-22. Śniadanie serwowane są do godz. 12:30, a karta główna obowiązuje już od rana.


Słony Pop Up



Jesienią Wyspa Spichrzów zobacz na mapie Gdańska stanie się prawdopodobnie jedną z najbardziej atrakcyjnych przestrzeni kulinarnych w Gdańsku. To za sprawą hali restauracyjnej Słony Spichlerz, która zostanie uruchomiona w budowanym tuż przy Motławie kompleksie Deo Plaza. W środku znajdować ma się kilka tzw. konceptów gastronomicznych serwujących przeróżne jedzenie: od śródziemnomorskich tapasów, przez ambitny fast-food, po kuchnię polską. Zanim jednak to przedsięwzięcie ruszy, inwestorzy uruchomili tymczasowy, letni bar, którego rolą jest zapowiedź oferty docelowego miejsca.

W Słonym Pop Upie jest gwarno, na luzie i nowocześnie - usiądziemy na leżakach (jest też strefa ze stolikami barowymi), posłuchamy muzyki, wypijemy koktajl i zjemy proste, ale pomysłowe jedzenie uliczne. W karcie ułożonej przez Piotra Schroedera znajdziemy m.in. frytki ze szprotek z cytrusowym majonezem (16 zł); schabsy, czyli frytki ze schabu z majonezem sriracha i domowym ketchupem (19 zł); pieczone ziemniaki z szarpaną wieprzowiną i sosem BBQ (18 zł); sałatkę owocową z dressingiem z aperitifu Lillet (17 zł); mule w sosie piwnym z brioszką (32 zł) czy miniburgery wołowe z pistacjami, bekonowym majonezem i ogórkiem kiszonym (22 zł). W większej grupie warto zamówić jedną z kilku desek z przeróżnymi przystawkami i marynatami, także w wersji wege (od 22 zł). Czynne codziennie w godz. 11-1.


Kociołek Konesera



Malutkie bistro na rogu Świętojańskiej i Pułaskiego zobacz na mapie Gdyni w centrum Gdyni. Lokal prowadzi sympatyczne małżeństwo, które zdobywało doświadczenie w kuchniach przeróżnych restauracji i po latach pracy dla innych, postanowiło przejść na swoje. Lokal specjalizuje się w zupach i gulaszach, które codziennie gotowane są na świeżych produktach bez dodatku polepszaczy smaków.

Zjemy tutaj kilka różnych potraw z kociołka. W repertuarze dominują klasyki, takie jak jarzynowa, chłodnik, żur, bogracz, rosół, pomidorowa, rybna czy barszcz ukraiński, ale znajdziemy też zupy inspirowane smakami ze świata, m.in. meksykańską czy indyjską. Są też pozycje bezmięsne. Ciekawostką są tzw. "dania koneserskie", czyli potrawy dla wymagających, m.in. cynaderki w śmietanie z kurkami, duszone ogony wołowe z warzywami, ozory w sosie chrzanowym czy gulasze z podrobów. Do każdej zupy dostajemy wypiekane na miejscu pieczywo, grzanki czy różne ziarna do posypania. Ceny zaczynają się od 8 zł za porcję. Czynne codziennie w godz. 9-18.


Bacalao



Na pierwszy rzut oka to kolejny plażowy bar w Brzeźnie (wejście nr 52, obok mola zobacz na mapie Gdańska), ale to tylko pozory. Bacalao to sezonowa restauracja (będzie czynna w tym roku do końca września) z kuchnią morską z mocnymi akcentami śródziemnomorskimi. Głównym bohaterem menu jest tytułowy dorsz (bacalao to hiszpańska i portugalska nazwa tej ryby), które zjemy m.in. w zupie rybnej (14 zł), pieczonego ze szpinakiem i gorgonzolą na frytkach z batatów (40 zł), z sosem z Jima Beama z warzywami (35 zł), w postaci nuggetsów (16 zł) czy jako fish&chips (22 zł).

W kracie nie brakuje też innych dań, m.in. pizzy (od 20 zł), krewetek w cieście piwnym (32 zł) czy sałat (od 18 zł). Szukający tzw. "rybki nad morzem" powinni zwrócić uwagę na ofertę pieczonej lub smażonej ryby na wagę - do wyboru m.in. dorsz, dorsz czarny, gładzica, kargulena, halibut czy sandacz (ceny od 8 do 14 zł za 100 g). Lokal czynny jest od godz. 11. Kuchnia działa do godz. 22, potem Bacalao zamienia się w plażowy koktajl bar - karta drinków i alkoholi jest bardzo rozbudowana. W weekendy organizowane są imprezy z muzyką.


Fino



Restauracja znanego z gdyńskiej Sztuczki szefa kuchnia Jacka Koprowskiego. Fino to kameralny i minimalistycznie urządzony lokal w centrum Gdańska, ale odrobinę na uboczu, bo przy mało uczęszczanej Grząskiej 1 zobacz na mapie Gdańska. Nie jednak wystrój i lokalizacją mają przyciągać tutaj gości, ale kuchnia, a ta jest na najwyższym poziomie. Bywalców Sztuczki trzeba jednak uprzedzić: Koprowski w swojej restauracji odrobinę odszedł od tzw. fine-diningu na rzecz lżejszego w formie gotowania. Nadal jest to kuchnia kreatywna i autorska, ale mniej skomplikowana czy eksperymentalna.

Karta jest krótka i sezonowa i układana w dużej mierze z lokalnie kupowanych produktów. Na przystawkę (22-33 zł) zjemy m.in. tatara z majonezem ostrygowym i piklowanymi truskawkami; kaszubskie pomidory z kremem ze słonecznika i sorbetem z selera naciowego i malin czy wątróbkę z foie gras, chałką, wiśniami i pieczoną cebulą. Zupy są dwie: chłodnik z przegrzebkiem i jeżynami (21 zł) oraz rosół z pierożkiem z wołowiną i cytryną (18 zł). Wśród dań głównych (36-74 zł) znajdziemy wolno gotowany boczek z karmelizowanymi śliwkami; smażone boczniaki z sosem z pieczonych warzyw; filet z dorsza z potrawką z ziemniaków i cukinii; kaczą pierś z tataki z tuńczyka, sezamowym biszkoptem i mirabelkami czy polędwicę wołową z kurkami i warzywami. Pojawiać będą się również dania spoza karty, właściciele planują również kolacje komentowane z winem czy piwem rzemieślniczym. Czynne codziennie w godz. 13-22.

Opinie (125) 6 zablokowanych

  • Cena nie świadczy o jakości (2)

    Drodzy bananowi hipsterzy i mamuśki na utrzymaniu

    • 69 21

    • (1)

      Jesteś gejem?

      • 2 10

      • Może i nie jest, ale jełopem z pewnością

        • 2 2

  • Kiedy wreszcie porzadna knajpa veganska ? (22)

    Jak mozna jesc martwe zwierzeta ? Ludzie opamietajacie sie.

    • 25 102

    • Czlowiek to naturalny roslinozerca. Pewne info. (4)

      • 8 17

      • tak, udowodnione naukowo (3)

        nawet zidentyfikowano geny odpowiadające za roślinożerność
        i te geny domuniują w wielu miejscach na świecie,
        dodatkowo na świecie ponad miliard ludzi nie je mięsa i żyje zdrowo

        • 2 22

        • Tak, tak... Istnieją geny na roślonożerność (2)

          Gdzieś ty się biologii uczyła?

          • 23 1

          • zapraszam do lektury (1)

            • 0 4

            • Lektury czego?

              Internetowych bredni? Festiwalu nieweryfikowanych blogów? Opinii innych nieznających i nierozumejących tematu?

              Jak można wierzyć, że złożony fenotyp jest zależny od pojedynczych genów? Jak dalece trzeba być ignorantem, żeby behawior w prostej linii łączyć z odcinkami kwasu deoksyrybonukleinowego.

              Jak niewiele trzeba wiedzieć i rozumieć, żeby prezentować tak durne opinie. Powinnaś się wstydzić, a nie być dumną ze swojej głupoty.

              • 11 0

    • (1)

      A maja jesc zywe?

      • 22 3

      • a czemu nie?

        żywe też są dobre, nawet lepsze często
        tylko trudniejsze do pogryzienia

        • 11 0

    • (8)

      Niestety człowiek z natury jest mięsożercą nasz przewód pokarmowy jest dużo krótszy niż roślinożerców. Krowa żeby strawić błonnik ma cztery Żołądki a my tylko jeden,wydalamy wiec niestrawiony a jedyna korzyść to wielka kupa.Poza tym w pożywieniu roślinnym brakuje kilku ważnych dla życia aminokwasów oraz witamin rozpuszczalnych w tłuszczach. Jeśli małe dziecko będzie odżywiane bez białka zwierzęcego będzie upośledzone umysłowo i to jest fakt.

      • 20 9

      • Mamy dlugi przewod pokarmowy jak.kazdy roslinozerca. (7)

        A nie krotki i prosty jak u miesozercy wilka. Spales na lekcjach biologii ?

        • 3 14

        • (6)

          A co z zoladkiem tez mamy cztery jak krowa ?

          • 12 4

          • A po co nam cztery ? Nie jestesmy krowami (5)

            • 4 10

            • Czasami mam wątpliwości jak widzę niektóre panie.

              • 15 1

            • (3)

              Żeby strawić błonnik!

              • 5 2

              • Błonnik sie trawi w jelitach. (2)

                • 1 4

              • Niestety tylko czesciowo odsylam do podrecznika fizjologii czlowieka

                • 3 0

              • Bzdura wogole sie nie trawi,przelatuje bez zmian.

                • 3 0

    • I kupy też nie róbmy. (1)

      To już passe

      • 18 1

      • Ja nie robię kupy, tylko oddaję stolec!

        • 1 2

    • A "Niepokorni"? (1)

      • 1 0

      • Wszyscy po imprezie rzygali

        tylko Ksiądz Proboszcz wymiotował...

        • 1 0

    • Veganie

      Mokt nie pisze postów w stylu: kiedy wreszcie porządna knajpa dla cukrzyków, a icj jest więcej. Normalni ludzie nie epatują chorobami

      • 2 0

    • My ci nie mowimy co masz jesc to ty nie mow co my mamy jesc

      • 1 0

  • (4)

    Czytam regularnie dział "nowe lokale". Idziecie złą drogą praktycznie wszyscy. Tylko prostotą dań ich smakiem i w miarę rozsądnymi porcjami coś zdziałacie. Te trendy nazwy,picassa na ścianach czy tatuaże to takie "dobre" na IGram. Polak z okolicy ma tam wrócić zjeść a nie turysta,który jest dłuższym lub krótszym przejazdem.

    • 77 9

    • (3)

      Prawda
      Problem, ich Problem, że wszystko ustawione pod turystów
      Bo dla jakiegoś robola z Norwegii to jak za darmo, do tego jak podpity to w ogóle idealnie
      Zresztą... od dawna nie chodzę jeść w turystycznych miejscach

      • 13 5

      • i co w tym złego? (2)

        jedź w weekend do Pucka, też będziesz turystą
        i wtedy możesz do takiej restauracji wejść i zjeść
        bo ona będzie ustawiona pod ciebie

        • 6 13

        • Nic
          Ich wybór
          Byle nie było płaczu jak jest ciężko i że Polacy cebulacy nie dorośli do jedzenia na miescie
          Ja mam samochód i wiem gdzie pojechać zjeść

          • 10 2

        • A no to, że "pod turystę" podaje się byle co, byle tanio dla właściciela i byle z gigantyczną marżą. Nie trzeba dbać o klienta, bo wiadomo, że więcej nie wróci, za to przyjdą następni.

          • 7 1

  • polecam dorsza 100% zamowien do tej restauracji

    opiewa na poledwice z atlantyka w glazurze. kucharze rozmrazaja to w zlewie i wtedy jest to rybka prosto z wody

    • 60 2

  • trwa okres ochronny na dorsza (6)

    to skąd te mrożone dorsze będą?
    pytam się, skąd te mrożone dorsze będą?

    • 68 2

    • z zamrażarki

      • 30 1

    • Z biedronki

      • 7 1

    • Z Łodzi, reszta z Biedronki

      • 4 0

    • Z norwegii

      • 3 0

    • Dorsze są z norwegii

      • 5 0

    • Jak widac na obrazku jeazcze mrozone warzywa jak z obrazka opakowania XD

      • 0 0

  • (3)

    Dam szansę Kociołkowi, bo dawno nie jadłem dobrego gulaszu.

    • 37 4

    • lub gulażu (1)

      • 3 7

      • Lub Gorbaczowa

        • 1 0

    • xyz

      Tez dołączę...

      • 1 1

  • (5)

    Ech, gdzie te czasy gdy dorsz był tanią pospolita rybą, kosztująca grosze...
    A teraz nie dość że mizerny to jeszcze droższy od szynki.

    • 63 1

    • Powojenne hasło reklamowe dot. dorszy... (1)

      Mój tata opowiadał, że tuż po wojnie dorsze były najtańszym jedzeniem, ryby były olbrzymie i można było nawet znaleźć w brzuchu takiego okazu mniejszą rybę, w tym małego dorsza (dla niewiedzących ta ryba jest drapieżnikiem). Hasło reklamowe wykrzykiwane przez ówczesnych sprzedających było mało wyszukane i kołacze mi się po głowie zawsze gdy jestem w sklepie rybnym: "Jedzcie dorsze bo g*wno gorsze!" (sic!)

      • 17 1

      • Mój tata też tak gadał

        Kurczak to był rarytas. Dziś wychodzi na to, że najlepiej mieć własne gospodarstwo, bo reszta świństwa nastawiona jest na kasę, i pcha chemię by tylko zarabiać.

        • 0 0

    • czasem sobie trzeba pozwolić na dorsza, fakt nad morzem nie kosztuje mało ale jak smacznie zrobiony to warto. miałem okazje całkiem niezłego próbować w Ustce w laguna marine. 38 złotych kosztował i dało się najeść nie był jakiś mały i świeży bo turbulencji nie było

      • 1 2

    • Jak kutry wylaluja tonami dorsza, ze zostaja najslabsze i najmnkejszw rybki toalbo potem co si dziwic. a ue mowi, ze nic nie moze zrobic XD. No coz kutry nie polskie wiec mozna im pozwolic na okradanie granic Polski

      • 0 1

    • Właśnie przez takie czasy

      Dorsz jest mizerny i drogi.
      Ryb prawie nie ma. A będzie jeszcze gorzej.

      • 0 0

  • Fino - kto to projektował? (3)

    • 20 4

    • w branzy ma ksywe

      niewidzące oko

      • 15 2

    • Faktycznie...odnalazłam...zaglądnęłam i wyszłam..Nie zachęca

      • 0 2

    • popieram

      wnętrze masakryczne. "nie wystrój ma przyciągać, a kuchnia"-do lokalu idzie się też dla przyjemności przebywania w fajnym miejscu, to wnętrze odstrasza i na pewno tam nie zajrzę..

      • 0 2

  • to zupy i dorsz już nie są autorskie? to franczyza może?

    • 22 2

  • Odnosze wrażenie że coraz mniej własciciele restautacji interesują się gotowaniem (9)

    a coraz bardziej wystrojem byciem trendy na czasie modnym , mieć ładnie przystrzyżoną brodę , paznokcie a obsługa ani me ani be ….a najgorsze jest że większość nawet nie jada posiłków które sami podają bo nie potrafią powiedzieć jak smakuje ( subiektywnie) Najczęsciej pada odpowiedź ...no... tego to sie dużo u nas sprzedaje to widocznie jest dobre:)

    Naprawdę to wolę zjeść posiłek w srednim wystrojem za to przesiąkniętym smakiem zapachem aurą i miłą atmosferą bez naburmuszonych małolatów , właścicieli z przypadku krojących klienta na łyso. A już zachodzę w głowę czemu 99% restauratorów trzma się zasady 0,2 litra wody minimum 7 zł przy cenie dania 50+ to osobiście wychodzę. Czemu mając znakomitą wodę w Gdyni Sopocie nie ma wody kranowej ( markowo opisanej w menu- woda kranowa) w cenie 2 zł litr. Nie mówię że podawać wodę do bólu i gratis komuś kto płąci rodzinnie 300-400 zł ale miejcie takt restauratorzy.... większość wie za ile kupujecie napoje i jakie robicie sobie narzuty. A jeśli chcecie zarabiać na sprzedaży napoi to otwierać pijalnie napojów a nie restauracje....bo zachowujecie się jak złodzieje amatorzy!

    • 86 9

    • Sluszny komentarz (2)

      w Stanach, w kazdej restauracji szklanka albo i dzbanek wody z cytryna dostajesz na dzien dobry (bezplatnie)

      • 17 2

      • He he, w Polsce nierzadko można spotkać sytuację że trzeba płacić na ketchup czy musztardę.

        • 13 1

      • Ale za to napisz ile płacisz za byle jakie jedzenie.

        • 1 1

    • woda kranowa powinna byc za darmo jak to ma miejsce w UK

      • 11 1

    • ehe no tak

      kolejny pacan co pyta kelnera "a czy to danie jest dobre". no i jakiej odp sie spodziewasz? "prosze pana wlasciwie jest nie do zjedzenia i powoduje sr*ke"??

      • 1 3

    • nie wiem jak ci wytlumaczyc (2)

      ale to co masz na talerzu zawiera tez wizyte do czystej toalety i kwiatki tu i tam nie mowiac o swiatelkach, muzyczce i lokalizacji. Chcesz wody to idziesz do toalety chlejesz ile wlezie. wino przynies w torbie moze nie zauwaza a jak chcesz za darmo druga porcje to zezryj niedokonczona sasiada. nos pieniadze w portfelu i od tego zacznij, dobrze ci radze.

      • 1 8

      • debil

        • 3 0

      • Ja do restauracji nie przychodzę ani sikac, ani ogladac widoczkow. Maja byc wygodne krzesla, dobry zapach jedzenia, i dobre jedzenie i obsluga kktóra nie ma wyrazu goo.na na twarzy

        • 1 0

    • Ja do restauracji zawsze zabieram swoja wode. Mowie, ze ma rozpuszczony lek i musze ją popijac z posiłkiem ,:)

      • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

25

września

27

września

Bakalie Jesienne Gdańsk, Plenum

Rozrywka

Przypadek Tomasza Komendy. Recenzja filmu "25 lat niewinności"
Recenzja filmu "25 lat niewinności"
Planszówki, konsole i Virtual Reality. Graj w gry w Trójmieście
Graj w gry w Trójmieście

Kultura

Interwencja strażaków w Teatrze Wybrzeże
Interwencja strażaków w Teatrze Wybrzeże
Luxtorpeda zagrała w Muzeum II Wojny Światowej
Luxtorpeda w Muzeum II Wojny Światowej