Wiadomości

Nowe lokale: śniadania, burgery po tajsku, krewetki i Teksas

W ramach cyklu "Nowe Lokale" odwiedziliśmy sześć restauracji. Dzisiaj, w większości prezentujemy dania mięsne, ale znajdą się również propozycje dla wegetarian oraz wegan.
W ramach cyklu "Nowe Lokale" odwiedziliśmy sześć restauracji. Dzisiaj, w większości prezentujemy dania mięsne, ale znajdą się również propozycje dla wegetarian oraz wegan. fot. Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl

W ramach naszego kulinarnego cyklu "Nowe lokale", odwiedziliśmy sześć nowych miejsc. Podczas podróży nie zabrakło pysznych śniadań, kuchni polskiej z nietypowym twistem, bułeczek bao buns, krewetek w tempurze, żeberek, podpłomyków oraz kuchni teksańsko-meksykańskiej. Będą też orzeźwiające lemoniady i koktajle, zarówno te za alkoholem, jak i bez.



Restauracje w Trójmieście


Spożywczy Food & Drinks - nietypowa polska kuchnia na Dolnym Mieście




Naszą podróż zaczynamy od lokalu, którego serce bije na Dolnym Mieście, po sąsiedzku z dobrze wam znanym Nie/Mięsnym. Spożywczy znajduje się w miejscu dawnego sklepu spożywczego z lat 70.Mapka Wnętrza nawiązują klimatem do historii, ale wprowadzono tu również akcenty modernistyczne.

Spożywczy to miejsce spotkań, działające od śniadania, aż po wieczornego drinka w towarzystwie tapasów. Można tu wpaść na lunch w cenie 23 zł. Zawsze inny, zawsze w tej samej cenie i zawsze w dwóch wersjach - mięsnej i wegetariańskiej. W menu znajdują się dania kuchni "polskiej", celowo w cudzysłowie, ponieważ jest to wariacja nie zawsze oczywista, nawiązująca do smaków naszego dzieciństwa z nietuzinkowym twistem. O kubki smakowe gości dba tutaj Adam Woźniak, znany m.in. z pracy dla restauracji Mercato w Hotelu Hilton.

Gdzie zjeść - wszystkie lokale w Trójmieście



Co zjemy w Spożywczym? Podczas naszych odwiedzin w opcji lunchowej za 23 zł była: zupa z pieczonego czosnku i ziemniaka oraz do wyboru - makaron ze szpinakiem i ricottą albo makaron ze szpinakiem i kurczakiem. Ponadto są śniadania, np.: polskie (gzik, pasta jajeczna, ser, wędlina, pomidor, ogórek, domowe masło i pieczywo) w cenie 26 zł oraz angielskie (jajko sadzone, frankfurterka, hash browns, fasolka, boczek, pomidorki, domowe masło i pieczywo) w cenie 28 zł. Są również śniadania dla wegetarian (24 zł) i wegan (16 zł) oraz klasyczna jajecznica na maśle (12 zł), omlet (18 zł) czy słodkie pancake's (14 zł). Na obiad możemy zjeść tutaj np. rosół z czterech mięs z domowym makaronem (15 zł) lub pomidorową (15 zł). Są również sałaty oraz przystawki: śledź z antonówki (26 zł), zimne nóżki (22 zł) czy guacamole z bobu (19 zł). W lokalu można napić się również czegoś mocniejszego - piwa z lokalnego browaru, wina lub drinka. W towarzystwie tapasów. Nad koktajlami pieczę trzyma Patryk Zmuda Trzebiatowski. Spożywczy będzie otwarty codziennie od godz. 9 do 21 w tygodniu oraz do późna w weekendy.

Tygle bistro & wine - spotkanie różnych kultur z dobrym winem lub koktajlem




Tym razem wędrujemy na Wyspę Spichrzów, gdzie mieści się lokal o nazwie TygleMapka. Jak Gdańsk jest tyglem kulturowym, tak odwiedzany przez nas lokal jest tyglem kulinarnym. Mimo różnorodności, która przejawia się w karcie, całość jest "doprawiona" przede wszystkim przez kuchnię polską. Lokal jest urządzony w stylu minimalistycznym. Dominują tu kolory ziemi, naturalne drewno, beton i czerń. Całość jest podkreślona ciepłym światłem.

1
miejsce: Restauracje
w rankingu Restauracje
Mystery Restaurant
Gdańsk, Antoniego Abrahama 15A
9.1/10
+ Oceń

Karta restauracji Tygle jest podzielona na trzy części - roślinną, rybną i mięsną. W każdej z nich znajdują się: przystawki, zupa, podpłomyki oraz danie główne. Przykładowo, w części roślinnej znajdziemy: spring rolls z młodymi warzywami i grzybami (18 zł), rosół grzybowy z pierożkami z ziemniakami, pieczarkami, liśćmi szpinaku i szczypiorkiem oraz warzywami julienne i oliwą truflową (19 zł) oraz pikantne casserole z fasoli z ziemniakami, szalotką, marynowanym seitanem, wegańskim serem i pestkami (31 zł). W części rybnej zamówimy m.in.: śledzia w chałce z majonezem rakowym (19 zł), gdańską zupę z bursztynem, rybami, szyjkami rakowymi, glonami morskimi i kawiorem (25 zł) czy smażoną rybę z kaszą bulgur gotowaną w bulionie z glonami (49 zł). W karcie mięsnej znajdziemy np.: metkę z majonezem z palonego pora i sałatką z fenkuła z jabłkiem (16 zł), rosół z perlicy z pierogami z marynowaną wieprzowiną, boczniakami i warzywami (18 zł), podpłomyk z szynką bursztynową, pomidorami, mozzarellą oraz dzikimi grzybami (25 zł) czy wolno pieczony mostek wołowy na puree ziemniaczanym z dodatkami (41 zł).

Warto dodać, że wszystkie składniki, na których pracuje szef kuchni z 26-letnim doświadczeniem Krzysztof Gradzewicz są sprowadzane albo z dobrych źródeł albo samodzielnie zbierane, jak grzyby czy zioła. W restauracji nie używa się półproduktów, wszystko tworzone jest od podstaw na miejscu.

Na osobną uwagę zasługuje karta koktajli, inspirowana dziewięcioma gdańskimi spichrzami. Ich nazwy pozostaną niezmienne, jak nazwy spichlerzy, ale zmieniać się będzie interpretacja. Możemy zatem spróbować jak smakuje: Czarny Krzyż, Madonna, Londyn, Szabla, Czerwone Serce, Rudy Lis, Pozłacane Jabłko czy Kopenhaga. Ceny koktajli oscylują w granicach od 22 zł do 36 zł. Na miejscu można również napić się dobrego wina, dobranego przez restauracyjnego sommeliera Michała Krypę.

Woosabi - miejska oaza z azjatyckimi burgerami i dobrymi drinkami



WoosabiMapka to przyjemna zielona oaza, relaksujący zakątek w centrum tętniącego życiem miasta. Idealny przystanek na burgera w bułce bao (robionej na parze) albo soczyście owocowy koktajl - z alkoholem lub bez. To miejsce przyjazne, odprężające, idealne na spotkania rodzinne lub w gronie znajomych. Plusem lokalu jest stworzenie przestrzeni, którą za pomocą dużych, szklanych drzwi ściennych można otworzyć na miasto, tworząc z nim wspólny organizm. W lokalu dominuje zieleń, a na tarasie stoi okazała palma. Część wyposażenia wnętrza oraz dekoracji została przywieziona z Indonezji, gdzie swoje serce zostawiła właścicielka - Diana Sadłowska.

I chociaż dla gdańszczan Woosabi jest nowością na rynku gastronomicznym, siostrzany lokal działa od lat w... Innsbrucku. Austriacy pokochali to miejsce. Ustawiają się tam kolejki chętnych, więc właściciele - Polka i Austriak postanowili otworzyć podobną restaurację najpierw we Wrocławiu, a teraz również w Gdańsku.

Co zjemy w Woosabi? Przede wszystkim Bao Buns, czyli azjatyckie burgery w puszystej bułce, robionej na parze. Bułeczki można zamówić z: wieprzowiną, kurczakiem, kaczką, szarpaną wieprzowiną, krewetką oraz tofu. Serwowane są w wersji po dwie albo po trzy sztuki. Ich cena, w zależności od pakietu oraz wypełnienia, waha się w granicach od 26 do 38 zł. Miłośnicy bułeczek bao mogą komponować własne sety, wybierając ulubione dodatki, takie jak: frytki z batatów, zupa miso czy kimchi. Wszystko robione samodzielnie. W menu znajdziemy również Woo Bowle, czyli eksplozje różnych smaków w jednej misce (32-42 zł) oraz azjatyckie desery, np. Mango Sticky Rice (20 zł) czy smażone bao z lodami (18 zł). Pieczę nad przygotowywaniem potraw w restauracji Woosabi trzyma Doncher Dmytro z Ukrainy.

Atutem lokalu jest karta koktajli, w której część pozycji można zamówić również w wersji bezalkoholowej. Można tu napić się np. koktajlu Woosabi (14 zł bez alkoholu/22 zł z alkoholem), gdzie dominuje sok z liczi, sok z limonki i woda kokosowa. W wersji procentowej do koktajlu dodana jest również wódka. Drugim, ciekawym koktajlem jest Mango Splash (16 zł bez alkoholu/25 zł z alkoholem) z sorbetem mango, sokiem z marakui, limonką, miętą i opcjonalnie z wódką.

Restauracja Progres - kuchnia międzynarodowa, inspirowana podróżami



Nazwa tego miejsca nie wzięła się znikąd. Właściciele, otwierając tę restaurację, przeszli ogromny progres. Przez wiele lat prowadzili lokal Family & Business Bistro przy ul. Do StudzienkiMapka we Wrzeszczu, który zamknęli na rzecz otwarcia nowej restauracji. Progres to niezobowiązujące miejsce, w którym można przyjść zarówno na lunch biznesowy, jak i na randkę.

W restauracji Progres spróbujemy kuchni międzynarodowej, podkręconej przez fantazję szefa kuchni Jordana Bacha. Inspiracje pochodzą natomiast z całego świata, dzięki zamiłowaniu do podróży właściciela restauracji Bartłomieja Sadowskiego. Warto podkreślić, że wszystkie receptury przygotowywane są w lokalu samodzielnie, od podstaw.

W restauracji Progres skosztujemy m.in. śledzia marynowanego z rabarbarem, ogórkiem małosolnym, maślanką, koperkiem i pumperniklem (16 zł), sałatki z kozim serem i szparagami (27 zł), hummusu z pikantną salsą kolendrową, nowalijkami i pitą (18 zł), śródziemnomorskiej zupy rybnej ze świeżymi pomidorami (20 zł), wolno pieczonych żeberek z domowym sosem BBQ, sałatką i frytkami (39 zł), schabowego z kością, młodą kapustą i ziemniakami (36 zł) czy domowego tagiatelle ze szparagami, jarmużem i orzechem laskowym (28 zł). Osobną pozycję w karcie zajmują duże kanapki, np. z kurczakiem Jerk (28 zł), szarpaną wołowiną (36 zł) czy marynowanymi warzywami (26 zł). Są również trzy pozycje z cyklu "Szef kuchni poleca", gdzie znajdziemy chłodnik litewski (14 zł), smażoną pizzę ze szparagami, orzechem laskowym, parmezanem, jajkiem i pomidorowym sosem (24 zł) oraz domowy sernik pieczony (14 zł). Bogata jest również karta napojów. Znajdziemy w niej: piwa, wina musujące, wina białe, różowe i czerwone oraz koktajle. W lokalu napijemy się m.in. drinków: Bahamamama (23 zł), Pina Colada (25 zł), Mojito (21 zł) czy Aperol Spritz (25 zł).

Istotną częścią restauracji jest przestronna sala okolicznościowa, którą można wynająć na różne uroczystości: wesela, chrzciny, komunie, biznesowe integracje czy rodzinne spotkania. Sala bankietowa pomieści do 180 gości przy miejscach siedzących i nawet do 300 osób na tzw. standing party. Salę można połączyć z restauracją lub oddzielić ją drzwiami, zapewniając sobie intymność. Przy sali okolicznościowej dostępny jest również taras.

Krewetka i kurczak - rodzinne bistro, którego historia zaczęła się od food truck'a



Najpierw była sprzedaż obwoźna, w niewielkim food truck'u z charakterystycznymi malunkami krewetki i kurczaka (można dostrzec inspirację bajką z lat 90. "Krowa i Kurczak"). Dzisiaj jest familijne bistro, niedaleko SKM Gdańsk-Żabianka przy wyjściu w stronę osiedlaMapka. Lokal znajduje się przy samym deptaku, na piętrze pasażu handlowego.

Krewetkę i Kurczaka prowadzi para młodych ludzi, którzy z gastronomią zdążyli się już dobrze zaprzyjaźnić. A ponieważ wyrośli na barobusie, filozofię jego działania postanowili przenieść do lokalu stacjonarnego. W Krewetce i Kurczaku jest więc bardzo rodzinnie, swobodnie i niezobowiązująco. W lokalu urządzono kącik do gier i zabaw dla dzieci i dorosłych - są rzutki, gry planszowe, zabawki dla dzieci oraz Play Station.

A teraz przejdźmy do najważniejszego, czyli jedzenia. Jak sama nazwa wskazuje, w bistro zjemy przede wszystkim krewetki. W różnych formach i przyrządzane na wiele sposobów. Miłośnicy tych owoców morza będą zachwyceni, a jeżeli ktoś nie jest do nich przekonany - istnieje duża szansa, że w tym miejscu znajdzie taką krewetkę, która sprosta jego oczekiwaniom. Ostatecznie, jeżeli krewetki nie są naszą bajką, zawsze możemy wybrać kurczaka albo danie z tofu.

Sztandarową pozycją lokalu jest Po-Boy, czyli danie związane z historią strajku robotniczego w Nowym Orleanie. Okoliczni restauratorzy, chcąc dodać sił strajkującym, częstowali ich bułkami, w których znajdowało się wszystko to, co mieli aktualnie w menu. W Krewetce i Kurczaku możemy zamówić taką Po-Boyę w wersji z krewetkami (22 zł) lub kurczakiem (18 zł), a także różnymi wariacjami na temat obu. Hitem są natomiast krewetki smażone w tempurze z wybranym sosem (8 szt./25 zł oraz 12 szt./33 zł). W lokalu zamówimy również wrapa z krewetkami lub kurczakiem w wersjach: hiszpańskiej (27 zł/23 zł), włoskiej (26 zł/22 zł) lub surferskiej (27 zł/23 zł) oraz makarony. Na mniejszy apetyt albo jako dodatek można zamówić również frytki (8 zł) ze smacznymi sosami do wyboru (3 zł).

Wszystko w menu jest stworzone od podstaw, a receptury zarówno na krewetki, jak i na sosy są wypracowane metodą prób i błędów przez samego właściciela. Wegetarianie również znajdą coś dla siebie. W lokalu jest też spory wybór piwa kraftowego.

TexMex - gdy Teksas spotyka się z Meksykiem w Sopocie



Wcześniej, w tym miejscuMapka znajdowała się restauracja Cesky Film, po której zostało jeszcze czeskie piwo i kilka nalewek. Właściciele się nie zmienili, ale po latach działania w czeskim filmie przyszedł czas na zmiany. Restauracja TexMex jest w Sopocie nowością, ale zdążyła już zdobyć uznanie na Malcie, gdzie działa od 25 lat. Trójmiejski TexMex jest siostrzanym lokalem, ale przystosowanym do polskich warunków. Szefem kuchni jest tutaj Marcin Krzesiński. To on odpowiada za autorskie spojrzenie na kuchnię amerykańską, którą udoskonala według autorskiej wizji.

TexMex to skrót od drogi kolejowej, łączącej Teksas z Meksykiem. Pozycje w karcie mocno korespondują z teksańsko-meksykańskimi smakami. W lokalu zjemy przede wszystkim mięso i w znacznej części jest to mięso wołowe, ale nie tylko. Wśród przystawek znajdziemy np. tatar meksykański, czyli tatar wołowy podawany z salsą valentino, ogórkiem marynowanym w tequili, piklowaną czerwoną cebulą, kolendrą, limonką oraz puree z habanero i mango (31 zł), nachos supreme, czyli obfita porcja nachosów, zapiekanych z serem, chili con carne, pastą z czarnej fasoli, guacamole, kwaśną śmietaną, sosem serowym, pico de gallo oraz marynowanym Jalapeño (39 zł, porcja dla 3-4 osób) oraz różne rodzaje tacos (19 zł - 26 zł/2 szt.). Ciekawą pozycją jest krem kukurydziany z chimichurri i orzeszkami ziemnymi, którego pikantny smak przełamany został wanilią (14 zł).

Kuchnia meksykańska w Trójmieście


Flagową pozycją są burgery z pieczonymi na miejscu bułkami maślanymi z sezamem. Wybór jest spory, ale naszą uwagę zwróciły zwłaszcza: Juicy Lucy z faszerowaną serem wołowiną, zawiniętą w bekon z konfiturą z ananasa, marynowanym jalapeno i mayo chipotle (36 zł) oraz Mexican Monster z podwójna porcją soczystej wołowiny, panierowanym serem, chorizo, guacamole, pico de gallo, nachos, sos red Mexican, salsą z kaktusa i ananasa i oblany serem (46 zł). Jest również wersja dla wegetarian z falafelem z fasoli (29 zł). Na pewno warto skusić się na Fajitas (33-43 zł w zależności od wybranego mięsa). W karcie znajdziemy również żeberka (46 zł) oraz steki wołowe (39-65 zł), które są w restauracji samodzielnie sezonowane. Jeżeli przyjdziemy ze znajomymi, możemy skusić się na Mięsną ucztę Tex Mex, gdzie dostaniemy na talerzu 1,2 kg różnych mięsnych specjałów (169 zł). Można tutaj zamówić również sałatki, makarony, drób oraz ryby i owoce morza.

Do TexMex można wpaść na orzeźwiającą lemoniadę oraz dobrego drinka. Za kompozycję dziewięciu koktajli dba szef baru Maciej Niewiński. Większość z nich bazuje na tequili oraz meksykańskiej wódce - Mezcal. Koktajle mocno korespondują z filozofią miejsca. Dla przykładu - Mezcal Margarita, zamiast klasycznej soli, na brzegach szkła jest udekorowana solą Maldon o charakterystycznym dla kuchni teksańskiej wędzonym smaku i zapachu.

Opinie (107) ponad 10 zablokowanych

  • Zalewany burger jest mega :) (3)

    Aż ślinka cieknie !

    • 18 58

    • tylko jak to jeść ? (1)

      może tego się nie je tylko ogląda i wącha ?

      • 27 3

      • Proste

        Dostajesz rękawiczki

        • 2 8

    • Równie dobrze można go zmiksować i wypic

      Na to samo wyjdzie

      • 24 5

  • Podziwiam, ze przedsiębiorcy decydują sie otwierać restauracje w dobie pandemi (7)

    • 71 18

    • (3)

      Racja
      Trup gęsto ściele się na ulicach.
      Taka zaraza

      • 22 5

      • Pandemia i Szumowiny ! (2)

        • 9 2

        • (1)

          Szum lasu raz!

          • 3 2

          • Kiełbasa z dymem na wodzie raz !

            • 0 0

    • To prawda ale decyzje zapadly wczesniej

      • 10 0

    • To po co chodzicie do lokali

      niedawno byliśmy w Orłowie to zapomnij że gdzieś usiądziesz przy kawie/piwie, postaliśmy więc pół godziny w kolejce po lody chociaż. Jest popyt to i ktoś chce na tym zarobić.

      • 3 0

    • Krewetki vege będą

      z soczewicy.

      • 2 0

  • (2)

    Od kiedy wracają Norwegowie czy Szwedzi? Ciekawe niektóre lokale. Apetyt po przeczytaniu... :)

    • 36 3

    • Lokal się utrzyma jak serwuje dobre jedzenie albo... Jest w dobrym miejscu np z fajnym widokiem a niekoniecznie super karmi. Tam zawsze ktoś przysiądzie.

      • 39 0

    • Oby nigdy
      Może wtedy oferty cenowo będą na naszą kieszeń

      • 12 2

  • Rok po otwarciu ... (3)

    Brakuje mi cyklu "rok po otwarciu"
    Ciekawe ile z tych nowych miejsc przeżyje do przyszłego sezonu i przetrwa zimę ?

    • 112 7

    • (1)

      mniej niz połowa.

      • 22 3

      • Ale co cię dziwi

        To normalny tryb. Knajpy się otwierają i zamykają, przetrwają najlepsze. I to bardzo dobra rzecz dla nas konsumentów

        • 1 1

    • Wcalenie takie nowe

      Szczerze dziwny artykuł , bo kilka z tych prezentowanych lokali wcale nie jest nowe i zdobyło już sporo stałych wielbicieli . Nowe może i są dla autora tekstu :p

      • 0 0

  • (1)

    Podziwiam za odwagę osoby inwestujące w gastronomię. Takiej rotacji nie ma chyba w żadnej innej branży. Lokale się szybko otwierają i jeszcze szybciej zamykają.

    • 66 3

    • Wystarczyłoby nie kombinować tylko zainwestować w sprawdzone przepisy na biznes.

      Ale każdy musi zrobić super-nową-trendy-restaurację.

      A chociażby w zachodnich dzielnicach Gdyni tak brakuje jakiejś dobrej chińszczyzny.

      • 15 0

  • Pierwsza knajpa i sniadanie kosztuje (8)

    Ponad 30zl z napojem. Serio? Śniadanie?

    • 95 16

    • Nie stać cię, nie wchodzisz. (4)

      Proste, jak konstrukcja cepa.

      • 26 52

      • jestes glupi wchodzisz i placisz

        • 25 11

      • Ale ez przesady z taką ceną..

        Złote jaja dają? :))))

        • 20 3

      • Dzięki, Roman.

        • 6 4

      • Klienci nie wchodzą, knajpa plajtuje.

        Klienci nie wchodzą, knajpa plajtuje w mniej, niż rok.

        Proste, jak konstrukcja cepa.

        • 26 2

    • Polecam zapoznać się z menu, zjadłem tam dzisiaj śniadanie za 11 pln i na pewno wrócę. :)

      • 6 1

    • Jak Pan z brodą gotuje to tyle kosztuje.

      • 26 0

    • A niby ile ma kosztować? W hotelach też kosztują 30-50 zł.

      • 0 3

  • Pomidorowa po 15

    Szacun. Dodalbym ze euro.

    • 71 5

  • (6)

    Krewetka i kurczak dalej nugetsy i krewetki w tempurze z paczki? Do tego mroźne frytki? Widziałem raz na food truckach ich dostawę towaru.

    • 62 3

    • w całej Europie we wszystkich sieciowych restauracjach jadą na gotowcach (2)

      w Polsce też, to bardzo dobrze, przynajmniej nie dostaniesz tasiemca.
      Miłego dnia ;)

      • 5 11

      • Bo taką mają widać filozofię...

        • 4 0

      • to we frytkach jest tasiemiec?

        • 7 2

    • Niestety tak.. fu

      • 5 1

    • (1)

      A co liczyłeś na krewetki z porannnego połowu z Bałtyku ? Haha

      • 13 2

      • AntyIdiota

        Kretynie chodziło o tempurę nie krewetki. Czytać umiesz?

        • 3 1

  • przecietny polak (7)

    ciekawe kogo stać na bywanie w takich miejscach? kryzys,pandemia i burger za 48 zł ? dotacje od państwa za postój ? zauważyłem że część restauracji podniosła ceny? ale na zawsze? czy do odrobienia strat? trochę to dziwne trochę straszne ,Gdańsk nie jest już dla mieszkańców a dla turystów .......

    • 67 24

    • Nie ma być dla przeciętnego

      Tylko dla nieco lepiej sytuowanego. Przeciętny ma pizzerię. Czy naprawdę musimy równać do jednej linii? Mnie nie stać na knajpy z gwiazdkami Michelin, ale nie narzekam i nie odbieram frajdy tym dzianym.

      • 30 11

    • spokojnie, te lokale są nastawione głównie na turystów. za rok, góra dwa już ich nie będzie.

      • 20 4

    • czy godzi sie sprzedawac mercedesy, jak obok Polak robi za 2 kola na miesiac?

      a widzisz, sa lokale jak samochody, na rozna kieszen. Mozesz sie najesc pizza z kielbasa, ja wole krewetki, kazdy sie naje i jest zadowolony. Ale nie oczekuj, ze wszystko bedzie pod twoje zdolnosci finansowe

      • 5 4

    • (1)

      Byłam w weekend w Woosabi z rodziną. Zostawiliśmy 200 zł za obiad z napojami. Czy to naprawdę tak dużo? Obiad wszystkim smakował, każdy wyszedł zadowolony. Na pewno tam wrócimy. Jestem mieszkanką Gdańska i choć nie zarabiam kokosów, to stać mnie na jedzenie na mieście. Ceny podnieśli, bo i vat się zmienia od 1 lipca i kryzys covidowy dotknął knajpy. Ludzi stać na "bywanie w takich miejscach". Wielu ludzi.

      • 3 3

      • Ich straty lepsze od moich

        W kryzysie jak to nazywasz "covidowym"
        Ceny powinny iść w dół, co widać na zachodzie.
        Ich strata jest lepsza

        • 0 0

    • mnie stac

      trzeba bylo sie uczyc to ciebie tez by bylo

      • 1 2

    • 48 zł powinieneś zarabiać w max pół godziny

      Jakbyś pokierował swoim życiem jak należy, a nie jarał fajeczki na garażach

      • 0 0

  • Burgery po tajsku..........

    .piekło się otwarło i ziemia wpadła ...........

    • 34 2

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

25

września

27

września

Bakalie Jesienne Gdańsk, Plenum

Rozrywka

Przypadek Tomasza Komendy. Recenzja filmu "25 lat niewinności"
Recenzja filmu "25 lat niewinności"
Największy salon Sinsay otwarto w Gdańsku
Największy salon Sinsay w Polsce

Kultura

Stąpając po gwiazdach - o muralach na chodniku przy Operze Leśnej
Stąpając po gwiazdach w Sopocie
Przeboje Dire Straits w Parku Kolibki
Wieczór przebojów Dire Straits