"To będzie nasz gwóźdź do trumny" - gastronomowie o remoncie Długiego Pobrzeża

Przedsiębiorcy nie mają wątpliwości, że remont nawierzchni Długiego Pobrzeża, choć konieczny, okaże się tragiczny w skutkach dla prowadzonych przez nich biznesów.
Przedsiębiorcy nie mają wątpliwości, że remont nawierzchni Długiego Pobrzeża, choć konieczny, okaże się tragiczny w skutkach dla prowadzonych przez nich biznesów. fot. Mateusz Słodkowski/Trojmiasto.pl

- To będzie gwóźdź do trumny naszych biznesów - zgodnie przyznają właściciele lokali znajdujących się przy przeznaczonej do remontu części Długiego PobrzeżaMapka. Co do tego, że remont ten jest konieczny, wątpliwości jednak nie mają. Podkreślają natomiast, że bez wsparcia miasta nie są w stanie w tym trudnym czasie konkurować ze znajdującą się po sąsiedzku Wyspą Spichrzów.



2
miejsce: Restauracje
w rankingu Restauracje
Canis Restaurant
Gdańsk, Ogarna 27
9.5/10
+ Oceń

Remont Długiego Pobrzeża to konieczność. Przedsiębiorcy, którzy prowadzą tam swoje biznesy, w szczególności o profilu gastronomicznym, mają jednak słuszne podstawy, aby sądzić, że ta inwestycja doprowadzi ich do bankructwa. Tym bardziej, że straty notują już od co najmniej trzech lat.

Najgorsze trzy lata dla przedsiębiorców przy Długim Pobrzeżu



Jak często zdarza ci się jadać na mieście?

co najmniej raz w tygodniu 18%
raz na dwa tygodnie 9%
raz na trzy tygodnie 4%
raz w miesiącu 13%
rzadziej niż raz w miesiącu 12%
robię to nieregularnie 20%
nie jadam na mieście 24%
zakończona Łącznie głosów: 1348
W maju 2019 roku zapadł się, najprawdopodobniej wskutek budowy kładki na Motławie, fragment Długiego Pobrzeża - zobacz nasz artykuł na ten temat.

- Prowadzę ten biznes od 29 lat i prawdę mówiąc, przez ostatnie trzy lata, było tylko gorzej i gorzej - mówi Jerzy Olszówka, właściciel restauracji Baryłka. - Najpierw ta dziura, potem przeszło rok pandemii, teraz remont, który stanie się naszym gwoździem do trumny. Jeśli druga strona, a więc Wyspa SpichrzówMapka, będzie normalnie funkcjonowała, to nikt przy zdrowych zmysłach nie przyjdzie do nas. Bo kto chciałby konsumować posiłek w pyle i harmidrze? Niemal na placu budowy? Trudne warunki mieliśmy już wtedy, kiedy obecna zabudowa na Wyspie Spichrzów powstawała, ale wówczas ludzie nie mieli alternatywy, więc nas odwiedzali. Teraz tego nie zrobią. Nie widzę dla nas żadnego ratunku.
- Prace remontowe na Długim Pobrzeżu utrudniają gościom dostęp do naszych biznesów i mieliśmy tego dowód podczas katastrofy budowlanej - dodaje właściciel innego lokalu znajdującego się przy Długim Pobrzeżu, który poprosił o anonimowość. - Niby wyznaczono przejście, ale spacerowicze, widząc przy Żurawiu czy Muzeum Morskim informacje o częściowym wyłączeniu drogi z ruchu, decydowali się mijać nas szerokim łukiem. Wydawało im się, że to ślepa ulica. Straciliśmy więc całkowicie "gościa z ulicy" i utrzymaliśmy się jedynie dzięki stałym bywalcom. Ponieśliśmy wówczas, w stosunku do analogicznego okresu w roku wcześniejszym, kolosalne straty finansowe.

Kiedy zapadł się fragment Długiego Pobrzeża, znajdujące się tam lokale odnotowały olbrzymie straty. Czy sytuacja się powtórzy podczas nadchodzącego remontu?


Wyspa Spichrzów przejmie klientów Długiego Pobrzeża?



Jerzy Olszówka podkreśla, że podczas wcześniejszych prac budowlanych sytuacja była dla gastronomów korzystniejsza, bo Wyspa Spichrzów dopiero powstawała. Teraz działa i to prężnie. Lokale tam funkcjonujące stanowią więc konkurencję, z którą ciężko rywalizować. Wyspa Spichrzów ma jeszcze tę przewagę, że właścicielom znajdujących się tam lokali - zdaniem konkurencji - wolno więcej, niż tym, którzy prowadzą swoje biznesy przy Długim Pobrzeżu.

- Mamy ogromne poczucie niesprawiedliwości - mówi Jerzy Olszówka. - Tam przedsiębiorcy są przez miasto wyraźnie faworyzowani. Jest tam przestronnie, wydano zgody na budowę szklanych oranżerii, które chronią przed wiatrem. Po naszej stronie, bez wiedzy i zgody konserwatora, nie wolno nawet ustawić parasola czy przywiesić dyplomu z certyfikatem. Tam teren jest prywatny i można wszystko. My zostaniemy z zamkniętą ulicą, pyłem i hałasem. Ciągiem, przez przynajmniej dwa lata, bo naszą propozycję prowadzenia prac etapami, odrzucono.
- Gdańsk podobno jest taki wyczulony na punkcie estetyzacji miasta, ale jak widać, działa ona jedynie wybiórczo, na niektórych obszarach Głównego Miasta. U nas tak, na Wyspie Spichrzów nie - dodaje bursztynnik Zbigniew Strzelczyk, prowadzący przy Długim Targu Pracownię i Galerię Styl. - Czy ten obszar nie podlega "estetyzacji"? Czujemy się przedsiębiorcami drugiej kategorii. Jesteśmy wystarczająco dobrzy, żeby odprowadzać podatki, ale nie do tego, żeby być przez miasto traktowani na równi z innymi. Chciałbym podkreślić, że nie przemawia przez nas zazdrość, a zwyczajne poczucie niesprawiedliwości. Chcemy równych szans.

Wyspa Spichrzów. Inwestycje mają być zakończone do 2023 roku



Gastronomowie obawiają się, że podczas remontu Długiego Pobrzeża klienci przeniosą się na Wyspę Spichrzów i już do nich nie wrócą.
Gastronomowie obawiają się, że podczas remontu Długiego Pobrzeża klienci przeniosą się na Wyspę Spichrzów i już do nich nie wrócą. fot. Mateusz Słodkowski/Trojmiasto.pl

Jakiej pomocy oczekują przedsiębiorcy?



Przedsiębiorcy, prowadzący swoje biznesy przy Długim Pobrzeżu, zdecydowali się założyć stowarzyszenie, aby rozmowy z miastem prowadzić silnym, ale jednym głosem.

- Jako że głos pojedynczych przedsiębiorców nie był dla miasta wystarczająco ważny, powołaliśmy stowarzyszenie. Jego głównym zadaniem będzie domaganie się właśnie tego równego traktowania. Jeśli chodzi o remont, to jeśli miasto nie pójdzie na ustępstwa, czeka nas upadłość. Nie widzę alternatywy - podsumowuje Zbigniew Strzelczyk.
O co zatem toczy się walka? Dwa główne postulaty to dofinansowanie wyrównujące poniesione straty oraz zawieszenie remontu w okresie letnim. Miasto jednak nie chce pójść na takie ustępstwa.

- Miasto postawiło na nas krzyżyk - mówi Jerzy Olszówka. - Kiedy skrzyknęliśmy się i zorganizowaliśmy spotkanie, nie potraktowano naszych uwag poważnie. O wypłacie odszkodowań nie było mowy. Jedną z propozycji było przeniesienie nas w miejsce, które wskażemy. Jak mamy się przenieść z biznesami, które przy Długim Pobrzeżu funkcjonują od kilkudziesięciu lat? To była propozycja niepoważna.

Za dwa lata nabrzeża Motławy będą jak nowe



Przedsiębiorcy podkreślają, że ogromne straty ponieśli też w wyniku pandemicznego zamknięcia ich biznesów. M.in. właśnie dlatego zwrócili się do miasta z prośbą o dofinansowanie, rekompensujące ewentualne straty, wynikające z remontu Długiego Pobrzeża.
Przedsiębiorcy podkreślają, że ogromne straty ponieśli też w wyniku pandemicznego zamknięcia ich biznesów. M.in. właśnie dlatego zwrócili się do miasta z prośbą o dofinansowanie, rekompensujące ewentualne straty, wynikające z remontu Długiego Pobrzeża. fot. EP
Przedsiębiorcy relacjonują, że tematu odszkodowań, obecny podczas spotkania prezydent Alan Aleksandrowicz, nie podjął w ogóle.

- Chcieliśmy wobec tego poznać szczegóły planowanego remontu, ale przedstawicielka Granarii - wykonawcy robót, nie była w stanie udzielić żadnej informacji - dodaje właściciel Baryłki. - Była totalnie nieprzygotowana. W spotkaniu uczestniczyli też przedstawiciele Gdańskiego Zarządu Dróg i Zieleni, ale oni również nie mieli nam nic konstruktywnego do przekazania. Jedynie informowali. O tym, że remont zacznie się w październiku, będzie odbywał się etapami i potrwa dwa lata. I że mamy szykować się na zamknięcie. Nic więcej.
- Remont trzeba przeprowadzić - co do tego nikt nie ma wątpliwości. Mieszkam przy Długim Pobrzeżu, prowadzę tu działalność i widzę, jak zły jest stan infrastruktury. Jestem jednak absolutnie pewien, że można to przeprowadzić z mniejszym bólem dla prowadzących działalność gospodarczą, np. pozwalając nam pracować w sezonie letnim. A tak będzie to niemożliwe. Kto broni inwestorom pracy na dwie zmiany? Może to jest rozwiązanie, które warto rozważyć, żeby przyspieszyć remont - mówi Zbigniew Strzelczyk.

Miasto Gdańsk odpowiada na pytania dotyczące remontu Długiego Pobrzeża


Jaki jest plan remontu?

Izabela Kozicka-Prus (referat prasowy): Długie Pobrzeże zostało odbudowane po II wojnie światowej. Po około 60 latach od tej inwestycji potrzebna jest jednak ponowna kompleksowa przebudowa całego odcinka, co zostało potwierdzone w odpowiednich analizach i badaniach. Tego wymaga bezpieczeństwo zarówno mieszkańców, ale także naszych gości - turystów, dla których spacer Długim Pobrzeżem jest obowiązkowym punktem wizyty w Gdańsku. Przygotowując remont musimy się kierować zarówno interesem mieszkańców, ale także lokalnych przedsiębiorców, w taki sposób, żeby zapewnić ciągłość funkcjonowania ich gastronomicznych (i nie tylko) biznesów. Prace na Długim Pobrzeżu będą zatem prowadzone w sposób kompleksowy, dwutorowo. Dyrekcja Rozbudowy Miasta Gdańska zajmuje się remontem od Mostu ZielonegoMapka do wysokości ul. StraganiarskiejMapka. Tu prace będą polegały na generalnym remoncie nabrzeża od strony Motławy, z budową ścian szczelnych do 10-14 m od strony rzeki. Natomiast do zadań Granarii w ramach realizacji projektu Partnerstwa Publiczno-Prywatnego, należy wymiana nawierzchni od Mostu ZielonegoMapka, aż do Targu RybnegoMapka. Aby ograniczyć czas realizacji obu tych przedsięwzięć zaplanowano ich równoległe wykonanie. Nie znamy jeszcze szczegółów dotyczących przebiegu remontu prowadzonego przez DRMG, ponieważ przetarg nie został jeszcze ogłoszony. Wynika to z tego, że projekt został zgłoszony do rządowego programu Polskiego Ładu. Zgodnie z regułami programu przekazaliśmy wszystkie niezbędne dane, mamy też gotowy projekt, a jednocześnie nie mogły być wszczęte procedury przetargowe - takie były wymogi. Czekamy na decyzję strony rządowej, jeśli nie zapadną do końca października ogłosimy przetarg samodzielnie.

Czy jest szansa na to, że w okresie letnim, o co zabiegają przedsiębiorcy, prace remontowe zostaną zawieszone?

Przede wszystkim musi nastąpić wybór wykonawcy do prac zaplanowanych przez miasto, inwestor prywatny w ramach PPP jest przygotowany do działań. Zależy nam na skoordynowaniu tych prac, aby całość działań przebiegła maksymalnie sprawnie. W miarę możliwości będziemy starali się prowadzić prace na Długim Pobrzeżu, tak aby negatywne oddziaływanie w sezonie letnim było ograniczone do niezbędnego minimum, co niestety może wydłużyć prace.

Czy jest szansa na przyspieszenie prac, żeby remont ukończono wcześniej, niż za dwa lata? Np. poprzez prowadzenie prac na dwie zmiany?

Zdajemy sobie sprawę, że miejsce, gdzie będzie przeprowadzany remont, jest wizytówką miasta, chętnie odwiedzaną przez wszystkich. Zależy nam, by remont został przeprowadzony sprawnie, szybko i porządnie. Niestety, nie wszystkie prace mogą być wykonywane w systemie dwuzmianowym, poza tym część z nich ze względu na hałas może być uciążliwa, szczególnie dla mieszkańców.

Czy miasto bierze pod uwagę wypłacenie rekompensaty tym, których biznesy ucierpią w czasie remontu?

Remont Długiego Pobrzeża jest konieczny i w tej kwestii chyba wszyscy się zgadzamy. Planując remont myślimy o przyszłości tego miejsca i wszystkich, którzy z niego korzystają, chcielibyśmy uniknąć wypadków, które mogłyby wymóc szybkie i niekoniecznie celowe decyzje i działania. Najważniejsza jest realizacja przemyślanej inwestycji od początku do końca, bez pochopnych działań, dlatego pochylamy się nad każdym problemem, nad każdą sugestią.

Wszystkich bezpośrednio zaangażowanych zaprosiliśmy na spotkanie w ostatnich dniach lipca. Poinformowaliśmy, jak wygląda sytuacja, jak planujemy przeprowadzić inwestycję oraz wypracować wspólne rozwiązania dla restauratorów oraz innych przedsiębiorców. Należy pamiętać, że w tym rejonie są również mieszkańcy. Dlatego też na spotkanie zaproszeni byli miejscy radni oraz menadżer Śródmieścia. Podczas spotkania padła propozycja, aby utworzyć grupę przedstawicielską, która reprezentować będzie interesy restauratorów i mieszkańców. Grupa ta została utworzona spośród przedsiębiorców reprezentujących różne formy działalności. Planowane są kolejne spotkania na koniec października/na początku listopada w zależności od dostępności zainteresowanych osób. Oczywiście jednym z najważniejszych poruszanych tematów będzie ochrona lokalnych biznesów.

Na zadane pytanie nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Opinie (242) ponad 10 zablokowanych

Wszystkie opinie

  • Mam rozwiązanie (5)

    obniżyć ceny i to znacznie żeby w tym trudnym okresie być konkurencyjnym cenowo. Może niełatwe do przełknięcia ale proste i pozwalające przetrwać.

    • 88 11

    • (2)

      To podatki ZUS oraz ceny artykułów do kotła trzeba im obniżyć , cudów nie ma

      • 4 19

      • proponuję tarczę 8.0!

        • 7 1

      • Nie, wystarczy w tym trudnym czasie zmniejszyc swoje zyski, a nawet wychodzic na zero.

        Remont sie skonczy, a oni przez kolejnych 60 lat beda korzystac z urokow okolicy. I jakos dziwnym trafem wowczas nie beda dokladac sie jakos szczegolnie do kasy miasta, tylko beda placic na identycznych zasadach co jakas pizzeria z Oruni, bez urazy dla Oruni.

        • 17 0

    • niektóre rzeczy w gastronomii są trudne do przełknięcia (1)

      to trudna branża

      • 4 4

      • zależy jakie kwalifikacje i smak ma kucharz

        • 3 1

  • Znowu mamy dokładać (6)

    Do restauratorów. To już jest bezczelność.

    • 125 8

    • (2)

      ty nie dokładaj

      • 3 24

      • (1)

        Nie mam zamiaru.

        • 14 0

        • to dobrze

          • 3 1

    • Niestety redystrybucja dzieli ludzi

      nie mówiąc już o tym, że budowanie czyjegoś zysku na kogoś stracie to podręcznikowy egoizm. Na same jakieś tarcze rząd się chwalił, że poszło w komin 200 mld - pod stołem pewnie jeszcze z połowa tego - kto teraz to rozliczy i osądzi, że to było po pierwsze potrzebne a po drugie - bez żadnych nadużyć, defraudacji itp?
      I tym się właśnie działalność gospodarcza od pracy na etacie, że (między innymi) wiąże się z wielokrotnie wyższym ryzykiem - jedyne co miasto powinno robić to informować o remontach z odpowiednim wyprzedzeniem tak, aby przedsiębiorcy zdążyli się dostosować.

      • 9 0

    • daj daj daj maj darling! (1)

      • 9 0

      • Metallica

        oł jeeee!

        • 3 0

  • Gastronauci z centrum często wspominaja o tym gwoździu do trumny.

    Ale jak sobie odbijają wszystkie zaległości w wakacje to jakoś tym się nie chwalą.

    • 116 2

  • bankrut się nie POdzieli. (5)

    • 16 31

    • (3)

      Rydzyk z Obajtkiem coś dorzuci!

      • 14 6

      • moze owsiak? (1)

        też ma fundację

        • 6 10

        • o , miło poczytać kogoś kto ma coś do powiedzenia -zuch!

          • 2 3

      • Złoty Sławek jedną nogę stołową opróżni,i dorzuci zegarek.

        • 4 2

    • Kacper swoje 20tys

      Może dołożyć co ukradł z urzędu oracy

      • 1 0

  • (6)

    Jedni upadną drudzy powstaną. Gastronomia w takim mieście jak Gdańsk nie lubi próżni.

    • 61 2

    • (3)

      Most Zielony wymaga nie tylko wymiany nawierzchni. Ta betonowa "balustrada" jest okropna.

      • 16 2

      • (2)

        oooo głos rozsądku. a skąd pieniądze na wymianę ?

        • 6 1

        • Z dotacji Ministerstwa Kultury

          • 0 0

        • Pieniądze by się znalazły, ale Igro Strzok by zablokował.

          • 0 0

    • (1)

      Pewnie , co tam niech upadną . To tak po ludzku, tak po chrześcijańsku no i tak po polsku

      • 0 1

      • gdzie w biblii jest o wspieraniu gastronomów?

        • 0 0

  • Niepoważna to była ich propozycja odszkodowań (2)

    • 94 3

    • (1)

      Sam leasing za 3 fury to 30.000, do tego pracownicy chcą minimalną na umowę. No te odszkodowania się po prostu należą!

      • 8 4

      • ale oni samolotów nie leasingują

        • 4 3

  • Jesteście nienormalni (12)

    Prowadzicie te biznesy kilkanaście lat, niektórzy nawet 29 (!) i nie potrafiliście przez ten czas uzbierać na kilkanaście miesięcy mniejszego (nie zerowego - po prostu mniejszego) ruchu? Nawet nie wiadomo, czy na pewno tak będzie czy klienci jednak "przeżyją" te niedogodności i dotrą do swoich ulubionych lokali (jeśli są naprawdę dobre, to ludzie dotrą). Najpierw rząd sypie tarczami, a teraz miasto? Prowadzę działalność gospodarczą i przez remont w centrum Gdańska codziennie traciłem kilkadziesiąt minut - też chcę rekompensatę!

    • 119 5

    • (5)

      Słusznie ale Wy którzy braliście świadomie kredyty hipoteczne na określonych warunkach na mieszkania które już wtedy nie było was stać pomstujecie teraz i żądacie żeby wam te spłaty obniżyć . Ale to jest ok bo wam się należy

      • 6 20

      • (1)

        witamy restauratora

        • 13 0

        • a merytorycznie ?

          • 0 0

      • Mam dziwne wrażenie że te dwie grupy ludzi się pokrywają...

        • 6 0

      • (1)

        Ale wiesz, pysiu, że pozwy frankowiczów nie dotyczą braku możliwości spłaty (od tego jest wniosek o upadłość konsumencką), tylko stosowania klauzul abuzywnych w umowach?

        • 0 0

        • a co nie wiedzieli co podpisywali? teraz się obudzili?

          • 1 1

    • (5)

      Problem w tym, że te lokale są zwyczajnie turystyczne i nie mają stałych klientów. Co pokazuje krótkowzroczność właścicieli.

      • 10 0

      • (4)

        A jaka jest długowzroczność ?

        • 1 7

        • sezonowa wycinka turystów (3)

          odpowiednia jakościowo i cenowo oferta dla lokalsów. Wie to każdy restuarator który przeżył choć jeden sezon. Tylko to wymaga większej pracy, oraz oczywiście lepszej obsługi, bo o ile turysta zje psa pomielonego z budą, podanego przez ledwo mówiący po polsku personel, to lokalsi którzy regularnie się stołują na mieście - mają nieco inne wymagania.

          • 10 0

          • (2)

            Dla "lokalsów ' były kiedys bary mleczne ale co sie z nimi stało ? U nas nie ma zwyczaju jadania "na mieście " przyzwyczajenia no i stan finansów nie pozwala na to . Zakładając ze obiad kosztowałby 25 zł ( nie wiem czy za tę kwotę da się w restauracji skalkulować obiad) to ta kwota X 4 osoby daje 100 zł X nat o powiedzmy 25 dni daje 2500 zł . I jeszcze jedno jak to zorganizować kiedy jeden z domowników wraca do domu o 13 inny o 15 a jeszcze inny o 18. Gotuje się więc w domu bo tu łatwiej pogodzić te sprawy.

            • 1 2

            • (1)

              nie przekładaj własnych ograniczeń na resztę świata.

              • 0 2

              • Poczytaj opinie , to są opinie tej reszty świata zawistnej zazdrosnej a dlaczego bo własnie mają tak jak opisałem nie stać ich to niech inni zbankrutują . To prawda , jadam na mieście rzadko bo mam czas na zrobienie obiadu i wolę moja kuchnię no i jest taniej ale jedno mnie z tymi co tu piszą dzieli - nie życzę nikomu bankructwa

                • 1 1

  • Po latach tłustych przychodzą chude (4)

    Na pomoc władz miasta, to bym nie liczył

    • 55 4

    • (1)

      Na parkingowego kacperka nieudacznika tez nie ma co liczyć.

      • 10 9

      • Wdowa powinna ruszyć walizeczki od dziadków co geld od bauera dostali.

        • 5 3

    • dulkiewicz woli wydac kasę na kartę lgbt od przedszkola i mieszkania dla imigrantów (1)

      • 7 5

      • o jest i Dulkiewicz .Zuch!

        • 2 1

  • (1)

    ja też jestem za a nawet przeciw remontom. trzeba zrobić ale nie róbcie

    • 29 1

    • to tak po polsku

      • 4 0

  • Kto mało wie, ten może uwierzyć w takie bajeczki jak dokładanie do interesu gastro w tym miejscu. (11)

    • 83 0

    • (7)

      Nie wiem jak nad Motławą, ale słyszałem, że w sezonie knajpy robią nawet po kilkaset koła utargu...

      • 25 2

      • (3)

        To że słyszałeś to jedno bo nie napisałeś gdzie to słyszałeś ale utarg to nie zysk ... to tak gdybyś nie wiedział . Jak zajmiesz się biznesem to zobaczysz ile z utargu to jest zysk

        • 6 13

        • 20% (1)

          • 9 0

          • Czyli przy utargu załóżmy 500tys 20 % to zostaje 100 tys za sezon( jakieś 7 miesięcy) . To tak wiele za pracę 24hna dobę ? No i jeszcze warunek jezeli jest 500 a nie 200 i jezeli jest to 20 a nie 12 %. Tak to jest jak ktoś potrafi liczyć tylko cudze pieniądze

            • 2 4

        • No nie zysk ok. Jednak z kilku miesięcy i obrotu rzędu np 600 tysięcy nie gadaj, że ze 150 tysięcy nie zostaje. Plus miesiące poza sezonem.

          • 8 0

      • Dobrze słyszałeś (2)

        Widełki są różne najprościej będzie uśrednić
        A w zasadzie podać minimum rentowności czyli Ok 100 tys
        Obrót wiec jest na poziomie 200-300 tys i to uwierzcie mi nie jest dużo w Gdyni takie obroty robią rest w centrum;) teraz zysk
        Czyli zakładamy ze lokal jest prowadzony dobrze mamy również widełki czyli 18-26 %
        Od 200 tys każdy chyba potrafi policzyć ze to tylko około 40 tys pln miesięcznie No to co to jest za zysk :D

        • 10 0

        • (1)

          dlaczego nie jesteś więc restauratorem skoro to taki miód?

          • 2 8

          • A Ty dlaczego jesteś skoro do tego dokładasz?

            • 4 0

    • Kilkadziesiąt tysięcy utargu dziennie w dobrym punkcie to norma.

      To daje kilka tysięcy zysku dziennie w sezonie. Szaraczki nie są w stanie sobie wyobrazić takich pieniędzy. Ale jak ma się 3 domy, 4 samochody i 2 kochanki, to potem im mało.

      • 7 0

    • Wystarczy spojrzeć jakie auta parkują od zaplecza... (1)

      • 7 0

      • Zazdrość

        Wcale rewelacji tam nie ma. Sprawdziłem

        • 1 1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

BUFET WŁOSKI Pasta e Vino
BUFET WŁOSKI Pasta e Vino
degustacja
g. 18:00 - 22:30
Sopot, Sheraton
Brunch z Merą
Brunch z Merą
degustacja
g. 13:00
Sopot, Sopot Marriott Resort & Spa
Muzyka na żywo
Muzyka na żywo
muzyka na żywo, degustacja
g. 18:30
Gdańsk, Oranżeria

Rozrywka

Kultura

Nowe Lokale

Wkrótce otwarcie