Wiadomości

stat

Wieczór walentynkowych słodkości w UMAM

Walentynki to niewątpliwie jeden z najsłodszych dni w roku. Dla tych, którym czwartkowego świętowania było mało, cukiernia UMAM przygotowała specjalny After Walentynkowy. Podczas spotkania podane zostały trzy desery, a Krzysztof Ilnicki zdradził gościom sekrety ich powstawania.



Walentynkowa uczta deserowa podzielona została na trzy części, odpowiadające uczuciom towarzyszącym miłosnym uniesieniom. Były to zauroczenie, fascynacja oraz pożądanie. Zanim jednak goście przystąpili do degustacji, powitało ich "miłosne czekadełko" w postaci lampki prosecco i makaroników o smaku porzeczkowym i rumowym.

Trójmiasto: degustacje i kolacje komentowane


- Jest mi niezmiernie miło, że jesteście tu dzisiaj. To spotkanie jest efektem pomysłu, który towarzyszył mi już od kilku lat. Swoją pracę zaczynałem jako cukiernik restauracyjny. Obecny koncept ciastkarski jest więc setki mil od pierwowzoru, jakim była restauracja i malutka sekcja cukiernicza, w której pracowałem po 16 godzin dziennie. Idea dzisiejszego spotkania zbudowana jest na tej przeszłości, sięgam w niej do korzeni. Spróbujemy dziś zupełnie klasycznych deserów, w których przemyciłem troszeczkę nowoczesności - powitał gości Krzysztof Ilnicki.
Jako pierwsza na stole pojawiła się tarta tartin z ciasta francuskiego z gruszką oraz lodami bourbon ze skórką pomarańczową. Warto zaznaczyć, że ciasto pieczone było w trakcie degustacji, po to, aby goście dostali je "prosto z pieca". Siła tego deseru tkwiła w prostocie - maślane ciasto francuskie, gruszka na maśle i lody. To połączenie broni się samo.

Pomiędzy poszczególnymi deserami, gościom serwowano też tzw. czekadełka, czyli drobne smakołyki, zapowiadające nadchodzące danie. Podanie sorbetu limoncello zaostrzyło gościom apetyt na kolejne danie, czyli asiette z marakui - deser lekki, orzeźwiający i najbardziej zaskakujący z całego zestawu. Marakuja połączona została z mango, pomarańczą oraz chrupiącą jogurtową bezą. Goście dostali też po kieliszku mocno schłodzonego wina porto.

Po egzotycznym deserze przyszła pora na finał wieczoru, czyli fondant czekoladowy. Zanim jednak pojawił się on na stołach, goście otrzymali po shocie z czekolady i bourbonu. Fondant to, jak zapowiedział Krzysztof Ilnicki - "klasyka klasyki". Ciepłe czekoladowe ciasto z płynącym środkiem składającym się z gorzkiej belgijskiej czekolady podane zostało z lekko kwaskowymi jogurtowymi lodami oraz kawą. Stanowiło ono idealne zwieńczenie tego wypełnionego słodkościami wieczoru.

Menu Walentynkowego Afteru było bardzo dobrze przemyślane. Smaki nie dublowały się, a każdy z deserów, choć nawiązywał do klasyki, oferował gościom zupełnie inne doznania smakowe. Domowy smak maślanego ciasta, egzotyczne i odświeżające assiete oraz czekoladowa rozpusta w postaci fondanta to zestaw, który nie mógł nie przypaść do gustu. Dobrze dobrane napoje, również podbijały doznania smakowe.


Za przygotowanie Walentynkowego Afteru odpowiadał Krzysztof Ilnicki wraz z czteroosobowym zespołem produkcyjnym, który na bieżąco przygotowywał i wypiekał wychodzące z kuchni słodkości. Tego dnia odbyły się aż dwie degustacje walentynkowych deserów - pierwsza o godz. 18:30, a druga o godz. 21. Każda kosztowała 109 zł za parę. Cukiernicy zapowiadają, że w tym roku planują zorganizować więcej podobnych spotkań.

Opinie (35) 1 zablokowana

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Rozrywka

Rekordowo długi Jarmark Bożonarodzeniowy i sześć koncertów sylwestrowych
Rekordowy Jarmark Bożonarodzeniowy
W sobotę zwiedzanie gdyńskiego dworca
W sobotę zwiedzanie gdyńskiego dworca

Kultura

Dzieła sztuki i wyroby lokalnych artystów. Gdzie je kupić?
Gdzie kupić prace lokalnych artystów?
Pomóż gdańskim carillonom dostać się na listę UNESCO
Carillony na liście UNESCO

Planuj z nami tydzień

Planszówki, Peja i inne koncerty. Planuj tydzień
Planszówki, Peja i koncerty. Planuj tydzień