Wiadomości

stat

Z miłości do herbaty. O pasji, która odmieniła życie

"Dla mnie herbata to nie tylko roślina czy napar, który wypijam po jej zaparzeniu. To pretekst, by się spotkać z ludźmi, zatrzymać na chwilę, oderwać od tego całego hałasu, który funduje nam obecny świat."
"Dla mnie herbata to nie tylko roślina czy napar, który wypijam po jej zaparzeniu. To pretekst, by się spotkać z ludźmi, zatrzymać na chwilę, oderwać od tego całego hałasu, który funduje nam obecny świat." Maciej Stafiej

- Herbata jest z pozoru niezbyt wymagająca: wrzuć saszetkę, zalej wrzątkiem i gotowe. Tak się ją pija w Polsce, choć ten trend powoli się zmienia, oczywiście na lepsze. Gdy ludzie z cynizmem pytają mnie, co mnie osobiście bawi, "No coś ty, herbatki pijesz?", odpowiadam, że warto zapytać miłośnika win, dlaczego nie pije "Cheatou de Jabol", a kawosza kawy rozpuszczalnej - o kulturze picia herbaty, podróży marzeń i herbacianych gustach Polaków rozmawiamy z Maciejem Stafiejem z Gdyni, pasjonatem tego naparu i autorem bloga kursnaherbate.pl.


Jaką herbatę pijesz na co dzień?

tanią, ekspresową herbatę w torebkach

24%

liściastą herbatę w torebkach

20%

dobrą liściastą herbatę, którą odpowiednio przygotowuję

46%

pijam tylko ziołowe herbatki i napary

7%

nie pijam herbaty w ogóle

3%
Alicja Olkowska: Zacznijmy od pytania, które jako pierwsze przychodzi mi na myśl: dlaczego akurat herbata?

Maciej Stafiej: Dla mnie herbata to nie tylko roślina czy napar, który wypijam po jej zaparzeniu. To pretekst, by się spotkać z ludźmi, zatrzymać na chwilę, oderwać od tego całego hałasu, który funduje nam obecny świat. Oczywiście, każdy znajdzie tysiąc innych powodów, dla których pije herbatę. Ja odkryłem w niej możliwość rozwoju na różnych płaszczyznach: poznaję kulturę Wschodu, uczę się rozpoznawania smaków i aromatów, a przy okazji staję się bardziej cierpliwy, przynajmniej się staram. Dzięki przygodzie z herbatą poczułem również chęć do odkrywania świata - stałem się bardziej ciekawy rejonów nieco odleglejszych od Europy. Wreszcie, herbata dała mi możliwość poznania wielu wspaniałych osób. Oczywiście zaczynając drogę herbacianą, nie byłem tego wszystkiego świadomy. Po prostu uznałem, że jest to coś ciekawego i warto się nad tym pochylić. No i tak pochylony stoję już ponad dwa lata.

Pamiętasz moment, kiedy poczułeś, że to coś więcej niż kubek z gorącym naparem?

Razem z kolegami, podczas studiów, robiliśmy pierwsze herbaciane zamówienie przez internet. Tak po prostu naszło nas, żeby spróbować czegoś nowego. Wcześniej nie wiedziałem, że produktów herbacianych jest tak dużo. Gdy przeglądaliśmy ofertę jednego ze sklepów internetowych mieliśmy duży problem, żeby cokolwiek wybrać. Trochę na oślep kupiliśmy to, na co było nas stać i czekaliśmy na paczkę. Podczas prób uświadomiłem sobie jak mało wiem o herbacie. Zacząłem więc szukać informacji na ten temat. Był to oczywiście początek, ponieważ takich olśnień doznaję cały czas. Wydaje mi się wtedy, że to właśnie jest "ten" moment, kiedy czuję, że jestem świadomym konsumentem. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, jak długa i fascynująca droga herbaciana przede mną. Aż zacieram ręce z ciekawości, co jeszcze mnie na niej spotka.

Miłość do herbaty zaprowadziła cię w dalekie rejony świata, m.in. na Sri Lankę. Jaka to była podróż i co ci dała?

To jest właśnie część tej drogi, o której wspominam we wcześniejszym pytaniu. W pewnym momencie mojego herbacianego rozwoju poczułem, że chciałbym pójść o krok dalej. Poznać miejsca i ludzi, którzy pracują na plantacjach, uprawiają tę roślinę, mają z nią kontakt każdego dnia. Uznałem, że przez tę bezpośredniość będę w stanie dowiedzieć się najwięcej. Tak też się stało. Zebrałem odpowiednią kwotę, wziąłem urlop od szkoły i pracy, i poleciałem w samotną podróż, 7500 kilometrów od domu. Oczywiście nie było to takie łatwe - najpierw trzeba było podjąć decyzję, później zaplanować podróż, wreszcie uzbierać pieniądze i dopiero wtedy polecieć. Wcześniej, przez prawie rok korespondowałem z profesorem, który według tego, co pisał, od 17 lat prowadził plantację herbaty na południu Sri Lanki. W momencie, gdy byłem w środku dżungli, jadąc tuk tukiem z kompletnie nieznanym mi człowiekiem, dotarło do mnie w co się pakuję. Dodam tylko, że o godz. 19 w tropikalnym lesie, Cejlon oświetla jedynie księżyc. Na szczęście człowiek, z którym kontaktowałem się, okazał się prawdziwym plantatorem - wtedy odetchnąłem.

Ten wyjazd dał mi wiele. Przede wszystkim poznałem swoje możliwości. To był test samodzielności, radzenia sobie w trudnych warunkach. Zresztą pierwsza w życiu tak daleka, samotna podróż - uczy, czy się tego chce, czy też nie. Dowiedziałem się również, że jestem w stanie realizować swoje marzenia i cele. Odwiedziłem plantacje herbaty i poznałem ludzi tam pracujących. Mogłem doświadczyć namacalnie tego, co wiele z nas widzi w przetworzonej już postaci. Widziałem krzewy, liście, korzenie, maszyny produkcyjne, spracowane kobiece dłonie, od lat zrywające herbatę, twarze ludzi, dla których praca na plantacji jest całym życiem.

Wreszcie, dzięki podróży na Sri Lankę, mogłem podzielić się tym, co widziałem. Na blogu, który prowadzę czy choćby na różnego rodzaju prelekcjach czy wykładach. Ostatnią i chyba najważniejszą rzeczą, którą odkryłem na Cejlonie, jest pewność, że droga, którą idę jest właściwa.

Parzenie herbaty to dla ciebie pewnego rodzaju rytuał? Jak na co dzień ją przygotowujesz?


Jest to pewien rytuał, choć nie jestem herbacianym purystą. Zdarza mi się pić herbatę ekspresową i wcale się tego nie wstydzę (śmiech). Zazwyczaj jednak parzę herbatę w stylu chińskim, zwanym "gong fu cha". Krótko mówiąc, ta forma przygotowywania herbaty różni się od parzenia herbaty w stylu zachodnim tym, że znaczną ilość herbaty zalewamy niewielką ilością wody. Taki susz parzymy krótko, jednak wiele razy. Dla przykładu, w Polsce, 2g herbaty, zalejemy 250 ml ciepłej bądź wrzącej wody, parząc ją nawet do kilku minut. W Chinach, 6-8g herbaty, zalejemy 150-200 ml ciepłej bądź wrzącej wody. Parzenie trwa wtedy dosłownie od kilku do kilkunastu sekund. Jednak powielane jest nawet do dziesięciu razy, przez co kolejne napary pozwalają nam wydobyć coś innego z zalanych wodą liści.

Oczywiście, powinien temu towarzyszyć pewien rytuał - używanie odpowiedniej ceramiki czy utensyliów herbacianych, jednak kiedy parzymy dla siebie, ostatecznie chodzi tylko o delektowanie się dobrą herbatą. Swój dzień zazwyczaj zaczynam herbatą czarną - choć zdarzają się dni, gdy sięgam po zieloną.

Czy Polacy potrafią pić herbatę? W sklepach wciąż sporo jest "herbat", które są cierpkim w smaku "odpadem" z produkcji liści. A my to pijemy i myślimy, że skoro w reklamie zachwalają produkt, to jest on dobry jakościowo...

Herbata jest z pozoru niezbyt wymagająca - wrzuć saszetkę, zalej wrzątkiem - i gotowe. Tak się ją pija w Polsce, choć ten trend powoli się zmienia, oczywiście na lepsze. Gdy ludzie z cynizmem pytają mnie, co mnie osobiście bawi, "No coś ty, herbatki pijesz?", odpowiadam, że warto zapytać miłośnika win, dlaczego nie pije Cheatou de Jabol, a kawosza - kawy rozpuszczalnej. Tak jest zresztą ze wszystkim, czym się ludzie pasjonują. Moim zdaniem spłycanie herbaty do "przepychacza" jedzenia jest po prostu ignorancją. Z drugiej jednak strony uważam, że każdy pije to, co lubi - i mnie osobiście nic do tego.

Reklama, o której wspominasz, jest jeszcze dla nas silnym bodźcem, choć na szczęście coraz mniej wiarygodnym. Cieszy mnie również to, że Polacy stają się coraz bardziej otwarci i świadomi. Mamy nieograniczony wręcz dostęp do wiedzy, z której potrafimy korzystać. Żyjemy inaczej niż 10 lat temu, bardziej dbamy o to, jak się odżywiamy, uprawiamy więcej sportu. Mam wrażenie, że mamy tendencję do zaniżania własnej wartości, jednak z ręką na sercu mogę powiedzieć, że nie mamy się czego wstydzić. Wręcz odwrotnie - w Polsce jest mnóstwo specjalistów herbacianych, którzy dzielą się swoją pasją.

Zachęcam wszystkich do odkrywania herbaty. Przy każdej nadarzającej się okazji, gdy pada pytanie: "Jaka jest dobra herbata? - mówię: "Taka, jaką lubisz". Jednak byśmy w Polsce mieli lepsze herbaty, musimy ją poznawać, uczyć się i zadawać sprzedawcom mądre pytania. To praca u podstaw, ale pomoże zrozumieć producentom, że nie damy już sobie więcej wcisnąć byle czego.

Dobra herbata to droga pasja?

Chyba jak wszystko, co robimy trochę bardziej serio. Na szczęście podstawowe naczynia do parzenia herbaty możemy kupić za niewielką cenę. Jeśli chodzi o samą herbatę - bywa różnie, gdyż cena nie jest gwarantem jakości. Niestety przestawienie się z kupowania 100 saszetek herbaty za 10 złotych, na wydawanie 15 złotych za 50 gramów produktu bywa ciężkie. Pytanie - czego od herbaty oczekujemy? Jeśli jedynie dodatku do posiłku - saszetki wydają się rozsądnym wyjściem. Jeśli zaś chcemy chcemy poczuć w naparze coś więcej - wybierzmy herbatę liściastą.
Zachęcam wszystkich do odkrywania herbaty. Przy każdej nadarzającej się okazji, gdy pada pytanie: "Jaka jest dobra herbata? - mówię: "Taka jaką lubisz".


Jeśli się nie mylę, najdroższą herbatę piłem w Krakowie. Za 100g suszu trzeba zapłacić 180 zł, co w porównaniu do niektórych Pu Erchów wydaje się wręcz śmieszną ceną - najlepsze z najlepszych można kupić od kilku tysięcy złotych w górę.

Jakie gatunki poleciłbyś laikowi, który chce nauczyć się pić prawdziwą herbatę?

Szczerze? Wszystkie herbaty liściaste są prawidłową odpowiedzią. Według mnie, pijąc różnorodne herbaty możemy zrozumieć czym ona jest. Dlatego nie ograniczałbym wyboru jedynie do jednego rodzaju. Każdy z nich ma w sobie coś wyjątkowego. Jeśli jednak miałbym polecić coś, co może zaciekawić, a nie zszokuje na początek - byłby to Tie Guan Jin - jeden z najpopularniejszych chińskich ulongów.

Jaki będzie twój następny "herbaciany" krok?

Przede wszystkim chcę nadal się rozwijać. Obecnie przygotowuję się do projektu, którego celem jest zwiększenie świadomości o herbacie w Polsce. Wraz z kolegą: Krzysztofem Grothem chcemy wyruszyć w podróż z Indii do Chin, odwiedzając miejsca i spotykając się z ludźmi związanymi z herbatą. Ma to być w pewnym sensie kontynuacja wyjazdu na Sri Lankę, jednak na dużo większą skalę. Planujemy jeszcze lepiej poznać kulturę picia herbaty, odwiedzając plantację, rozmawiając z plantatorami, pracownikami ogrodów herbacianych, osobami produkującymi ceramikę, a także zwykłymi ludźmi, dla których herbata jest częścią dnia codziennego.

Mając wsparcie podróżnika, który rowerem przejechał całą Europę, czuję, że ten projekt może się udać. Szczególnie, że w pojedynkę ciężko byłoby mi zrealizować wszystkie cele. A będzie tego naprawdę dużo. Zaczynając od materiałów wideo z podróży, filmów z plantacji, które będą opowieścią o produkcji herbaty, jej historii i kulturze, poprzez wywiady z ludźmi zajmującymi się uprawą i pracą na plantacjach, kończąc na wartościowych materiałach na temat herbaty udostępnionych na blogach.

Aktualnie poszukujemy partnerów chcących zaangażować się w te działania. Mamy już pierwszych zainteresowanych, jednak projekt wymaga znacznie więcej nakładów.

A kawa? Pijasz?

Oczywiście, że tak. Nie jest to zamiłowanie takie jak w przypadku herbaty, jednak mam w Gdyni nauczyciela, który sprawia, że staję się coraz mniejszym ignorantem w tej materii. Uważam też, że pijąc kawę, wbrew pozorom jeszcze lepiej poznaję herbatę. Uczę się bowiem nowych, często całkowicie odmiennych smaków, które zwiększają moją sensoryczną wrażliwość.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (50)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

06

lutego

Targi FOOD-to-GO Gdańsk, Amberexpo

17

lutego

Sopockie Wieczory Fado - Ru... Sopot, MCKA Zatoka Sztuki

18

lutego

Smakuj Trójmiasto Asian Edi... Gdańsk, Galeria Metropolia

Rozrywka

WOŚP w Trójmieście: imprezy i pokazy
Trójmiasto zagrało z WOŚP

Kultura

Studenci SWA śpiewają niegrzeczne piosenki Lao Che. O "Rzuciłem palenie... Kocham Cię..."
Studenci SWA śpiewają piosenki Lao Che
Bajka przeciwko koszmarom sennym. O "Krainie Śpiochów" Teatru Miniatura
O "Krainie Śpiochów" Teatru Miniatura

Nowe lokale

Po Drodze

Naleśnikarnie
Gdańsk
Obrońców Wybrzeża 17

Pomelo Bistro

Bary, bistro
Gdańsk
Ogarna 121/122

Strajk w Cockney

Puby
Gdańsk
Leona Miszewskiego 17 (wejście od ul.Grunwaldzkiej)

Planuj z nami tydzień