• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Jemy na mieście: Moja Gruzja na Zaspie karmi dobrze i tanio

Agnieszka Haponiuk
17 maja 2024, godz. 07:00 
Opinie (119)
W kolejnym odcinku cyklu "Jemy na mieście" odwiedziłam restaurację Moja Gruzja na Zaspie. W kolejnym odcinku cyklu "Jemy na mieście" odwiedziłam restaurację Moja Gruzja na Zaspie.

Kolejnym przystankiem na mojej kulinarnej trasie było rodzinne bistro Moja Gruzja na Zaspie, działające praktycznie w samym środku osiedla Młyniec przy ul. Pilotów 3/6Mapka. Jak oceniam tę wizytę wraz z moimi koleżankami, które mi towarzyszyły? W poprzednim odcinku cyklu "Jemy na mieście" pisałam o Garden Food&Cafe na Morenie. Za dwa tygodnie przeczytacie relację z wizyty w restauracji My Place w Gdyni (już tam byłam).





Czy lubisz kuchnię gruzińską?

Niejednokrotnie w moich recenzjach wspominałam, że kuchnia gruzińska jest jedną z ulubionych kuchni Polaków. Największą popularnością cieszą się gruzińskie chleby i chaczapuri w różnych wariantach. I wcale mnie to nie dziwi, bo kuchnia kaukaska jest zaliczana do najsmaczniejszych kuchni świata, jest też bardzo różnorodna, choć w Trójmieście głównie skupia się na klasykach z pieca gruzińskiego (zobacz też: piekarnie gruzińskie w Trójmieście).

Do Mojej Gruzji wpadłyśmy w sobotnie popołudnie. Lokal składa się z jednej niedużej sali podzielonej na dwie części. Wnętrze jest jasne, w kolorystyce przeważają biel i szarości. Jedna z szarych ścian ozdobiona jest glinianymi talerzami różnej wielkości. Stanowią charakterystyczny element kuchni gruzińskiej, w której wiele dań jest gotowanych lub zapiekanych w glinianych naczyniach. Natomiast druga ściana pokryta jest sentencjami zapisanymi gruzińskim alfabetem.

Ranking 2024: najlepsze restauracje w Trójmieście Ranking 2024: najlepsze restauracje w Trójmieście

Wnętrze prezentuje się bardzo schludnie. Urozmaicone jest także półkami z winami oraz roślinami. Na ścianach wiszą zdjęcia przedstawiające gruzińskie krajobrazy, a także reprodukcja obrazu ukazującego produkcję wina oraz kilka kolorowych kilimów z typowymi geometrycznymi wzorami. Dodatkowo, przy jednej ze ścian znajduje się podłużne siedzisko wykonane z palet.

  • Wnętrze restauracji Moja Gruzja na Zaspie.
  • Wnętrze restauracji Moja Gruzja na Zaspie.
  • Wnętrze restauracji Moja Gruzja na Zaspie.
  • Wnętrze restauracji Moja Gruzja na Zaspie.
  • Wnętrze restauracji Moja Gruzja na Zaspie.
  • Wnętrze restauracji Moja Gruzja na Zaspie.
  • Wnętrze restauracji Moja Gruzja na Zaspie.
  • Restauracja Moja Gruzja na Zaspie.
  • Wnętrze restauracji Moja Gruzja na Zaspie.
  • Wnętrze restauracji Moja Gruzja na Zaspie.
Menu jest bardzo krótkie i dzieli się na 5 kategorii: chleb, sery, zupa, sery, chinkali, napoje/wino. Znajdziemy w nim najpopularniejsze dania kuchni gruzińskiej.

Poniżej nasze zamówienie.

Z kategorii chleb:
  • Adżaruli Chaczapuri (duże 500 g) - placek drożdżowy wypiekany w piecu z gruzińskimi serami imeruli i sulguni oraz jajkiem (36 zł);
  • Lobiani (małe 270) - placek drożdżowy wypiekany w piecu z czarną fasolą z dodatkiem orzechów i gruzińskich przypraw (18 zł).


Z kategorii zupa (jedyna jaka była):
  • Charczo - gruzińska zupa gulaszowa (20 zł).


Z kategorii chinkali:
  • Chinkali z serem sulguni - 5 szt. 600 g (27 zł);
  • Chinkali z mięsem wołowo-wieprzowym - 5 szt. 650 g (25 zł).




Adżaruli należy do moich ulubionych rodzajów chaczapuri. To drożdżowy placek w kształcie łódki, wypełniony serami i jajkiem. W Moje Gruzji jajko było ledwo ścięte (w zasadzie ścina się dopiero po wymieszaniu z gorącymi serami, pozostawiając płynne żółtko, które nadaje aksamitności całej potrawie) i było doskonałe. Miało znakomicie wypieczone ciasto, puszyste z przypieczonymi, chrupiącymi rantami. Kremowy, przypominający podhalański bunc (bundz) - imeruli, wymieszany z podobnym do mozzarelli, ale słonawym sulguni nadawały potrawie wyrazistości i smaku.

Adżaruli Chaczapuri - placek drożdżowy wypiekany w piecu z gruzińskimi serami imeruli i sulguni oraz jajkiem. Adżaruli Chaczapuri - placek drożdżowy wypiekany w piecu z gruzińskimi serami imeruli i sulguni oraz jajkiem.
Lobiani swoją nazwę wzięło od gruzińskiego "lobio", co oznacza nic innego jak "fasola". Jest to placek drożdżowy nadziany farszem z czarnej fasoli. Smak lobiani w Mojej Gruzji był ciekawy. Fasola miała kremową konsystencję, była lekko doprawiona. Orzechy były mało wyczuwalne. Placek miał cienkie, przyjemnie chrupiące ciasto. To było smaczne danie, aczkolwiek nie tak mocno doprawione jakbym chciała, czyli więcej mocniejszych, gruzińskich aromatów.

  • Lobiani - placek drożdżowy wypiekany w piecu z czarną fasolą z dodatkiem orzechów i gruzińskich przypraw.
  • Lobiani - placek drożdżowy wypiekany w piecu z czarną fasolą z dodatkiem orzechów i gruzińskich przypraw.
Charczo zupełnie nie przypominało mi typowej gruzińskiej zupy gulaszowej. Spodziewałam się bardziej treściwej wersji: z warzywami, dużą ilością mięsa, sera i orzechów. Tymczasem zupa była lekka, rzadka, z nielicznymi kawałkami mięsa. Owszem, były one mięciutkie, a sam wywar był pełen aromatu gruzińskich przypraw, takich jak czosnek, kolendra, kminek czy papryka. Były to wyraziste, ciepłe nuty. Być może był to inny wariant charczo niż ten, który znałam dotychczas.

Charczo - gruzińska zupa gulaszowa. Charczo - gruzińska zupa gulaszowa.
Chinkali z serem sulguni okazały się być dość soczyste i mimo swojej łagodności bardzo mi zasmakowały. Ciasto było równie genialne, a ser sulguni konsystencją przypominał mozzarellę, lekko się ciągnął, ale był bardziej zdecydowany w smaku, delikatnie słony - w stylu fety. Świetna opcja dla wegetarian.

  • Chinkali z serem sulguni.
  • Chinkali z serem sulguni.
Chinkali z mięsem... któż ich nie zna. Te pierogi świecą triumfy niemal w każdej pierogarni, ale nie każdy potrafi zrobić je tak dobrze jak w Mojej Gruzji. Chinkali to spore sakiewki z genialnego, cienkiego, elastycznego i sprężystego ciasta. Wypełnione były świetnie doprawionym mięsem wołowo-wieprzowym i wypływającym ze środka, pysznym, esencjonalnym bulionem. Mięso było tym razem bardzo dobrze doprawione, wyraziste w smaku z orzeźwiającą nutą świeżej kolendry. Chociaż ja nie przepadam za kolendrą i raczej jej smak odczuwam jako mydlany, to jednak moje towarzyski były zachwycone jej aromatem.



  • Chinkali z mięsem wołowo-wieprzowym.
  • Chinkali z mięsem wołowo-wieprzowym.
Podsumowanie: w Mojej Gruzji zabrakło mi mocniejszych gruzińskich aromatów w lobiani czy charczo, ale to moja subiektywna opinia, gdyż dla koleżanek wszystko było dobrze doprawione. Na pewno na gromkie brawa zasługują Adżari i obie wersje chinkali. Były doskonałe. Moja Gruzja serwuje proste dania, ale dobrze przygotowane i co bardzo istotne w obecnych czasach, naprawdę w przystępnych cenach. Moim zdaniem zasługuje na mocną czwórkę z plusem. Jest dobrze.

O autorze

autor

Agnieszka Haponiuk - Długo była związana z trójmiejskimi mediami. Od kilku lat gotuje, stylizuje, fotografuje i pisze o jedzeniu. Uwielbia odtwarzać smaki z dalekich podróży, starych książek kucharskich oraz odwiedzanych restauracji. Prowadzi blog Smakiem na pokuszenie.

Miejsca

Opinie wybrane

Wszystkie opinie (119)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Bufet Włoski w Sheraton Sopot

240 zł
muzyka na żywo, degustacja

Aperitivo Sunday | Czyli 5 godzin hiszpańskiego, nielimitowanego bufetu na 33. piętrze!

199 zł
muzyka na żywo, degustacja

Warsztaty kulinarne dla dzieci

89 zł
degustacja, warsztaty

Najczęściej czytane