Wiadomości

Pozew gastronomów przeciwko Skarbowi Państwa. Trójmiasto sceptyczne

Restauratorzy zgodnie przyznają, że najlepsze rozwiązanie to umożliwienie im prowadzenia działalności. Niestety, przynajmniej do 7 kwietnia goście nie zasiądą przy stolikach.
Restauratorzy zgodnie przyznają, że najlepsze rozwiązanie to umożliwienie im prowadzenia działalności. Niestety, przynajmniej do 7 kwietnia goście nie zasiądą przy stolikach. fot. Edyta Steć/Trojmiasto.pl

31 marca Izba Gospodarcza Gastronomii Polskiej planuje złożyć pozew zbiorowy przeciwko Skarbowi Państwa, domagając się rekompensaty strat, jakie branża gastronomiczna poniosła w wyniku lockdownu. Do pozwu dołączyli także trójmiejscy restauratorzy, choć branżowej solidarności w tej akurat kwestii nie ma. Wielu właścicieli lokali gastronomicznych z Trójmiasta do kwestii złożenia pozwu podchodzi bowiem dość sceptycznie.



4
miejsce: Jedzenie na telefon
w rankingu Jedzenie na telefon
SurfBurger
Gdańsk, Trubadurów 2
8.3/10
+ Oceń


Czy po otwarciu restauracji zamierzasz bywać w nich tak często, jak przed zamknięciem?

nawet częściej, żeby nadrobić stracony czas 20%
tak, jak wcześniej - chcę wrócić do dawnego stylu życia 48%
z taką samą intensywnością zapewne nie, bo polubiłe(a)m gotowanie w domu i zamawianie na wynos 6%
nie, w ogóle tego nie planuję 12%
nie chodziłe(a)m do restauracji przed pandemią 14%
zakończona Łącznie głosów: 1516
Branża gastronomiczna od miesięcy walczy o przetrwanie. Kolejne obostrzenia sprawiają jednak, że nadzieja na utrzymanie biznesu powoli umiera.

- Jestem załamany, że znowu zamknęli hotele, bo to powoduje, że w mieście jest pusto. Nie ma turystów, którzy generują ruch. Był on niewielki, ale przynajmniej generował jakieś wpływy - mówi Bogdan Wasilewski, szef Mon Balzac. - Teraz znowu z naszych usług korzystają wyłącznie mieszkańcy, przez co obroty z "wynosu" spadły o 70 proc. Nie wyobrażam sobie, że majówkę będziemy mieli zamkniętą, bo takie posunięcie przyniesie wiele tragedii.

Izba Gospodarcza Gastronomii Polskiej pozywa Skarb Państwa



Wprowadzanie kolejnych obostrzeń doprowadziło restauratorów i gastronomów do ostateczności. Jedni zdecydowali się, mimo zakazów i konsekwencji będących wynikiem ich łamania, otworzyć swoje lokale. Inni, przede wszystkim ci, którzy zrzeszeni są w Izbie Gospodarczej Gastronomii Polskiej, postanowili walczyć na drodze formalnej i prawnej, przyłączając się do pozwu zbiorowego przeciwko Skarbowi Państwa. Na stronie internetowej IGGP zamieszczono apel do gastronomów z informacją, kto może przyłączyć się do pozwu:

Otwarte lokale w Trójmieście. Biznes ważniejszy od odpowiedzialności?



  • Jeśli i Twoja firma odnotowała spadek obrotów w stosunku do poprzednich lat z powodu ograniczenia działalności gastronomicznej zarówno na wiosnę, jak i na jesień 2020 r. oraz w 2021 r. i poniosłeś szkodę w wyniku działań rządu RP i Sejmu RP, zgłoś swój akces do pozwu zbiorowego.
  • Jeżeli Twoja firma uruchomiła nowy lokal w okresie od 1.11.2019 r. i nie może wykazać spadku obrotów wymaganych w ustawie Tarcza Branżowa 6.0 albo nie ma możliwości porównania spadku obrotów rok do roku, bo uruchomiła swoją działalność rok temu albo później i nie obejmuje jej pomoc z Tarczy Branżowej 6.0 ani nawet z Tarczy PFR 2.0, zgłoś swój akces do pozwu zbiorowego.
  • Jeżeli Twoja firma poniosła straty, utraciła przychody, utraciła inne korzyści z powodu ograniczenia działalności gastronomicznej i otrzymała pomoc rządową, a pomoc, którą otrzymała, była i jest niewystarczająca, też może przystąpić do pozwu zbiorowego.


Walka o rekompensatę dla młodych firm, którym nie przysługują "tarcze"



Ulotka zachęcająca do złożenia pozwu zbiorowego
Ulotka zachęcająca do złożenia pozwu zbiorowego mat. prasowe
Do tej pory do pozwu przystąpiło prawie 400 przedsiębiorców gastronomicznych z całej Polski. Są wśród nich nie tylko restauratorzy, ale też np. firmy zajmujące się organizacją eventów. Trójmiasto ma silną reprezentację - w pozwie zbiorowym biorą udział m.in. Food studio, Pieruniq sp. z o.o. (Ducha 66), Restaurator sp. z o.o. (Pierogarnia Stary Młyn), Restauracja Baryłka czy Eventic Gdynia. Członkami izby są też takie firmy, jak Makro czy Rational.

Jak zapowiadają zarządzający Izbą Gospodarczą Gastronomii Polskiej, Izba zamierza dbać o interesy nie tylko podmiotów prężnie działających od lat, ale też tych młodych, o znacznie krótszej historii, których programy pomocowe nie dotyczą. Są to w szczególności firmy, które nie mają właściwego kodu PKD lub te, które nie są w stanie wykazać spadku przychodów, bo na przykład działają na rynku zbyt krótko.

- Celem pozwu jest uzyskanie odszkodowań finansowych w szczególności dla przedsiębiorców wykluczonych i pominiętych w programach pomocowych przygotowanych przez rząd RP i jego przedstawiciela, czyli Polski Fundusz Rozwoju - tłumaczy Jacek Czauderna, właściciel restauracji White RabbitFahrenheit, prezes zarządu Izby Gospodarczej Gastronomii Polskiej. - Rząd RP nie może skazywać tysięcy przedsiębiorców na bankructwo, pomijając te firmy celowo i zasłaniając się dyrektywami unijnymi, nie realizując obietnic premiera i wicepremiera, że żaden przedsiębiorca w Polsce z branż zamkniętych nie zostanie bez pomocy. I nie można tutaj mylić pomocy w postaci 5 tys. zł dla firm, które ostatnie 5 miesięcy są albo całkowicie zamknięte, albo mają spadek przychodów powyżej 70 proc.! Nie nazywajmy jałmużny pomocą finansową. Często straty przeterminowanych produktów żywnościowych, spisywanych do utylizacji, przekraczają wielokrotnie kwotę jałmużny rządowej. A gdzie pracownicy tych pominiętych i wykluczonych branż, gdzie zobowiązania do ZUS, US i czynsze najmu za lokale czy powierzchnie w centrach handlowych?!

"W grupie siła"



Chętnych do wzięcia udziału w pozwie zbiorowym nie ma jeszcze aż tak wielu, jak spodziewała się IGGP, ale ich liczba sukcesywnie rośnie.

- Zainteresowanie nie jest tak duże, jakbyśmy sobie tego życzyli, ale też jeszcze nie zamknęliśmy przyjmowania zgłoszeń - termin upływa z ostatnim dniem marca - mówi Michał Strot, współtwórca oraz zarządzający browarem restauracyjnym Piwnica Rajców Gdańsk, członek rady Izby Gospodarczej Gastronomii Polskiej. - Nie jestem w stanie podać, jaki procent z tych blisko 400 przedsiębiorców, którzy biorą udział w złożeniu pozwu, przypada na Trójmiasto, ale coraz więcej osób rozumie, że w grupie siła. Część zdecydowała się na ten krok w imię integracji, żeby "utrzeć nosa" tym, którzy ciągle nam robią pod górkę. Inni dlatego, że rozumieją, że każde wsparcie się liczy, bo dzięki temu rośniemy w siłę i nasze szanse na powodzenie całej akcji rosną.
- Jesteśmy pełni obaw o naszą przyszłość. Tarcza kolejny raz nas ominęła, ponieważ dwukrotnie dopatrzono się błędów w składanych przez nas wnioskach. To główny powód, dla którego zdecydowaliśmy się przyłączyć do pozwu - mówi Daniel Matz z restauracji Ducha 66. - O pieniądzach, jakie mielibyśmy dostać w przypadku wygranej, w tej chwili nie myślę. Bardziej liczę chyba na to, że zostaniemy zauważeni i pozwoli nam się zarabiać pieniądze. Bo ja nie chcę niczego za darmo. Ciężkiej pracy się nie boję i sobie te pieniądze sam zarobię, tylko niech rząd da mi możliwość. Potrzebuję jasnego sygnału, kiedy możemy wznowić działalność. Na uruchomienie restauracji potrzebne są dwa tygodnie. Tyle mi zajmie powrót do dawnej struktury - ściągnięcie ludzi, ułożenie grafików, zamówienie towaru, uprzedzenie lokalnych dostawców. Rząd myśli, że w jednej chwili może nas zamknąć i tak samo, pstryknięciem palców, otworzyć. Tymczasem my zarówno na wygaszenie, jak i rozruch potrzebujemy czasu. Mam nadzieję, że ktoś to wreszcie zrozumie i da nam nie tylko ten czas, ale i możliwość zarabiania.
Zobacz też: Czekając na otwarcie ogródków gastronomicznych. Można już składać wnioski

Pandemiczne obostrzenia sprawiły, że z kulinarnej mapy Trójmiasta zniknęło wiele miejsc.  Po niektórych z nich nie został nawet ślad w postaci szyldów czy napisów na szybach.
Pandemiczne obostrzenia sprawiły, że z kulinarnej mapy Trójmiasta zniknęło wiele miejsc. Po niektórych z nich nie został nawet ślad w postaci szyldów czy napisów na szybach. fot. Piotr Hukało/Trojmiasto.pl

Trójmiasto pozostaje sceptyczne



Bogdan Wasilewski, szef restauracji Mon Balzac, do kwestii złożenia pozwu przeciwko Skarbowi Państwa podchodzi bardzo sceptycznie. Zwraca on uwagę na fakt, że podobne "pospolite ruszenia" były na przestrzeni ostatnich miesięcy planowane, jednak zapowiadanego poruszenia nie było. Tym razem może być podobnie.

- Ludzie są zdruzgotani, a to jest walka z państwem. Mało kto wierzy, że wygrana jest możliwa - podkreśla szef Mon Balzac. - Jeśli komuś się to uda, istnieje szansa, że za jego przykładem pójdzie grupa ludzi. Nie musi się tak jednak stać. Wystarczy wspomnieć akcję "OtwieraMY się", w której udział deklarowało wielu, a finalnie przyłączyli się nieliczni. Lokali, które się otworzyły, jest raptem kilka. Nie poszły za ich przykładem kolejne jednostki. Z pozwem może być podobnie.
Podobnego zdania jest gastronom Jakub Jasiński, właściciel takich lokali, jak Fidel, Wiśniewski, Mewa TowarzyskaKlub Tan.

- Tym, którzy zdecydowali się złożyć pozew, życzę powodzenia. Monitoruję ich działania i nie wykluczam, że kiedyś się przyłączę - mówi Jakub Jasiński. - W sytuacji, gdy pozew dotyczy uznania niekonstytucyjności działań rządu wobec podmiotów gastronomicznych i prawa do odszkodowania, a konstytucyjność tych przepisów ma ocenić, na wniosek premiera Morawieckiego, Trybunał Konstytucyjny, a nie sąd w trakcie procesu, to nie potrafię uwierzyć w to, że uda się wygrać taką sprawę. Nie widzę zatem sensu w wydawaniu ostatnich pieniędzy, których rezerwy powoli nam się kończą, na pozew. Chciałbym też podkreślić, że dotychczasowa pomoc rządu, przynajmniej w moim przypadku, pozwala mi jakoś przetrwać ten trudny czas. Solidaryzuję się natomiast z tymi podmiotami, które wsparcia nie otrzymały - dodaje Jakub Jasiński.
Zobacz też: Jedzenie na dowóz. Jak zmieniło się w trakcie pandemii?

Urszula Gala, właścicielka Trattorii La Cantina, zwraca natomiast uwagę na to, że potrzebne są działania, które przyniosą efekt natychmiastowy, a nie odroczony w czasie. Ona również do pozwu się nie przyłączy, starając się dostosować do trudnej rzeczywistości i przetrwać dzięki tarczy antykryzysowej.

- Ja jestem osobą, która nigdy nie załamuje się, tylko podnosi głowę i idzie do przodu. Zrobiliśmy więc wszystko, żeby nasza restauracja działała na tyle, na ile jest to możliwe - mówi Urszula Gala. - Oczywiście, korzystamy z finansowej pomocy, która przecież się nam należy. Dofinansowanie, jakie otrzymaliśmy, pozwoliło "załatać dziury". Rozumiem, że są ludzie, którzy znajdują się w dużo gorszej sytuacji niż my i takie inicjatywy jak Strajk Przedsiębiorców czy złożenie pozwu zbiorowego przeciwko Skarbowi Państwa wydają im się jedynym wyjściem. Ja jednak nie znajduję się w tak podbramkowej sytuacji i nawet jeśli nie jestem zwolenniczką naszego rządu i mam sprecyzowany pogląd na to, co się wokół nas dzieje, to muszę przyznać, że nasza branża nie została pozostawiona sama sobie - dodaje Urszula Gala.
Restauracja Radiostacja zniknęła z gastronomicznej mapy Trójmiasta.
Restauracja Radiostacja zniknęła z gastronomicznej mapy Trójmiasta. fot. Piotr Hukało / trojmiasto.pl

"Duży może więcej", czyli korzyści z dołączenia do IGGP



Izba Gospodarcza Gastronomii Polskiej została powołana latem ubiegłego roku. Działa na takich samych zasadach, jak inne izby gospodarcze - w zamian za wniesienie opłaty członkowskiej otrzymuje się wsparcie w wielu dziedzinach i na wielu płaszczyznach. Nie tylko w sprawach bezpośrednio związanych z pandemią. Płaci się też mniej za przystąpienie do pozwu zbiorowego przeciwko Skarbowi Państwa.

- Roczna składka członkowska wynosi 480 zł. Przystąpienie podmiotu do pozwu zbiorowego, jeśli jest on członkiem izby, to jedynie 646 zł brutto. Jeśli ktoś posiada więcej niż jeden lokal, opłata za każdy kolejny wynosi 120 zł. To znacznie taniej, niż gdybyśmy składali pozew indywidualnie. Proszę mieć na uwadze, że szykujemy się tu na walkę, która według nas będzie trwała co najmniej dwa lata. Koszty obsługi prawnej będą więc ogromne - tłumaczy Michał Strot. - Członkostwo gwarantuje też liczne profity, jak darmowa pomoc prawna czy księgowa. Obecnie naszym priorytetem jest złożenie pozwu, natomiast równolegle toczą się prace nad organizacją "życia codziennego".
W złożeniu pozwu zbiorowego mogą wziąć również udział podmioty niebędące członkami Izby Gospodarczej Gastronomii Polskiej. W ich przypadku opłata wynosi 2,5 tys. zł brutto. Jeśli ktoś się waha, ma czas na podjęcie decyzji do końca miesiąca. Wraz z ostatnim dniem marca mija ostateczny termin dołączenia do pozwu.

Opinie wybrane


wszystkie opinie (248)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze

więcej artykułów »

Rozrywka

Kultura

Kobiety jak landrynki. Recenzja książki "Mój ukochany wróg"
"Mój ukochany wróg" - kobiety i psychopaci