Wiadomości

stat

Jemy na mieście: Haos, czyli azjatycki tygiel w Gdyni

Wnętrze restauracji Haos w Gdyni.
Wnętrze restauracji Haos w Gdyni. fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl

Jemy na mieście to cykl artykułów, w których opisujemy trójmiejskie restauracje. Testowane dania zamawiamy na własny koszt i nie zapowiadamy naszej wizyty. Piszemy szczerze, lekko i unikając nadmiernej pretensjonalności. Dziś recenzujemy restaurację Haos w Gdyni. W poprzednim odcinku byliśmy w Gęsi i spółce w Sopocie, a za dwa tygodnie w środę ocenimy bistro Jak się masz? w Gdańsku - byliśmy już tam.



Haos to stosunkowo nowe miejsce w samym centrum Gdyni przy ul. Starowiejskiej 14 zobacz na mapie Gdyni z azjatycką kuchnią w stylu "street food", a ja zawitałam tam wraz z moją koleżanką w pewne niedzielne popołudnie.  

Od wejścia witają nas maneki-neko, czyli figurki kotka machającego łapką. Maneki-neko są bardzo popularne w krajach azjatyckich, szczególnie w Tajlandii, Chinach i Japonii. Chętnie stawia się je w sklepach, domach, restauracjach, by przyciągały dobrobyt i oddalały nieszczęścia. Niewątpliwie tej niedzieli maneki-neko zwabiły do Haosu mnóstwo gości, bo sala była wypełniona po brzegi.

W restauracji dominuje prostota: nie ma tu zbędnych ozdób i dodatków. Drewniane meble w pastelowych kolorach delikatnie nawiązują do azjatyckiego designu. Z sufitu zwisają kosze z zielonym bluszczem, co nadaje wnętrzu lekkości i sprawia wrażenie jakbyśmy siedzieli na zewnątrz. Na jednej ze ścian połyskują kolorowe neony. Nieco z boku umiejscowiony jest wspólny stół, tzw. common table, gdzie może zasiąść większa grupa gości. Ciekawym elementem wystroju jest ściana z zamontowanymi czerwonymi stołkami, które w razie potrzeby można zdjąć.

We wnętrzu jest bardzo gorąco, niczym w Tajlandii, a tę gorącą atmosferę potęguje czerwony bar i otwarta kuchnia, z której dociera do nas zapach smażonych potraw. Obsługa jest miła, kontaktowa i potrafi opowiedzieć co nieco o daniach z karty, która jest imponująca. Znajdziemy w niej dania tajskie, indyjskie, chińskie, a nawet japońskie - istna wariacja azjatyckich smaków.

Na początek zamawiamy to, co lubimy najbardziej:

- kimchi (6 zł) - przystawka, czyli tradycyjna koreańska kapusta z marchewką, imbirem, cebulą i pikantną pastą;
- tajską zupę tom yum kung z krewetkami (16 zł) - pikantny bulion z trawą cytrynową, galangalem, liściem cytrynowym i kolendrą.

Wiele kimchi w swoim życiu próbowałam, ale tak złej jak w Haosie dawno nie jadłam. Po prostu kapusta nie była dość mocno ukiszona i miałam wrażenie, jakby tuż przed podaniem kucharz wrzucił ją do marynaty. Zabrakło też typowej ostrości, a imbir był praktycznie niewyczuwalny. Byłam zawiedziona, bo kimchi to jedna z moich ulubionych azjatyckich przystawek.

Kimchi - tradycyjna koreańska kapusta z marchewką, imbirem, cebulą i pikantną pastą (przystawka).
Kimchi - tradycyjna koreańska kapusta z marchewką, imbirem, cebulą i pikantną pastą (przystawka). fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl
Tom yum, a właściwie tom yum kung (bo z krewetkami) jest dość dalekie od oryginału. Pomijam niewielką ilość krewetek, ale po pierwsze miała to być ostro-kwaśna zupa, a była mało pikantna i bez wyrazu. Po drugie zbyt wodnista, mało treściwa, za to z dużą ilością cebuli. Nie wyczułam trawy cytrynowej, galangu, ani nic, co charakteryzuje tę aromatyczną zupę, tak jakby podano mi wodę zabarwioną czerwonym curry. Mleka kokosowego też mi brakowało. Nad zupą tom yum warto popracować.

Tajska zupa tom yum kung z krewetkami - pikantny bulion z trawą cytrynową, galangalem, liściem cytrynowym i kolendrą.
Tajska zupa tom yum kung z krewetkami - pikantny bulion z trawą cytrynową, galangalem, liściem cytrynowym i kolendrą. fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl
Z dań głównych wybraliśmy:

- panang curry z wołowiną (26 zł) - curry z sosem orzechowym, cebulą, papryką i bazylią, podawane z ryżem jaśminowym;
- pad thai z krewetkami (27 zł) - smażony makaron ryżowy z jajkiem, kiełkami lucerny i klasycznym sosem tamaryndowym;
- ginger calamari spicy (24 zł) - smażone kalmary z imbirem, sosem ostrygowym i czarnym pieprzem, podawane z ryżem jaśminowym.

Panang curry z wołowiną uratował sytuację. Danie było delikatnie słodkie, kokosowe, z chrupiącymi warzywami, orzechową nutą oraz lekkim posmakiem trawy cytrynowej. Idealnie zbalansowane smaki. Z jaśminowym ryżem i cienkimi paskami wołowiny stanowi idealną kompozycję. Można jeść łyżkami i nie ma się dość. To danie okazało się być tym, czego szukałam w Haosie. Świetne.

Panang curry z wołowiną - curry z sosem orzechowym, cebulą, papryką i bazylią, podawane z ryżem jaśminowym.
Panang curry z wołowiną - curry z sosem orzechowym, cebulą, papryką i bazylią, podawane z ryżem jaśminowym. fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl
Pad thai z krewetkami to tajska klasyka, którą można zjeść na każdej ulicy w Tajlandii. Pad thai w Haosie jest dość smaczny i można się nim najeść (na talerzu znajduje się spora porcja), ale jednak nie doskonały. Potrawę zdominował kwaśny smak tamaryndowca, była też zbyt słodka. Nie wiem, gdzie się podział sos rybny i sos ostrygowy. Nawet po wymieszaniu płatków chilli i zgniecionych orzeszków całość była mało wyrazista. Nie mogę jednak powiedzieć, że było to złe danie, zwłaszcza że towarzyszącej mi koleżance bardzo smakowało.

Pad thai z krewetkami - smażony makaron ryżowy z jajkiem, kiełkami lucerny i klasycznym sosem tamaryndowym.
Pad thai z krewetkami - smażony makaron ryżowy z jajkiem, kiełkami lucerny i klasycznym sosem tamaryndowym. fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl
Ginger calamari spicy to spore kawałki doskonale miękkiego kalmara w towarzystwie chrupiących warzyw. Byłoby to danie idealne, gdyby... no właśnie, imbiru było zdecydowanie za mało, a z kolei sosu ostrygowego za dużo, przez co było tak słone, że nawet z ryżem nie udało się zniwelować słonego posmaku. Szkoda, bo poza tym sosem, mogłaby być to bardzo dobra potrawa. Szacunek należy się za te mięciutkie kalmary, ponieważ ta sztuka udaje się niewielu kucharzom.

Ginger calamari spicy - smażone kalmary z imbirem, sosem ostrygowym i czarnym pieprzem, podawane z ryżem jaśminowym.
Ginger calamari spicy - smażone kalmary z imbirem, sosem ostrygowym i czarnym pieprzem, podawane z ryżem jaśminowym. fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl
W Haosie jest chaotycznie, gwarno oraz parno, prawie jak na azjatyckiej ulicy. Jeśli szukają państwo spokojnego posiłku przy białym obrusie, to proszę zmienić kierunek swej kulinarnej podróży. Jeżeli ktoś chciałby liznąć nieco kuchni azjatyckiej, a nie zna jej za dobrze, to śmiało może ruszyć do Haosu, ale znawców i wielbicieli pikantnych, aromatycznych smaków Azji ta kuchnia może w pełni nie zadowolić.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (100)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.

Nowe lokale

Chleb i Wino

Restauracje
Gdańsk
Stągiewna

Ryż

Restauracje
Gdańsk
Stary Rynek Oliwski 2

Zaufajni

Restauracje
Gdańsk
gen. Emila Augusta Fieldorfa 2

Najświeższe oceny + dodaj ocenę

Fukafe 3.2

Kawiarnie i herbaciarnie
35 minut czekaliśmy na kawę i ciastko. Tylko dwa stoliki zajęte więc właściwie pusto. Ceny też nie najniższe, a biorą... więcej

Mandaryn pokaż na mapie 5.0

Restauracje
Po przeczytaniu negatywnych ocen zastanawialiśmy się z żoną czy warto iść. Bardzo pozytywnie zaskoczyla nas ta restau... więcej

Da Grasso 2.3

Pizzerie
Bardzo nie polecam. Wlaśnie odesłałam dostawce z pizzą do lokalu (Gdańsk Piastowska) bo Pani przyjmująca zamówienie j... więcej

Gvara pokaż na mapie 5.7

Restauracje
Obsługa bardzo miła, znająca menu i co ważniejsze alergeny. Karta może i nie posiada wielu dań ale chyba świadczy o ... więcej