Wiadomości

Jedzenie do domu: testujemy kuchnię azjatycką

Tym razem zamówiłam do domu dania z czterech trójmiejskich restauracji serwujących kuchnię azjatycką. Na zdjęciu: Bun Nam Bo z Good Morning Vietnam w Gdyni.
Tym razem zamówiłam do domu dania z czterech trójmiejskich restauracji serwujących kuchnię azjatycką. Na zdjęciu: Bun Nam Bo z Good Morning Vietnam w Gdyni. fot. Agnieszka Haponiuk/Trojmiasto.pl

Co drugą środę publikowaliśmy teksty w ramach cyklu "Jemy na mieście". W związku z sytuacją zmieniliśmy formułę i recenzujemy dania, które zamówiliśmy na wynos (do cyklu "Jemy na mieście" wrócimy wkrótce). Postanowiliśmy sprawdzić, co obecnie zamówimy w trójmiejskich restauracjach i za ile - tym razem bierzemy na widelec lokale serwujące dania kuchni azjatyckiej. Poniżej test czterech lokali: restauracji Moon, Phuket Sopot, Good Morning Vietnam i Indian Curry Gdańsk. Ocenialiśmy już pizze, burgery, obiady, zestawy sushi, makarony, pierogi, dania w słoikach oraz hot dogi z dowozem do domu.



Jedzenie na telefon w Trójmieście


Moja ulubiona kuchnia azjatycka to:

chińska 19%
japońska 10%
indyjska 12%
tajska 35%
wietnamska 11%
koreańska 4%
inna 9%
zakończona Łącznie głosów: 877
Z niecierpliwością czekam na poluzowanie obostrzeń dla gastronomii, bo jeszcze chwila i spora część moich ulubionych lokali zamknie się na zawsze. Jeśli tylko mogę, zamawiam jedzenie z dowozem do domu albo na wynos, żeby chociaż w ten sposób wspomóc trójmiejską gastronomię.

Tym razem, wzorem bohaterów amerykańskich seriali, zamawiałam przez kilka dni dania kuchni azjatyckiej. Tak jak w przypadku poprzednich recenzji wybrałam cztery lokale, wśród których znalazły się: Restauracja Moon z kuchnią chińską, Phuket Sopot serwująca tajski street food, Good Morning Vietnam z kuchnią wietnamską i Indian Curry Gdańsk, która przygotowuje dania kuchni indyjskiej. W każdym z wymienionych lokali zamówiłam po dwa dania - zupę lub przystawkę oraz danie główne.

Restauracja Moon



Z MoonMapka zamówiłam i odbierałam dania bezpośrednio z restauracji. Warto zaznaczyć, że Moon jest najstarszą, bo działającą nieprzerwanie od 24 lat, restauracją chińską w Gdyni, a może i w całym Trójmieście.

W Moon z bardzo długiej karty wybrałam:

- bulion pikantno-kwaśny po pekińsku (18 zł);
- żeberka "Cing-Tu" (38 zł).

Bulion był zawiesisty za sprawą skrobi, co akurat w kuchni chińskiej nie dziwi. Mimo że zupa nie wyglądała apetycznie, smakowała dostatecznie dobrze - była delikatnie kwaśna i równie delikatnie pikantna, z mnóstwem dodatków, takich jak np. kiełki fasoli oraz spora ilość roztrzepanego jajka. Takiej zupy nie powstydziłby się dobry chiński bar, ale od restauracji oczekuję nieco więcej, jeśli chodzi o smak.

Bulion pikantno-kwaśny po pekińsku z restauracji Moon.
Bulion pikantno-kwaśny po pekińsku z restauracji Moon. fot. Agnieszka Haponiuk/Trojmiasto.pl
Żeberka za to były genialne. Miękkie, rozpadające się mięso w wyrazistym, bogatym w smaku i przyjemnie słodkim sosie z bardzo subtelną anyżową nutą. To świetne, sycące i bardzo esencjonalne danie.

Za żeberka restauracji Moon należą się duże brawa, ale daję też minusa za płatny ryż (5 zł/porcja), który powinien być standardowym dodatkiem do dania głównego.

Żeberka "Cing-Tu" od restauracji Moon.
Żeberka "Cing-Tu" od restauracji Moon. fot. Agnieszka Haponiuk/Trojmiasto.pl

Phuket - Thai Food & Bar Sopot



Z PhuketMapka (dawniej Bangkok) zamówiłam za pomocą jednej z popularnych aplikacji. Koszt dostawy z Sopotu do Oliwy wyniósł 9 zł. Na zamówienie czekałam bardzo długo, bo ponad 1,5 godziny. Zamówiłam:

- zupę wonton (21 zł);
- chrupiącego kurczaka z curry (35 zł).

Zupa z pierożkami wonton była delikatna, aromatyczna, z chrupiącymi warzywami. W pierwszej chwili wydawała się łagodna, ale po chwili miło szczypała w język. Całość nabrała wyrazistości w połączeniu z pierożkami, które miały nad wyraz delikatne ciasto wypełnione dobrze doprawionym mięsnym farszem.

Zupa z pierożkami wonton od restauracji Phuket.
Zupa z pierożkami wonton od restauracji Phuket. fot. Agnieszka Haponiuk/Trojmiasto.pl
Chrupiący kurczak w łagodnym żółtym curry był równie smaczny: chrupiący z zewnątrz, poprawny w środku, jednak nie tak soczysty, jakbym oczekiwała. Najlepszy był sos curry - pełen chrupiących warzyw, o słodko-kokosowym posmaku. Smak ten nie był jednak oczywisty, składał się z kilku warstw - słodkiej, kokosowej, lekko pikantnej, a z czasem można było wyczuć także łagodniejsze nuty cytrusowe z przewagą kokosa. To było curry z głębią smaku.

W daniach Phuket naprawdę czuć było wielowymiarowość kuchni tajskiej, ale również tutaj należy się mały minus za płatny ryż (5 zł), którego koniec końców nie zamówiłam.

Indian Curry Gdańsk



Z Indian CurryMapka również zamówiłam przez aplikację. Dowóz do Oliwy kosztował 6 zł, a na zamówienie czekałam niecałą godzinę.

Z bogatej oferty wybrałam klasyczne dania:

- chlebek Naan paneer z chili (14 zł);
- Mutton Muglai (40 zł).

Chlebek Naan, czyli placek pszenny zwyczajowo wypiekany w piecu tandoor, spełnił moje oczekiwania. Przyjechał ciepły i chrupiący. Był świetny, ostry "jak diabli", ale na szczęście delikatny ser paneer tę ostrość łagodził.

Chlebek Naan paneer z chili od Indian Curry z Gdańska.
Chlebek Naan paneer z chili od Indian Curry z Gdańska. fot. Agnieszka Haponiuk/Trojmiasto.pl
Mutton Muglai to kawałki jagnięciny z delikatnymi przyprawami, migdałami, orzechami nerkowca i łagodnym sosem. Danie było naprawdę solidne i można się nim było najeść do syta. Bardzo dobra, krucha i smaczna jagnięcina została zanurzona w aromatycznym, gęstym maślano-jogurtowym sosie z chrupiącymi orzechami nerkowca. Pomimo tych wszystkich przypraw smak jagnięciny pozostał wyczuwalny. Dodatkiem do mięsa była spora porcja ryżu, więc tym daniem śmiało mogą się posilić nawet dwie osoby.

Indian Curry serwuje klasycznie indyjskie jedzenie - pyszne i aromatyczne.

Mutton Muglai, czyli kawałki jagnięciny w łagodnym sosie z ryżem od Indian Curry z Gdańska.
Mutton Muglai, czyli kawałki jagnięciny w łagodnym sosie z ryżem od Indian Curry z Gdańska. fot. Agnieszka Haponiuk/Trojmiasto.pl

Good Morning Vietnam



Jestem wielbicielką pho, dlatego z Good Morning VietnamMapka bez większego namysłu zamówiłam:

- Hanoi Pho z wołowiną (16 zł);
- Bun Nam Bo, czyli grillowane szaszłyki wołowo-wieprzowe, doprawione czosnkiem, trawą cytrynową, ziołami, podawane z makaronem ryżowym Bun, sałatką, świeżymi ziołami i tradycyjnym sosem południowo-wietnamskim (36 zł).

Zamówienie złożyłam bezpośrednio w restauracji. Dowóz na Witomino kosztował mnie 8 zł, a czas oczekiwania nie przekroczył 50 minut.

1
miejsce: Restauracje
w rankingu Restauracje
Restauracja Fino
Gdańsk, Grząska 1
9.2/10
+ Oceń

Zupa Pho to flagowe danie kuchni wietnamskiej, które można jeść o każdej porze dnia. Hanoi Pho z Good Morning Vietnam smakowało jak należy. Wywar był esencjonalny, mięsny i idealnie doprawiony korzennymi przyprawami, z charakterystyczną nutą anyżu. Do tego podany został makaron ryżowy i cienkie plastry gotowanej wołowiny. W oddzielnym pojemniczku dołączono sok z limonki, plasterki chili i marynowanego czosnku. Wymienione dodatki dopełniły smaku, dodając ostrości i kwaśności. To była bardzo udana zupa pho.

Bun Nam Bo to bardzo chrupiąca i aromatyczna kompozycja. Genialna w swoje prostocie. To soczyste, apetyczne i delikatnie doprawione - tak, żeby nie zabić smaku mięsa - szaszłyki wieprzowo-wołowe. Tutaj podane zostały w formie kotlecików. Cienko pokrojone, chrupiące warzywa, kiełki fasoli, sałata, mięta i ananas dodały daniu lekkości i świeżości. Delikatny sos ze słodkimi i cytrusowymi nutami podbił smak mięsa oraz cieniutkiego, aksamitnego makaronu ryżowego. Naprawdę świetne danie, które w Wietnamie podawane jest jako sałatka.

Jedzenie z Good Morning Vientam było naprawdę niezłe i chyba zostanie moim ulubionym, bo jestem wielką fanką kuchni wietnamskiej.

Bun Nam Bo, czyli grillowane szaszłyki wołowo-wieprzowe z makaronem ryżowym, warzywami i sosem z Good Morning Vietnam w Gdyni.
Bun Nam Bo, czyli grillowane szaszłyki wołowo-wieprzowe z makaronem ryżowym, warzywami i sosem z Good Morning Vietnam w Gdyni. fot. Agnieszka Haponiuk/Trojmiasto.pl
Reasumując: zamówione dania nie były typową "chińszczyzną", którą zamawiają bohaterowie amerykańskich filmów, ale kuchnią azjatycką w wydaniu bardziej europejskim i restauracyjnym niż street foodowym. Śmiało mogę napisać, że każda z wymienionych restauracji serwuje dania bez zarzutu, w solidnych porcjach i o bardzo różnorodnych smakach.

Mogłabym się tu i ówdzie przyczepić do małych niedociągnięć, ale prawda jest taka, że dania te o niebo lepiej smakują na miejscu w lokalu niż na wynos w jednorazowych opakowaniach, a jeszcze lepiej w Chinach, Wietnamie, Indiach czy Tajlandii. Myślę jednak, że tak jak szybko nie siądziemy przy restauracyjnym stoliku, tak też długo nie będziemy swobodnie podróżować. Obym się myliła... A tymczasem wspierajmy lokalną gastronomię.

Opinie (110) ponad 10 zablokowanych

  • (5)

    WOK bar

    • 12 36

    • strasznie podłe żarcie mają

      • 11 1

    • Syf jakich malo (1)

      • 7 1

      • To fakt śmierdzi ochydnie

        Ale w smaku rewelacja

        • 1 0

    • Raz zamówiłam

      I to był moj ostatni raz w tej knajpie

      • 8 1

    • Ohyda

      • 2 0

  • (2)

    Taniej w domu.
    Zupka chińska i sajgonki z biedry i jestem zadowolony.

    • 38 45

    • Zjedz tez pierogi z biedry z pasztetem z kości zamiast miesa

      • 8 3

    • podpisano Janusz z Przeróbki

      • 3 1

  • W domu taniej i więcej!

    .

    • 31 17

  • A-Dong lepszy (4)

    • 37 15

    • Oryginalny adong jest w Gdyni (1)

      I nazywa się teraz Hanoi. Tam koło Żaka zmienili się właściciele, niestety nie to samo już

      • 10 0

      • dokładnie Hanoi Pho

        • 1 0

    • Bar Azja jeszcze lepszy ;D

      • 7 0

    • a-dong

      A-dong jest dobry generalnie, ale bardzo tłusty. No i ta straszna śmierdząca surówka podawana do każdego dania. Nie jem jej po prostu, ale szkoda za każdym razem wyrzucać. Jak mogę to wolę zamówić z wok baru.

      • 1 5

  • (1)

    Uwielbiam kuchnie azjatycka. Jest rewelacyjna. Polecam lokale na Korzennej i Heweliusza. Na Szerokiej tez niezle.

    • 16 4

    • która na Heweliusza ta sushi? na Szerokiej nie byłem, dobrze mają? jak z cenami?

      • 1 0

  • Błagam o litość... (1)

    Kurczak wg autorki był poprawny w środku......achlebek Naan świetny, ostry jak diabli.....co to ma być pytam grzecznie ??? Taka prośba do redakcji, może by szanowna degustatorke wysłać na jakiś kurs posługiwania się w sposób właściwy językiem polskim... Naprawdę ciężko się to czyta i dziwi fakt że nikt o długiego czasu tego w redakcji nie dostrzega.

    • 84 16

    • Ja wszystko zrozumiałem. Gorszy dzień masz czy coś?

      • 15 37

  • A mozecie ujawnić w jaki sposób wybieracie knajpy? (1)

    Płacą wam? Dlaczego akurat te a nie inne? Poza tym temat gastronomii już jest na maksa rozdmuchany na tym portalu, chyba żyjecie tylko z reklam restauratorów. Non stop o restauracjach, o ich problemach w czasach pandemii, jak gdyby inne branże nie ucierpialy, czemu o nich nie robicie takich materiałów?

    • 83 9

    • Bo inni

      Nie placa

      • 8 0

  • Kuchnie można oceniać subiektywnie a nie obiektywnie!

    Już dawno gastronomia na terenie RP przestała być łechtaniem podniebienia a stała się wydarzeniem artystycznym w którym wypada uczestniczyć.
    Dla mnie miesce, nastrój obsługa sa ważnym dodatkiem do jedzenia jego jakości smaku i podania ale w dalszym ciągu jest to tylko dodatek. I niestety w tych czasach podawanie jedzenie nawet najpyszniejsze w plastiku jest skresleniem jego wartości o 50% .
    Na dobrą sprawę czy kupię coś do miroweli w jednej z seci za 8 zł nie wiele będzie się różnić od makaronu z kurczakiem za 35 zł. Dodam swoje przyprawy i niee widzę różnicy. Dla tego nie biorę na wynos a sam gotuje co sprawia mi 100% satysfakcji i moim bliskim. Bo wkłądam w to czas serce i umiejętności. A jak będzie po Covid to pójdę coś zjeść dla samej przyjemności wyjścia. Ludzie do garów to super zabawa!

    • 43 2

  • Hahahaha (8)

    drozyzna taka a mowia ze klientow nie maja

    • 61 4

    • To rzuc prace i bedzie cie stac. (7)

      Ja pobieram zasilek dla bezrobotnych, zapomoge z MOPS, 2x 500+ oraz dary z czerwonego krzyza i caritasu.
      Wiec na zamawianie sobie krewetek mnie stac.
      Ty pewnie pracujesz 180h w miesiacu a ciebie niestac :)

      Polak Katolik

      • 8 14

      • Zamawianie krewetek (2)

        Po czym poznać cebulaka-boomera? Po tym gdy wyraża się o krewetkach jak o jakimś luksusowym dobru, a ich cena jest taka że każdy biedak z bloku spokojnie może je sobie kupić. To chyba zostało z lat 80-90 gdy wtedy krewetki były tym czym dzisiaj jest ikra ślimaka albo kawior z bieługi po 1000zł za 100 gram.

        • 19 2

        • Jeszcze 5 lat temu chamusiom gul skakał od ośmiorniczek, które też są do kupienia za parę złotych.

          • 4 5

        • za 100 gramów

          chyba, że ważysz 70 kilogram, a wzrostu masz 175 centymetr. A w gniazdku 230 wolt, choć i tak nic nie przebije "watt"

          • 1 1

      • nie Polak katolik, a Polak kretyn! (2)

        • 7 2

        • Słownik wyrazów bliskoznacznych.

          • 4 3

        • To jest niestety tożsame

          • 2 2

      • Nie do końca masz rację. Owszem można kupić mrożone krewetki wstępnie obgotowane i obrane w zamrażarkach marketowych za 45 zł/kg ale juz surowe krewetki tygrysie to ok 90 zł/kg. Dodając marżę restauracji juz nie wychodzi tak tanio.

        • 4 0

  • Odkąd pamiętam, kuchnia azjatycka uchodziła za tanią.

    I słusznie.
    Widzę, że teraz bez 40 zł trudno przymierzyć się do dania głównego...
    Cóż, rynek to zweryfikuje :)

    • 83 2

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Rozrywka

Kino wróci do Krewetki. Będzie też foodhall
Kino i foodhall powstaną w Krewetce
Pianista mors zagrał w szczytnym celu na plaży o wschodzie słońca
Wyjątkowy koncert pianisty-morsa

Kultura

Pianista mors zagrał w szczytnym celu na plaży o wschodzie słońca
Wyjątkowy koncert pianisty-morsa
Prawdziwa karuzela marzeń. O dziecięcym spektaklu "Petit Pierre"
Karuzela marzeń w dziecięcym spektaklu