Wiadomości

"Łatwo nie było". Nowe lokale, które otworzyły się w czasie pandemii

Najnowszy artukuł na ten temat

Sylwester w Trójmieście bez miejskich imprez pod chmurką

Na kulinarnej mapie Trójmiasta pojawiły się nowe lokale, które otworzyły się w czasie pandemii.
Na kulinarnej mapie Trójmiasta pojawiły się nowe lokale, które otworzyły się w czasie pandemii. fot. mat. prasowe

Pandemia na dwa miesiące niemal całkowicie wstrzymała branżę gastronomiczną. Wiele lokali tymczasowo zawiesiło działalność, inne zmieniły tryb działania i przestawiły na jedzenie na wynos/telefon. Były też takie, które... otworzyły się i zadebiutowały w tym trudnym okresie.



Nowe lokale w Trójmieście


Obostrzenia związane z koronawirusem uderzyły w wiele branż, a jedną z tych, które najmocniej to odczuły, jest gastronomia. W momencie, gdy wiele lokali się zamykało lub na szybko zmieniało profil działalności, inne miejsca dopiero debiutowały na kulinarnej mapie Trójmiasta.

Co ważne, każde z nowych wymienionych miejsc wyróżnia się czymś ciekawym i niespotykanym na lokalnym rynku. Jest tu jedyna w Polsce cukiernia, która zajmuje się tylko produkcją eklerów, są roślinne hot dogi, jest japoński street food, restauracja z kuchnią staropolską, starogdańską i bogatą kartą polskich alkoholi oraz pub z niebanalnym wnętrzem i autorskimi nalewkami.

Eklerownia



Ci, co znają i lubią cukiernię Szczęśliwy Lis, ucieszą się, że w marcu otworzyła się jego młodsza siostra, Eklerownia przy ul. Straganiarskiej 53/54Mapka w Gdańsku. Jak nazwa wskazuje, w ofercie królują eklery na różne, często bardzo nieoczywiste sposoby. Co ciekawe, to pierwszy tego typu lokal w Polsce. Słodkości można kupić na miejscu oraz zamówić na wynos, także z dowozem.

Jak Eklerownia wspomina moment otwarcia?

- Do debiutu przygotowywaliśmy się dziewięć miesięcy. Wszystko już było dopięte na ostatni guzik, gdy gruchnęła wiadomość o koronawirusie. Byliśmy zaskoczeni nową sytuacją, nie spodziewaliśmy się jej, ale decyzja była jedna: otwieramy - mówi właścicielka, Daria Maisiuk. - Początkowo bałam się, że cała nasza praca pójdzie na marne, obawiałam się też o nasze zdrowie. Szybko odczuliśmy jednak wsparcie naszych przyjaciół i gości Szczęśliwego Lisa, którzy teraz zamawiali wyroby z Eklerowni. Wspierali nas także okoliczni mieszkańcy, dodawali otuchy dobrym słowem i sporo zamawiali na wynos. Poza tym wiele osób po kupieniu eklerów oznaczało nasz w social mediach, przyczyniając się też do wzrostu zainteresowania. Dziękujemy im bardzo.

Dobre cukiernie i piekarnie w Trójmieście


Negatywnie zaskoczył właścicielkę cukierni wzrost cen za środki higieniczne. Zawsze w jej lokalach dbano o higienę, m.in. przygotowywano i pakowano ciasta w rękawiczkach, ale teraz ich wartość wzrosła kilkukrotnie. Wcześniej zamawiała rękawiczki w cenie 15 zł za 100 sztuk, a nagle płaciła za to samo opakowanie 100 zł.

- Higiena to podstawa, tu nie ma żadnych kompromisów. Szkoda tylko, że w jednej chwili tak strasznie wszystko podrożało: rękawiczki, maseczki, chemia... Nie wpłynęło to na ceny naszych słodkości, nie chcieliśmy obarczać tym kosztem naszych klientów. Udało się to też dlatego, że właściciel lokalu na Głównym Mieście, który wynajmujemy, był dla nas wyrozumiały i obniżył czynsz. To nas uratowało - dodaje Daria Maisiuk.

Hot Doggie



Lokal, który specjalizuje się w bezmięsnych hot dogach, również na długo przed pandemią planował otwarcie. W tej historii jest jednak "szczęście w nieszczęściu": pozytywny odbiór sanepidu odbył się dzień przed ogłoszeniem pierwszych obostrzeń. Kolejna rzecz, która działała na jego korzyść, to sposób sprzedaży: w Hot Doggie przy ul. Starowiejskiej 19Mapka odbywa się to przez okienko.

- Wykorzystaliśmy pleksi z plakatów, które mieliśmy, i tak działaliśmy przy opustoszałej ulicy, która wcześniej tętniła życiem - mówi właścicielka, Paulina Wołoszka. - Trzeba się było przystosować przede wszystkim psychicznie do zaistniałej rzeczywistości. Robić swoje na tyle, na ile sytuacja pozwala, i mieć nadzieję, że to nie potrwa długo. Na początku bardzo wsparli nas znajomi, dowozy i pokazanie się na trójmiejskiej grupie "wege". W tamtym momencie każdy z nas był w ciężkiej sytuacji, nikt nie wiedział, co będzie dalej.
Klienci, zaciekawieni roślinną alternatywą tradycyjnych hot dogów, nie zawiedli. Ofertą zainteresowali się także mięsożercy, którzy dla odmiany szukali czegoś zupełnie nowego. Jak zapewnia właścicielka, większość była miło zaskoczona, że ten "uliczny klasyk" smakuje tak dobrze i można się nim porządnie najeść.

4
miejsce: Fast food
w rankingu Fast food
Sakhawat Kebab 24H
Gdańsk, Platynowa 2

- Niby szybkie danie na wynos, ale mamy tu do czynienia z niespotykaną w tej dziedzinie jakością. Jest to zdrowszy i bardziej pożywny produkt niż w zwykłym fast foodzie. Mamy kilkanaście rodzajów warzyw do wyboru i wysokobiałkową kiełbaskę/burgera jako bazę. To fajna alternatywa dla osób, którym leży na sercu ograniczenie degradacji środowiska, którą niestety powoduje przemysł mięsny, a także dostarczenie sobie porządnej dawki warzyw i protein w tak prostym daniu jak hot dog. Dbamy też, aby nasze opakowania były w 100 proc. ekologiczne i biodegradowalne, a produkcję rozkładamy tak, aby zminimalizować ryzyko odpadów, czyli "zero waste" na pierwszym planie - dodaje Paulina Wołoszka.
Czy coś zaskoczyło ekipę Hot Doggie? Zapewniają, że nie, bo po prostu wiedzieli, że nie będzie łatwo. Nie poddali się i realizowali plan. Cieszą się, że roślinne hot dogi się przyjęły na kulinarnej mapie Gdyni.

Atelier BonŻur



Atelier BonŻur przy ul. Piwnej 36/29Mapka to miejsce, w którym rządzi kuchnia staropolska i starogdańska, ale we współczesnej odsłonie. Zanim jednak pierwsi goście mogli jej skosztować, trzeba było odnaleźć się w nowej rzeczywistości.

- Otwarcie planowane było tuż przed ogłoszeniem pandemii. Bardzo nam utrudniło załatwienie choćby koncesji, odbiorów. I tak jest to trudne do załatwienia, a w dobie pandemii trzy razy trudniej i dłużej - mówi Michał Marek Dawidowski, szef kuchni i restauracji. - Pieniędzy, pracy i serca, aby z ruiny powstał tak wspaniały lokal, potrzeba było ogrom, ale teraz jest tu naprawdę pięknie.

Popularny cykl Nowe Lokale w Trójmieście



W najtrudniejszym momencie nie zwolniono żadnego pracownika. Teraz, gdy zniesiono obostrzenia, ekipa ma szansę sprawdzić się w normalnych warunkach.

Atelier BonŻur celuje w kuchnię elegancką i rodzimą. Oprócz dań typowo polskich i produktów od lokalnych dostawców ("mamy polską wołowinę, drób z wolnego wybiegu, śledzie od rybaka z Helu"), znajdziemy tu polskie alkohole: wina, whisky, koniak i wódkę.

- Czy coś nas zaskoczyło pozytywnie? Tak, zaskoczyła nas pozytywnie energia ludzi, naszego personelu, który rwie się do pracy. To naprawdę budujące - mówi Michał Marek Dawidowski.

Gyozilla



Lokal z uliczną kuchnią japońską nie miał łatwego startu. Koronawirus dopadł go w momencie, gdy trwały jeszcze prace wykończeniowe. Z czasem okazało się, że obawy były na wyrost.

- Nie było na początku łatwo, bo plany otwarcia, jak i remont były realizowane, zanim wyszła historia z nietoperzem z Wuhan. Finalnie okazało się, że obyło się bez większych problemów, natrafiliśmy raczej na typowe przeszkody, jak przy otwarciu każdej nowej kuchni - mówi Gustaw Burłucki.
Gyozilla przy pl. Dominikańskim 1/16Mapka to miejsce, w którym odnajdą się fani japońskich smaków. W menu m.in. ramen, gryczany makaron soba z dodatkami, soczyste pierożki gyoza (z kurczakiem, wieprzowiną i tofu) i grillowane szaszłyczki yakitori. Pierwsze recenzje okazały się bardzo przychylne.

- Odbiór jest bardzo dobry. Dawno nie słyszeliśmy tylu miłych słów na temat jedzenia od ludzi z branży, jak i naszych gości. Popularne są pierożki gyoza, yakitori, makaron udon, trudno wymienić jednego faworyta. Pozytywów jest wiele, np. że coraz więcej osób otwiera się na nowe smaki. Negatywy też są. Niektórzy nie widzą jedzenia na mieście poza pizzą i kebabem. Szkoda, bo tracą okazję na odkrycie nowych dań - dodaje współwłaściciel Gyozilli.

Franca



Na koniec Franca przy ul. Starowiejskiej 16Mapka w Gdyni, która otworzy się na początku czerwca. Pomysł zrodził się kilka lat temu w sercu jej szefa, Leszka Chamerskiego, ale dopiero w 2020 roku udało się go wprowadzić w życie.

- Pandemia jest trudnym czasem dla wszystkich, czy to w gastronomii, czy w innej branży. Plany na bieżąco się zmieniały, np. urzędy przestały pracować stacjonarnie, do tego strach, nieprzewidywalność następnego dnia i pytania "co dalej?". Oficjalnie umowę z właścicielem lokalu podpisaliśmy 13 marca rano, a po południu było załamanie. I się zaczęło. Wszystko się wydłużało i kłębiło - wspomina Leszek Chamerski.
Ostatecznie udało się zrealizować plany. Franca to miejsce w duchu "bio, eko i zero waste". Do współpracy zaproszono też lokalne firmy. Ma być miło, rodzinnie i wesoło.

- Ma to być po prostu pozytywne miejsce ze śmiejącymi się ludźmi, spędzającymi czas razem przy wspólnym dużym stole, cieszącymi się chwilą i wcinającymi płynne owoce. Będziemy działać wspólnie z fundacją, która będzie organizowała akcje charytatywne i każdy, dosłownie każdy będzie miał wpływ na naszą działalność i pomoc, jaką będziemy organizować - dodaje właściciel.
Gdyński lokal wyróżnia się autorskimi nalewkami (do wyboru agrestowa, porzeczkowa, wiśniowa), nad których recepturą pracowano dwa lata oraz aranżacją. Znajdziemy tu m.in. pralkę zawieszoną pod "liściastym" sufitem, belkę, którą właściciel osobiście przywiózł z Wiednia (dostał od "jakiegoś pana w parku") czy butelki po whisky z Nigerii. Ciekawostką ma być urna, do której każdy będzie mógł wrzucić swoje... marzenia.

A skąd pomysł na przekorną nazwę?
Właściciele postawili na coś, co będzie zmuszało do zadawania pytań, coś, co będzie miało wielorakie znaczenie. To pomysł osób, które "idą często pod prąd, robią różne rzeczy na przekór, które podróżują po świecie próbując nieoczywistego. Lubią z pozytywnymi osobami spędzać czas. To słowo ma wiele znaczeń".

Obecnie we Francy trwają ostatnie prace porządkowe. Oficjalne otwarcie już 10 czerwca o godz. 18.

Opinie (85) ponad 20 zablokowanych

Wszystkie opinie

  • (8)

    Ostatnio zachęcony wysokimi ocenami szczęśliwego lisa spróbowałam kilku eklerow. Nie wiem czy mam spaczony gust, ale były okropne. Nigdy nie jadłem gorszych. Zero smaku, słodkości i poczucie jedzenia samego tłuszczu. Nie wiem skąd takie pozytywne opinie. Jeśli coś jest male i drogie to chyba z automatu zasługuje na wysoka ocenę?

    • 40 10

    • (1)

      popieram -- Jarek z Pączkarni

      • 7 1

      • zdecydowanie za drogo - Mariola z Klouburgera- zapraszam do mnie

        • 8 2

    • Oj, boli konkurencję tyłek. ;)

      • 4 7

    • Jaka jest cena takiego eklerka ? (1)

      • 2 0

      • 9 zł

        • 2 1

    • Mam inne odczucia

      Zamawiałem 3 lub 4 razy, wszystko bardzo dobre, 2 razy nawet "dało coś gratis", ale każdy ma inny smak. Pozdrawiam serdecznie!

      • 4 4

    • Niestety popieram opinie. Bez smaku. Po godzinie od zakupu kapec. Nigdy więcej.

      • 7 1

    • Racja

      Niestety też się trochę zawiodłem. Mam nadzieję, że w Eklerowni będą inne/lepsze smaki

      • 0 0

  • Koncesja (1)

    Nie piszę się koncesja, tylko pozwolenie na sprzedaż

    • 8 7

    • Racja, de fakto koncesji juz nie ma- liczba pozwoleń nie jest mocno ograniczana

      • 4 1

  • Za moich czasów parówka i burger były głównie z mięsa, (4)

    teraz z czego się je robi w wersji wegetariańskiej?

    • 40 11

    • Parówka z mięsa haha dobre sobie (1)

      • 12 8

      • produkty pochodzenia zwierzęcego ;)

        • 6 1

    • Zaczyna się.

      • 3 7

    • Bo hot dog to parówa!

      Pamiętam czasy Japy na Zaspie. Tam były mega hot dogi i sosy... Ostrym można się było golić. Po nocnej imprezie te hot dogi były wspaniale. Smak pamiętam do dzisiaj.

      • 8 0

  • Pandemia xD Niby pandemia a tu zadnego kryzysu nie widac...kraj plynie miodem i mlekiem:/ sciema...

    • 12 9

  • (6)

    Lokale dadzą radę. W weekendy zaczną robić swoje stare obroty to zapomną szybko o pandemii. Nie wszystkie oczywiście. Pamiętajcie zasadę, że najwieksze płaczki mają zawsze najlepiej.

    • 24 5

    • (2)

      Szukam lokalu na starym/głównym mieście tak max 40m2 do 5.000zl /mc. Są takie wie ktoś?

      • 3 6

      • (1)

        5000 to chyba za metr...

        • 6 3

        • 5 tys za metr za wynajem? Chyba przesadzasz.

          • 8 1

    • Jak ktoś będzie serwować takie burgeryjak w "budach" w latach 90 to się nie opedzi od klientów.

      • 25 4

    • Bonzur (1)

      To za Balzaca? Fajna knajpa kiedyś była.

      • 9 2

      • kuchnia staropolska, nalewki. co z tego jak pewnie drogo jak wszędzie

        • 7 0

  • (2)

    Dla mnie, mięsożercy, ten hot dog wygląda lepiej od tego tradycyjnego.

    • 16 8

    • jestem mięsożercą ale schrupałbym

      • 9 1

    • Bo jadasz hot dogi w syfie jakimś.

      U Szwagra jest mega hot dog. Od wieków.

      • 4 0

  • (2)

    Śmiech na sali hot dog bez mięsa świat schodzi na psy

    • 21 11

    • Nie psy tylko Hot Doggie

      • 3 1

    • A co Ci to przeszkadza? Czy wpływa to na Twoje życie?

      • 4 4

  • Bonżur - pojedyncze espresso 12zł - no bez przesady... (5)

    ...trochę przeginacie

    • 42 0

    • (1)

      Jak to jest, że we Włoszech gdzie mają ceny za wszystko w euro serwują za jedną czy dwa euro kawę..

      • 19 0

      • za 1 euro, a nawet za 60-80 eurocentów...

        j.w.

        • 15 1

    • Pewnie jak zwykle - przebiegły pomysł biznesowy pod zapitego Norwega.
      Ok - nie mój biznes.
      Ale, żeby znów płaczu nie było.

      • 19 0

    • (1)

      Ciekawe po ile będzie Żur

      • 11 0

      • Zrobią w chlebku za 25 PLN

        Hahahaha

        • 9 0

  • Zobaczymy ile z nich zostanie za 6 miesięcy (7)

    Młodzież potestuje i wróci do taniego kebaba, turystów w tym roku będzie na pewno mniej, a większość ludzi i tak woli gotować w domu. W Polsce nie ma kultury codziennego jedzenia na mieście (z reszta kogo u nas na to stać) knajp jest dużo a wypracowanie zysku na same koszty stałe na pewno nie jest łatwe. Niemniej jednak powodzenia bo lepiej spróbować niż całe życie narzekać

    • 24 6

    • Bo w PL chcą zarobić od razu miliony.

      Szczególnie ci na Głównym i Starym Mieście. Paranoicy.
      Ale sytuacja nauczy Was moresu.

      • 15 1

    • (4)

      Co raz więcej ludzi je na mieście, Szcególnie singlowi nie opłaca się gotowac tylko dla siebie. W marcu, kiedy zaczęła się pandemia, wydałam na zakupy spozywcze 800 zł, w maju, kiedy prawie co drugi dzień jadłam na mieście albo zamawiałam - wyszło tylko 600 zł. A jescze do różnicy nalezy doliczyć kost prądu i wody, bo swojego czasu nawet nie liczę.

      • 3 10

      • Ciekawe... (1)

        Ja od ponad roku robię zakupy raz w tygodniu, i średnio wydaje Ok 200 zł tygodniowo na jedzenie i podstawowe produkty chemiczne. Jakbyś jadła wszystkie posiłki łącznie z kawa w knajpach na pewno się w takiej kwocie która podajesz nie zmieścisz. To jest niemożliwe

        • 9 1

        • Nie piję kawy w knajpach ( w ogóle kawy nie piję), a jak idę na obiad do baru (np. burgerowni albo jedzenie na wagę), to nie zamawiam napoi, tylko nosze ze soba wodę w butelce (oczywiście w restaracjach biorę też napoje). Zwykle obiad na mieście to 15 zł - max 25 zł. W barach typu "na wagę" zwykle mieszcze się w kwocie 15-18 zł. Jestem drobną kobietą, więc czasami za obiad wystarczy mi tylko tresciwa zupa, np. rybna albo rosół z pierożkami. Nie lubię monotonii, czasami jem sushi (w jednym lokalu zestaw zupa + sushi + herbata kosztuje 24 zł), czasami pierogi, czasami pizze, albo wege, gdybym miała sama gotować codziennie co innego, wyszłoby drożej. Tylko śniadania i kolację jem w domu: w tygodniu płatki owsiane i kanapki, w weekend jajecznica lub sadzone z kanapkami, do tego jakieś warzywa, czasami jogurt, na deser owoce, ciastka, lody. I nparawdę mieszcze się w 600 zł. Ale rozumiem, że mężczyzna ma większe zapotrzebowanie i wtedy gotowanie samemu może wyjśc taniej.

          • 3 3

      • (1)

        Ciekawa jestem dlaczego minusujecie moją wypowiedź. Nie wierzycie czy zazdrościcie?
        Co takiego złego napisałam, że trzeba od razu minusować?

        • 1 2

        • Kobieto opanuj się, to tylko minusy. Jak ja bym miał się czymś tak durnym miał przejmować jak minusy pod komentarzem to długo bym nie pożył.

          • 8 0

    • sa tysiace ludzi w Trojmiescie, ktorych stac

      gotowanie w domu nie jest tanie i zajmuje czas. No, chyba ze zywimy sie ziemniakami, mielona wieprzowina i kapusta, wtedy moze. Ale ja nie, lubie wolowine, np a samemu mi wychodzi roznie dobra. Wiec wole isc co najmniej raz-dwa razy w tygodniu do knajpy
      I zadnej na wage! to pasza a nie jedzenie

      • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Rozrywka

Od soboty jedzenie tylko na wynos. Nowe obostrzenia dla gastronomii
Nowe obostrzenia: jedzenie tylko na wynos
E-sport. "Strzelanka" w czasie lekcji online
E-sport. "Strzelanka" w czasie lekcji online

Kultura

Jak zostać aktorem? Opowiada dyrektor Studium Wokalno-Aktorskiego
Jak zostać aktorem?
Książka o chorobie Literacką Książką Roku. Przyznano Nagrody "Wiatr od Morza" 2019
Książka o chorobie Literacką Książką Roku

Nowe lokale

Umiko Sushi

Sushi
Gdynia
Świętojańska 130

Palec do budki

Pizzerie
Gdańsk
Śląska 17A

Bardzo Włosko

Pizzerie
Gdańsk
Przytulna 9U4