• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Dzielenie rachunku w restauracji. Standard czy problem?

Magda Mielke
12 kwietnia 2023 (artykuł sprzed 1 roku) 
Opinie (126)
Czy wyjście na miasto ze znajomymi musi się kończyć tekstem: "To ja zapłacę, a wy mi oddacie"? Czy wyjście na miasto ze znajomymi musi się kończyć tekstem: "To ja zapłacę, a wy mi oddacie"?

Co może być trudnego w podzieleniu rachunku w restauracji? Kilka niedawnych sytuacji z trójmiejskich restauracji pokazuje, że bywa to jednak problematyczne. Czy w czasach blika nie łatwiej, żeby goście rozliczali się między sobą? Sprawa jest złożona.



Idziemy do restauracji, zamawiamy dania, jemy, a potem nadchodzi moment płacenia. Moment, który może okazać się problematyczny. I to nie ze względu na wysokość rachunku czy ustalenie kto stawia, ale z powodu braku możliwości rozdzielenia rachunku.

Odmowa rozdzielenia rachunku



W ostatnim czasie pojawia się coraz więcej wpisów - zarówno klientów, jak i kelnerów - dotyczących tego, że rozdzielenie rachunku w restauracji to problem. Klienci skarżą się, że czują się przez to niemile widziani w restauracji i krzywo się na nich patrzy, bo dostarczają dodatkowej pracy, prosząc o coś do czego mają prawo. Z kolei pracownicy gastronomii proszą o zrozumienie. Tłumaczą, że mają mnóstwo obowiązków i nie mają czasu, żeby stać przy terminalu i rozdzielać rachunek na kilka czy nawet kilkanaście osobnych.


- Bardzo denerwuje mnie to, że nie można dzielić rachunku. Czasami, gdy idę do restauracji to mówię na wstępie, że każdy z nas przy stoliku chce zapłacić oddzielnie, a wtedy dowiadujemy się, że to niemożliwe, bo stolik nie może mieć kilku rachunków. Zdarzało się tak, że musiałam np. iść za każdym razem do baru i płacić za zamówione drinki, bo nie chcieliśmy mieć wspólnego rachunku. Było to bardzo uciążliwe - mówi Agnieszka Haponiuk, autorka naszego cyklu Jemy na mieście. I dodaje:

- Bardzo często obsługa twierdzi, że nie może rozbić rachunku i pobrać opłat oddzielnie, bo system nie pozwala, bo szef się nie zgadza itp. itd. Domyślam się, że jest to mało wygodne dla obsługi, ale jak obsługa jest miła, pomocna itp., to zawsze może liczyć na napiwek, szczególnie, gdy rachunek jest wysoki. Nie bardzo rozumiem, w czym jest problem przy dzieleniu rachunku. Zastanawiam się, dlaczego będąc za granicą nie miewam takich problemów w restauracjach - przychodzi kelner/kelnerka i każdy płaci za siebie (także kartą) i po kłopocie.

Pracownicy obsługi lokali gastronomicznych bardzo często wyraźnie denerwują się na wieść o chęci podzielenia rachunku na kilka osób. Pracownicy obsługi lokali gastronomicznych bardzo często wyraźnie denerwują się na wieść o chęci podzielenia rachunku na kilka osób.
- Nam się osobiście raz zdarzyło, że odmówili dzielenia rachunku/płatności. Byliśmy w jakieś osiem osób. To było mega dziwne, bo wystarczyło, że każdy za siebie zapłaci i tyle. Pani tłumaczyła, że tego nie robią, bo później może dojść do pomyłek... W ogóle nie mogliśmy tego zrozumieć. Ogólnie jak gdzieś w większym gronie wychodzimy, często korzystamy z dzielenia rachunku i nie ma z tym problemu. Każdy płaci za siebie i dla nas taka forma jest najwygodniejsza - mówi Diana.
- Parę lat temu knajpy bardzo często miały z tym problem i zrzucały to na klientów, więc przyzwyczaiłem się nie pytać. Chyba zostałem negatywnie wytresowany i zwykle mam taki odruch, żeby ogarnąć to we własnym zakresie - dodaje Daniel.

Wystawianie rachunku trwa dłużej niż serwis



Kelnerzy nie lubią dzielenia rachunku z kilku powodów. Jest to uciążliwe, gdy przy stoliku siedzi kilka osób, z których każda domawia produkty w różnym czasie, co powoduje zamieszanie. Problem może stanowić także system funkcjonujący w restauracji - często rachunek przypisany jest do stolika, przez co podział płatności na poszczególnych gości jest niemożliwy. Nie bez znaczenia jest też obserwacja, że przy kilku płatnościach za mniejszą kwotę napiwek jest niższy niż przy płatności opiewającej na dużą kwotę.


To, co gościom wydaje się banalnie proste, dla obsługi restauracji może stanowić niemałe utrudnienie.

- Jak rachunek jest do podzielenia na 2-3 osoby to jeszcze spoko, zazwyczaj nie ma problemu. Ale jak się okazuje, że dzieli się więcej niż 5 osób, to już bankowo będą jazdy. Najczęściej temat wygląda tak, że podchodzą te osoby po kolei i każdy mówi co zdejmuje ze wspólnego zamówienia. Płaci, ubiera się, często nawet żegna ze współbiesiadnikami i wychodzi. Ja już nawet nie wnikam, czy to roztargnienie czy świadome działanie (raczej świadome, bo nigdy pomyłki nie są na plus), ale potem się okazuje, że każdy niby zapłacił swoją część, a na koniec okazuje się, że do stolika wydano jeszcze dwie zupy i pięć piw, do których nikt się nie przyznał. I co wtedy zrobić? - mówi Tomek, kelner w jednej z gdyńskich restauracji.
- Pracowałem w kilku restauracjach, o różnym standardzie i powiem tak: w teorii rozbić rachunek można zawsze. Nawet jak goście na początku nie wspomną, że będą się chcieli osobno rozliczać (staram się zawsze o to pytać) i otworzę jeden rachunek, to już na terminalu mogę paragon "ręcznie" podzielić na mniejsze kwoty. Za to mi płacą, żebym pamiętał, co kto zamówił - opowiada Michał, kelner z 10-letnim stażem. - Oczywiście, że zdarzają się pomyłki, dlatego przeliczam wszystko drugi raz i wychodzi co się zapodziało. Jak jest spokojniejszy dzień to nie jest żaden problem. A w praktyce? Gdy jest tabaka, to nie ma szans. Z jednej strony masz rachunek do podzielenia na kilkanaście osób, z drugiej wchodzą nowi goście, których musisz usadzić, jednocześnie trzeba pamiętać o gościach siedzących na sali, są posiłki, które stygną, drinki, w których rozpuszcza się lód... Wtedy, gdy wchodzą większe grupy od razu informuję, że nie będzie możliwości rozdzielenia rachunku i zwykle nie stanowi to dużego problemu - goście dogadują się między sobą, kto wyłoży.
Płacenie telefonem, blik i przelewy "na telefon" to udogodnienia, które sprawiają, że płacenie jest wygodniejsze. Ułatwiają także dzielenie się rachunkiem w restauracji.
Płacenie telefonem, blik i przelewy "na telefon" to udogodnienia, które sprawiają, że płacenie jest wygodniejsze. Ułatwiają także dzielenie się rachunkiem w restauracji.

Są sposoby na rozdzielenie rachunków



Z odmową podzielenia rachunku spotkało się wielu moich rozmówców. Jak sobie radzić w takiej sytuacji? Kiedyś czekano aż znajdzie się osoba, która ma przy sobie tyle gotówki, żeby wyłożyć. Reszta miała oddać, jednak, jak wiemy, z oddawaniem bywa różnie: ktoś zapomni, ktoś inny nie ma ze sobą gotówki, a przelew z konta na konto trochę idzie. Zresztą, zapisywanie i przeklejanie długiego numeru rachunku bankowego to pewna abstrakcja przy tego typu rozliczeniach. Ale jak przyznaje większość pytanych przeze mnie osób, w dzisiejszych czasach, dzięki przelewom na telefon, rozdzielanie i szybkie regulowanie tego typu płatności stało się proste.

- Rozdzielanie rachunku to odwieczny problem podczas wyjść z moimi znajomymi. Najczęściej idziemy dość dużą ekipą, w około 10 osób. Często informujemy, że rachunki będą osobne, jednak ostatecznie i tak się przytrafiają takie sytuacje, że dostajemy wspólny. Czasami da radę zapłacić rozdzielnie kartą za poszczególne pozycje na rachunku, a czasami musi zapłacić jedna osoba, a później się z nią rozliczamy. Robimy zwyczajnie zdjęcie paragonu i później sobie oddajemy - mówi Mateusz.
Jeden rachunek, kilka osób. Jak podzielić się zapłatą w restauracji? Jeden rachunek, kilka osób. Jak podzielić się zapłatą w restauracji?
- Spotkałam się z tym, że nie można dzielić rachunku w weekendy i restauracja o tym uprzedza, co jest miłe i nie generuje wątpliwych sytuacji przy rozliczeniu. A jeśli chodzi o płatności, zazwyczaj jedna osoba płaci i potem się rozliczamy, między sobą jest zdecydowanie prościej - mówi Ania.
- Sytuacja z tego weekendu: dwie wizyty w restauracjach - w jednej zamawialiśmy wspólnie, a płacił każdy osobno, co było bardzo łatwe, ponieważ restauracja używała dedykowanego systemu informatycznego, a w drugiej, w której takiego systemu nie było zapłaciła jedna osoba, a reszta się z nią rozliczyła - co też jest bajecznie proste w epoce blika przez telefon. Jak zatem widać Polak potrafi się dostosować do zmiennych warunków - mówi Paweł.
- Nigdy mi się nie zdarzyło, że byłby problem z dzieleniem rachunku. Z reguły jednak - żeby nie robić niepotrzebnego zamieszania - jedna osoba płaci całość, a reszta robi przelewy za siebie. W dobie "szybkich przelewów" blikiem czy na numer telefonu, zajmuje to chwilę - mówi Szymon. - Co ciekawe, dzielenie rachunku zdarza się częściej na spotkaniach z dalszymi znajomymi. Wśród bliższych znajomych zapłatę za całość zawsze ktoś weźmie "na siebie".

Czy restauracja może zgodnie z prawem odmówić podzielenia płatności?



A jak to wygląda z prawnego punktu widzenia? Czy restauracja ma prawo odmówić rozdzielenia rachunku i przyjęcia osobnych płatności?

- Klient czy klienci wchodzący do restauracji mają przed sobą ofertę zawarcia umowy (zazwyczaj w formie "Menu"). Restaurator w tej ofercie określa elementy przedmiotowo istotne wymagane dla ważności umowy tj. przedmiot umowy (danie), cenę oraz swoją wolę zawarcia umowy - do skutecznego zawarcia umowy niezbędne jest tylko oświadczenie woli klienta. Klienci restauracji oświadczenie woli składają zazwyczaj w formie ustnej poprzez wskazanie zamawianego dania, w sposób dorozumiany (np. poprzez pokazanie palcem pozycji w menu), ewentualnie taka czynność może zostać zawarta również przez pełnomocnika. Jeśli każda osoba z osobna złoży oświadczenie woli kelnerowi to nie ulega wątpliwości, że zostało zawarte tyle umów, ile osób złożyło oświadczenie woli - w tym przypadku nie powinno być mowy o odmowie rozbijania płatności. Natomiast jeśli oświadczenie woli pochodzi od jednej osoby, to można twierdzić, że została zawarta jedna umowa i powstał obowiązek zapłaty całkowitej ceny przez osobę, od której pochodzi oświadczenie woli. Niemniej jednak osoba taka może twierdzić, że zebrała zamówienie od całej grupy znajomych i wyłącznie w zakresie swojego zamówienia działała osobiście, zaś w zakresie pozostałych osób jako ich pełnomocnik. Jeśli okoliczność ta zostanie potwierdzona przez pozostałe osoby należy uznać, że powstało tyle umów, ile osób, a obowiązek uiszczenia ceny spoczywa na każdej z osobna. Powyższe pokazuje, że na gruncie prawa cywilnego decydująca jest wola klienta - mówi Mateusz Buczkowski, radca prawny w Kancelarii GRUBE.
Restauracje przygotowują się do nowego sezonu. Jak minęła tegoroczna zima w gastronomii? Restauracje przygotowują się do nowego sezonu. Jak minęła tegoroczna zima w gastronomii?
Andrzej Fortuna, radca prawny w Kancelarii Fortuna dodaje:

- Standardem powinno być, że jeśli klient chce, aby rachunek został wystawiony w sposób inny, niż na tzw. stolik, to powinien to zgłosić przed rozpoczęciem świadczenia usługi i strony powinny się w tym zakresie porozumieć. Należy pamiętać, że zgodnie z art. 354 kodeksu cywilnego, dłużnik (w tym wypadku klient) powinien wykonać zobowiązanie zgodnie z jego treścią i w sposób odpowiadający jego celowi społeczno-gospodarczemu oraz zasadom współżycia społecznego, a jeżeli istnieją w tym zakresie ustalone zwyczaje - także w sposób odpowiadający tym zwyczajom. Dawniej takim ustalonym zwyczajem było, że wystawia się jeden rachunek na tzw. stolik i nie dokonuje jego podziału na poszczególnych gości. Jak jednak pokazuje to pytanie i inne tego rodzaju, ten zwyczaj (jeden stolik, jeden rachunek) ulega zmianie. Normą staje się, że - szczególnie w większym gronie, każdy płaci za siebie, a nie zaprasza inną osobę lub korzysta z jej zaproszenia. Zmiana zwyczajów natomiast powinna być uwzględniana w toku realizacji umowy przez restauratorów, tym bardziej, że postęp w dziedzinie płatności bezgotówkowych, online i innych ułatwia płacenie "każdy za siebie". Ewentualna niedogodność w tym zakresie związana z rozliczaniem innym niż "na stolik" nie powinna naruszać prawa klienta do zapłaty wyłącznie za zamówione dla siebie potrawy.

Podobnie można uznać w przypadku, gdy dwaj klienci zasiadający przy jednym stoliku, przy rozliczeniu końcowym np. kwoty 100 zł - poinformują kelnera, że każdy osobno płaci obliczoną przez siebie kwotę, które łącznie składają się na całość rachunku. Brak jest podstaw do odmowy przyjęcia takiej zapłaty przez kelnera, nawet jeśli nie był on uprzedzony wcześniej o takim rozliczeniu i zmuszony jest dokonywać dwie odrębne transakcje. Natomiast jeśli klienci spędzili kilka godzin w restauracji, a później oczekują, że kelner będzie ustalał, co kto z nich zjadł i wypił (gdyż nie uprzedzili wcześniej kelnera o preferowanym sposobie rozliczeń) - może to być potraktowane już jako nadużycie prawa. Oczywiście stanów faktycznych, które mogą być rozważane na kanwie przyjścia do restauracji i rozliczania może być wiele i każdy z nich może być inny pod względem prawnym (np. rezerwacja jednego stolika na kilka osób przez jedną osobę, przychodzenie do stolika kilku osób w odstępach czasu).

Miejsca

Opinie (126) 5 zablokowanych

Wszystkie opinie

  • Opinia wyróżniona

    podzielenie rachunku wymaga czasu, a czasu przewaznie w gastro nie ma (3)

    ... i tu jest cały problem.

    • 57 39

    • To albo restauracja albo bar szybkiej obslugi

      • 3 5

    • Mnie jako klienta to nie interesuje

      Jak się nie wyrabiają to niech zatrudnią dodatkowe osoby.

      • 19 6

    • Piotr

      Problem jest w tym że jegomoście wchodzą całą chmarą,potem jeszcze z dwóch trzech spóźnionych.
      Nikt na początku pyska nie otworzy że chcą mieć osobny rachunek .
      Potem jeden za drugiego zamawia kilka głębszych .
      Na koniec wstawieni nie pamiętają kto co i jak zjadł ,wypił etc.
      Myślą że są pępkami świata bo do restauracji przyszli.
      Jak tacy roszczeniowy wchodzą to trzeba od razu informować,że kelner będzie stał przy stoliku i na spokojnie dopilnuje wszystkiego ale jego roboczogodzina wynosi minimum+300 zł.
      Ponieważ właściciel w to miejsce musi na szybkiego kogoś załatwić i popsuć mu plany,a reszta gości kosztem roszczeniowa też nie może być zaniedbana.
      Proste jak drut !

      • 2 1

  • W grupie młodych przed 30 standart (11)

    Ale na randce nie polecam.Niby dziewczyna dołoży ale facet już na marginesie.Bo po co taki który nawet nie zorganizuje niewielkiej w sumie kasy na wspólne wyjście.O seksie może już zapomnieć...

    • 14 41

    • Jeśli oczekujesz, że za wydane 25 zł kobieta jest ci winna seks (4)

      to uwierz, że to nie brak zapłaty jest tu problemem

      • 40 4

      • A ile trzeba wydac zeby byla zobowiazana? (1)

        Bo chcialbym przeliczyc swoj budzet.

        • 14 5

        • Wspomniane 25 zet to za jeden "obiad dnia" w przeciętnej jadłodajni. Czy obiad ze schabowym w barze tzw. mlecznym

          • 8 0

      • A czy za wydane na dwoje 125 zł już jest winna? :-) (1)

        55 zet wydane na nią, 55 na siebie (równouprawnienie ponoć ma być) i 15 zet napiwek.

        • 5 3

        • Choćbyś wydał milion nie jest nic winna, chyba że wcześniej się tak umówiliście.

          • 8 1

    • No bo grupa młodych przed 30-ką to zazwyczaj ileś tam osób, które drinkują czy to w knajpie, czy w barze i wtedy normalnym jest, że rachunek jest dzielony. Tak jest teraz i tak było 20 lat temu.

      • 4 1

    • Powinno być równouprawnienie, a zatem równopłacenie (1)

      • 13 6

      • No i jest

        Płaci ten, kto zaprasza

        • 5 0

    • Umawiasz się z dziewczyną czy "profesjonalistką"?

      • 7 1

    • O seksie to możesz zapomnieć za mówienie "standart".

      • 13 1

    • Dobrze wiedzieć na przyszłość

      Zapamiętam

      • 0 0

  • (1)

    Zawsze ustalamy kto płaci, potem reszta zwraca swoją część. Teraz w dobie przelewu na telefon takie dzielenie w restauracji to już pokaz buractwa.

    • 19 49

    • dzielenie to problem obsługi nie twój

      • 30 9

  • Opinia wyróżniona

    jak sie umawiamy na obiad (5)

    to umawiamy się, że każdy bierze gotówkę i dokładamy swoją część (+napiwek) do rachunku

    • 56 37

    • Problem z miejsca gdzie plecy tracą swoją szlachetną nazwę.

      Wiedząc że wychodzimy w grupie zabieramy gotówkę albo blika. Żaden problem dla inteligentnych ludzi. Za to "szlachta" sobie nie radzi. I dobrze. Niemądrymi łatwiej rządzić.

      • 13 11

    • (2)

      Napiwku się nie daje. Nigdy.

      • 15 17

      • (1)

        Jak było w Polsce normalnie to zawsze dawałem napiwek. Teraz jak za jedną porcję makaronu mam zapłacić 45zl zamiast 28 to sorry, ale nie. Różnica 17zl to nie jest chyba ta inflacja 16% o której słyszymy...

        • 19 1

        • Ktoś tu nie wie jak działa wskaźnik inflacji...

          • 3 3

    • No właśnie. Wystarczy pomyśleć. Albo porozmawiać jak normalni ludzie. Gratuluję fajnych znajomych. Wszystkiego dobrego:))))

      • 0 0

  • (4)

    Ach, ci "zarobieni" kelnerzy. Jakoś rzadko widać to w praktyce, np. ostatnio - pusta sala i 20 minut czekania na kawę przed obiadem. Tak więc bez przesady.
    Poza tym dawno już minęły czasy, kiedy zliczało się wartość zamówienia ołóweczkiem w notesie :) Dzisiaj kelner ma w tej dziedzinie wsparcie elektroniczne i nie jest to problem, by sprostać oczekiwaniom klienta. Przecież to nie są oczekiwania wygórowane, wymyślne czy jeszcze jakie tam.
    Natomiast na pewno nie wszyscy muszą korzystać z blika, także i nie wszyscy w gronie spotykającym się na wspólnym posiłku w knajpie.
    Jak się nie chce pracować, to może po prostu system samoobsługowy z kasami podobnymi do tych, jakie są np. w drogeryjnych sieciówkach? A kelner tylko odczyta kwitek i doniesie do stołu? Oczywiście bez napiwku, bo i za co?

    • 63 13

    • To po wyszedłeś do restauracji? Przecież mogłeś w żabce wziąć bułkę z pasztetową i zjeść jak lord na ławce. Tanio, smacznie, wiesz co jesz, nie użerasz sie z obsługa która Chce Cie okraść, Bąbelek się może wybiegać i wykrzyczeć i jeszcze sąsiedzi i przechodnie widzą ze jesteś gość bo Cie na pasztetową stać.

      • 5 19

    • Z ciekawości (2)

      Zdarzyło się kiedyś Pani / Panu pracować w gastronomii ? Może trochę zrozumienia, a nie patrzenie na te profesje jak na zwykłe usługiwanie? Sprostać oczekiwaniom klienta nic tylko współczuć takiemu podejściu

      • 3 3

      • (1)

        Przecież każdy biznes działa dla klienta, bo to klient przynosi dochów, naucz się podstaw ekonomii.

        • 4 2

        • A powinien na potrzeby klienta ;))) podstawy !

          • 0 0

  • To nie jest problem klientów. (2)

    Jeśli kelner zniechęca do podzielenia rachunku to musi pogodzić się z tym, że napiwku nie będzie. Gdy jest taka sytuacja to po prostu mówię, że przyszedłem tutaj miło spędzić czas, a nie bawić się w rachunki.

    • 42 14

    • Gdybys nie chciał bawic sie w rachunki to zapłacił bys za cały stół sam i to bez patrzenia na paragon. Przy dzieleniu rachunku zaczyna sie cyrk- ten gotówką, ten kartą, ten pięć dych gotówką resztę kartą, ta musi po blika zadzwonic... ci wychodzą juz, a inni jeszcze do toalety, ktos na srodku sali drze sie do telefonu gdzie ma podjechać taksówka.... Na posie zostaje butelka wina do której nikt sie nie przyznaje bo przeciez wypił pół kieliszta tylko. Wiocha Panie. Wystarczy przed złozeniem zamówienia ustalic albo miedzy sobą albo z obsługą podział rachunku. Nornalnie, rozmawiac jak cywilizowani ludzie.

      • 11 13

    • Oni z góry doliczają czasem napiwek

      Mimo, że zapominają podejśc do stolika i nie przynoszą obiadu o równym czasie

      • 2 1

  • Nienawidzę, że w jakiejś jadłodalni mam zapłacić więcej o jakiś napiwek od i tak wysokiej ceny. (3)

    Denerwuje mnie kontakt z obsługą, oceniającą i roszczeniową.

    Kiedy pojawi się coś w rodzaju kas samoobsługowych? O ile milej by było, gdyby zamówione produkty rozwoził taki robot, na przykład, któremu płaciłoby się kartą.

    • 48 13

    • Lubię dawać napiwki.

      • 8 10

    • Myślę , ze obsługa bardzo rzadko jest roszczeniowa, jesli nie lubisz ludzi to zamow sobie pudełka na wycieraczke. nie bedziesz musiał z nikim gadac ani nawet uzywac antyperspirantu. Wyjscie do restauracji to nie jest obowiązek, można bez tego życ .

      • 10 3

    • Idz jesc do zabki w takim razie

      Jak cie nie stac

      • 1 0

  • W sklepach jest podobnie. Ostatnio gosc placil przy kasie trzy razy za zakupy, najczesciej jednak sklerotycy placa za dwie (2)

    Jakby do trzech nie umieli liczyc i nie mieli w domu kalkulatora albo liczydla. Przeciez wystarczy zabrac rachunek, gdzie wszystko stoi jak byk. Niemoty niepotrzebnie sieja zamet w kolejkach.

    • 1 25

    • Możesz to jakoś nieco szerzej wyjaśnić po polsku? Myślę o tzw. poprawnej polszczyźnie

      Bo tu chyba nikt nie kuma, o co ci chodziło.

      • 8 1

    • A ja bardzo czesto dziele na 2-3 razy zakupy jak kasuje na samoobslugowych. Dlaczego? A no dlatego ze te lady sa po prostu za male i albo mi sie wszystko zwali na podloge albo przygniota jajka arbuzem.

      • 0 0

  • Kto zaprasza na obiad to płaci. (2)

    • 9 18

    • (1)

      Tak zawsze było jeśli padło podczas rozmowy "ja zapraszam" albo "będzie mi miło Cie gościć" to rozmowa na temat płatności jest nie na miejscu. W takich razach wśród moich znajomych standardem jest, że zapraszający reguluje rachunek, a zapraszany zostawia grosik dla obsługi. A jak kogoś poniesie i weźmie na przykład butlę drogiego wina to od razu ustala dyskretnie, że się dorzuca do rachunku albo później załatwiamy to już między sobą. Przecież to jest tak proste, że chyba nie ma o czym mówić. A jesli już zajmiemy stolik z dalszymi znajomymi i nie mamy ochoty na "finansową zażyłość "można powiedzieć kelnerowi, że będziemy dzielić rachunek. Problem znika, wystarczy być normalnym.

      • 3 1

      • To wszystko wydaje się proste i oczywiste

        Niestety nawet po komentarzach tutaj widać, że ludzie mają z tym problemy. Tak prosta zasada jak "kto zaprasza ten płaci" niestety zamiera w społeczeństwie. Są roszczeniowe panienki, które idąc na randkę bez zapraszania ale umawiając się chcą aby za nie płacono i faceci, który zapraszają a potem chcą dzielić rachunek.

        • 1 1

  • problem w tym, że nie chcą dzielić

    rachunku jest taki, że obsługa powyżej 10 osób, to z automatu do ceny końcowej dodają 10 procent całości, niby za obsługę większej grupy.

    • 19 11

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Bufet Włoski w Sheraton Sopot

240 zł
muzyka na żywo, degustacja

Aperitivo Sunday | Czyli 5 godzin hiszpańskiego, nielimitowanego bufetu na 33. piętrze!

199 zł
muzyka na żywo, degustacja

Niedzielne obiady z muzyką na żywo

187 zł
muzyka na żywo

Kultura

Najczęściej czytane