Wiadomości

stat

Historie kulinarne: szarlotka czy sernik?

felieton w trojmiasto.pl

Nie ma przecież łatwiejszego, wdzięczniejszego (i tańszego) ciasta niż szarlotka, wystarczy dosłownie odrobina wysiłku, by wyczarować cudo.
Nie ma przecież łatwiejszego, wdzięczniejszego (i tańszego) ciasta niż szarlotka, wystarczy dosłownie odrobina wysiłku, by wyczarować cudo. fot. Anna Włodarczyk/Trojmiasto.pl

Jesień to taki czas, kiedy mam niegasnącą ochotę na szarlotkę. Wypiekam ją nałogowo, z kwaśnych dziczek za osiedlem, ze szlachetnej szarej renety czy zamkniętych w słoiku maminych papierówek. O tej porze roku wpadam również w sernikowy szał, pewnie za sprawą mojego ulubionego sernika dyniowego. O fenomenie jesiennych ciast piszę w kolejnym odcinku cyklu Trójmiejskie historie kulinarne. Poprzednio opisywałam najciekawsze lokalne książki kulinarne.



Co lepsze: sernik czy szarlotka?

zdecydowanie sernik! 32%
zawsze wybieram szarlotkę 20%
trudny wybór, kocham obydwa ciasta... 44%
żadne, wolę inne desery 2%
w ogóle nie jem ciast 2%
zakończona Łącznie głosów: 515
Niestety, kiedy w restauracyjnej karcie deserów widzę szarlotkę, sernik i pucharek lodów, dopada mnie wielkie rozczarowanie. Takie zestawienie oznacza dla mnie, że ktoś traktuje desery po macoszemu. To jak schaboszczak, placek po cygańsku, burgery i pizza w jednej karcie, bezpieczne i populistyczne. Bo ludzie to lubią, bo ludzie to kupią. Bardzo często taka szarlotka to dwa wilgotne płaty ciasta o posmaku margaryny, udającego kruche, przełożone pokrojonymi w drobniutką kostkę jabłkami zanurzonymi w mazi przypominającej kisiel, oczywiście ze słoika. Sernik to suchy wiór, który staje w gardle. I zawsze, kiedy widzę w gablotce z deserami te wymęczone klasyki polskiego cukiernictwa, chce mi się płakać.

Nie ma przecież łatwiejszego, wdzięczniejszego (i tańszego) ciasta niż szarlotka, wystarczy dosłownie odrobina wysiłku, by wyczarować cudo. Masło (nie margaryna!), mąka i cukier - tyle potrzeba do pysznego kruchego ciasta, które będzie rozpływać się w ustach. Do tego dobre, kwaskowate jabłka, hojna porcja cynamonu i po niespełna godzinie wychodzi z piekarnika smakowite ciasto. Oczywiście to wersja podstawowa, bo z szarlotką można szaleć: dorzucić do mąki orzechy, dodać warstwę bezy, wzbogacić nadzienie o konfiturę różaną albo maliny (to moje ostatnie odkrycie: szarlotka z malinami i różą), wrzucić na wierzch kruszonkę, zastąpić mąkę pszenną razową, dodać kardamon i imbir... Kombinacji jest co najmniej tyle, co gatunków jabłek. Trzeba tylko chcieć.

Z sernikiem jest podobna historia: zamiast usztywnianej budyniem i sztucznymi aromatami masy serowej, wystarczy użyć dobrej jakości sera, usztywnić jajkami, posłodzić i tyle wystarczy, by wyszło dobre ciasto. Potem można kombinować, ale dobrej jakości baza to podstawa. Moim ukochanym sernikiem jest ten z palonym masłem, prościutki do zrobienia i olśniewający smakiem (robiłam go nawet z kilkumiesięcznym dzieckiem na rękach). Od kilku lat na naszym stole pojawia się też - podpatrzony w gdańskiej kawiarni Retro u mistrzyni wypieków, Misi - sernik dyniowy - puszysty, aksamitny, dosłownie rozpływający się w ustach. Robię go na spodzie z ciasteczek amaretto, ale równie pyszny jest na korzennym spodzie z piernikowych serduszek albo ze zwykłych herbatników.

Na szczęście w Trójmieście da się też upolować pyszny sernik i szarlotkę, trzeba tylko wiedzieć, gdzie szukać, a które miejsca omijać szerokim łukiem. Ja mam swoją ulubioną subiektywną listę. Niezwykłą szarlotkę zjecie w UMAM - umieszczona na idealnie kruchym migdałowym spodzie, warstwa jabłek otulona jest musem z białej czekolady - piękny smak i wygląd! W UMAM można też znaleźć pyszny, aksamitny kokosowy sernik.

Połączenie kokosa i sera to sprawdzony mariaż, więc pojawia się też w innych miejscach - polecam sernik Rafaello ze Sztuki Wyboru. Bogactwo cudownych serników znajdziecie w gdyńskiej Black & White Coffee: sernik mango, dyniowy, z masłem orzechowym, kasztanowy z pekanami czy pistacjowy z różą to tylko niektóre cudeńka (warto śledzić profil na Facebooku, by być na bieżąco ze wszystkimi słodkimi nowościami).

Z kolei najbardziej szalony, nieoczywisty (i pyszny!) sernik znalazłam w restauracji Dancing Anchor w Gdańsku. Przygotowuje się go - uwaga! - z serka wiejskiego (tego z granulkami) i kremowego, słonawego serka, a podaje z musami z sezonowych owoców i chrupiącymi migdałami. Całość smakuje nieziemsko, ale zanim odważę się przebić łyżeczką tę wymuskaną konstrukcję, podziwiam to małe dzieło sztuki.

Z pomocą tym, którym nie po drodze z szarlotkowym glutenem albo sernikowym nabiałem przychodzą wegańskie kawiarnie, których w Trójmieście coraz więcej. W moim ulubionym Avocado zawsze znajdzie się kawałek "sernika" z nerkowców albo tofurnika ("sernik" z tofu) dla strudzonego wędrowca. Z kolei we wspomnianej wyżej Black & White Coffee można trafić na aksamitny jagielnik - polecam nawet najbardziej zatwardziałym nabiałożercom.

A jakie wy ciasta najbardziej lubicie?

Opinie (36) 6 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Rozrywka

Pełna hala na mikołajkowym koncercie w Ergo Arenie
Tłumy na mikołajkowym koncercie
Wyjątkowa świąteczna dekoracja w Centrum Riviera
Świąteczna dekoracja w Rivierze

Kultura

ECS nie zamierza oddać tablic z postulatami Sierpnia '80
ECS nie odda tablic z postulatami
Oryginalne tablice z postulatami Sierpnia '80 mogą zniknąć z ECS
Muzeum Morskie chce tablic z Sierpnia '80

Planuj z nami tydzień