Wiadomości

stat

Historie kulinarne: jak nie marnować jedzenia?

felieton w trojmiasto.pl

Niemal wszystkie przepisy z czasów PRL-u opierały się na wykorzystaniu produktu w stu procentach. Nie marnowano w nich nawet obierek po jabłkach czy wywaru po gotowaniu warzyw.
Niemal wszystkie przepisy z czasów PRL-u opierały się na wykorzystaniu produktu w stu procentach. Nie marnowano w nich nawet obierek po jabłkach czy wywaru po gotowaniu warzyw. fot. Anna Włodarczyk/Trojmiasto.pl

Moi dziadkowie myli każdy woreczek foliowy i starannie go osuszali, wieszając na kranie. Każdy kubeczek po jogurcie czy śmietanie był wyszorowany i zyskiwał drugie życie, czy to jako pojemnik na mrożony mus truskawkowy, czy doniczka na rozsady. Na zakupy zawsze chodzili z torbą w paski z metalowymi rączkami, a większość biodegradowalnych śmieci kompostowali na działce. Dziś piszę o niemarnowaniu jedzenia. Ostatnio w moim cyklu "Trójmiejskie historie kulinarne" cieszyłam się z lata w pełni.



Podczas gotowania:

maksymalnie staram się nie marnować jedzenia

54%

czasem zdarzy mi się gotować nieoszczędnie

31%

nie zwracałe(a)m na to uwagi, ale teraz będę

2%

gotuję tak, jak mi wygodnie, nie patrzę na to, czy marnuję jedzenie

13%
Kiedyś był to element codzienności, dzisiaj takie zachowania wpisują się w tzw. inicjatywę "zero waste", bardzo modną w ostatnim czasie. W odróżnieniu od większości mód, ta akcja to pożyteczny ruch, mający na celu ograniczyć produkcję śmieci i pomóc nieco odetchnąć naszej zmęczonej Matce Ziemi.

Śmiało mogę powiedzieć, że byłam "zero waste" na długo zanim stało się to modne. Niemarnowanie żywności, segregacja śmieci czy rozsądne korzystanie z plastiku to dla mnie naturalne zachowania, bo wyniosłam je z domu. Czasem śmieszy mnie, gdy czytam o "odkrywczych" metodach na wykorzystanie resztek suchego chleba, zeschniętego sera czy owoców, bo to sprawy, które dla naszych babć i mam były naturalne. Przekorą losu jest fakt, że kiedyś wynikało to z niedoborów żywności i innych produktów, dzisiaj wspomniany ruch wyrósł jako konsekwencja nadmiaru tychże.

Dla tych, którzy stawiają pierwsze kroki w świecie "zero waste", mam kilka podpowiedzi, jak w prosty sposób ograniczyć ilość produkowanych śmieci i wykorzystywać całe jedzenie, jakie kupujemy. Jeśli chodzi o kulinaria, warto sięgnąć po stare, sprawdzone metody - świetnie sprawdzają się tu książki kucharskie z okresu PRL-u.

W zasadzie wszystkie opierały się na wykorzystaniu produktu w stu procentach. Nie marnowano w nich nawet obierek po jabłkach czy wywaru po gotowaniu warzyw. Dwa tytuły, które szczególnie polecam, to "W mojej kuchni nic się nie marnuje" Anny Gasik i "Przepisy kulinarne dla oszczędnej gospodyni" Jadwigi Łukasiak. Znajdziecie tu takie ciekawostki jak szampan z serwatki, wino z fermentującego dżemu czy ciasto z nadzieniem z zakalca, ale i mnóstwo bardziej przystępnych wskazówek na wykorzystanie resztek produktów.

Na rynku kulinarnym pojawiły się też nowe, pięknie wydane książki poświęcone kreatywnemu wykorzystaniu resztek ("Qmam kaszę. Do ostatniego okruszka" Mai Sobczak i "Gotuję, nie marnuję. Kuchnia zero waste po polsku" Sylwii Majcher). Ale z pewnością bardziej w tym duchu będzie wycieczka do antykwariatu i wyszperanie pozycji, o których pisałam w poprzednim akapicie niż zakup nowych książek.

Świat niedawno opętał szał antysłomkowy - nie wiem, czy jesteście świadomi, ale korzystanie z plastikowych słomek to ekologiczne faux pas i nie jest mile widziane. Są tacy, którzy na widok takowej słomki w napoju gotowi są człowieka niemal zlinczować, więc uważajcie! A zamiast ronić łezkę nad drinkiem ze słomką i palemką, polecam zakup metalowej rurki wielokrotnego użytku. Uprzedzając pytania - takie sprytne słomki wyposażone są z reguły w szczoteczkę do ich czyszczenia, więc bez obawy możecie z nich korzystać. Jedyne niebezpieczeństwo związane z ich użytkowaniem to fakt, że można o nich zapomnieć i zostawić w szklance.

Życie w duchu "zero waste" wymaga sporej torby lub plecaka. Oprócz słomki wielokrotnego użytku należałoby nosić też ze sobą butelkę z kranówą (chyba nie muszę pisać, że kupna woda jest niewarta uwagi z wielu powodów, nie tylko ekologicznych?), a kawosze powinni mieć kubek wielokrotnego użytku.

W plecaku ciężej, ale matce naturze lżej! A do tego zyskuje na tym portfel, bo wiele kawiarni ma w swej ofercie zniżkę za przybycie z własnym kubkiem. O 10 proc. tańszą kawę kupicie na przykład w Gdyni, w kawiarni Cup and Cakes albo w Sztuce Wyboru w Gdańsku, zawsze przed zakupem warto o to pytać.

Z kolei metalowe słomki, butelki na wodę czy sztućce wielokrotnego użytku możecie znaleźć we Wrzeszczu w sklepie Wajdeloty 25, nowym dziecku twórczyni wegańskiej knajpki Avocado.

Zobacz także: Trójmiejscy freeganie. Szukają dobrego jedzenia w śmietnikach

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (56)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

19

stycznia

Na ratunek pszczołom - Kola... Gdańsk, Hotel Hampton by Hilton Gdansk

Rozrywka

Gra miejska śladami budowniczego Gdyni
Gra miejska śladami budowniczego Gdyni
Beata Kozidrak i Bajm świętowali 40-lecie w Ergo Arenie
Spektakularny koncert Bajm w Ergo Arenie

Kultura

Zaistnieć w grupie za wszelką cenę. O musicalu "Chłopcy z Placu Broni"
O musicalu "Chłopcy z Placu Broni"

Nowe lokale

Kluska

Bary, bistro
Gdynia
Antoniego Abrahama 26/1

Oberża 86

Restauracje
Gdynia
Starowiejska 30

Restauracja Sceneria

Restauracje
Gdynia
Adama Mickiewicza 1

Planuj z nami tydzień

Planuj tydzień: dużo dobrych koncertów
Planuj tydzień: dużo dobrych koncertów