Wiadomości

Jemy na mieście: Jungla w Gdańsku - udane połączenie tapasów z koktajlami

W kolejnym odcinku cyklu Jemy na mieście odwiedziłam restaurację Jungla w Gdańsku. Na zdjęciu: pierożki gyoza z kaczką.
W kolejnym odcinku cyklu Jemy na mieście odwiedziłam restaurację Jungla w Gdańsku. Na zdjęciu: pierożki gyoza z kaczką. fot. Agnieszka Haponiuk/Trojmiasto.pl

Jemy na mieście to cykl artykułów, w których opisujemy trójmiejskie restauracje. Testowane dania zamawiamy na własny koszt i nie zapowiadamy wizyty. Piszemy szczerze, lekko i unikając nadmiernej pretensjonalności. Dziś recenzujemy dania i wybrane koktajle w restauracji Jungla w Gdańsku. Poprzednio pojechaliśmy do Sobieszewa do pizzerii Pizza Plus, gdzie zastaliśmy naprawdę pyszne jedzenie. Za dwa tygodnie przeczytacie naszą recenzję o niedawno otworzonym lokalu TexMex w Sopocie - już tam byliśmy.



Drink bary w Trójmieście


JunglaMapka to dość nowe miejsce, którego otwarcie niemal zbiegło się z początkiem pandemii. Lokal ruszył na przełomie lutego i marca, by wkrótce, niemal do końca maja, zawiesić działalność.

Restauracja mieści się w Forum Gdańsk na poziomie +2. Aby się tu dostać, trzeba wejść na taras i dopiero z niego wejść do lokalu. Skoro jesteśmy przy tarasie, to warto o nim napisać kilka słów, bo robi wrażenie. Goście mogą zasiąść w lożach z zasłonami, w rattanowych fotelach lub sofach z miękkimi poduchami. To miejsce, które świetnie wypada na zdjęciach.

Natomiast w środku restauracji znajduje się przestronna i jasna sala. Światło wpada przez wielkie szyby, które wychodzą z jednej strony na Główne Miasto, a z drugiej na Kunszt Wodny. Wnętrze przywołuje na myśl egzotykę krajów Pacyfiku: jest dużo roślin, dominuje szmaragdowa i butelkowa zieleń, a tu i ówdzie połyskują złote elementy oraz neony. Jedną ze ścian zdobi kolorowa tapeta z tukanem w tropikalnej roślinności. Znajdziemy tu też wysokie stoły barowe, pluszowe kanapy, niskie stoliki kawowe z ciężkimi, skórzanymi fotelami. Z boku, ale wciąż dobrze widoczny, jest duży, czarny i błyszczący bar, który oferuje kolorowe drinki i koktajle. Te ostatnie grają w Jungli niemal główną rolę. Większość z nich to warianty klasycznych kompozycji z "junglowym twistem", jak np. Sexy Negroni czy Mai Tai.

2
miejsce: Restauracje
w rankingu Restauracje
Restauracja Fino
Gdańsk, Grząska 1

Koktajle w dużej mierze są tworzone na bazie rumu, whisky i ginu. Każdy podawany w innym szkle oraz w słynnych kubkach tiki - nawiązujących do etnicznych rzeźb. Zaś karta dań oparta jest na przystawkach - tapasach - inspirowanych popularną kuchnią azjatycką.

Do Jungli wybieram się w ciepły wieczór wraz z przyjaciółką. Decydujemy się zamówić pięć pozycji z bogatej oferty tapasów i dwa klasyczne koktajle:

- łosoś marynowany w soi i sezamie (sałatka z sezamem, takuan, 24 zł);
- krewetki z liczi (sos ostrygowy, liczi, czosnek, chilli, pita, 29 zł);
- skrzydełka w panko (dip paprykowo-czosnkowy, sałatka kim, 16 zł);
- bao buns (bułeczka bao, szarpana wołowina, dip paprykowo-czosnkowy, sałatka kimchi, 16 zł)
- pierożki gyoza z kaczką (sos sweet chilli, sos sojowo-sezamowy, 16 zł);
- koktajl Mai Tai (25 zł);
- koktajl Sexy Negroni (26 zł).

Gdzie zjeść - wszystkie lokale w Trójmieście



Powiem krótko: łosoś marynowany w soi i sezamie był po prostu pyszny. Delikatne, soczyste mięso ryby z subtelnym smakiem sezamu i wyraźnym umami. Do łososia została podana sałata z marynowaną, słodkawą, chrupiącą rzodkwią takuan. Dla mnie tej sałaty spokojnie mogłoby nie być, bo sama rzodkiew jest wystarczającym i smacznym dodatkiem.

Łosoś marynowany w soi i sezamie.
Łosoś marynowany w soi i sezamie. fot. Agnieszka Haponiuk/Trojmiasto.pl
Krewetki z liczi to kolejny strzał w dziesiątkę. Owoce morza wręcz pływają w doskonałym maślanym sosie, w którym wyczuwalna jest słodycz i charakterystyczny orzeźwiający smak owoców liczi. Po chwili przebija się czosnek i pikantne chilli. Same krewetki bez zarzutu, "nieprzeciągnięte". I ta pyszna pita, którą bez końca można maczać w tym cudownym sosie. Świetna przystawka.

Krewetki z liczi
Krewetki z liczi fot. Agnieszka Haponiuk/Trojmiasto.pl
Bułeczka bao z szarpaną wołowiną też była niczego sobie. Sama bułeczka perfekcyjna. Wołowina z charakterystycznym azjatyckim posmakiem anyżu była mięciutka i dosłownie rozpływała się w ustach, a wszystkie słodkawe smaki domykała ostra i aromatyczna kimchi.

Bułeczka bao z dodatkami
Bułeczka bao z dodatkami fot. Agnieszka Haponiuk/Trojmiasto.pl
Pierożki gyoza z kaczką były równie smaczne. Delikatne, cieniutkie, wręcz pergaminowe ciasto, z dobrze doprawionym mięsnym farszem, a do tego dwa sosy - klasyczny sojowy i słodko kwaśny z intensywną kolendrową nutą.

Pierożki gyoza z kaczką
Pierożki gyoza z kaczką fot. Agnieszka Haponiuk/Trojmiasto.pl
Skrzydełka kurczaka w panko wciągały. Świetna i dość spora przekąska, którą można się najeść. Mięso było soczyste i chrupiące zarazem. Przyjemne w smaku, choć dość kaloryczne danie.

Skrzydełka w panko
Skrzydełka w panko fot. Agnieszka Haponiuk/Trojmiasto.pl
Na koniec koktajle, które są kwintesencją tego miejsca. Mai Tai to słynny koktajl, który swój rodowód podobno ma na Tahiti, ale niektórzy twierdzą, że jednak w San Francisco. "Maita" znaczy po tahitańsku "dobrze" i tak też smakuje koktajl. Mai Tai to kompozycja rumu ciemnego, rumu jasnego, migdałów i limonki. Smakuje przyjemnie, kremowo, z migdałowo-orzechową nutą. Nie jest za słodki.

Smaki lata. Orzeźwiające koktajle w trójmiejskich lokalach



Sexy Negroni to wariacja na temat klasycznego Negroni. Ten włoski klasyk jest najczęściej zamawianym koktajlem na świecie. Sexy Negroni w Jungli ma niezwykle rześki i perfekcyjnie zbalansowany smak słodko-gorzki. Główne role w tym koktajlu grają: tanqueray, matcha, wino śliwkowe Choya, likier Aperol. Przepyszny.

Koktajl Sexy Negroni
Koktajl Sexy Negroni fot. Agnieszka Haponiuk/Trojmiasto.pl
Podsumowanie: spędziłam w Jungli czas i smacznie, i upojnie. Koktajle są pyszne, obsługa znakomita, a przystawki fantastyczne. Plus za ogromny taras, na którym w ładny dzień można się zasiedzieć. Nie mogę wystawić oceny innej niż bardzo dobra.

5.0 /6
Ocena autora
4.7 /6
2 oceny
Ocena czytelników

Opinie (58) 3 zablokowane

  • (6)

    Dziwi mnie, że nigdzie nie podaje się calych krewetek. Cały smak i charakterystyczny aromat krewetki pochodzi z jej głowy a nie z mięsnego odwłoka.

    • 20 11

    • polscy "chefowie" nie znajo

      dla nich krewetka to mrożony blok z makro

      • 21 0

    • Bo są droższe

      Można sprzedać głowy jako oddzielny produkt na wywar

      • 3 2

    • nie każdy klient chce się "babrać"

      • 12 3

    • Co to za roznica i tak mrozone

      Polecam pojechać np do Azji na fish market tam za wiadro krewetek płaci się 5$

      • 5 1

    • smak krewetek

      Przesadzasz z tą głową. To nie dodaje smaku. Smak krewetek to tułów, plus czosnek, ewentualnie czili i olej albo oliwa. Należy nie przegrzać, tak jak z większością owoców morza. Krewetki, zależy jakie i w jakim daniu, robi się albo całe albo tylko tułowie.

      • 5 0

    • Smak krewetki

      nie pochodzi od głowy!!! Pochodzi tylko i wyłącznie z pancerza i smaży się go odzielnie na patelni. Widzę sami znawcy kulinariów :)

      • 3 2

  • pełno takich wymyślnych restauracji gdzie dużo wydasz i nie najesz się (8)

    • 31 15

    • Na tym polega byznes. Dużo też takim cwaniakom pomaga moda na lansowanie sie na zdjeciach przy wymyslenie wyglądajacej przekasce serwowanej w cenie porządnego obiadu.

      • 17 2

    • kogo na to stać ? (3)

      • 8 8

      • Możesz się przyczaić pod te restauracją i zobaczyć.

        • 6 3

      • (1)

        Beneficjentów układu okrągłostołowego z komunistami.

        • 5 10

        • I nową oligarchię z obecnej władzy

          • 9 2

    • Ty się nie masz najadać

      Ty masz wrzucać zdjęcia na Insta

      • 11 0

    • Podziwiam spust pani w Jungli. Nie zjadłbym tyle. (1)

      • 5 5

      • Przeciez to mikro porcje

        Nie szalej

        • 1 1

  • Smacznie bez gotowania

    Właśnie mnie Pani upewniła, że to co robi jest wyłącznie dla kasy a nie z pasji.

    • 44 3

  • Cieżko o wolne miejsca na zewnątrz (1)

    • 3 3

    • taktak

      • 2 0

  • mmmm palce lizac (9)

    - takuan czyli marynowana, barwiona na żólto rzodkiew z wora z terminem przydatnosci powyzej roku (hurt: 9.50zl)
    - gyoza czyli nadzienie zawiniete w ciasto z paczki (mrozone plasterki ciasta, 100szt ok 15zl)
    - krewetka z liczi, czyli kreweta z mrożonki i liczi z puchy

    kolejny bar z menu opartym na towarze z 3 najpopularniejszych, tanich dostawcach.
    liczi to krol owocow w kazdej azjatykiej restauracji w trojmiescie (4zl puszka w farutexie). sprzedawanie rzodkwi z paczki i "sałatki goma wakame" z mrożonki jako autorskich dań to żenada i policzek dla swiadomego klienta

    wezcie sie za robote i nauczcie gotowac

    • 86 10

    • a danie w jakiej cenie ?

      • 9 0

    • Ja myślę, że te gyozy też kupują gotowe. Wystarczy zobaczyć jak tam wygląda "kuchnia", faktycznie powinno się to nazywać odgrzewalnią.

      • 26 0

    • Orka z bronowaniem!!!

      Brawo! Gratuluje, celna opinia.Można by ja dostosować do większośći gastro.Pozdrowienia dl autora.

      • 20 0

    • Dokładnie.

      Dokładnie tak jak piszesz i jeszcze pita która przyjeżdża mrożona ale tej Pani zawsze wszystko smakuje

      • 13 1

    • (2)

      Jeżeli jedzenie jest dobre i kucharz kreatywny, nie ma w tym nic złego. Wszystko zależy od tego co się powtrafi zrobić ze składników, a nie ile one kosztują i czy są z puszki.

      • 2 7

      • Tak, ale niech powie glosno ze robi z mrożonek (1)

        Bo jak zapytasz kelnera czy to swieze produkty to zawsze mowi ze jasne, krewetki prosto z wody panie

        • 7 1

        • Bo polski klient woli kłamstwo.
          Inaczej nie kręconoby liczników w dobrze utrzymanych samochodach z dużym przebiegiem.

          • 5 0

    • nic odkrywczego (1)

      Wiadomo, że u nas krewetki są mrożone, nie mieszkamy nad Morzem Śródziemnym. Komenatrz z cyklu - "jestem po rewolucjach Magdy Gesler i będę się wymądrzał" :)
      A rzepa jest identycznie podawana w Japonii. Polecam mniej nadęcia a więcej kulinarnej wiedzy, a nie tylko gastronomicznej.

      • 1 6

      • 12 grosz dla Jadzi

        Niech go Jadzia

        • 6 0

  • Piszcie w tytule nazwę miasta.... (2)

    bardzo by to ułatwiło.....

    • 8 16

    • (1)

      "Jemy na mieście: Jungla w Gdańsku - udane połączenie tapasów z koktajlami" - rozumiem, że w tytule brakuje ci nazwy jeszcze jakiegoś innego miasta? Większości czytelników chyba jednak wystarczy nazwa miasta, w którym lokal się znajduje.

      • 17 2

      • Jemy na mieście: Jungla w Gdańsku w Gdańsku powinno być :D

        • 9 1

  • (2)

    Czego ludzie nie zorbią dla relacji na insragrama;)

    • 28 7

    • Noo

      Na przykład pójdą dobrze zjeść ;)

      • 3 8

    • Zatancza zorbie.

      • 2 0

  • Pani to taki ówczesny Charles Duchemin (2)

    albo raczej jego syn Gerard Duchemin.

    • 5 3

    • Ale ma poczucie smaku (1)

      jak Monsieur Tricatel

      • 6 0

      • Chyba raczej robi takie same miny

        • 3 0

  • Zaraz będzie wysyp cwaniaczków, co to potrafią liczyć i są mądrzy bo tam nie wydają. A potem ci, co wydają, nadal pieniądze mają, a miłośnicy schabowego i pół litra nadal umieją liczyć tylko pieniądze innych :-)

    • 33 13

  • (3)

    Wszystko pyszne, bez zarzutu - 5... ;)

    • 10 6

    • (1)

      Bo nie jest zaprzyjaźnioną pizzerią, opisaną przed 2 tygodniami.

      • 14 0

      • W punkt!

        • 11 0

    • Miałem właśnie to samo napisać...

      Pani Haponiuk znana jest już z "sobie tylko znanych" kryteriów oceniania...

      • 10 0

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

25

września

27

września

Bakalie Jesienne Gdańsk, Plenum

Rozrywka

Planszówki, konsole i Virtual Reality. Graj w gry w Trójmieście
Graj w gry w Trójmieście

Kultura

Interwencja strażaków w Teatrze Wybrzeże
Interwencja strażaków w Teatrze Wybrzeże
Taniec w powietrzu. Akrobacje, których możesz się nauczyć
Aerial - kontrowersyjny taniec czy sport?