• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Kochamy polską wódkę, ale która jest najlepsza?

Pięć identycznych karafek, a w nich wódki w różnych kategoriach cenowych. Czy jakość idzie w parze z ceną? Odpowiedzi na to pytanie szukali uczestnicy spotkania "Kocham polską wódkę. Ślepy traf", które odbyło się w piątkowy wieczór w restauracji Ducha 66.
Pięć identycznych karafek, a w nich wódki w różnych kategoriach cenowych. Czy jakość idzie w parze z ceną? Odpowiedzi na to pytanie szukali uczestnicy spotkania "Kocham polską wódkę. Ślepy traf", które odbyło się w piątkowy wieczór w restauracji Ducha 66. fot. Jacek Klejment/Trojmiasto.pl

Czy łatwo ocenić, ile kosztowała wódka, jeśli nie wiemy, co pijemy i mamy dokonać wyboru, zdając się wyłącznie na kubki smakowe i nos? Takie zadanie postawiono przed uczestnikami kolejnego już spotkania z cyklu Kocham polską wódkę, które odbyło się w restauracji Ducha 66 pod hasłem "Ślepy traf". Królem wieczoru okazał się Chopin, a królową wódka Starogardzka. A że nie pije się na pusty żołądek, degustatorom zaserwowano takie same zakąski, jakie królowały na polskich stołach dokładnie przed stu laty.



Wydarzenia kulinarne w Trójmieście



Czy lubisz wódkę?

Zobacz wyniki (2684)
Wódka to, mówiąc najprościej, wysokoprocentowy napój alkoholowy, składający się z mieszanki spirytusu rektyfikowanego z wodą, najczęściej w stosunku ok. 2:3 (zawartość alkoholu etylowego w wódce wynosi nie mniej niż 37,5 proc.).

Proporcje te ustalił wielki rosyjski chemik Dymitr Mendelejew, twórca okresowego układu pierwiastków, a rezultat swoich badań opisał w rozprawie doktorskiej zatytułowanej "O połączeniu alkoholu z wodą", którą obronił w 1865 roku.

Najdroższe wódki smakują jak...



Polskie wódki są uznawane za jedne z najlepszych na świecie. Rozbieżność cenowa pomiędzy produktami oferowanymi przez różne marki jest jednak ogromna. Czym różnią się te najtańsze od tych najdroższych? Czy da się wychwycić różnicę organoleptycznie, oceniając smak i wspomagając się nosem? Takie zadanie postawiono przed uczestnikami kolejnego już spotkania z cyklu "Kocham polską wódkę", które odbyło się w restauracji Ducha 66.

Organizatorzy spotkania przygotowali pięć butelek - każda reprezentowała inny zakres cenowy. Ich zawartość, przed podaniem, została przelana do identycznych, przeźroczystych karafek, aby degustatorzy nie kierowali się niczym więcej, jak smakiem i zapachem.

- Wódkę serwujemy w temperaturze pokojowej, żeby wydobyć jej wszelkie walory - tłumaczył przed degustacją Łukasz Czerkowski - miłośnik i znawca tego trunku, prowadzący spotkanie. - Chłodzenie czy mrożenie nie tylko tonuje walory, ale i maskuje mankamenty. My chcemy to wszystko wyeksponować, żeby móc dokonać właściwej oceny.

Kultura picia w czasach pandemii COVID-19



W spotkaniu, mimo znacznie większego zainteresowania, wzięło udział kilkanaście osób.

- Zależało nam na tym, aby utrzymać charakter kameralny i spędzić czas w atmosferze swobodnej, przyjacielskiej - tłumaczył Daniel Matz, właściciel restauracji Ducha 66. - Najchętniej połączylibyśmy stoły, żeby móc zasiąść do wspólnej biesiady, tak jak organizowano spotkania przy wódce przed stu laty, ale mamy pandemię i bezpieczeństwo naszych gości stawiamy na pierwszym miejscu.
To nawiązanie do okresu międzywojennego było nieprzypadkowe - Daniel Matz jest wielkim pasjonatem kuchni tego okresu i jej niestrudzonym badaczem. Pozostał wierny swoim zainteresowaniom opracowując menu na piątkowe spotkanie - na stołach królowały przekąski przyrządzone według przepisów zebranych przez Marię Konopczankę i opublikowane w 1936 roku w książce pt. "Przystawki do wódki". Były wśród nich m.in. faszerowane pieczarki, gotowane jajko ze śledziem "pocztowym", sałatka ze śledzia, marynowanych grzybów, korniszonów i ziemniaków, nóżki w galarecie, do których goście poprosili - jak na staropolską biesiadę przystało - ocet spirytusowy, tatar wołowy oraz pasta kanapkowa zrobiona z gotowanych na twardo jajek, szynki, kiełbasy, sera, solonego śledzia, masła, oliwy i musztardy.

- Wszystkie potrawy wykonaliśmy ściśle według przepisów Marii Konopczanki - opowiadał podczas spotkania Daniel Matz. - Goście mieli więc możliwość przekonać się, w jakim anturażu pito wódkę sto lat temu. Bo wtedy nie chodziło wyłącznie o napicie się. Ten moment celebrowano, a jedzenie było integralną częścią takich spotkań.

Polska gastronomia cofnęła się o sto lat. I jest to powód do dumy! - wywiad z Danielem Matzem



"Nie ufajcie ludziom, którzy piją wódkę na raz"



Prowadzący degustację Łukasz Czerkowski nie tylko polewał, ale i niezwykle interesująco przedstawił kontekst spożywania wódki. Swoje barwne wypowiedzi przeplatał cytatami z literatury, nawiązywał do malarstwa czy filmu.

Kiedy zapytałam o to, jak powinno się degustować wódkę, bo był to mój pierwszy raz i wydawało mi się, że stereotypowe "no to chlup" i wypicie wszystkiego na raz nie będzie właściwe, Czerkowski, z uśmiechem, zacytował Tuwima:

- Nie ufajcie ludziom, którzy piją wódkę na raz. To idioci.
Chwilę później, dla jeszcze większego rozluźnienia i tak niesamowicie luźnej atmosfery, zacytował Hłaskę:

- W wódce ukryta jest prawda, którą zrozumiemy za późno.

Król jest nagi, czyli degustacja w ciemno



Wróćmy jednak do meritum, a więc do degustacji. Każdy z uczestników otrzymał kartę, na której miał zaznaczyć, w jakim przedziale cenowym - jego zdaniem - plasuje się serwowana wódka. Trunek polewano z pięciu identycznych karafek. Łukasz Czerkawski rzucał podpowiedzi, jednak nie mówił, której z serwowanych wódek dotyczą, a jedynie sugerował, jakie marki goście mogą znaleźć w swoich kieliszkach.

Wiedzieliśmy, że jedna z serwowanych wódek przekroczyła prędkość dźwięku (goście domyślili się, że była serwowana na pokładzie Concorda), że zgodę na nazwę innej musiał wydać prezydent, że producenci jeszcze innej początkowo musieli płacić za możliwość posługiwania się znakiem towarowym należącym do kogoś innego, a teraz też płacą, choć robią to dobrowolnie, bo już nie muszą. Pojawiały się również nawiązania do niszowego, azjatyckiego kina - podobno jeden z serwowanych trunków pił bohater, dla którego - po spożyciu wódki - wszystkie kobiety wyglądały tak samo. I choć zabawa podczas degustacji była przednia, a ilość przekazanej przez prowadzącego wiedzy na temat wódki ogromna, a zarazem intrygująca, to najciekawsze okazały się wyniki testu.

Królem wieczoru został Chopin, królową - Starogardzka



Królem wieczoru okazał się Chopin - to tę wódkę najwięcej osób uznało za najlepszą i wartą najwyższej ceny, choć najdroższą z serwowanych propozycji była wódka Belvedere. Największym zaskoczeniem były jednak noty, jakie zebrała propozycja najtańsza - wódka Starogardzka - można ją kupić już za 13 zł (cena detaliczna propozycji najdroższej - Belvedere, wynosi ok. 100 zł za 500 ml). Aż cztery osoby uznały ją za wartą najwyższej ceny, a i pozostałe oceniły ją bardzo dobrze, doceniając jej słodki smak i bogaty aromat.

Piątkowe spotkanie z cyklu "Kocham polską wódkę" w restauracji Ducha 66 zapowiadało się na fajną zabawę i nią było, ale okazało się też ciekawą i pouczającą lekcją. Okazało się, że cena i upodobania mają ze sobą niewiele wspólnego. Wódka pozbawiona etykiet i marketingowej otoczki straciła swoją "wyjątkowość". Pozbawiono ją zbroi, dzięki której na rynku wygrywa i zyskuje przewagę nad rywalami. Okazało się, że bez handicapu w postaci ugruntowanej marki droższe trunki nie zawsze bronią się smakiem i zapachem. I że nawet koneserzy mogą uznać prymat Starogardzkiej, choć o palmę pierwszeństwa walczyły takie wódki, jak Chopin, Belvedere, Żubrówka Biała i Wyborowa.

Opinie wybrane


wszystkie opinie (227)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze

więcej artykułów »

Wydarzenia

Bufet włoski - Pasta e vino
degustacja
g. 18:00 - 22:30
Sopot, Sheraton
Niedzielne Rodzinne obiady w My Place Gdynia
degustacja
g. 13:00 - 17:00
Gdynia, My Place bar & restaurant
79 zł
Niedzielny bufet
degustacja
g. 13:00 - 16:30
Sopot, Rezydent Sopot MGallery
119 zł
ulgowy 59 zł

Nowe Lokale

Wkrótce otwarcie

Najczęściej czytane